Aktualności

Ratuj się, kto może. Jak drużyny ekstraklasy broniły się przed spadkiem?

Rozgrywki23.01.2020 

Przed zamykającymi tabelę PKO Ekstraklasy Koroną Kielce, Wisłą Kraków i ŁKS-em Łódź trudna wiosna, naznaczona walką o utrzymanie w lidze. Wszystkie te ekipy podpisują kontrakty z nowymi zawodnikami lub jeszcze się do tego sposobią. Historia pokazuje, że trzeba mieć sporo szczęścia, aby zimowe wzmocnienia rzeczywiście się takimi okazały i pozwoliły utrzymać się w krajowej elicie.

W pamięci kibiców ekstraklasy z pewnością pozostały próby ratowania ligowego bytu przez takie zespoły jak Górnik Zabrze czy Odra Wodzisław Śląski. W sezonie 2008/2009 wiosną o opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli walczyli zabrzanie, prowadzeni przez trenera Henryka Kasperczaka. Zimą zespół wzmocnili tacy piłkarze jak Adam Banaś, Damian Gorawski, Dawid Jarka, Mariusz Przybylski, Paweł Strąk czy Robert Szczot. Wydawać by się mogło, że spadek z takim składem jest czymś nierealnym. Ku rozpaczy kibiców, Górnik nie zdołał wygrzebać się ze strefy spadkowej i sensacyjnie opuścił ligę.

W kolejnym sezonie do wiosny z nożem na gardle przystępowała Odra Wodzisław Śląski. Aby uratować zespół przed relegacją, sprowadzono takich zawodników jak Brasilia, Mauro Cantoro, Marcin Chmiest, Jakub Grzegorzewski, Robert Kolendowicz, Paweł Magdoń czy Arkadiusz Onyszko. „Brygada ratunkowa” ruszyła do działania i naprawdę niewiele zabrakło, aby misja zakończyła się powodzeniem. A jak wyglądały ruchy kadrowe drużyn ekstraklasy zajmujących po jesieni miejsca spadkowe w ostatnich pięciu latach?

2014/2015

Na miejscach spadkowych na koniec roku: Ruch Chorzów, Zawisza Bydgoszcz

Spadek: Zawisza Bydgoszcz, GKS Bełchatów

2014 rok na miejscach spadkowych zakończyły ekipy Ruchu Chorzów i Zawiszy Bydgoszcz. W Ruchu doszło do sporych roszad w kadrze. Drużynę opuścili Jan Chovanec, Daniel Dziwniel, Artur Gieraga, Sebastian Janik, Krzysztof Kamiński, Senad Karahmet, Mateusz Prus, Michał Rzuchowski, Wołodymyr Tanczyk i Kamil Włodyka. Ich miejsce zajęli głównie piłkarze z polskim paszportem: doświadczony Rafał Grodzicki, Mateusz Kwiatkowski, Kamil Mazek, Konrad Mularczyk, Paweł Oleksy i Miłosz Trojak. Tajemnicą Poliszynela były problemy finansowe klubu, więc ten nie mógł sięgnąć po zawodników spoza granic kraju. Wyjątkiem był Matus Putnocky, sprowadzony z MFK Rużomberok. Dla słowackiego golkipera był to początek przygody w Polsce, która trwa do dziś. Realnym wzmocnieniem okazali się ostatecznie Putnocky, Grodzicki i Oleksy, którzy przyczynili się walnie do utrzymania „Niebieskich” w ekstraklasie. Utrzymania w dobrym stylu – Ruch finiszował na dziesiątej pozycji.

Do jeszcze większej rewolucji kadrowej doszło w Zawiszy Bydgoszcz. Klub opuściło aż piętnastu piłkarzy, w tym między innymi Vahan Gevorgyan, Herold Goulon i Michał Masłowski. Ich miejsce zajęło dwunastu innych zawodników, ale solidny poziom prezentowało wiosną tylko pięciu z nich: Josip Barisić, Iwan Majewskij, Luka Marić, Bartłomiej Pawłowski i Jakub Świerczok. Szczególnie istotne okazało się pozyskanie dwóch solidnych napastników – Barisić i Świerczok łącznie zapisali na swoim koncie dwanaście bramek. Mimo bardzo ambitnej pogoni, strata po rundzie jesiennej (aż dwanaście punktów do bezpiecznego miejsca!) okazała się zbyt duża do zniwelowania. Trzeba jednak przyznać, że zabrakło niewiele. Zawisza przeskoczył w tabeli GKS Bełchatów, ale nie zdołał dopędzić Podbeskidzia Bielsko-Biała i Górnika Łęczna, które zgromadziły na swoim koncie trzy punkty więcej.



2015/2016

Na miejscach spadkowych na koniec roku: Śląsk Wrocław, Podbeskidzie Bielsko-Biała

Spadek: Górnik Zabrze, Podbeskidzie Bielsko-Biała

W sezonie 2015/2016 widmo spadku zajrzało w grudniu w oczy Śląskowi Wrocław i Podbeskidziu Bielsko-Biała. Aby ratować sytuację, klub ze stolicy Dolnego Śląska sięgnął po zagraniczne wsparcie. We Wrocławiu zameldowali się Lasza Dwali, Andras Gosztonyi, Bence Mervo, Ryota Morioka i Ihor Tyszczenko. Strata do bezpiecznego miejsca była nikła, więc nawet fakt, iż Gosztonyi oraz Tyszczenko okazali się niewypałami, nie przeszkodziła Śląskowi w skutecznej walce o utrzymanie. Swój duży wkład w osiągnięcie celu mieli Dwali, Mervo i Morioka. Pierwszy wniósł jakość w szeregi defensywne, natomiast dwaj pozostali łącznie zdobyli 11 bramek. Śląsk bez większych kłopotów zapewnił sobie utrzymanie, zajmując dziesiąte miejsce w lidze.

Do sporych porządków doszło za to w Podbeskidziu. Klub zrezygnował z usług jedenastu piłkarzy, odchudzając znacząco kadrę. W ich miejsce sprowadzono pięciu graczy – Pawła Baranowskiego, Jozefa Piacka, Samuela Stefanika, Pawła Tarnowskiego i Olega Wierietiłę. Pewne miejsce w składzie mieli Baranowski i Piacek, pozostali trzej stanowili raczej uzupełnienie składu i wchodzili z ławki rezerwowych. Nie pomogli jednak w osiągnięciu celu. Podbeskidzie po podziale na grupę mistrzowską i spadkową zaliczyło niewytłumaczalną i kompromitującą serię porażek, w siedmiu spotkaniach notując tylko jeden punkt na swoim koncie. Nic więc dziwnego, że musiało pożegnać się z ekstraklasą, do której nie powróciło do dziś.


2016/2017

Na miejscach spadkowych na koniec roku: Ruch Chorzów, Górnik Łęczna

Spadek: Górnik Łęczna, Ruch Chorzów

Na koniec roku 2016 głównymi kandydatami do spadku z ekstraklasy były ekipy Ruchu Chorzów i Górnika Łęczna. W Chorzowie nadal borykano się ze sporymi problemami finansowymi, co wpłynęło także na politykę transferową. W klubie nie doszło do wielu zmian, a wiosną do zespołu dołączyli jedynie Milen Gamakow, Kamil Słoma i Miłosz Trojak. Jedynie ten ostatni pojawiał się na murawie regularnie, ale tylko w roli zmiennika. Chorzowianom nie udało się uciec spod topora i pożegnali się z krajową elitą. To był początek ich systematycznego upadku. Dziś „Niebiescy” występują w III lidze.

W Górniku Łęczna też nie doszło do kadrowej rewolucji. Klub opuścili Łukasz Bogusławski, Slaven Jurisa, Łukasz Mierzejewski i Radosław Pruchnik, którzy jesienią nie odgrywali zbyt znaczącej roli w drużynie z Lubelszczyzny. W ich miejsce pozyskano Stefana Askovskiego, Josimara Atochego oraz Gabriela Mateia. Wiosną tylko Matei – który później był też piłkarzem Termaliki Bruk-Bet Nieciecza – regularnie występował w ekstraklasie, a pozostali dwaj piłkarze odgrywali jedynie epizodyczne role. Kadra Górnika okazała się zbyt słaba, by zapewnić sobie utrzymanie w lidze i choć łęcznianie przeskoczyli w tabeli chorzowski Ruch, nie zdołali uchronić się przed spadkiem.


2017/2018

Na miejscach spadkowych na koniec roku: Piast Gliwice, Pogoń Szczecin

Spadek: Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz

Dość niespodziewanie na koniec 2017 roku miejsca spadkowe zajmowały ekipy Piasta Gliwice i Pogoni Szczecin. Zespół ze Śląska, pod wodzą trenera Waldemara Fornalika, zawodził w rozgrywkach ligowych. Fatalnie prezentował się choćby Josip Barisić, który wcześniej z dobrej strony pokazał się w barwach Zawiszy Bydgoszcz. Nic dziwnego, że po jesieni opuścił klub z Gliwic. Transfery do klubu, których dokonał Piast, okazały się jednak świetne. To właśnie wtedy przy Okrzei zameldowali się tacy piłkarze jak Jakub Czerwiński, Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Mikkel Kirkeskov, Frantisek Plach i Mateusz Szczepaniak. Choć walka o utrzymanie trwała do samego końca, Piast zdołał osiągnąć cel. Nowe nabytki spisały się doskonale, a w kolejnym sezonie (poza Szczepaniakiem) stały się fundamentem zespołu, który sensacyjnie sięgnął po mistrzostwo kraju. Było to więc szczególnie udane okienko transferowe.


W Pogoni postawiono natomiast na spokój. Nowy trener, Kosta Runjaić, zaczął układać drużynę na swoją modłę. Zrezygnował zimą z kilku zawodników, choćby Adama Gyurcso, a w ich miejsce pozyskał kilku piłkarzy, którzy mieli wzmocnić rywalizację, zwłaszcza w linii ataku. Z tego powodu do Szczecina trafili między innymi Adam Buksa (z Zagłębia Lubin) i Morten Rasmussen. O ile Duńczyk zawiódł, o tyle Buksa okazał się strzałem w dziesiątkę. Wiosną zdobył cztery bramki, a w kolejnych sezonach zaliczył łącznie osiemnaście ligowych trafień. Dziś jest już piłkarzem amerykańskiego New England Revolution, ale jego wpływ na grę „Portowców” był niepodważalny. Na przełomie 2017 i 2018 roku Kosta Runjaić nie ratował się więc transferową ofensywą, wierząc w możliwości piłkarzy, których miał już do dyspozycji. Podjął słuszną decyzję, jedynie uzupełniając skład jednym zawodnikiem. Pogoń bez żadnych problemów utrzymała się w lidze.


2018/2019

Na miejscach spadkowych na koniec roku: Górnik Zabrze, Zagłębie Sosnowiec

Spadek: Miedź Legnica, Zagłębie Sosnowiec

W minionym sezonie na koniec roku w strefie spadkowej znalazły się Górnik Zabrze i Zagłębie Sosnowiec. Zaskakująca była zwłaszcza postawa ekipy z Zabrza, która przecież sezon wcześniej okazała się rewelacją rozgrywek, finiszując na czwartej pozycji i kwalifikując się do europejskich pucharów. Zimą trener Marcin Brosz musiał więc wprowadzić nieco zmian w kadrze. Zrezygnował z usług między innymi Konrada Nowaka, Adama Wolniewicza i Rafała Wolsztyńskiego. Ostatecznie klub z Roosevelta opuściło łącznie siedmiu zawodników. Trzon drużyny pozostał jednak nienaruszony, a w zespół wkomponowało się kilku nowych graczy. W bramce niezastąpiony stał się Martin Chudy, w defensywie dobrze spisywał się Boris Sekulić, reżyserem gry w środku pola stał się Walerian Gwilia, a Mateusz Matras wiosną zapisał na swoim koncie trzy gole. Adam Orn Arnason, Ishmael Baidoo i Giannis Mystakidis odgrywali mniej znaczące role, ale i tak dość regularnie pojawiali się na murawie. To wszystko sprawiło, że Górnik odbił się od dna i pewnie utrzymał się w ekstraklasie.


Do dużo bardziej nerwowych ruchów doszło natomiast w Sosnowcu. Zamykające tabelę Zagłębie opuściło zimą łącznie trzynastu piłkarzy, w tym jeden z najlepszych graczy, czyli Konrad Wrzesiński. W ich miejsce pojawili się zawodnicy głównie rodem ze Słowacji, jak Lukas Gressak, Lukas Hrosso, Martin Pribula i Martin Toth. Oprócz nich kontrakty parafowali też Giorgi Gabedawa, Giorgi Iwaniszwili, Mateusz Możdżeń, Giorgos Mygas, Tomasz Nawotka, Olaf Nowak, Dawid Ryndak i Mateusz Szwed. Czas pokazał, że jedynie ofensywni gracze mieli jakiekolwiek przebłyski – Gabedawa, Możdżeń i Nowak zdobyli łącznie dziesięć goli. Największym mankamentem była jednak defensywa, która okazała się dziurawa jak sito. Zagłębie skończyło sezon z 80(!) straconymi bramkami i dwunastoma punktami straty do bezpiecznego miejsca w tabeli. Z hukiem opuściło ekstraklasę, a po zagranicznym zaciągu pozostał jedynie niesmak.

Spośród dziesięciu drużyn, zajmujących w pięciu ostatnich sezonach miejsca spadkowe tabeli ekstraklasy po zakończeniu rywalizacji w danym roku, dokładnie połowa zdołała się utrzymać. Można więc uznać, że często jest to swego rodzaju loteria. Przykłady Pogoni Szczecin czy Piasta Gliwice pokazują, że rozsądne działanie i dobre oko do sprowadzanych zawodników mogą przynieść pożądane efekty. Spoglądając natomiast na poczynania Zagłębia Sosnowiec trzeba dojść do wniosku, że zbyt mocne przewietrzenie szatni, z elementami ogromnego ryzyka, może spowodować katastrofę. W tym wszystkim sztuką jest znaleźć złoty środek. A to zadanie niełatwe. Czy Korona, Wisła i ŁKS zdołają osiągnąć swój cel?

Emil Kopański

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności