Aktualności

Starzyński, Winciersz i Fornalczyk – młodzi, wychowani na Śląsku, z piłkarskimi marzeniami

Rozgrywki05.03.2021 

Płynne wprowadzenie się do pierwszego składu Lechii Gdańsk 18-letniego Jana Biegańskiego z GKS Tychy pokazuje, że młodzi zawodnicy nie potrzebują długiego procesu aklimatyzacyjnego w drużynach ekstraklasy. Najlepszym na to przykładem w ostatnich tygodniach są inni młodzi zawodnicy ze Śląska, którzy dopiero co zdobywają pierwsze szlify w seniorskiej piłce.

W pierwszych tygodniach rundy wiosennej na boiskach ekstraklasy pojawiło się kilku zupełnie nowych piłkarzy. Młodzieżowcy, bez seniorskiego ogrania, z Górnego Śląska – to wspólny mianownik dla chłopaków, którzy coraz mocniej przebijają się w Wiśle Kraków, Piaście Gliwice czy też Pogoni Szczecin.

Następny krok? Anglia

W weekend rozgrywki wznawia Centralna Liga Juniorów. Już tylko w roli kibica będzie przyglądał się tym zmaganiom 17-letni Piotr Starzyński. Młody pomocnik rodem z Katowic, który dorastał w Ruchu Chorzów, obecnie broni barw Wisły Kraków, gdzie trafił latem ubiegłego roku. Mało kto się jednak chyba spodziewał, że Starzyński tak szybko dostanie okazję pokazania swoich umiejętności wśród seniorów. Jesienią grał w Centralnej Lidze Juniorów, w zespole trenera Adriana Filipka. Teraz swoje walory, grę do przodu oraz na skrzydle, demonstruje już całej piłkarskiej Polsce. – Na pewno gorzej jest u mnie z warunkami fizycznymi, bo nie jestem za wysoki. Nadrabiam chyba jednak szybkością i techniką, bo to są na pewno moje atuty – mówi gracz Wisły Kraków, który optymalnie widzi siebie na pozycji nr „10”. – Kevin De Bruyne to zawodnik, któremu najmocniej się przyglądam – przyznaje.

Starzyński to wychowanek Sprintu Katowice, który z czasem trafił do UKS Ruch Radzionków. Jego droga od tamtej pory przebiega bardzo harmonijnie. Wojewódzkie kadry Śląska, młodzieżowe reprezentacje Polski, treningi z pierwszą drużyną Ruchu Chorzów, w końcu transfer do Krakowa i debiut w ekstraklasie. – Kadra seniorska i występy w Premier League – mówi pytany o swoje piłkarskie marzenia na kolejne lata.



Kolega Mateusza Bogusza

Innym graczem, który dorastał na stadionie przy ulicy Cichej w Chorzowie, a który w ostatnich tygodniach wypłynął na szerokie wody, jest Mateusz Winciersz. Droga 20-letniego pomocnika na piłkarskie salony wyglądała jednak inaczej niż niedawnego klubowego kolegi. Winciersz nie grał w reprezentacjach młodzieżowych, długo przebijał się do pierwszej drużyny Ruchu. Jego największym sukcesem w dotychczasowej przygodzie z piłką było wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych. „Niebiescy” w finale przegrali z Lechem, a barwy Ruchu reprezentował wtedy, prócz Winciersza, chociażby Mateusz Bogusz.

Jesienią Winciersz był najlepszym młodzieżowcem Ruchu, w trzeciej lidze zdobył trzy bramki i zaliczył siedem asyst. O jego charakterze świadczy fakt, że gdy Ruch miał ogromne problemy finansowe, to sam wyszedł do władz klubu z propozycją, że na pieniądze może poczekać. – Marzeniem każdego młodego zawodnika jest gra w ekstraklasie, dlatego cieszę się, że otrzymałem szansę przejścia do Piasta. Jestem pracowity, ambitny i zrobię wszystko, by ją wykorzystać. Decyzja na pewno nie należała do łatwych. Z jednej strony jestem podekscytowany i bardzo zmotywowany do ciężkiej pracy, z drugiej jest smutek, bo w Chorzowie byłem od urodzenia – mówił pomocnik po podpisaniu kontraktu z Piastem Gliwice. Z klubem z Okrzei związał się do 2023 roku.



Obecnie Winciersz w talii Waldemara Fornalika najczęściej pełni rolę zmiennika, ale ma już na swoim koncie pierwszą bramkę, na listę strzelców wpisał się w meczu Fortuna Pucharu Polski w Szczecinie. – Dobra gra Mateusza to dla nas duża satysfakcja. Przejście z trzeciej ligi bezpośrednio do zespołu ekstraklasy jest dowodem bardzo dobrego szkolenia w naszym klubie. To pokazuje, że warto grać w Ruchu – mówi natomiast prezes Ruchu Chorzów, Seweryn Siemianowski, zaznaczając, że kolejni zawodnicy z rocznika 2001 i 2002 wiosną będą szukali swojej szansy w pierwszej drużynie. A przypomnijmy, pół roku wcześniej z Ruchu Chorzów do ekstraklasowego Zagłębia Lubin przeniósł się Mateusz Bartolewski.

Wychowani na Olimpijskiej

Jednym z tych, który w ostatnich tygodniach „mocniej” przywitał się z kibicami w całej Polsce, jest również Mariusz Fornalczyk z Pogoni Szczecin. 18-letni skrzydłowy zaimponował zwłaszcza w ostatnich minutach meczu z Wisłą Kraków, kiedy to kilka razy skutecznie dryblował i stworzył przewagę pod bramką rywala. – Dla mnie taka gra Mariusza to nie jest żadne zaskoczenie – mówi dyrektor sportowy Polonii Bytom, Tomasz Stefankiewicz. – Wiem, że stać go na więcej i jestem przekonany, że pokaże swoje umiejętności w Szczecinie – dodaje.

Dyrektor niebiesko-czerwonych wie co mówi, bo Fornalczyk jest wychowankiem Polonii. Klub ten ukształtował go nie tylko piłkarsko, ale także życiowo. Mariusz pochodzi z Bytomia, na pierwszy trening piłkarski trafił w wieku ośmiu lat. Na stadion Polonii z domu miał kilka kilometrów, więc wybór wydawał się oczywisty. – Rodzina chodziła na mecze Polonii, gdy klub grał jeszcze w ekstraklasie. Na pierwszy trening zaprowadziła mnie ciocia. Po lekcjach w domu trochę się pouczyłem i… postanowiłem coś porobić, więc poszedłem na stadion – wspomina Fornalczyk, który już jako 16-latek grał w seniorskiej drużynie Polonii Bytom. O zaufaniu do jego osoby świadczy ruch ze strony działaczy Pogoni i podpisanie nowego kontraktu, który obowiązywać będzie do końca czerwca 2024 roku.



Dzisiaj w Bytomiu stawiają coraz mocniej na szkolenie, a efekty są widoczne. W ostatnich dniach piłkarzem Wisły Kraków został niespełna 15-letni Franciszek Stachoń, który trenował już z pierwszą drużyną Polonii, zagrał także w sparingu. W Krakowie ma pójść drogą Piotra Starzyńskiego. – Do Polonii Franciszek trafił w młodym wieku z Promotora Zabrze, najlepiej czuje się na pozycji „ósemki” – charakteryzuje byłego już podopiecznego dyrektor Polonii, dodając, że swojego nowego zawodnika trenerzy Wisły obserwowali blisko pół roku. – Doszliśmy wspólnie do wniosku, że dla dobra samego chłopaka powinien trenować z lepszą grupą. Już latem była pierwsza opcja transferu do Krakowa. Wtedy jednak zdecydowaliśmy jeszcze, że zostaje w Bytomiu – zdradza.

Młodzi piłkarze ze śląskich klubów trafiają do najlepszych akademii, które dają szansę rozwoju i tworzą podwaliny pod ewentualny zagraniczny wyjazd, ale kolejne nazwiska motywują również do pracy u podstaw. – Chcemy dawać tym chłopakom alternatywę, tak by z regionu nie musieli wyjeżdżać – słyszymy. – W naszym wypadku były to lata zaniedbań. Projekt odbudowy klubu przez akademię dopiero się rozpoczął – mówi przedstawiciel Polonii Bytom, ale w podobnej sytuacji są i inne śląskie kluby, również Ruch Chorzów. – Na efekty trzeba będzie poczekać, może nawet 5-8 lat. Ale zaczyna to iść w dobrą stronę. Infrastruktura w Bytomiu się poprawia, teraz czas na współpracę z innymi klubami z miasta – Stefankiewicz wymienia kolejne elementy, nad którymi w Bytomiu chcą pracować. Zyskać mają na tym wszyscy: piłkarze, jak i same kluby.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności