Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O problemy Śląska, wyjazdy Górnika i Lecha u siebie

Rozgrywki19.03.2021 

Czy we Wrocławiu pomysłem na wyjście z kryzysu w meczu Śląska z Wisłą Płock będzie reaktywny futbol z obu stron? Dlaczego Górnik Zabrze kreuje mniej sytuacji na wyjazdach? Po co Lech Poznań oddaje tak wiele strzałów z dystansu i czy jest w nich skuteczny? Czy Podbeskidzie zdoła przełamać się i wreszcie wygra poza swoim terenem? Kto może być nadzieją Wisły na gole po dwóch meczach bez zdobytej bramki? Na te pytania szukamy odpowiedzi przed 22. serią spotkań PKO BP Ekstraklasy.

Kto będzie chciał piłkę?

Tylko dwa zespoły wykonują mniej podań od Śląska Wrocław, krócej utrzymują się przy piłce, rzadziej ją odzyskują i tylko Warta Poznań mniej razy kieruje akcje w pole karne rywali. Reaktywna taktyka Vizeslava Lavicki zdaje się jednak zdawać egzamin zwłaszcza na własnym terenie: na stadionie miejskim jego zespół przegrał tylko raz, jedynie Legia zdobyła u siebie więcej punktów, a Pogoń straciła mniej bramek.

To jednak wcale nie sprawia, że we Wrocławiu jest spokojnie. O słabnącej pozycji Lavicki w lokalnych mediach pisze się niemal codziennie. Pewnym pocieszeniem dla kibiców Śląska może być fakt, że tym razem mecz domowy przypada na inny zespół, który ostatnio przeżywa kryzys. Wisła Płock nie wygrała od pięciu spotkań, ostatnio nie potrafiła utrzymać dwubramkowego prowadzenia z Rakowem Częstochowa, ani ze Stalą Mielec.

Sposób na kryzys jest w Ekstraklasie zwykle jeden: schować się za podwójną gardą, zabezpieczyć własną bramkę i utrzymać czyste konto. Wiśle ta sztuka nie udała się od ponad miesiąca, Śląskowi nawet dłużej. Te dwa zespoły w tym sezonie nie słyną z cierpliwości w grze przy piłce. Powyższe statystyki mówią same za siebie w przypadku wrocławian, a o płocczanach wiele mówi to, że 20 z 27 goli strzelili albo po kontrach, albo stałych fragmentach gry.

Co robi Górnik na wyjazdach?

W meczach wyjazdowych ekipy Marcina Brosza pada najmniej bramek w tym sezonie Ekstraklasy – średnio 1,6. Bilans zabrzan nie jest dramatyczny, cztery wygrane i dwa remisy to przecież niemal połowa całego dorobku punktowego Górnika. Jednak ten starający się grać bezpośrednio i szybko zespół ma poza swoim stadionem spore problemy ze stwarzaniem sytuacji.

Wystarczy spojrzeć na statystyki. Na wyjazdach Górnik oddaje średnio o trzy strzały mniej, w tym aż o dziesięć procent mniej z obrębu pola karnego. To przekłada się na brak goli. W ostatnich czterech spotkaniach udało mu się trafić na terenie przeciwnika do jego bramki tylko raz… Chyba, że wliczymy również pucharowe starcie z Rakowem Częstochowa. W Bełchatowie mecz skończył się porażką, ale po dwóch golach zabrzan (2:4). Zresztą ligowy mecz tych drużyn jesienią również był otwarty, szybki i… zakończony porażką Górnika. Może do trzech razy sztuka, choć w tym wypadku do zwycięstwa tym bardziej będzie im potrzeba z Rakowem nie gola, lecz goli.

Co robi Lech na własnym stadionie?

Tak jak Górnik ma problem z meczami wyjazdowymi, tak Lech zaskakuje kiepską formą domową. O poznańskim stadionie nie można powiedzieć, by była to twierdza. Raczej wielki obiekt swoją pustką przytłacza zawodników Dariusza Żurawia – wygrali ledwie trzy z dziesięciu starć, strzelili tylko dwanaście goli. To wynik na miarę dolnej części tabeli.

Znów spójrzmy w strzały. Lech jest jedną z dwóch drużyn w Ekstraklasie, która jeszcze nie strzeliła w tym sezonie gola zza pola karnego. Jednak piłkarze z Poznania jakby robili wszystko, by przełamać tę niekorzystną serię. Dosłownie: meczach domowych oddali tyle samo strzałów spoza szesnastki, co z jej obrębu. Oczywiście ich celność jest fatalna – na 87 prób w bramkę leciało tylko 25 uderzeń. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że przydałoby się zawodnikom „Kolejorza” więcej cierpliwości w budowaniu akcji, a może przede wszystkim wiary, że szukając napastnika w polu karnym jest większa szansa na zakończenie jej golem, niż próbując zdobyć bramkę z dystansu.

Czy Podbeskidzie wygra w trasie?

Trzymamy się kwestii problemów domowo-wyjazdowych i nie ma gorszego przypadku, niż ten Podbeskidzia. Beniaminek Ekstraklasy jeszcze w tym sezonie poza swoim terenem nie wygrał. Uzbierane punkty są z trzech remisów, a aż 26 goli straconych to więcej, niż jedenaście drużyn w lidze straciło w ogóle!

Wobec całkiem niezłej formy domowej Podbeskidzia wydaje się, że ostatnia prosta sezonu to finalny moment, by poprawić i dać sobie szansę utrzymania w Ekstraklasie. Zwłaszcza, że teraz czeka ich wyjazd do Grodziska Wielkopolskiego, który to ciężko nazwać pełnoprawnym domem Warty Poznań – „Zieloni” strzelili u siebie tylko osiem goli w dziesięciu meczach, aż pięć razy już przegrywając spotkania.

To może być ostatni moment na przełamanie, gdy spojrzy się na to, kogo jeszcze Podbeskidzie ma na wyjazdowym rozkładzie. Wizyty na Dolnym Śląsku to nie jest wielka nadzieja na wygrane – Śląsk i Zagłębie należą do ligowej czołówki pod względem formy domowej – później jest bardziej cierpiący na swoim terenie, lecz ostatnio poprawiający formę Piast i wreszcie Warszawa oraz Legia na sam koniec sezonu. W stolicy może być już jednak za późno.

Kto pomoże odzyskać Wiśle skuteczność?

W ostatnich dwóch meczach Wisła Kraków nie strzeliła gola, a więc starcie z drugą najgorszą defensywą Ekstraklasy jawi się jako doskonała okazja na przełamanie. Warto jednak pamiętać z kim piłkarzom Petera Hyballi przyjdzie się teraz mierzyć – Leszek Ojrzyński potrafi tak przygotować swoją drużynę pod przeciwnika, by zniwelować ich największy atut. W przypadku „Białej Gwiazdy” jest to kontrpressing, który pomaga w tworzeniu sporej liczby sytuacji. W końcu w ostatnich dwóch kolejkach, choć bez zdobytej bramki, to Wisła oddała ponad 30 strzałów.

To w tym niech będzie nadzieja krakowian na przełamanie niekorzystnej serii. Niekorzystnej do tego stopnia, że we wspomnianych meczach z Górnikiem (0:0) i Lechią (0:2) w sumie oddali tylko dwa celne strzały z pola karnego. Szans mieli aż osiemnaście. Może w odbiciu się pomoże Felicio Brown Forbes, który po zawieszeniu w poprzedniej kolejce pewnie znów znajdzie się w wyjściowym składzie. Cztery z sześciu goli w tym sezonie strzelił już pod wodzą Hyballi.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności