Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O reakcje, zmiany stylów i kredyt zaufania

Rozgrywki20.09.2018 

Przed dziewiątą kolejką LOTTO Ekstraklasy zadajemy pytania o to, jak zareaguje Lechia Gdańsk po pierwszej porażce w sezonie, co pokaże Legia z ambitną Miedzią, czy młodzież w bramce Wisły Płock się sprawdzi, kiedy wróci styl Górnika Zabrze i ile wart jest kredyt zaufania dla Tadeusza Pawłowskiego. Zapraszamy do lektury.

Czym zaskoczy Piotr Stokowiec?

– Pochłonięty zadaniami, które mam w Lechii naprawdę nie myślę w kategoriach byłego trenera Zagłębia – zapewniał Piotr Stokowiec przed sobotnim meczem (godz. 18) w Gdańsku. Oczywiście, że szkoleniowiec może tak mówić, lecz głównego wątku tego starcia nie zmieni. W końcu minie niedługo dziesięć miesięcy od tego, gdy został w Lubinie pożegnany, choć zespół wprowadził do Ekstraklasy, a następnie europejskich pucharów. Miał być też idealnym trenerem do wprowadzania kolejnych roczników utalentowanej młodzieży z akademii Zagłębia. Gdy jego stanowisko przejął Mariusz Lewandowski, to akurat z tym aspektem bywało krucho, choć w ostatnich zwycięskich (4:0) derbach dolnego śląska na boisko wpuścił już trzech wychowanków. Ironią w tej historii mogą być pogłoski, jakoby Lewandowski dopiero tym zwycięstwem uspokoił sytuację wokół swojej dalszej pracy z Zagłębiem. A przecież Stokowca pożegnano właśnie po porażce z lokalnym rywalem, Śląskiem Wrocław.

Jednak w tym sezonie młodszy i na razie lepiej funkcjonujący zespół ma Stokowiec, czego nie zmienia nawet porażka z ubiegłego tygodnia przeciwko liderującej Wiśle (2:5). Jednak w Krakowie jego Lechia jakby została rozszyfrowana przez rywali i z gracją wypunktowana. Zasadne wydaje się więc pytanie, czy na mecz z Zagłębiem szkoleniowiec będzie cokolwiek zmieniał. – Pierwszy raz jesteśmy w sytuacji, że musimy zareagować po przegranej, ale pracowaliśmy nad tym, by się po niej podnieść – zapewniał Stokowiec.

Na pewno w piątej najmłodszej drużynie Ekstraklasy (śr. wyjściowych jedenastek to 26,51) może wreszcie przyjść moment tych po których najwięcej w Gdańsku się oczekuje. Po raz pierwszy w sezonie w składzie na mecz znajdzie się Rafał Wolski, o rosnącej formie Artura Sobiecha mówił sam trener Lechii. Jeśli nie oni pomogą w zwycięstwie, to Stokowiec będzie musiał zwrócić się do dotychczasowych liderów: Flavio Paixao czy Lukasa Haraslina. Tylko czy to nie będzie zbyt przewidywalne?

Jak Legia zareaguje na Miedź?

Pomijając wieloletnią rywalizację, emocje boiskowe i stawkę spotkania, po obejrzeniu meczu Legii Warszawa z Lechem Poznań (1:0) można by zauważyć, że gospodarze mieli łatwą przeprawę. Po pierwsze, kompletnie zdominowali swojego przeciwnika w aspekcie fizycznym, wykonując m.in. kilkadziesiąt sprintów więcej. Po drugie, nie pozwolili przyjezdnym na zbyt wiele, „Kolejorz” miał w statystykach tylko jeden celny strzał. Teraz na obrońców tytułu czeka zupełnie inne wyzwanie.

Wszakże Miedź Legnica od czterech spotkań nie przegrała. I o ile zapaść fizyczna Lecha była w minioną niedzielę widoczna gołym okiem, o tyle najbliższy rywal Legii takiego problemu nie ma. Piłkarze Dominika Nowaka i więcej przebiegają kilometrów od zawodników Ricardo Sa Pinto, i zaliczają więcej sprintów. Mało tego: to drużyna oddająca najwięcej w lidze strzałów, wymieniająca najszybciej podania i podejmująca się najczęściej dryblingów.

Sa Pinto o tym wie. – Miedź ma bardzo pozytywny pomysł na grę, posiada także zawodników o wysokich umiejętnościach, umie dominować w trakcie meczu i wymieniać wiele podań – mówił przed sobotnim meczem (godz. 20.30) Portugalczyk. Ale wiedzieć to jedno, a zareagować – drugie. Jaki będzie plan Legii? Pewnie nie odbiegający od tego, który zadziałał z Lechem: zorganizowana w 1-4-4-2 defensywa oraz kontry z udziałem szybkich piłkarzy, jak Carlitosa, Szymańskiego i Kucharczyka.

Czy młodzież wybroni Wisłę Płock?

To nie mógł być łatwy moment dla kibiców z Płocka. Na dziesięć minut przed końcem ciekawego meczu z Miedzią i przy wyniku 2:2, kontuzji doznał Thomas Dahne, podstawowy bramkarz Wisły. Na szczęście Dariusz Dźwigała mógł zrobić jeszcze jedną zmianę, ale do wejścia między słupki był gotów absolutny debiutant – urodzony w 2001 roku Marcel Zapytowski. Warto podkreślić, że jeszcze wiosną ten golkiper bronił w wojewódzkiej lidze juniorów, latem wystąpił w trzech meczach rezerw.

W krótkim debiutanckim epizodzie przeskoku wielkiego nie było widać, ale w pełnym wymiarze czasowym sytuacja może wyglądać inaczej. Zwłaszcza, że trener wielkiego wyboru nie ma: oprócz Zapytowskiego są jeszcze 19-letni Bartłomiej Gradecki i rok starszy Bartłomiej Żynel. A Dahne – choć najpierw mówiono o krótkiej przerwie – musiał poddać się artroskopii kolana, więc przynajmniej do przerwy na kadrę w bramce Wisły przyszła pora na młodość.

Jak wykorzystają to rywale? Zapytowski w debiucie miał tylko jedną sytuację do wybronienia i zachował się odpowiednio. – Czyste konto było dla mnie ważne – podkreślał później. Ale teraz, z fizycznie grającą i bazującą na stałych fragmentach Cracovią, może już tak łatwo nie być. I ten weekend pokaże, jakim wyzwaniem dla płocczan będzie gra z nastolatkiem za plecami obrońców.

Czy Górnik przypomni się ze stylem?

Gdy spojrzy się na statystyki Górnika Zabrze z poprzedniego i z obecnego sezonu, to wielkiej różnicy nie ma. Poza tymi najważniejszymi rubrykami: strzelonych goli i zdobytych punktów. Rok temu piłkarze Marcina Brosza zachwycali skutecznością i zajmowali miejsce w czołówce Ekstraklasy. A teraz? Remis ze słabym Zagłębiem Sosnowiec uratowali w końcówce, do miejsca w czołowej ósemce tracą cztery punkty, tylko trzy drużyny zdobyły mniej bramek.

Jednak szkoleniowiec Górnika w swój plan taktyczny wierzy, nawet w przerwie na kadrę nie zmieniał systemu i schematów, ale wpasowywał nowych piłkarzy w to, co dotychczas działało. Jednak zabrzanie zostali rozczytani przez resztę ligi, a przy odjęciu kreatywności Rafała Kurzawy i Damiana Kądziora efektywność drużyny jest niższa. Krótko mówiąc: Górnika jest łatwo zatrzymać, wystarczy utrzymać nerwy na wodzy i nie dać wciągnąć się w wymianę ciosów, którą zabrzanie zwykle wygrywali.

Jednak mecz z Jagiellonią Białystok (niedziela, godz. 18) oferuje podobny schemat do poprzedniego sezonu. Goście będą zdecydowanie dominowali pod względem posiadania piłki, bo taka jest filozofia gry Ireneusza Mamrota. Natomiast Górnik będzie mógł realizować swoje założenia: cofnąć się, grać prostopadłe piłki na napastników i wykorzystywać przestrzeń za linią obrony rywali. Pytanie tylko, jak skutecznie i czy skuteczniej niż dotychczas uda im się to wykonywać. Od tego, czy zabrzanom uda się w takich spotkaniach tak grać zależy ich dalszy los w Ekstraklasie.

Ile wart jest kredyt?

Dla Tadeusza Pawłowskiego głos szefostwa klubu zapewniający o pełnym zaufaniu musiał być czymś, co po dotkliwej porażce 0:4 z Zagłębiem w Lubinie podbudowało szkoleniowca Śląska. Jednak wiadomo, jak z takimi kredytami w Ekstraklasie bywa. Zwłaszcza, że we Wrocławiu problem nie trwa od tygodnia, ale od niemal początku sezonu: w dwóch ostatnich meczach Śląsk nie zdobył nawet gola i przegrywał, na piętnaście ostatnio możliwych punktów uzbierał dwa. Jedyne zwycięstwo zaliczył na starcie sezonu przeciwko jeszcze słabszej Cracovii.

A teraz do Wrocławia (niedziela, godz. 15.30) przyjeżdża Piast. Gliwiczanie walkę z drużynami będącymi w jakiejś fazie kryzysu mają dobrze przerobioną: tydzień temu pokonali Arkę Gdynia (1:0), wcześniej zatrzymali dołującego Lecha (1:1) i pokonali przedostatnią Cracovię (3:1). W zasadzie teraz piłkarze Waldemara Fornalika muszą zrobić to samo: sprawić, by to rywale zdenerwowali się i poczuli presję jako pierwsi.

A co musi zrobić Śląsk? Przede wszystkim pokazać jedność, która wcale nie jest taką oczywistością. Zwłaszcza w kontekście odsunięcia i przywrócenia po tygodniu banicji Arkadiusza Piecha, przy stylu rozpadu zespołu na boisku w meczu z Zagłębiem i frustracji, która znów narasta wśród kibiców wobec wizji kolejnego słabego sezonu ich drużyny. Czasem najskuteczniejsza jest ta najprostsza recepta: zebrać wszystko i wszystkich razem, by pokazać, że dalej w jakiś projekt się wierzy. Tylko tak zespół potwierdzi otrzymany przez Pawłowskiego kredyt zaufania.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży