Aktualności

[SUPERPUCHAR] Waldemar Fornalik: Kolejni zawodnicy czekają na szansę

Rozgrywki12.07.2019 

W Gliwicach nie ma chwili na odpoczynek. W klubie żyje się meczem z BATE, jednocześnie trwają ostatnie przygotowania do sobotniego meczu o Superpuchar Polski z Lechią Gdańsk. – Mamy napięty grafik. Musimy rozgrywać mecze co trzy dni, ale ma to swoje plusy – przyznaje Waldemar Fornalik, szkoleniowiec mistrza kraju.

Czy przed meczem z Lechią Gdańsk dysponuje pan wszystkimi zawodnikami?

Tak, na Białorusi zagraliśmy twardy, kontaktowy mecz, ale na szczęście obyło się bez kontuzji. Rozcięty łuk brwiowy ma Patryk Sokołowski, ale nie przeszkadza mu to w grze. Z kolei Bartosz Rymaniak jest zdrowy, ale potrzebuje jednak trochę czasu, żeby być w stu procentach do gry.

Zatrzymajmy się na chwilę przy Lidze Mistrzów. Co będzie ważne w kontekście rewanżu z BATE? Zawodnicy podkreślają, że Białorusini często prowokowali.

Najważniejsze byśmy zagrali dobry mecz. Zarówno z Lechią, jak i z BATE. Zagramy u siebie, na własnym stadionie przy wsparciu kibiców. To nasz atut. Jeśli będziemy koncentrować się wyłącznie na piłce, to możemy zrobić wiele. Prowokacje w spotkaniu z Białorusinami mogą się zdarzać, choć muszę przyznać, że w pierwszym meczu nie było ich tak wiele.

Mimo remisu na Białorusi, to BATE nadal pozostaje faworytem?

Szanse można oceniać pół na pół. BATE to zespół, który niejednokrotnie pokazał, że jak nie wyjdzie mecz pierwszy, to potrafi odwrócić na wyjeździe losy rywalizacji. Pamiętamy o tym, będziemy na to przygotowani.

Teraz Piasta czekają mecze co trzy dni. Bardzo napięty grafik.

Przygotowujemy się do tego dwutorowo. Po meczu z BATE analizę zrobimy dopiero na początku kolejnego tygodnia. Tak samo będziemy postępować w cyklu: mecz o Superpuchar i pierwsze spotkanie ligowe z Lechem Poznań. Nie zamierzamy mieszać jednego z drugim, bo to może tylko komplikować.

Wszyscy się obawiali, jak Piast będzie przygotowany na początek sezonu. Na Białorusi wyglądało to bardzo obiecująco.

Cztery tygodnie to niewiele czasu. Zawsze jest ten element niepewności czy dyspozycja będzie taka, jak w poprzednim sezonie. Pracujemy już w piłce kilkanaście lat i staramy się doprowadzić do tego, żeby forma była odpowiednia. Nie bierze się to jednak z niczego. To wynik wielu analiz, zastanawianie się nad każdym treningiem i nawet układania gier treningowych.

To szczytowa forma Piasta?

Dyspozycja się zmienia, nie jest łatwo ją utrzymać na najwyższym pułapie przez cały sezon. Ważne jednak, aby wahania były jak najmniejsze. Gdy one już są, by nie przychodziło załamanie, a ewentualnie wyglądało, to jak w meczu z BATE.

W sobotę przeciwko wam stanie Lechia Gdańsk. Będzie waszym atutem to, że macie za sobą już mecz o stawkę?

W środę zagraliśmy mecz o stawkę i zaprezentowaliśmy się dobrze. Przewiduję więc, że Lechia w pierwszym meczu także będzie w dobrej dyspozycji. To bardzo mocny zespół. Zdobywca Pucharu Polski, trzecie miejsce na koniec sezonu, przez długi czas zasiadała w fotelu lidera. To może być trudniejszy mecz niż z BATE. Nie chcę jednak porównywać tych meczów i rywali. To dwie inne ekipy.

Ponownie wybiegnie na boisko żelazna jedenastka?

W środę trudno było postąpić inaczej. Postawiliśmy na zespół, który praktycznie, prócz jednej roszady, się nie zmienił. Liczyłem na pewne automatyzmy, zachowania i to się sprawdziło. W sobotę musimy liczyć i pamiętać o innych chłopakach, którzy czekają na swoją szansę, zwłaszcza, gdy trzeba grać co trzy dni. Jestem przekonany, że oni dadzą z siebie wszystko. Stać ich na wiele.

Ewentualne rzuty karne to może być także forma treningu przed rewanżem z BATE?

W pewnym sensie tak. Do tej pory, gdy prowadziłem drużyny, czy to jako pierwszy trener, czy też asystent był to nieodzowny element treningu przed meczami pucharowymi, czy też w spotkaniach o Superpuchar Polski.

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności