Aktualności

Pogoń i Zagłębie, czyli pozytywny efekt stawiania na młodzież

Rozgrywki17.12.2020 
Pogoń i Zagłębie to nie tylko czołowe drużyny PKO Ekstraklasy, ale czołowe w Polsce ośrodki, w których stawia się na młodzież. Tylko Lech Poznań zebrał w klasyfikacji Pro Junior System więcej punktów, co tylko pokazuje słuszność kierunku, jaki obrano w Szczecinie oraz Lubinie. – U nas najważniejsza jest jednostka, jej rozwój odbywa się kosztem wyników – usłyszeliśmy w tych klubach.

Skoro rzecz rozchodzi się o jednostkę, to przyjrzyjmy się ilu młodzieżowców w tym sezonie zagrało w Pogoni oraz Zagłębiu. W barwach „Portowców” na boisku pojawili się Adrian Benedyczak, Mariusz Fornalczyk, Kacper Kozłowski, Kacper Smoliński, Hubert Turski, Maciej Żurawski, Bartłomiej Mruk. Koszulkę „Miedziowych” w trwającym sezonie ekstraklasy zakładali z kolei: Jakub Bednarczyk, Kacper Chodyna, Łukasz Poręba (drugie zdjęcie tekstu), Adam Ratajczyk, Kamil Kruk. W klasyfikacji PJS, gdzie młodzieżowcem jest zawodnik, który na zakończenie sezonu ligowego kończy 21 lat, a nie jak w spotkaniach PKO Ekstraklasy – 22 lata, Zagłębie i Pogoń to odpowiednio: druga oraz trzecia siła.

Znak czasu

O Zagłębiu można powiedzieć, że to klub głównego nurtu, jeśli chodzi o promowanie „swoich” zawodników. Ten proces trwa w Lubinie od dobrych kilku lat, czego przykładem są we wcześniejszych latach Jarosław Jach (w młodym wieku trafił z Lechii Dzierżoniów), Jarosław Kubicki, czy Krzysztof Piątek (droga jak w przypadku Jacha). Pogoń ostatnimi czasy też poszła w te ślady i stała się miejscem, w którym rozkwitło wiele talentów, od początku do końca przechodzących proces szkolenia w akademii. Najlepszy przykład to młodzieżowy reprezentant Polski, 22-letni Sebastian Kowalczyk (na zdjęciu poniżej).



– Gdybyśmy stworzyli mapę polskich klubów z wychowankami Zagłębia i Pogoni, to Zagłębie w tym względzie wygrywa, bo dłużej pracuje metodycznie. Zmiana na lepsze w Pogoni zaczęła się mniej więcej w 2015 roku, kiedy mocno poszliśmy do góry, jeśli chodzi o wspomnianą metodykę. Są Smoliński, Benedyczak, Kozłowski, którzy dostają sporo szans. Kolejni zawodnicy ze struktur akademii już pukają do drzwi pierwszej drużyny. Znakiem czasu jest, że Pogoń już nie ściąga chłopaków z Polski, tylko szkoli swoich. Niektóre kluby wpadły w panikę, gdy pojawił się przepis o wymaganym młodzieżowcu. Nagle musieli kupować, czy ściągać młodych z całego kraju. Pogoni ten problem nie dotyczył. Rdzennymi wychowankiem są nie tylko Smoliński, Kowalczyk, ale także Żurawski, choć z Torunia, Kozłowski, choć z Koszalina, Turski, mimo że z regionu. Oni przychodzili w wieku 13,14, czy 15 lat, więc traktuje się ich jako wychowanków – mówi Łączy Nas Piłka były wieloletni trener drużyn młodzieżowych szczecińskiego klubu, eksopiekun rezerw „Portowców” Paweł Cretti.

Wielu z tych szczecińskich chłopaków, grających obecnie w PKO Ekstraklasie przeszło „przez ręce” Piotra Łęczyńskiego, prowadzącego drużynę CLJ Pogoni, najstarszego rocznika. Co ciekawe, w tychże rozgrywkach Pogoń jest druga, a Zagłębie trzecie. – Zebrała się grupa pasjonatów, którzy patrzą w jednym kierunku. W pierwszej kolejności myślimy o dobru akademii, dobru chłopaka. Żeby ten się rozwijał kosztem wyników w grupach młodzieżowych. Głośno mówimy o tym, że stawiamy na rozwój indywidualny piłkarza. I to przynosi efekty jednostkowe jak obecność Adriana, Sebastiana, Huberta, czy Kacpra w pierwszym zespole, choć mogliby oni trenować i grać więcej w zespołach młodzieżowych. Tego jednak nie robimy. Obecnie na stałe z pierwszą drużyną trenują Mateusz Łęgowski, Jakub Lis, Filip Balcewicz – podkreśla Łęczyński.



Sprawdzian jakości pracy – liczba debiutantów

– Przez te wszystkie lata zdarzało nam się pracować w kiepskich warunkach, zmagaliśmy się z problemami infrastrukturalnymi. Na przekór wszystkim postanowiliśmy, że nie będziemy narzekać. Mieliśmy marzenie, że kiedyś powstanie w Szczecinie akademia z prawdziwego zdarzenia. Doczekaliśmy się. Z tego wszystkiego, najbardziej cieszą debiuty w ekstraklasie chłopaków, których trenowaliśmy na orliku, podrzucaliśmy do internatu, czy negocjowaliśmy lepsze oceny z ich nauczycielami. Przecież praca trenera to nie tylko trening, ale wiele rzeczy wokół. Dużo razem przeżyliśmy, porzuciliśmy ambicje trenerskie, drużynowe, żeby rozwijać jednostki. Uznaliśmy, że nie ma sensu, aby ci, którzy już zetknęli się z futbolem seniorskim, zaliczyli występy w ekstraklasie, przebywają z pierwszym zespołem, nagle cofnęli się niżej. Grali z młodzieżowych zespołach, żeby pomóc robić wynik, czy zbierać minuty. Oni są w „jedynce”, by szybciej nabierać seniorskiego doświadczenia – dodaje Łęczyński.

Z podobnego założenia wyszło Zagłębie. Kolejni wychowankowie, czy młodzieżowcy wchodzący do ekstraklasy są więc naturalną konsekwencją lubińskiej pracy u podstaw. Dlatego ilość i jakość tych zawodników, ich gotowość na wymogi ekstraklasy nie może dziwić. Na przykładzie Bartosz Białka (na zdjęciu poniżej), który wystrzelił w poprzednim sezonie, a teraz występuje w Niemczech, widać, ile korzyści polska piłka zyskuje z takiego nastawienia czołowych akademii nad Wisłą.



– Wielu chłopaków wypłynęło od nas i rozsiani są po Polsce, czy Europie. Co prawda nie sprzedajemy wychowanych przez siebie piłkarzy za kwoty rzędu 30-40 milionów złotych, sądzę jednak, że broni się to, co robimy. Ostatnimi czasy jeszcze bardziej ewoluowaliśmy, zrobiliśmy krok do przodu. Jesteśmy w stałym kontakcie z europejskimi akademiami, jeździmy na staże, szkolimy się, żeby jak najwięcej dawać tym młodym chłopakom, aby ci byli coraz lepsi. Pewnie, dochodzą do nas pozytywne głosy z zewnątrz na temat naszej akademii, jednak najlepszą weryfikacją tej pracy jest liczba młodych zawodników wyszkolonych przez akademię i wprowadzonych do pierwszej drużyny – zaznacza trener CLJ-tki Zagłębia Marcin Ciliński.

Dalsze korzyści

Jego Zagłębie w rozgrywkach Centralnej Lidze Juniorów to najmłodszy zespół w stawce. – Oczywistym jest, że pierwszy zespół nie może składać się z samych młodych zawodników, ale trzon może opierać się na wychowankach, z jednej strony już doświadczonych, z drugiej strony z takich, dopiero co wchodzących. Uważam, że mamy potencjał ku temu, żeby jeszcze więcej wychowanków funkcjonowało w pierwszej drużynie. W tej wyliczance wychowanków zapomnieliśmy o Dominiku Jończym, czy Damianie Oko, który pokazał, że może z powodzeniem grać na poziomie ekstraklasy – nadmienia Ciliński.



Główny argument przemawiający za młodzieżową politykę klubów ze Szczecina i Lubina to ciągły dopływ wychowanków do zespołu ekstraklasowego. Pogoń będzie dysponować nowoczesną bazą dla akademii, warunki pracy trenerów młodzieży poprawią się, co może jeszcze bardziej podnieść poziom szkolenia. – Ostatnio przejeżdżałem przy stadionie, serce rośnie, widząc jaka baza tutaj rośnie. Wow. Oby tylko ta praca z młodzieżą była kontynuowana, bo skorzysta na tym Szczecin i nie tylko – kończy Cretti.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności