Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O Raicevicia, obronę ligowców i oblicze Jagi

Rozgrywki14.02.2020 

Co różni Filipa Raicevicia od Erika Exposito w rywalizacji tych napastników w Śląsku Wrocław? Dlaczego trener Michał Probierz obroną ligowców chciał zmienić temat? Czy Lech Poznań odbudował się na tyle, by móc przyznać, że bardzo dobrze im ostatnio idzie? Jakie jest nowe i prawdziwe oblicze Jagiellonii? Dlaczego Legia Warszawa może z Rakowem zyskać bardzo wiele? Zapraszamy na zapowiedź weekendowych spotkań w PKO Ekstraklasie w formie pięciu pytań.

…o to, po co Śląskowi Wrocław napastnik

Filip Raicević pojawił się na murawie przed upływem godziny gry i już w debiucie udało mu się zdziałać to, czego w ciągu poprzednich sześciu miesięcy nie dokonał Erik Exposito: zaliczyć asystę. Było to kluczowe zagranie w meczu, gdy w trzeciej minucie doliczonego czasu przyjął lub strącił długie podanie od Jakuba Łabojko. Nabiegający Michał Chrapek dopadł do piłki i wyrównał wynik spotkania z Lechią Gdańsk.

Możliwe, że wówczas kibice Śląska zobaczyli najbardziej charakterystyczne zagranie Czarnogórca. W 2019 roku w Serie B napastnik zaliczył tyle samo asyst, ile goli (po cztery) – nie jest to dorobek imponujący, lecz sposób zgrywania piłek kolegom wiele mówi. Dwukrotnie w tych przypadkach jego rolą było utrzymać futbolówkę w polu karnym, tyłem do bramki, by zyskał nabiegający skrzydłowy. Raz po prostu strącił głową długie podanie do drugiego napastnika i już w listopadzie z Trapani rozbił dwóch rywali w walce o drugą piłkę.

Exposito ostatnią i jedyną asystę w Śląsku zaliczył grając w sparingu po tym, jak dołączył do klubu latem. W Ekstraklasie ma ledwie sześć dokładnych kluczowych podań. Z Lechią frustrował nieudanymi zagraniami, niemal co drugie mu nie wychodziło. Raicevic po wejściu na boisku to zmienił, choć wcale częściej piłki nie miał (sześć z siedmiu podań było dokładnych). Te różnice widzi również Vítězslav Lavička. – Są to różne typy napastników. Chcieliśmy takiego, który ma jakość z piłką przy nodze i jest fizycznie mocny. Filip ma takie parametry i jestem z tego zadowolony. Najważniejsze, jak napastnicy będą wykorzystywać grę całej drużyny – mówił przed meczem z Pogonią.

Zapytany, czy widziałby możliwość współpracy a nie rywalizacji tej dwójki na boisku, odpowiedział raczej wymijająco. – To jedna z opcji jakie posiadamy – dodał Czech, wskazując, że w końcówce obok Raicevicia biegał Sebastian Bergier. Także napastnik, ale ze swoją szybkością pasujący również na skrzydło. I taki system preferuje Lavička, z głównym celem do podań – napastnikiem – i dynamicznymi piłkarzami wokół niego. Wystawienie dwóch wież (Raicević ma 188 cm wzrostu, Exposito – 190) byłoby odejściem od tego rozwiązania, nawet nie rewolucyjnym rozwiązaniem, raczej desperacją.

…o krytykę ligowców i cel ich obrony

Jeśli Michał Probierz wchodzi na konferencję prasową z jakimś przedmiotem, to można w ciemno założyć, że będzie ciekawie. W piątek wziął ze sobą laptopa i puścił z odtworzenia pomyłki słynnych piłkarzy. Ważniejsze było jednak to, co powiedział. – Po ostatnim tygodniu jestem zniesmaczony otoczką wokół ligi. Często sam negatywnie się wypowiadam, ale ta nagonka na piłkarzy jest nie w porządku. U nas się pokazuje, jak zawodnicy nie trafiają z daleka. Gwiazdy największego formatu też nie wykorzystują sytuacji, też kopią nie wiadomo gdzie i też czasem nie potrafią trafić w piłkę. I to za pieniądze nie takie, jak zarabiają polscy piłkarze. Apeluję do polskich piłkarzy, by się tym nie przejmowali. Najwięksi czasem nie trafią w piłkę, a my tylko szydzimy z naszych i robimy wszystko, by totalnie tę ligę zdyskredytować. Szkoda, że znęcamy się nad naszymi ligowcami, nad Polakami – powiedział szkoleniowiec Cracovii.

Czy ta odpowiedź była potrzebna? A może kierująca krytykę w inną stronę. Mówiąc o Polakach, by nie skupiać uwagi na Holendrze, który również był autorem spektakularnego pudła w pierwszej wiosennej kolejce. Pelle van Amersfoort co prawda już cztery bramki strzelił w tym sezonie, ale miał już aż 42 próby. Mówiąc o całej lidze, trener Cracovii mógł nieco odbiec od tematu postawy swojej drużyny. Owszem, „Pasy” wygrały w Gdyni, ale po uderzeniu z rzutu wolnego i sporym rykoszecie. W kwestii jakości stworzonych okazji (współczynnik xG) można dostrzec, że tylko pięć drużyn zaliczyło niższy wynik w poprzedni weekend.

…o dobry czas Lecha

Rozmontowanie defensywy Rakowa Częstochowa nie było łatwe. Piłkarze oraz kibice Lecha Poznań mogli zwłaszcza w pierwszej połowie mieć wrażenie deja vu. Ogromna dominacja, posiadanie piłki, nie dopuszczanie rywali do zbyt wielu sytuacji i… brak efektów. Tak samo wyglądał ostatni mecz jesieni z Arką Gdynia, który skończył się remisem 1:1 – i to jeszcze „Kolejorz” musiał gonić wówczas wynik.

W miniony weekend takiej potrzeby nie było, choć dopiero po godzinie gry do przełamania z rzutu karnego doprowadził Christian Gytkjaer. Później poszło już łatwiej, więcej było przestrzeni na boisku i precyzji w strzałach Tymoteusza Puchacza oraz Jakuba Modera. Nie tylko przez gole wychowanków-młodzieżowców było to modelowe zwycięstwo Lecha. W ostatniej kolejce nikt nie uderzał tak często jak Lech, nikt nie osiągnął takiego współczynnika xG (2,00 według EkstraStats), tylko Legia oddała więcej celnych strzałów i miała więcej udanych dryblingów. Wyjściowa jedenastka również była najmłodsza i to wyraźnie: o ponad rok od następnego Zagłębia, gdy tylko jeszcze trzy zespoły miały ją poniżej 27 lat.

Może w Poznaniu boją się więc powiedzieć tego głośno, ale trwa ich bardzo dobry czas. Niech dowodem na to będzie seria bez porażek „Kolejorza” została przedłużona do ośmiu spotkań, gdy następna aktualna trwa… ledwie trzy mecze. Jeśli Lech nie przegra z Cracovią na wyjeździe, to zrówna się z najlepszym osiągnięciem w Ekstraklasie w tym sezonie – Śląska (9). Do tego należy doliczyć transfer Daniego Ramireza, podpisane przedłużenie kontraktu z Filipem Marchwińskim, pozostanie Kamila Jóźwiaka w Poznaniu… Czy po niedzieli znów będzie można mówić wprost o europejskich pucharach?

…o to, jak zareaguje Jagiellonia

Co było przyczyną porażki i kiepskiej postawy Jagiellonii Białystok na starcie wiosny? Iwajło Petew nie chciał mówić zbyt wiele na ten temat. – Mam swoje przemyślenia, przedstawiłem je drużynie. Mam nadzieję, że w starciu z Koroną mój zespół będzie bardziej skoncentrowany po to, aby uniknąć pomyłek, które spowodowały o porażce – mówił Bułgar. Pod wodzą nowego trenera Jagiellonia zaliczyła swój najgorszy mecz w sezonie.

Nie tylko przez pryzmat wyniku, bo przecież 0:3 uległa już na zakończenie rundy jesiennej. Jednak patrząc w statystyki można dostrzec, że tylko jeden zespół w 21. kolejce rzadziej uderzał na bramkę. Mało tego, Jagiellonia popełniła najmniej fauli w tym sezonie (osiem), jednocześnie wchodząc w najwięcej pojedynków (pierwszy raz ponad 200), najczęściej tracąc piłkę na swojej połowie (23-krotnie), tylko dwa razy zaliczając mniej dokładnych kluczowych podań, niż w Krakowie (4).

Czy to z powodu braku fauli Petew zwracał uwagę na zbyt duży respekt wobec Wisły? – Na każdy mecz musimy mieć przygotowany plan. Nie tylko w polskiej lidze jest dużo agresji. Musimy być przygotowani na walkę – mówił przed meczem z Koroną Kielce. Jeśli faktycznie na to nacisk położy nowy szkoleniowiec, to po dwóch i pół sezonach z Ireneuszem Mamrotem kibice w Białymstoku mogą zobaczyć futbol… bliższy tego, który Jagiellonia prezentowała za Michała Probierza. – Chcemy pokazać inną twarz, niż tą z Krakowa – zaznaczał Petew. Agresywność byłaby pierwszym krokiem, ale jeśli tym najważniejszym, to kibice wcale nie muszą być usatysfakcjonowani.

…o ucieczkę Legii Warszawa

Druga drużyna gra z piątą, trzecia z czwartą, a w piątek siódma podjęła szóstą. Przy wciąż spłaszczonej tabeli Ekstraklasy to dla Legii Warszawa okazja, by meczem z jedenastym Rakowem Częstochowa wykorzystać wyniki starć między bezpośrednimi rywalami i zdobyć trochę przestrzeni na czele tabeli. Przed rozpoczęciem tych spotkań były to tylko dwa punkty.

Można jednak odnieść wrażenie – i to pomimo porażki w Lubinie w ostatnim meczu przed przerwą – że z Legią jest znacznie lepiej, niż pokazuje to tabela. Nikt w ostatnich pięciu meczach nie wygrał czterech spotkań, z czołowej ósemki tylko Lech strzelił już więcej niż 35 goli. W czterech z pięciu ostatnich meczów Legia strzelała przynajmniej trzy gole. Nie ma już oczywiście Jarosława Niezgody, ale do klubu trafił nowy napastnik, który rywalizację może napędzić. Zresztą nawet przy problemach w meczu z ŁKS Aleksandar Vuković miał opcje na ławce rezerwowych, by grę swojego zespołu jeszcze napędzić.

To również adekwatne określenie stylu Legii: rozpędzający się. Taki był też mecz z ŁKS-em, gdy w ostatnich trzydziestu minutach piłkarze z Warszawy oddali aż 11 strzałów, a ich dominacja w posiadaniu sięgnęła nawet 76%. Tak gra prawdziwy lider.

Jednak jak to w Ekstraklasie bywa, nie można stwierdzić wprost, że faworyt już wyrósł ponad innych. – Nie wolno nikogo skreślać. W poprzednim sezonie udowodnił to Piast, który jeszcze na początku wiosny miał dużą stratę – mówił Piotr Włodarczyk w serwisie Legia.com. Były piłkarz stołecznej drużyny podkreślał, że mistrzostwo – tak jak przed rokiem – może stracić głównie szkodząc sobie sama.

Stąd mecz z Rakowem będzie dobrym tego sprawdzianem: czy Legia wiosną będzie sobie pomagać, czy raczej dawać szansę innym. Taką szansą była ostatnia porażka z Zagłębiem w Lubinie, czy w listopadzie w Szczecinie z Pogonią (1:3). Raków, który przegrał na „swoim” stadionie już cztery mecze i stracił dwanaście goli w Bełchatowie, może również stać Legii na przeszkodzie w zdobyciu ostatniego „mistrzowskiego” argumentu: poprawienia formy na wyjeździe.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności