Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O nerwy, pudełko Wisły i energię Lecha

Rozgrywki05.04.2019 

Kto w meczu Jagiellonii Białystok z Zagłębiem Sosnowiec skuteczniej zapanuje nad nerwami? Czy Wisła Kraków znów porwie tłumy w starciu z kipiącym solidnością Piastem? Czy Dariusz Żuraw zmotywował bardziej Lechię od Lecha? Jak Pogoń Szczecin poradzi sobie z kolejną zmianą szkoleniowca u… swoich rywali? Czy niedzielny hit Ekstraklasy dostarczy nam emocji przez swobodę, jaką dadzą swoim piłkarzom trenerzy Brosz i Vuković? Na te pytania szukamy odpowiedzi przed meczami 29. kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej.

Kto skuteczniej zapanuje nad nerwami?

O tym, jak trudny okres przeżywa ostatnio Jagiellonia najwięcej powiedział mecz z Legią w Warszawie. Ireneusz Mamrot słusznie zauważał, że dla jego drużyny było to najlepsze spotkanie pod względem ofensywy, lecz ilekroć wydawało się, że wreszcie goście strzelą gola, to sytuację marnowali i to gospodarze mieli skuteczną odpowiedź. – Różnica polegała na tym, że Legia strzelała bramki, a my nie. Momentem przełomowym był także rzut karny, było jeszcze 30 minut i mogliśmy wrócić do gry. To na pewno napędziłoby drużynę – mówił po spotkaniu Mamrot.

Ale i on wie, że nie może długo rozpamiętywać dotkliwej porażki z Legią. Zwłaszcza, że niekorzystna dla jego drużyny seria tylko się pogłębia: aż trudno uwierzyć, ale Jagiellonia ma najgorszy bilans punktowy i bramkowy z ostatnich sześciu spotkań. – Dlatego sobotnie spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec jest dla nas najważniejszym w sezonie – mówił w środę szkoleniowiec białostocczan.

Zwłaszcza, że stawka także dla trenera wydaje się wysoka, a rywale są na fali – tylko Wisła Kraków zdobyła w ostatnich sześciu meczach więcej bramek, a przecież tej drużynie Zagłębie strzeliło w środku tygodnia cztery gole. Dodatkowo sosnowiczanie po raz pierwszy od jesiennej zmiany trenera złapali kontakt z drużynami uwikłanymi w walkę o utrzymanie. Stąd w sobotę spore znaczenie będzie miało zapanowanie nad nerwami oraz presją, która choć jest różna, to w przypadku Jagiellonii i Zagłębia bardzo wysoka.

Jaką Wisłę zobaczymy z Piastem?

Wisła Kraków jest jak pudełko czekoladek: nigdy nie wiesz, na co trafisz. Pewnie będzie i tak ładnie wyglądało – w końcu niewykluczone, że przy wysokim wyniku z Piastem w 29 kolejkach nie uzbiera się aż 100 goli w meczach „Białej Gwiazdy” – ale niekoniecznie skończy się dobrze dla drużyny Macieja Stolarczyka. Przy tak ryzykownym, dla niektórych radosnym stylu gry nie może dziwić to, że tylko jeden zespół zaliczył mniej remisów. Ta bezkompromisowość Wisły jest zresztą jej najfajniejszą cechą.

Przede wszystkim dlatego, że nie jest to zespół obok którego można przejść obojętnie. Jej niedawny mecz z Legią był pierwszym od dłuższego czasu pokazanym w telewizji publicznej i nieobeznany widz z pewnością przełączając kanały widząc grę Wisły dłużej by się przy transmisji zatrzymał. Tak samo było ze spotkaniem z Zagłębiem Sosnowiec, choć akurat dla krakowian przegranym.

– Przyjdzie nam się zmierzyć z zespołem będącym w formie, który walczy o europejskie puchary, gra ofensywną piłkę i jest świetnie prowadzony – mówi… Maciej Stolarczyk o Piaście Gliwice, choć gdyby takiego stwierdzenia użył Waldemar Fornalik to wielu by się również z byłym selekcjonerem zgodziło. Jednak dla Wisły to będzie najlepszy sprawdzian w ostatnich tygodniach: Piast stracił w poprzednich sześciu meczach tylko cztery gole, nikt nie uzbierał w tym czasie tylu punktów (15). Jeśli więc kibic „Białej Gwiazdy” będzie tym razem sięgał do bombonierki, to z nadzieją na wyciągnięcie tej najsmaczniejszej czekoladki. Każda inna może w sobotę nie wystarczyć.

Czy Lech zmotywował Lechię?

Ubiegły weekend to trzęsienia ziemi w dwóch największych ośrodkach ligowych w Polsce – w Warszawie oraz w Poznaniu. I efekty były podobne, bo zarówno Legii (3:0 z Jagiellonią), jak i Lechowi (3:2 z Pogonią) wszystko nagle zaczęło się układać na boisku. Akcje się zazębiały, lub po prostu były, a energia pokazana na przestrzeni środowych spotkań wreszcie była na miarę aspiracji tych klubów.

Jednak zaimponować raz w reakcji na zmianę trenera to nie to samo, co utrzymanie formy do końca sezonu, a zwłaszcza w Poznaniu tego potrzebują. Dlatego starcie z Lechią w Gdańsku lepiej odda stan faktyczny Lecha po przejęciu zespołu przez Dariusza Żurawia. Lider Ekstraklasy ma zdolność „rozmiękczania” tych rywali, którzy akurat mają formę zwyżkową: tak było z Piastem, gdy wystarczyły dwa stałe fragmenty by gdańszczanie objęli satysfakcjonujące i zapewniające trzy punkty prowadzenie.

Jednak Żuraw patrzy inaczej na grę Lechii. – To zespół bardzo solidny i konsekwentny, choć grający dość szczęśliwie. Analizując ich mecze można zauważyć, że potrzebują pół sytuacji, żeby zdobyć bramkę. Natomiast akcje ich przeciwników albo broni Kuciak, albo piłka ląduje na słupku lub poprzeczce – zdradza. To podejście ryzykowne, ale też takie, które może zostać użyte przeciwko „Kolejorzowi” w formie motywacji. Jeśli więc o energii mowa, to byłoby dziwnym, gdyby szkoleniowiec Lecha jeszcze przed meczem więcej dostarczył jej rywalom, niż swojej drużynie.

Czy Pogoń potrzebuje wymówki?

Pogoń Szczecin ma ostatnio pecha. Nie, nie dlatego, że nawarstwiły się urazy zawodników (m.in. Sebastiana Walukiewicza) z pauzą dyscyplinarną za kartki (np. Kamila Drygasa) – po prostu z meczu na mecz zespół trafia na ekipę, której dopiero zmieniono trenera. Czy to istotne? Cóż, najlepiej wyjaśnił to szkoleniowiec Jagiellonii, Ireneusz Mamrot, który po porażce z Legią wprost przyznał, że w Białymstoku liczyli, że rywale nie zwolnią Ricardo Sa Pinto. Z Portugalczykiem za linią boczną byłoby jego drużynie łatwiej.

A tak nie do końca wiadomo, czego się spodziewać. Tak z Lechem Pogoń nie oczekiwała, że nagle wypali Kamil Jóźwiak, a Łukasza Trałkę będzie stać na tak dynamiczną zwyżkę formy. I zanim się w Poznaniu dostosowała do realiów, to musiała gonić za trzema bramkami straty. Teraz Pogoń trafia na Arkę, a w Gdyni również doszło do zmiany – i już ogłoszenie zwolnienia Zbigniewa Smółki przed derbami z Lechią wywarło pozytywny efekt na piłkarzach.

Wypada zastanowić się, czy wobec tego Kosta Runjaić nie wolałby rywalizować z Arką, którą dalej prowadziłby Smółka. – Mamy szacunek do Arki. To dobra drużyna. Oba zespoły zagrają o dużą stawkę. Jeśli ktoś nie wykona dobrze swoich zadań, to bardzo szybko może to się źle skończyć. Znam jednak swój zespół i jestem pozytywnej myśli. Wiem, że nawet dużą presję chłopaki potrafią przekuć w pozytywną energię na boisku – mówi jednak Niemiec i to kolejny dowód na to, że Runjaić nie lubi znajdować wymówek zanim de facto okaże się, czy w ogóle będzie ich potrzebował.

Kto w Zabrzu lepiej wyrazi swoją jakość?

Dla Zabrza to będzie kolejne ważne wydarzenie: jak w poprzednim sezonie zapełni się stadion do ostatniego miejsca, znów zapalą się reflektory, a Górnik zostanie pokazany w ligowym prime-time. Przed rokiem z Legią drużynie Marcina Brosza na własnym terenie wyniki w Ekstraklasie i Pucharze Polski ułożyły się korzystnie. – W tym meczu będzie się bardzo dużo działo i nikt nie pożałuje przyjścia na stadion – zapowiada szkoleniowiec zabrzan.

Zresztą Górnik wiosną ogląda się przyjemnie, nawet jeśli jedenaście na 24 punktów możliwych to nie jest szczyt marzeń jego trenera. Jednak zimowe transfery się powoli wdrażają i w Zabrzu nastąpił większy spokój po jesiennej niepewności o ligowy byt. – My już nie możemy się doczekać niedzieli. Musimy być przygotowani do realizacji naszego planu, ale też oczekuję od naszych zawodników entuzjazmu, niekonwencjonalnych zagrań, gry jeden na jeden, niespodziewanych strzałów. Tego oczekują kibice – zapowiada Brosz. To najlepiej świadczy o rosnącym zaufaniu do wykonawców, jeśli trener wprost apeluje o tego typu grę.

W podobne tony uderzał Aleksandar Vuković, mówił o swobodzie, której jego zawodnicy potrzebowali, by na boisku wyrazić swoją jakość. Można więc spodziewać się, że w niedzielny wieczór faktycznie zostanie dostarczony nam kawał widowiska. Chociaż z drużynami, których cele od poprzedniego sezonu się znacznie rozróżniły, to z tradycją i napięciem, których pozazdrościć mogą inne starcia tej kolejki.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności