Aktualności

[WYWIAD] Dariusz Skrzypczak o Federerze, dialogu i zmianach

Rozgrywki02.10.2020 

Dariusz Skrzypczak po ponad dwóch dekadach piłkarskiego życia w Szwajcarii wrócił do Polski i w kraju zrobił licencję UEFA PRO, zbierał doświadczenie w roli asystenta w Lechu Poznań i teraz prowadzi Stal Mielec. W rozmowie z „Łączy nas piłka” opowiada właśnie o swojej edukacji, poszukiwaniu inspiracji w pracy trenera oraz o trendach we współczesnym futbolu.

Uważa się, że trener powinien posiadać umiejętność bycia nauczycielem. A kto powinien być nauczycielem trenera?

W naszym fachu o takich osobach mówi się edukatorzy, a w Szwajcarii – instruktor. Tam długo aktualna była reguła, że zanim któryś z trenerów będzie się ubiegał o najwyższą licencję UEFA PRO, to musi być instruktorem, czyli trenerem dla trenerów przy szwajcarskim ZPN. Od 2015 roku to się zmieniło, jest to jedna z możliwości. Do tego wszędzie są kursy dokształcające, szkoleniowe. To pierwsza opcja. Moją drugą jest to, że bardzo dużo czytam i oglądam wiele meczów. Przy dzisiejszym dostępie staram się jeździć i oglądać drużyny na żywo, patrzeć pod kątem ofensywy i defensywy. Robi się to w Szwajcarii i w Polsce: po międzynarodowych turniejach tworzona jest analiza i wskazywane są trendy.

Czy trener potrzebuje mentora?

Tak i tym moim, nieoficjalnie i nieświadomie, jest Roger Federer. Dużo czytałem jego wypowiedzi, wywiadów, gdy wygrywał i gdy rzadko zdarzały mu się porażki. Zaciągnąłem od niego to, że w każdej sytuacji aspekty negatywne zamieniam w pozytywne. To pozwala mi zachować trzeźwość myślenia, spokój wewnętrzny, który przenosi się na drużynę. Nie tracę głowy, ani kontroli. To było dla mnie bardzo ważne. Dodatkowo, moja córka skończyła naukę o sporcie w Szwajcarii i jest predysponowana do takiej roli, stąd często z nią rozmawiam. O tym, jak wyglądam na treningu, poza boiskiem. Dawała mi feedback, potrafi spojrzeć obiektywnie, przekazać szczere uwagi. Podobnie jest z moim synem, który również pracuje w sporcie. To mi bardzo pomaga, mogę powiedzieć o nich, że to moi trenerzy.

Czy warto uczyć się dalej?

Życie biegnie do przodu i trzeba iść za trendami, zadać sobie ten trud. Proszę spojrzeć, co pół roku mamy nowe telefony komórkowe, nowe telewizory, nowe wydawnictwa. Tak samo dzieje się w piłce nożnej, może nawet szybciej, choć na innych etapach wdrażane są nowe metody szkoleniowe, ustawienia. Trener, który chce być na bieżąco musi się więc kształcić.

Gdzie szuka pan informacji i inspiracji do pracy?

Mam kolegę z którym znam się od lat i mamy podobne zainteresowania, podobnie myślimy. On jest jeszcze bardziej na bieżąco w kwestii nowinek, śledzi wszystkie możliwości i również jest dla mnie rodzajem mentora. Staram się często z nim rozmawiać na takie tematy, możliwości zastosowania takich rzeczy.

Czy więc trener powinien mieć szerokie horyzonty, czy raczej być skupionym na swoim polu?

Uważam, że powinien mieć szerokie horyzonty. Gdybym chciał wyłącznie koncentrować się np. na własnym pomyśle na grę, to potrzebowałbym zawodników do niego konkretnie dopasowanych. Mam jednak innych, więc dobieram inną taktykę, myśląc również o tym, jak długofalowo budować zespół. Od każdego meczu, piłkarza, sytuacji, trenera czy drużyny mogę wziąć coś dla siebie. Moje obserwacje są różne, ale wybieram te najlepsze dla mnie, dla zespołu.

Licencję UEFA PRO zdobył pan w Polsce, wcześniejsze kroki na tej ścieżce wykonywał w Szwajcarii. Co wziął pan z tych kursów do swojego warsztatu?

Każdy kurs to różni wykładowcy, różnorodność tematyki. Wyróżniłbym jednak dwie rzeczy. W trakcie UEFA PRO zawitał do nas były trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Jego wykład i rozmowa z nim były bardzo ciekawe. Podobnie było w Szwajcarii, gdzie o budowie zespołu opowiadał ówczesny selekcjoner kadry hokeja na lodzie. To dało mi bardzo wiele, bo przecież z kolegami rozmawiamy głównie o piłce nożnej, a doświadczenie z innych dyscyplin może poszerzać horyzonty, być bardzo pouczające. Życzyłbym sobie nawet więcej takich przykładów, możliwości porównania metod treningowych, sposobu budowy zespołu i rozmów z zawodnikami.

Porównując kursy zwróciłbym uwagę, że w Polsce dużo więcej uwagi poświęcono np. na kwestię właściwej diety, jej pozytywnych efektów i wpływu na postawę zawodnika. Kolejnym ważnym elementem była pedagogika, bo dzięki niej mogłem zobaczyć po latach pobytu w Szwajcarii, jak to wygląda w Polsce. Dowiedzieć się, jak należy rozmawiać z ludźmi, zachowywać się wobec nich, podejść ich. To przenosiłem na swoją pracę w Poznaniu i w Mielcu, a bazując na tym już wiem, że nie jest źle. Zawsze bardziej szukałem dialogu, niż monologu, zresztą także na warsztatach z panią prowadzącą zajęcia z pedagogiki mieliśmy przykładowe sytuacje, które mieliśmy rozwiązywać właśnie rozmową. Każdy jest inny, trzeba umieć to zbalansować, ale przede wszystkim – chcieć skorzystać z dialogu.

Cieszyłem się, że na kursie UEFA PRO mieliśmy różnych trenerów. Był np. Alberto Zaccheroni z Włoch, który przedstawiał swój system w którym grał m.in. w Milanie. Podobało mi się, jak wielu bardzo dobrych doktorantów spotkaliśmy na AWF w Białej Podlaskiej, jak szeroką wiedzę naukową posiadali. To kolejna możliwość dla klubu, jeśli byłby on w stanie z tego know-how skorzystać. Mógłbym tych przykładów podać jeszcze więcej.

Wspomniał pan o analizowaniu trendów na podstawie międzynarodowych turniejów. Tym ostatnim były mistrzostwa świata w Rosji w 2018 roku. Co po nich panu zostało?

Można było dostrzec, którzy i jakiego typu zawodnicy decydują o losach meczów. Spotkania były bardzo wyrównane, każda z drużyn przygotowana taktycznie i motorycznie. Ale kto robił różnicę? Spójrzmy na mistrzowską Francję, która w decydujących momentach opierała się na błysku Kyliana Mbappe. Jego grę poddaliśmy analizie i zaprezentowaliśmy dynamikę działań w tych kluczowych chwilach. Te zdolności motoryczne decydują, a więc nasze wnioski poszły w tym kierunku: w miarę możliwości należy szukać zawodników z takim przyspieszeniem, eksplozywnością na krótkim dystansie. Trend potwierdzają choćby rozgrywki w Anglii, gdzie takich piłkarzy decydujących o wynikach jest mnóstwo. Wszyscy są oczywiście bardzo dobrze, ale do wygrywania jest to niezbędny atrybut.

Jak dużo jeszcze nauki przed panem?

Zawsze wychodziłem z założenia, że wiele potrafię, ale wokół siebie mam ludzi, którzy potrafią jeszcze więcej. Uważam, że bardzo ważna jest umiejętność skorzystania z wiedzy ekspertów będących blisko ciebie, z tego, jak prowadzić trening fizyczny, jak analizować mecze. Za tym idzie pokora. Wiem, że dużo potrafię, ale że jeszcze nie wszystko. Chcę być lepszy, dlatego jestem otwarty na zmiany, które są i które będą. Po prostu jestem ich świadom.

Rozmawiał Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności