Aktualności

[WYWIAD] Bartosz Nowak: Chodzi o to, aby drużyna zyskiwała na moich atutach

Rozgrywki03.12.2020 
Bartosz Nowak po dwóch bardzo dobrych sezonach w Stali Mielec, przeniósł się przed obecnymi rozgrywkami do Górnika Zabrze, w którym zdążył już postawić swój ofensywny stempel na drużynie, o czym świadczą cztery gole i dwie asysty w PKO Ekstraklasie oraz jeden gol i asysta w FORTUNA Pucharze Polski. – Na boisku muszę dać drużynie to, co mam najlepsze. Ze swojej piłkarskiej natury nie zrezygnuję. Chodzi o to, aby drużyna zyskiwała na moich atutach – mówi pomocnik w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Lubisz być oceniany na podstawie statystyk? Uważasz, że oddają one twój wpływ na zespół?
Statystyki to ważna część piłki. Przecież w piłce najważniejsze jest zwycięstwo na koniec... Czasem dobra gra nie wystarcza do odniesienia sukcesu i wtedy liczą się te szczegóły, żeby ktoś mógł jednym zagraniem, bramką, asystą, czy kluczowym podaniem przechylić szalę na korzyść swojej drużyny. 

W Stali byłeś kolekcjonerem „liczb”. W sezonie 2018/19 strzeliłeś dziesięć goli, miałeś jedenaście asyst. W sezonie 2019/20 jeszcze bardziej wyśrubowałeś liczby: trzynaście bramek i trzynaście ostatnich podań. W Górniku w poszczególnych rubrykach widnieją przy twoim nazwisku liczby: cztery i dwa.
Nie jest źle, z drugiej strony wiem, że mogło być lepiej. Zaliczyłem dobre wejście do Górnika, potem było trochę słabiej, ostatnio jednak strzeliłem gola, a Górnik znów wygrał. Mam nadzieję, że to początek nowej, dobrej serii drużyny. Moja pozycja wymaga ode mnie uczestniczenia w akcjach ofensywnych, cieszę się, że dzięki temu wpływam na wyniki Górnika. W naszej taktyce istotny jest wysoki pressing, szybki atak. Taka gra sprzyja zawodników ofensywnym.

A propos twojego początku w Górniku: gol z Jagiellonią Białystok w FORTUNA Pucharze Polski, asysta ze Stalą Mielec, bramka wbita Lechii.
Mecz z Jagiellonią, w którym oprócz gola, asystowałem, napędził mnie do dalszej gry w Górniku. Fajny start pomaga w aklimatyzacji, drużyna wtedy wie, że może na mnie liczyć. Mogę się jedynie cieszyć, że od pierwszego spotkania coś zostawiam na boisku od siebie.

Specjalnie nie wspomniałem o pojedynku na Łazienkowskiej przeciwko Legii w 4. kolejce, bo to starcie wymaga osobnego akapitu. Zagraliście świetne zawody, ty zaliczyłeś po trafieniu i asyście.
Całościowo zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze jako zespół. Byliśmy w tym meczu pozytywnie nabuzowani – chcieliśmy przełamać nieszczęsną serię. Górnik długo nie mógł wygrać na Łazienkowskiej, na boisku było widać jak bardzo wszystkim na tym zależało. Graliśmy wysokim pressingiem, szybko odbieraliśmy piłki, złapaliśmy pewnośc siebie, co przełożyło się na taki sposób rozwiązania akcji ofensywnych.



Znalazłem inną statystykę definiującą twoją grę w Zabrzu. „Miał trzy okazje, stworzył trzy okazje” [stan na 25 listopada]. Jak to wytłumaczysz?
Wydawało mi się, że więcej było tych okazji, ale jeżeli to prawda to nie mogę być zadowolony. Zdecydowanie za mało. W tym elemencie muszę się poprawić. Cieszę się natomiast, że jestem skuteczny, jeśli chodzi o wykorzystywanie sytuacji.

W całym sezonie oddałeś 27 strzałów, dziewięć było celnych. Golem zakończyło się pięć z tych uderzeń w światło bramki.
Sam analizuję swoje występy, wiem, że jest kilka rzeczy, nad którymi powinienem pracować. Jednym z nich jest skuteczność po uderzeniach z dystansu. Górnik często przebywa w obrębie pola karnego przeciwnika, co przekłada się na kreowane przez nas okazje. Mi w ostatnich meczach brakowało tej celności. 13 kluczowych podań? Niby jedno na mecz, chociaż w poprzednim sezonie miałem 80 podań tego typu. Więc mimo to, że byłem w pierwszej lidze, widzę tutaj duże rezerwy. 



Dlaczego Górnik gra falami?
Myślę, że na początku rozgrywek zaskoczyliśmy przeciwników swoją grą. Jeden, drugi mecz fajny i poszło. Wygrywaliśmy, strzelaliśmy sporo goli. Przeciwnicy z każdym kolejnym meczem zaczęli nas mocniej analizować, traktować nas z większym respektem. To fajne, bo pokazuje, że idziemy w dobrą stronę. My swojego stylu nie chcemy zmieniać, cały czas go chcemy rozwijać i ulepszać. Nie zawsze uda nam się wprawdzie wygrać, ale to jest nasz cel na każdy mecz. Od początku sezonu jesteśmy w człówce, widać, że to dobra droga. 

Trener Marcin Brosz rozwinął już niejednego piłkarza. Jak ci się z nim pracuje?
Właśnie możliwość rozwoju to ten aspekt, który zadecydował o tym, że jestem w Górniku. Tu mnie chcieli najmocniej, mieli ciekawy plan. Wiedziałem, jakie postępy zrobili tu zawodnicy grający przede mną. W Górniku mamy naprawdę fajną mieszankę, ambitnnych zawodników. Każdy chce iść do przodu. Ja też po tych kilku miesiącach mogę stwierdzić, że poprawiłem się w kilku aspektach gry. 

Czyli przychodząc do Górnika, nie musiałeś zmieniać swojej charakterystyki piłkarskiej? Wszedłeś tu jeden do jednego jako Bartosz Nowak?
Tak. Chodzi o to, aby drużyna zyskiwała na moich atutach. Na boisku chcemy, aby każdy pokazał to, co ma najlepsze. Zamierzam cały czas szlifować swoje atuty i korygować rzeczy wymagające poprawy. To normalne. Z każdej drużyny, w której byłem, coś dla siebie wyniosłem. Dołożyłem do tego własne umiejętności, tak samo jest w Zabrzu. Jestem w optymalnym wieku dla piłkarza. Z roku na rok, z rundy na rundę, wydaje mi się, że staję się lepszym zawodnikiem, co mnie cieszy. 



Miałeś trzy lata przerwy od ekstraklasy. W sezonie 2016/17 spadłeś z Ruchem Chorzów. Coś się zmieniło?
Trochę się zmieniło, jednak nic mnie  nie zaskoczyło. Jestem mocno wkręcony w piłkę, od kilku sezonów oglądam większość spotkań w ekstraklasie, z czego akurat moja narzeczona nie jest zadowolona. Wielu moich znajomych gra na tym poziomie od killu lat, więc z ekstraklasą byłem na bieżąco. 

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności