Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O passę Śląska, domową niemoc Wisły i serię Legii

Rozgrywki27.11.2020 

Dlaczego Śląsk Wrocław nie radzi sobie na wyjazdach, a Wisła Kraków ma problemy na własnym terenie? Ile zmian tym razem będzie mógł w Warcie zrobić trener Piotr Tworek? Czy Legia wyrówna najlepszą serię zwycięstw z poprzedniego sezonu, a może to Waldemar Fornalik udowodni, że ma na warszawską drużynę sposób? Sprawdzamy w pięciu pytaniach, co ciekawego czeka nas w najbliższej kolejce PKO BP Ekstraklasy.

Czy Śląsk przerwie złą passę?

Tylko jeden z sześciu wyjazdów w tym sezonie skończył się dla Śląska zwycięsko – ten do Krakowa na mecz z Wisłą jeszcze w drugiej kolejce. Wcześniej przegrali w Łodzi z ŁKS-em w Pucharze Polski, a od czterech spotkań poza Wrocławiem przychodziły kolejne rozczarowania. Gdy wydawało się, że tydzień temu w Gdańsku nastąpi przełamanie po dobrej pierwszej połowie (goście prowadzili 2:1), to jednak Lechia okazała się górą po dwóch golach w drugiej części spotkania.

Ten wynik sprawił, że Śląsk wygrał tylko jedno z pięciu ostatnich spotkań, a jego forma jest bliżej tej dołu niż czołówki ekstraklasowej tabeli. Słaby styl gry sprawił, że we Wrocławiu zaczęto krytykować decyzje trenera. – Jesteśmy w takim momencie sezonu, że brakuje nam punktów, lepszych wyników. Ale jeśli cofniemy się do poprzedniego sezonu to zobaczymy, że było dosyć podobnie. Po udanym początku sezonu przyszedł moment, w którym brakowało nam punktów, ale potem poszliśmy do góry – przypominał jednak Vitezslav Lavicka.

Szkoleniowiec Wrocławian w stosunkowo zdecydowany, nietypowy dla siebie sposób wskazał na konferencji przed meczem z Podbeskidziem w Bielsku-Białej. – Najważniejsza rzecz: nikt z zawodników nie ma gwarancji grania w pierwszym składzie. Czy jest to kapitan, czy młodzieżowiec, każdy musi pokazać swoją jakość, a ja jako trener podejmuję decyzję, które mają być najlepsze dla drużyny – podkreślał czeski trener.

Co z formą domową Wisły?

Gdy jedni mają problem z wyjazdami, drudzy męczą się na swoim terenie. Dawno minęły czasy, gdy boisko przy Reymonta w Krakowie oznaczało dla rywali arcytrudną przeprawę, a nawet misję niemożliwą. Od września 2001 roku do listopada 2006 nikt, w 73 meczach, nie potrafił wygrać z Wisłą na jej terenie.

Te czasy dawno minęły. W tym sezonie „Biała Gwiazda” u siebie zaliczyła tylko raz komplet punktów w czterech próbach i jej bilans jest najgorszy w lidze – obok beniaminka z Mielca. Co więcej, gdy spojrzy się na dłuższy okres, od początku poprzednich rozgrywek, to z trzynastu zespołów, które wciąż grają w Ekstraklasie Wisła punktowała na własnym terenie najgorzej, częściej przegrywając (10 razy), niż wygrywając (9).

Mecz z Zagłębiem jawi się więc nie tylko jako okazja na poprawienie bilansu, ale też szansa na przełamanie przed znacznie trudniejszymi wyzwaniami. Po sobotnim starciu „Białą Gwiazdę” czekają jeszcze derby Krakowa, przyjazd Legii oraz wyjazd do Poznania. – Te cztery spotkania, to najbliższe oczywiście najważniejsze, są dla nas takim momentem, żeby udowodnić, że mamy charakter – zapewnia trener wiślaków, Artur Skowronek.

Co jeszcze może zdziałać Warta?

Kompletnie po cichu, przy ogromnych problemach związanych z kwarantanną i przy ledwie ośmiu strzelonych golach w dziesięciu spotkaniach – druga z poznańskich ekip naprawdę dobrze radzi sobie w Ekstraklasie. Warta jest wyżej w tabeli od Lecha, ma też siedem punktów przewagi nad ostatnią Stalą, co z perspektywy celów na ten sezon jest dla „Zielonych” ważniejszą informacją.

Po wygranej właśnie ze Stalą i następnie z Wisłą Kraków okazało się, że to może być znacznie spokojniejsza zima dla podopiecznych Piotra Tworka, choć… nie oznacza to, że kolejne wyzwania będą łatwiejsze dla beniaminka. Wręcz przeciwnie: do przerwy w rozgrywkach czekają wyjazdy na Raków, Jagiellonię i Śląsk Wrocław. Jednak to nie jakość rywali zaprząta głowę trenera, lecz to… ilu zawodników będzie miał do dyspozycji. Przeciwko Wiśle nie zrobił on żadnej zmiany, we wcześniejszych meczach ledwie raz wykorzystał komplet pięciu rezerwowych.

Odpowiedź na pytanie, jak jeszcze zamiesza Warta w Ekstraklasie, może więc polegać na tym, iloma zawodnikami będzie on dysponował. – W ostatnim meczu dobitnie przestrzegaliśmy reżimu sanitarnego na ławce rezerwowych, dwa metry odległości między zawodnikami – śmiał się Tworek, bo do dyspozycji miał tylko pięciu piłkarzy. – Teraz będzie jednak trochę ciaśniej. Sytuacja kadrowa trochę się poprawiła w stosunku do spotkania z Wisłą, wrócili Robert Janicki, Aleks Ławniczak i Mariusz Rybicki. Teraz jest bardziej gwarno i bardziej radośnie na treningach – przyznaje.

Czy Legia przedłuży swoją serię?

W poprzednim, mistrzowskim sezonie udało się to Legii raz – wygrać pięć spotkań z rzędu. To był zresztą najlepszy okres za kadencji Aleksandara Vukovicia, z m.in. pokonaniem Lecha w dramatycznych okolicznościach, rozbiciem Wisły Kraków (7:0) i Górnika Zabrze (5:1). Obecnie drużyna już Czesława Michniewicza jest na dobrej drodze, by powtórzyć wyczyn, jeśli uda się jej wygrać z Piastem Gliwice.

Z zastrzeżeniem, że styl prezentowany przez Legię odbiega wciąż od oczekiwań jej trenera. Nawet po wygranej z Lechem mówił, że drużyna grała wedle jego wyobrażenia tylko przez kwadrans, z kolei trzy punkty z Cracovią oraz awans w Pucharze przeciwko Widzewowi Łódź nie przyniosły satysfakcji Michniewicza. – Dobry był tylko wynik spotkania – komentował wygraną z pierwszoligowcem.

Można powiedzieć, że w zasadzie Legii na razie najlepiej wychodzi… wygrywanie. Już jest liderem PKO Ekstraklasy, nad teoretycznie najgroźniejszym rywalem – Lechem Poznań – ma ona aż dwanaście punktów przewagi, co po jednej trzeciej rozgrywek jest imponującym wynikiem. Jeszcze nie strzela tylu goli (ledwie piętnaście trafień to czwarty wynik), ale mało traci (cztery czyste konta w pięciu ostatnich meczach)… i jest stabilna, co wcale nie jest jej cechą charakterystyczną. Albo nie była – do przyjścia Michniewicza.

Czy Fornalik nadal ma sposób na Legię?

Ten odcinek zapowiedzi ligowej opieramy głównie na seriach i ta Piasta Gliwice w odniesieniu do warszawskiej Legii jest bardzo imponująca. Ostatni raz piłkarze Waldemara Fornalika ulegli stołecznej drużynie… niemal dwa lata temu, gdy gole dla rywali strzelali jeszcze Sandro Kulenović i Carlitos, dawno już przy Łazienkowskiej niewidziani.

Ostatnie starcie tych drużyn, na finiszu poprzedniego sezonu, przyniosło remis w Warszawie, który był szczęśliwy dla Legii, osiągnięty po golu Macieja Rosołka w samej końcówce. To było dla faworytów… przełamanie po trzech porażkach z rzędu z Piastem. Wydaje się więc, że Waldemar Fornalik ma na Legię sposób. – Legia u siebie będzie grała z drużyną, z którą nie najlepiej się jej się ostatnio powodziło. To już jest jednak za nami oraz za Legią. Teraz będą kolejne nowe i inne spotkania. W zespole rywali zmienił się trener, a także taktyka zespołu, dlatego trzeba być przygotowanym na ten konkretny mecz, nie patrząc na to, co się kiedyś wydarzyło – zastrzega jednak doświadczony szkoleniowiec.

Przedłużenie passy w starciach Piasta z Legią może jednak nie tylko potwierdzić umiejętność trenera, ale też pomóc w awansie w tabeli. Gliwiczanie wreszcie odbili się od dna Ekstraklasy, teraz mogą patrzeć w górę. Zwycięstwo pozwoli im choć na chwilę minąć np. poznańskiego Lecha. Wówczas to nie oni staną się wiodącym przykładem kryzysu w pierwszej połowie obecnego sezonu.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności