Aktualności

[PIĘĆ PYTAŃ] O stabilizację Legii, sukces Runjaicia i starcie niepokonanych

Rozgrywki22.11.2018 
Dlaczego Legia Warszawa ma problem z wygrywaniem? Czy Kosta Runjaić po wyciągnięciu Pogoni Szczecin z dwóch kryzysów zdoła utrzymać jej wysoką formę? Jakie są szanse Śląska Wrocław na zrealizowanie celu i dołączenie do ośmiu najlepszych drużyn w kraju? Jak spisze się Lech Poznań w przededniu zatrudnienia Adama Nawałki? I wreszcie kto wyjdzie zwycięsko ze starcia dwóch niepokonanych: Lechii u siebie, Jagiellonii na wyjeździe? Na te pytania szukamy odpowiedzi przed szesnastą kolejką LOTTO Ekstraklasy.

Czym jest dla Legii stabilizacja?

Po meczu w Szczecinie trener Ricardo Sa Pinto był wyraźnie poddenerwowany. Nie tylko tym, że jego zespół właśnie przegrał z Pogonią i do tego odstając od niżej notowanego rywala, ale również zarzutami o chwiejną formę. – Rozegraliśmy dziesięć meczów bez porażki. Notowaliśmy serię zwycięstw i remisów, dziś przegraliśmy. Proszę nie mówić mi o braku stabilności – mówił.

A jednak w Ekstraklasie Legia z ostatnich sześciu spotkań wygrała tylko dwa. W tabeli za ten okres jest dopiero na szóstym miejscu, za Wisłą Płock, Akrą Gdynia i Koroną Kielce. Nie są to dla kandydata na mistrzów Polski szczególnie korzystne wyniki.

Oczywiście, że w tym okresie były też sygnały więcej niż optymistyczne: pierwsza połowa meczu we Wrocławiu (1:0), zwycięstwo z Górnikiem Zabrze (4:0). Jednak pomimo widocznej poprawy pod względem choćby motorycznym, Legia nadal nie może ustabilizować przede wszystkim stylu gry i odnaleźć skuteczności. W każdym z poprzednich pięciu meczów piłkarze Sa Pinto stwarzali sobie więcej lepszych sytuacji, ale nie przekładało się to na zwycięstwa.

Portugalczyk i jego piłkarze apelują o więcej cierpliwości, ale zwycięstwa są Legii potrzebne, jeśli chce myśleć o gonieniu Lechii i Jagiellonii. Straty nie są duże, rywale również przesadnie nie imponują, lecz to właśnie punktami wyrwanymi na przykład właśnie Zagłębiu Lubin można będzie ich wyprzedzić przed bezpośrednimi starciami.

Czy Kosta Runjaić umie zarządzać sukcesem?

Natomiast w ostatnich sześciu kolejkach nikt nie punktował skuteczniej od Pogoni Szczecin. Drużyna Kosty Runjaicia wygrała aż z pięciu spotkań, prezentując i styl, i formę fizyczną, która bez fatalnego startu predysponowałaby ją do walki o europejskie puchary. A może na to wciąż nie jest za późno?

Przecież Pogoń już jest tylko cztery punkty od podium, a do końca tego roku tylko raz nie mierzy się z zespołem grającym w dolnej części tabeli. – Wciąż możemy coś poprawić – zapewniał w przerwie na mecze reprezentacji jeden z najlepszych zawodników szczecinian, Tomas Podstawski. Tymczasem bardzo dobra forma zespołu sprawiła, że o Runjaiciu pisze się również w niemieckich mediach.

On sam w wywiadzie z Bildem twierdził, że sporo w przeciągu roku w Szczecinie przeżył. Faktycznie, huśtawka nastrojów mogła się udzielić nawet tylko w tym sezonie, gdyż po sześciu pierwszych kolejkach zespół miał na koncie jeden punkt i trzy strzelone gole. Odmiana jest więc niesamowita.

A kłopoty zaczęły się właśnie od porażek z Miedzią, Piastem, czy Zagłębiem Sosnowiec. Teraz ci rywale patrzą na zupełnie inną Pogoń, raczej konfrontacji nie wypatrując jako łatwiejszej przeszkody przed zdobyciem kompletu punktów. Perspektywa się odwraca również w Szczecinie, więc Runjaiciowi przybyło kolejne wyzwanie: jak zarządzać Pogonią nie w kryzysie, lecz w czasie efektownej gry i wyników. Już z Miedzią – drugą najsłabiej ostatnio punktującą drużyną w lidze – powinna przyjść tego dobra weryfikacja.  

Czy Śląsk zdoła jeszcze powalczyć o górną ósemkę?

Im głośniej we Wrocławiu mówi się o miejscu Śląska wśród ośmiu czołowych drużyn w Polsce, tym więcej powodów daje zespół, by sądzić, że będzie inaczej. W poprzednim sezonie przeszkodziła forma wyjazdowa, gdy na zwycięstwo kibice czekali do rundy finałowej. W obecnych rozgrywkach ogromnym problemem Śląska jest to, co dzieje się z ich grą we Wrocławiu. Ostatnia klęska z grającą przez większość meczu w osłabieniu Wisłą Płock mocno zweryfikowała spojrzenie szefostwa klubu nie tylko na piłkarzy, ale też sztab trenerski.

Oprócz kar finansowych zapowiedziano, że pełna ocena możliwości drużyny przyjdzie po zakończeniu grania w 2018 roku. Jeśli jednak patrzeć na to, co Śląsk czeka w najbliższym miesiącu, to ani Tadeusz Pawłowski, ani jego współpracownicy nie mogą być pewni osiągnięcia celu. Poza wyjazdem na Cracovię wrocławianom zostaną już tylko spotkania z rywalami z górnej części tabeli. Owszem, zwycięstwa nad Pogonią, Koroną, czy Lechem pozwolą gonić te zespoły, lecz na razie zdaje się być to scenariusz mocno ponad wyobrażenia fanów. Zwłaszcza, że Śląsk ma ogromny problem z ustabilizowaniem formy zwycięstw: najdłuższa seria bez porażki trwała ledwie dwie kolejki.

Stąd kapitan drużyny mówi, że w Krakowie wraz z kolegami chcą kibiców „dobrze zaskoczyć”. – Mamy świadomość, że górna ósemka ucieka i trzeba punktować. Cracovia jest w naszym zasięgu, jedziemy tam wygrać. To ostatni dzwonek, mecz o sześć punktów i trzeba potwierdzić to, że jesteśmy lepszym zespołem. Musimy dobrze zaskoczyć i kolejne spotkania zagrać na fali euforii. Personalnie zasługujemy na górną ósemkę, ale musimy to pokazać na boisku – zapewniał Celeban. Na ile jego zapewnienia znajdą odzwierciedlenie na boisku zobaczymy już w sobotę.

Jaki będzie Lech tuż przed przyjściem Adama Nawałki?

To powinna być dla Lecha nowa nadzieja. Przyjście Adama Nawałki jest już niemal pewne, przeszkodzić temu zatrudnieniu może tylko jakiś kryzys na ostatniej prostej przed podpisaniem kontraktu. W sytuacji w której obecnie „Kolejorz” się znajduje potrzeba tak pewnej swoich działań i podejmowanych decyzji osoby. Ale czy to wystarczy do poprawy wyników?

Obecnie Lech jest na granicy: dziesięć punktów dzieli go od lidera, ale też tyle samo przewagi ma nad ostatnim w tabeli Zagłębiem Sosnowiec. Na pewno nie jest to zespół, którego miejsce jest w dolnej części tabeli, lecz wiele brakuje, by mówić w kontekście „Kolejorza” o mistrzostwie kraju. A może do tego drugiego brakuje właśnie trenera?

Niewiele mówi się o tym, jaki może być efekt Nawałki już w pierwszych tygodniach. A to szkoleniowiec, który potrafi zarażać optymizmem, nakręcać nawet największych pesymistów. O tych ostatnich nie było w Poznaniu trudno w minionym roku. Jednak problemy Lecha wykraczają poza głowę, dotyczą także kwestii taktyki, organizacji gry i odpowiedzialności w realizowaniu założeń. Z tym nie wygrał Ivan Djurdjević, a Nawałka na tym bazuje swoje działania szkoleniowe.

Jak zawsze w takich sytuacjach najważniejsze pytanie będzie dotyczyć szybkości działania nowego szkoleniowca. Czy efekt będzie natychmiastowy i czy zadziała jeszcze zanim Nawałka poprowadzi pierwsze zajęcia? Jeśli piłkarze Lecha mieli świadomość nieuchronnego przyjścia tego trenera, to powinno być widać poprawę już w ostatnich tygodniach. W Białymstoku „Kolejorz” nie dominował, ale odgryzał się lepszemu rywalowi. Może to był też sygnał, by trener zdecydował się na szybsze przejecie drużyny?

Kto wygra starcie niepokonanych?

Lechia nie znalazła pogromcy w Gdańsku, Jagiellonia na wyjazdach jest zespołem groźniejszym niż na własnym terenie. Trudno o lepszą zapowiedź starcia tych drużyn w niedzielę, prawda? Jak jednak przy każdym hicie Ekstraklasy, największe obawy dotyczą nie braku emocji, ale jakości. Zwłaszcza, że np. ostatnie starcie na szczycie ligowym Jagiellonii z Legią było bardziej szarpaniną, a i Lechia w poprzednich czterech meczach tylko raz strzeliła więcej niż jednego gola.

To spotkanie może jednak wymagać cierpliwości kibiców. Przecież Jagiellonia i Lechia swoim rywalom dają szansę dopiero po godzinie gry – wtedy stracili bowiem odpowiednio połowę i 60% wszystkich bramek. Co ciekawe, na pewno nie należy spodziewać się wielu sytuacji ze strony gospodarzy, wszak Lechia pod względem liczby strzałów jest dopiero czwartym zespołem od końca. Jagiellonia w tej klasyfikacji zajmuje za to trzecie miejsce. Ważniejsza dla piłkarzy Piotra Stokowca jest jednak jakość okazji i w tej kwestii gdańszczanie ustępują wyłącznie Wiśle Kraków. Znów więc widzimy, że goście będą zmuszeni do zachowania pełnej koncentracji w każdym momencie, jeśli nie chcą zostać skarceni przez skutecznie wykorzystującą błędy Lechię.

Ta niewybaczalność pomyłek jest zresztą największym atutem obecnego lidera Ekstraklasy. Pragmatyczne podejście trenera Stokowca może nie gwarantuje wielkich i pamiętnych meczów, lecz daje wyniki na jakie w Gdańsku czekano od lat. A Jagiellonia? Trener Mamrot stara się tonować nastroje mówiąc o ciągłości procesu podnoszenia jakości drużyny, lecz w obecnej sytuacji starcie z Lechią jawi się jako pierwszy z poważniejszych kroków na walce o mistrzostwo. W poprzednim sezonie białostoczanie wygrali tylko cztery z dziewięciu meczów z czołową czwórką, w obecnym zwyciężyli na razie tylko raz na trzy próby.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży