Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O serie, kryzys Śląska i defensywę Pogoni

Rozgrywki23.10.2020 
Czy Wisła Kraków zacznie wygrywać seryjnie? Czy Śląsk Wrocław ma lepszą reputację od wyników? Jak dobra jest defensywa Pogoni Szczecin? Optymizm pomoże Stali Mielec w wyjeździe do lidera? Jak z kryzysem personalnym poradzi sobie Cracovia? Na te pytania szukamy odpowiedzi przed meczami ósmej kolejki PKO Ekstraklasy.

Czy Wisła zbuduje serię zwycięstw?

W poprzednich dwóch sezonach Wiśle Kraków serie dwóch lub więcej zwycięstw z rzędu zdarzyły się tylko pięciokrotnie, więc nic dziwnego, że zespół musiał walczyć w grupie spadkowej. W obecnych rozgrywkach jeszcze siedem drużyn nie potrafiło zdobyć kompletu punktów w przynajmniej dwóch kolejnych spotkaniach, ale już sześć ma za sobą lub jest w trakcie przynajmniej czteromeczowej  serii bez porażki. A to właśnie takimi seriami buduje się pozycję w lidze, zwłaszcza w skróconym do 30. kolejek sezonie.

Wisła to też dobry przykład siły serii, bo negatywną, aż dziesięciu kolejnych porażek znalazła się w niespotykanym kryzysie. Mimo niego udało się jej odbić, ponieważ… zaliczyła serię pozytywną, czyli ośmiu spotkań bez klęski, co było drugim najlepszym wynikiem sezonu zasadniczego. Teraz okazja jest znakomita, przed Wisłą kolejny mecz z beniaminkiem, a poprzedni podkreślił, że powoli sprawy boiskowe układają się na jej korzyść, pomimo słabości rywala.

– Lepiej funkcjonujemy fizycznie i dzięki temu możemy kontrolować przebieg meczu, rozpędzać się i szukać nowych nawyków. Do tego dążymy podczas zajęć, a piłkarze bardzo dobrze wyglądają w procesie treningowym, a do tego jesteśmy odpowiednio nastawieni pod kątem mentalnym do następnego spotkania – zapewnia Artur Skowronek.

Czy Śląsk walczy z kryzysem?

Dla wrocławskiej drużyny to mógł być tylko ciężki tydzień na Mazowszu – 0:1 z Wisłą Płock w niedzielę, 1:2 z Legią Warszawa w środę – ale im szerszy kontekst dla wyników Śląska, tym gorzej to wygląda. W ostatnich pięciu meczach zespół Vitezslava Lavicki wygrał tylko raz, w dziesięciu – trzykrotnie, w piętnastu – pięciokrotnie. W 2020 roku również zwyciężał w co trzecim spotkaniu…

Jest i dobra wiadomość: sobotni mecz z Jagiellonią Białystok odbędzie się we Wrocławiu, gdzie w tym roku Śląsk przegrał tylko raz. To wynik na miarę Lecha w Poznaniu… O ile własne cztery ściany mogą drużynie pomóc, o tyle problemy są poważne. Zespół Lavicki najsłabiej w lidze utrzymuje się przy piłce, tylko trzy drużyny zagrywają mniej podań kluczowych lub po prostu w pole karne. Jak na wciąż pozytywną reputację ekipy to są wyniki bardzo słabe.

– Nie jest tak, że wszystko było złe. Nie daliśmy rady wygrać w dwóch meczach wyjazdowych. Rozmawiałem z zawodnikami. Musimy utrzymać odpowiednią kondycję mentalną. Zawodnicy pracują dobrze, starają się wykorzystać każdą godzinę, by byli przygotowani w stu procentach na jutro i wykonali dobrą robotę – mówił Lavicka przed Jagiellonią, jakby wskazując, że problem jest w głowach, nie nogach piłkarzy.

Jak dobra jest Pogoń w defensywie?

Zauważył to Czesław Michniewicz. – To bardzo solidna drużyna w obronie, która straciła tylko cztery gole. Trudno jest przedostać się pod jej pole karne, czego w zresztą poniedziałek doświadczyła Lechia – mówił szkoleniowiec Legii, którego drużyna będzie mierzyła się z tym wyzwaniem w sobotę z Pogonią w Szczecinie. Pytanie, jak Kosta Runjaić zdołał to osiągnąć?

Przede wszystkim odchodząc od ryzykownej gry do przodu. Krótko mówiąc, Pogoń cofnęła się pod własną bramkę. Jest jedną z najrzadziej odzyskujących piłkę drużyn, ale też w czołówce przechwytujących podania, co świadczy o dobrej organizacji w niskim pressingu. Nie ma w jej meczach wysokiej intensywności i wielu okazji, także jakość tych tworzonych szans jest niemal najniższa w lidze – gorzej jest tylko w spotkaniach Warty Poznań.

To akurat dla Pogoni komplement i atut w tak trudnym sezonie, wie o tym Runjaić. – Ostatnio bardzo dobrze wyglądaliśmy jako drużyna i skutecznie zagraliśmy w defensywie. Nie dopuściliśmy rywali do wielu okazji. To są podstawy i musimy to samo pokazać w meczu z Legią. Tylko w ten sposób możemy przeciwstawić się takiemu zespołowi. Byłoby wskazane, żebyśmy częściej byli w posiadaniu piłki niż ostatnio – dodał na koniec. W poprzednim sezonie też było podobnie, ale wówczas bilans bramkowy Pogoni był negatywny, nie pozwolił myśleć o czymś więcej w grupie mistrzowskiej. Jednak dopiero w drugim meczu po kwarantannie całej drużyny jej ofensywa może jeszcze nie rozwinąć się na tyle, by dać gwarancję, że futbol ofensywny się szczecinianom opłaci.

Czy Raków dobije Stal?

Jeden z najlepszych beniaminków w ostatnich latach, który po swoim pierwszym sezonie jeszcze urósł i świetnie się rozwija, mierzy się z drużyną, która już po ledwie pięciu spotkaniach jest odbierana zupełnie inaczej. Stal wręcz wskazuje się jako modelowy przykład problemu z promowaniem pierwszoligowców i ich brakiem jakości. Oczywiście osłabienie spowodowane chorobą i kwarantanną odegrało sporą rolę w porażce 0:6 z Wisłą w ostatnim spotkaniu, lecz problemy Stali nie zaczęły się w październiku.

Przynajmniej o tej klęsce mógł ze swoim zespołem porozmawiać trener Dariusz Skrzypczak, który sam musiał izolować się w ostatnich tygodniach. – Jeden mecz nie przekreśla wszystkiego. Mieliśmy do tej pory kilka meczów, w których się dobrze zaprezentowaliśmy. Cały sezon to 30 spotkań, dlatego nie boję się, że zabraknie koncentracji. Jesteśmy gotowi mentalnie na Raków – zapewnia.

Mentalność może być najważniejsza, a w tym względzie Skrzypczak należy do grona osób widzących szklankę w połowie pełną – nie mówi o beznadziejnych wynikach czy kryzysie, lecz nawiązuje do choćby zwycięstwa z Piastem Gliwice, czy dwóch remisów na wyjeździe. Jednak starcie z Rakowem, który jest w wysokiej formie i na innym etapie jako drużyna, może spowodować, że tego optymizmu trenera mielczan potrzeba będzie jeszcze więcej.

Czy wymuszony przegląd rezerw już trwa?

Dla szkoleniowca Cracovii najważniejsze i tak jest to, że rozgrywki wciąż grają. – To bardzo trudny sezon. Często siedzimy jak na szpilkach, a jak dzwoni telefon od fizjoterapeuty, to już człowiek się zastanawia, czy na pewno wszystko jest w porządku – mówił Michał Probierz przed wyjazdem do Poznania.

Zdradzić składu nie chciał, ale wspomniał o przynajmniej kilku nieobecnych zawodnikach, którzy są na kwarantannie. – Jak jeden czy drugi zawodnik był chory, to wiedzieliśmy, że może pójść lawina, więc piłkarzy odizolowaliśmy. Wszyscy jesteśmy pod stałą opieką, więc nie staraliśmy się przekładać meczu z Lechem. Trzeba bowiem zrobić wszystko, by te rozgrywki trwały – dodawał. Podobne problemy miały już inne drużyny, które również nie decydowały się na przekładanie spotkań ze względu na niską liczbę zakażeń.

Ciekawe więc, czy w niedzielę w Poznaniu będzie to mecz rezerwistów: o ile faktycznie kryzys zdrowotny w Cracovii jest tak duży, że trener obawiał się zakresu zdradzić, o ile w Lechu po wyczerpującym spotkaniu z Benfiką także zdecydują się na zmiany. Sprawdzian na to, kto jaką jakością dysponuje na ławce może przynieść inny rezultat i w kontekście jakości, i samego wyniku.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności