Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O ofensywę Legii, styl Jagiellonii i charakter Lecha

Rozgrywki10.07.2020 

Jak duże są problemy Legii Warszawa w ofensywie? Czym wyróżnia się Jagiellonia pod wodzą trenera Iwajło Petewa? Czy Śląsk ma pomysł na grę bez obydwu liderów środka pola? Jak Lech podniesie się po porażce w półfinale Pucharu Polski? Jak ostatnie mecze w PKO Ekstraklasie wykorzystają spadkowicze? Na te pytania szukamy odpowiedzi przed 35 kolejką rozgrywek.

Czy Legia się odbuduje?

Najbardziej niepokojącym dla Aleksandara Vukovicia aspektem porażki w półfinale Totolotek Pucharu Polski powinna być nie łatwość z jaką jego piłkarze tracili gole, ale to, że nie potrafili zagrozić bramce Cracovii. Z dwunastu strzałów oddanych we wtorkowym spotkaniu wyszedł wynik jedynie 0,68 goli oczekiwanych (według InStat), co jednoznacznie sugeruje, że drużyna była niewystarczająco kreatywna, bez dogodnych okazji.

To zresztą nie jest nowy problem Legii. Odkąd ze składu wypadł Kante – ostatnie zwycięstwo lidera Ekstraklasy ze Śląskiem, 2:0 – piłkarze Vukovicia oddali dziesięć celnych strzałów w czterech spotkaniach. Mało, zresztą o tym braku kreatywności, który wynika z kontuzji mówił szkoleniowiec Legii po starciu z Cracovią. Wskazywał wyłącznie na Luquinhasa, który zresztą miał w półfinale Pucharu Polski najlepszą okazję.

– Porażka jest mniej bolesna, kiedy czegoś z tej porażki się nauczymy. W tej sytuacji za chwilę gramy z tym samym rywalem i wiemy co poprawić, aby tym razem być górą. Mecz przegrany mobilizuje, ale też po zwycięstwie zawsze jest coś do poprawy. Po wtorkowym meczu mamy wiele przemyśleń i kwestii, które poruszyliśmy w szatni – zapowiadał Vuković, przypominając, że Legii wystarczy do mistrzostwa tylko jeden krok. Na tę chwilę jego zespół przypomina jednak maratończyka, który po wyczerpującym dystansie nadal prowadzi w wyścigu z komfortową przewagą, jest blisko mety, lecz chwieje się już na nogach. Odbudowanie się w takiej sytuacji będzie też niezłym wyczynem.

Jaka jest Jagiellonia Iwajło Petewa?

Od wznowienia rozgrywek Jagiellonia wygrała tylko trzy z ośmiu meczów, żadnego z ostatnich trzech. U siebie od stycznia pokonała zaledwie jednego z siedmiu rywali, tylko Korona w domowych spotkaniach strzeliła mniej goli od białostocczan. W tym okresie tylko cztery zespoły rzadziej trafiały do siatki z gry, a nie po stałych fragmentach. Patrząc na statystyki podań, szans, pressingu, odbiorów, dryblingów i tym podobnych widzi się w Jagiellonii drużynę przeciętną, nie wyróżniającą się w zasadzie niczym szczególnym.

– Pracuję z tą drużyną od sześciu miesięcy, wiem jaką mamy jakość – zapewnia Petew przed spotkaniem wyjazdowym z Piastem Gliwice. – Musimy skupiać się na każdym kolejnym meczu. Najważniejsze jest to, że pokazać się z jak najlepszej strony. (Piłkarze) muszą zrozumieć, że musimy walczyć. To jest pierwsza z najważniejszych rzeczy – tłumaczył.

Odpowiedź na pytanie o charakterystykę Jagiellonii w zasadzie szkoleniowiec zawarł w stwierdzeniu, że „najważniejsza jest walka”. To może z jednej strony kibiców cieszyć – w pierwszym półroczu sezonu zarzut braku tego aspektu pojawiał się po każdej wpadce – a z drugiej martwić, bo ostatnie dobre lata klubu brały się z tego, że Jagiellonia była „jakaś”, a nie przeciętna, czy tylko waleczna. Oczywiście, że w Ekstraklasie samym tym elementem można zdziałać sporo, lecz pytanie, czy wystarczająco jak na ambicje klubu z Białegostoku wciąż jest otwarte. Skoro Jadze pod wodzą Petewa idzie lepiej na wyjazdach, to może w Gliwicach już pod kątem rozwoju drużyny w konkretnym kierunku będzie wiadomo więcej.

Jak Śląsk poradzi sobie bez liderów?

Porażka w Gliwicach została przyjęta we Wrocławiu z większym spokojem niż poprzednie wpadki, bo i każdy widział, że to nieskuteczność piłkarzy Śląska kosztowała ich szanse na korzystny wynik. Jednak do zrealizowania celu, jaki nakreślił Vítězslav Lavička przed starciem z Pogonią Szczecin jego zespół potrzebuje konkretów. O te będzie trudniej, gdy na boisku zabraknie dwóch liderów: Krzysztofa Mączyńskiego i Michała Chrapka.

– W tej ostatniej części sezonu każdy zespół ma swoje problemy, niektórzy tracą zawodników przez kartki, inni przez kontuzje. Nam będzie brakowało dwóch podstawowych zawodników w środku pola i oczywiście pracowaliśmy nad tym, jak ich zastąpić. Mamy dwa warianty, ale finalną decyzję podejmiemy w sobotę po ostatnim treningu – mówił szkoleniowiec Śląska. On dopiero pod sam koniec sezonu musi zmierzyć się z wyzwaniem zastąpienia obydwu kreatorów zespołu. To przez nich przechodzi mnóstwo akcji, oni mają trzeci i czwarty wynik liczby podań, pod względem kluczowych – pierwszy i czwarty.

Śląskowi nie będzie łatwo teraz, ale też nie może budować pod kątem następnego sezonu. Dwóch zawodników ściągniętych do środka pola – Mateusz Praszelik i Rafał Makowski – nie może jeszcze grać w zespole Lavički, drugi wciąż występuje w pierwszej lidze. Stąd przeciwko Pogoni, gdy wrocławianom zależy na gonieniu czołówki i kreatywności, ofensywnym rozwiązaniom, może wygrać bardziej defensywna opcja, jedyna z dostępnych.

Czy Lech się podniesie po kolejnym ciosie?

Same rzuty karne półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk miały surrealistyczny przebieg. Po przestrzelonej próbie Kamila Jóźwiaka – najlepszego piłkarza Lecha w tym sezonie – nie było po piłkarzach Dariusza Żurawia widać rozpaczy, ale szok, że po swoim dobrym meczu i przewadze w jedenastkach wypuścili awans z rąk. – Musimy to przyjąć na klatę – mówił później szkoleniowiec Lecha, lecz te słowa powtarzają się w Poznaniu niemal rok w rok przy okazji kolejnych wpadek.

– (W szatni po meczu) nie było krzyków, natomiast widać było, że uciekło nam coś na czym nam bardzo zależało. Morale dopiero zaczniemy odbudowywać. Mam nadzieję, że z piłkarzami było jak ze mną. Już następnego dnia myślałem tylko o tym, że Lechia znów do nas przyjeżdża i że chcę się im bardzo zrewanżować – mówił w piątek trener Żuraw.

Problemem „Kolejorza” nie jest jednak Lechia, ale zdaje się, że sam Lech. To nie jest tak, że ten sam zespół sprawia im notorycznie problemy. To poznaniacy mają kłopoty z kończeniem zdecydowanymi zwycięstwami tych meczów, gdy mają ogromną przewagę. Skupianie się na najbliższym spotkaniu i szukaniu szybkiego rewanżu może również zamglić nieco to, co faktycznie dzieje się w drużynie: ona wciąż się kształtuje, rozwija, tworzy mechanizmy i przede wszystkim charakter. Porażki są częścią tego ostatniego elementu całości, kluczowe w kontekście wyniku, lecz przecież w Poznaniu często zwracano uwagę na szerszą perspektywę. Czy inne spojrzenie pomoże w szybkim podniesieniu zespołu, czy też zaburzy to, co tworzyło się za sprawą występów Lecha?

Kto już zbuduje coś na przyszłość?

Z Arki Gdynia odeszło już pięciu zawodników, z Korony Kielce – siedmiu, a z ŁKS-u póki co czterech. Jednak łodzianie dokonali też już trzech transferów pod kątem następnego sezonu, czym wybijają się pośród grupy potwierdzonych spadkowiczów z Ekstraklasy.

– Nie jest to przyjemna rzecz – mówi o spadku Ireneusz Mamrot. – Dla mnie jako dla trenera to pierwszy raz, gdy jestem w takiej sytuacji. Teraz już musimy myśleć i pracować nie tylko nad tym jak dokończyć ten sezon, ale jak najlepiej przygotować się do nowego. Pewien fundament został stworzony i chciałbym, żeby udało się utrzymać pewnych zawodników. Do naszej filozofii na pewno będziemy poszukiwać graczy dynamicznych – dodawał.

Z kolei Wojciech Stawowy mówił o honorowym zakończeniu sezonu, skupiając się jednocześnie na tym, co ma czekać jego zespół już za kilka miesięcy i tworząc nowe warianty. Jeszcze inna sytuacja jest w Kielcach, gdzie trwają protesty kibiców, kolejni piłkarze odchodzą, a bliski rozwiązania kontraktu z Koroną był trener Maciej Bartoszek. – Będziemy starali się dać szansę gry młodym zawodnikom oraz szukać rozwiązań pod przyszły sezon. Wiadomo, że w tym momencie jest to niesamowicie utrudnione, ponieważ większość piłkarzy odejdzie z drużyny, z kolei pozostałych graczy nie mamy aż tylu, żeby można było potraktować te mecze jako budowę pod przyszły sezon – mówił szkoleniowiec Korony, podkreślając trudną sytuację klubu. Może to dla kibiców tych drużyn szansa na trochę inne spojrzenie i nastawienie wobec ich meczów: zamiast negatywnego myślenia i skupienia na wynikach, uda się dostrzec im coś, co da nadzieje, że po spadku coś jeszcze istnieje.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności