Aktualności

Piast w grze o kolejny sukces? Występy w Europie miarą stabilizacji gliwiczan

Rozgrywki02.04.2021 
Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywają w tym sezonie kibice Piasta. Gliwiczanie bardzo źle weszli w sezon, ale w ostatnich tygodniach są na fali wnoszącej. Niespodziewanie mają nawet szansę zakwalifikować się do europejskich pucharów i przedłużyć pasmo swoich sukcesów z ostatnich sezonów.

Piast Gliwice w ostatnich latach imponuje regularnością. Mistrzostwo Polski można uznać za wyjątkowy sukces, ale nie sposób nie zauważyć, że praca Waldemara Fornalika i wszystkich osób w gliwickim klubie daje efekty już od dłuższego czasu.

Stabilizacja po gliwicku

Ostatnie lata dla gliwickiego futbolu są wyjątkowe. Mistrzostwo Polski w 2019 roku, rok później brązowe medale, chociaż do srebra nie brakowało wiele, a wicemistrzostwo Polski Piast zdobył w sezonie 2015/2016. W ciągu czterech lat ekipa Waldemara Fornalika trzykrotnie stawała na podium, gdy wcześniej, podczas blisko 80-letniej historii kluby, nie udało się to ani razu. – Wiele elementów składa się na dobry wynik w sporcie. Na pewno rzetelna praca jest jednym z podstawowych. Dwa ostatnie sezony były dla nas udane między innymi dlatego, że zawsze byliśmy skoncentrowani na tym najbliższym meczu. Chcemy w dalszym ciągu tak do tego podchodzić. Nie wybiegamy w przyszłość, skupiamy się na najbliższym zadaniu – mówi trener Waldemar Fornalik, który jest jednym z ojców sukcesu gliwickiej ekipy.

Przez długie tygodnie wydawało się jednak, że Piast w obecnych rozgrywkach nie potwierdzi miana drużyny stabilnej. Początek sezonu podopieczni Waldemara Fornalika mieli fatalny. Piast po ośmiu rozegranych spotkaniach zamykał ligową tabelę. – Na pewno nie były to miłe chwile dla nas. Znaliśmy swoją wartość, wiedzieliśmy, że stać nas na dużo więcej aniżeli pokazywały wyniki meczów – wspominał jesienią Martin Konczkowski, jeden z filarów Piasta w tym sezonie.

Przełamanie nastąpiło w połowie listopada, od zwycięskich derbów z Górnikiem (2:1) w Zabrzu. Wtedy nikt nie myślał jeszcze, że Piast rozpoczyna marsz w górę ligowej tabeli. Od tego czasu przegrał tylko jedno spotkanie, ligowe na własnym terenie z Wartą Poznań. –Jesteśmy pewni swoich umiejętności i nic się nie zmieniło, mimo porażki z Wartą. Robiliśmy swoje, dalej pracowaliśmy. Utrzymujemy swój styl i podążamy od meczu do meczu z myślą o zwyciężaniu – mówi Konczkowski. Piast punktami dzielił się na wyjazdach między innymi z ligowymi liderami, Legią i Pogonią Szczecin. Obie drużyny ograł także w Fortuna Pucharze Polski. Od tego czasu jest najlepiej punktującą drużyną w lidze.



Rozbudzone apetyty

O tym, jak Piast się zmienił pokazuje również obecność w europejskich pucharach. Piast po raz pierwszy w Europie się pokazał w sezonie 2013/2014. Rywalem Piasta w połowie lipca 2013 roku był Qarabağ Ağdam. Mimo wyrównanego dwumeczu, ostatecznie po dogrywce, minimalnie lepsi okazali się gracze drużyny z Azerbejdżanu.

Gliwiczanie wrócili do rywalizacji w europejskich pucharach po trzech latach przerwy, zaś latem 2019 rywalizowali zarówno w eliminacjach Ligi Mistrzów, jak i w Lidze Europy. Wtedy udało się wygrać pierwszy mecz, z Riga FC na własnym terenie 3:2, ale do awansu do kolejnej rundy kwalifikacji było to jednak za mało. Dopiero tegoroczna edycja dała niemal pełnię satysfakcji. Piast wyeliminował dwóch rywali, przegrał dopiero w trzeciej rundzie kwalifikacji z FC Kopenhaga 0:3, wcześniej eliminując zespoły z Białorusi (Dynamo Mińsk) i Austrii (TSV Hartberg). – Na pewno to była nasza najlepsza przygoda w pucharach, ale na tym nie chcemy poprzestać. Chcemy zaprezentować się w kolejnej edycji jeszcze lepiej, teraz nasze apetyty zostały rozbudzone, najpierw jednak musimy skupić się na lidze i zająć miejsce premiowane występami w Europie – mówił po pożegnaniu się z eliminacjami Ligi Europy trener Piasta, Waldemar Fornalik.

Piast cztery razy rywalizował na arenie międzynarodowej, teraz ma szansę grać w pucharach po raz trzeci z rzędu. W XXI wieku sztuka ta udała się jedynie Wiśle Kraków, Legii Warszawa, Lechowi Poznań, Śląskowi Wrocław i Polonii Warszawa.



Po historyczny triumf?

Gliwiczanie po bardzo dobrych ostatnich tygodniach do ligowego podium, które zagwarantuje start w europejskich pucharach, tracą sześć punktów. Zajmują szóste miejsce, więc nie tylko muszą patrzeć na trzeci w tabeli Raków Częstochowa, ale również na drużyny znajdujące się przed nimi, czyli czwartą Lechię Gdańsk i piąty Górnik Zabrze. Do zakończenia ligowego sezonu pozostało jeszcze osiem kolejek więc nawet druga w tabeli Pogoń Szczecin nie może być pewna swego i startu w europejskich pucharach. – Nikt nie może być pewny, bo różnice są niewielkie. Seria zwycięstw powoduje automatyczny skok w górę tabeli. Pomimo naszej ostatniej dobrej passy, wciąż wspinamy się w tabeli, próbując cały czas poprawiać swoją sytuację. Sumiennie w każdym spotkaniu musimy pracować o trzy punkty, żeby zamazać fatalny obraz z początku sezonu, kiedy w ośmiu meczach zdobyliśmy tylko dwa „oczka” – mówi Jakub Czerwiński.

Szansą dla drużyn z czołówki jest jeszcze rywalizacja w Fortuna Pucharze Polski. Tutaj niejako jest ona podwójna, bo w grze jest Raków Częstochowa, który swoim ewentualnym triumfem w pucharowych zmaganiach „zwolni” miejsce w lidze, a tym samym czwarta pozycja da prawo startu w eliminacjach Ligi Konferencji. – Patrząc na nasze przygotowania i zimowy obóz w Turcji ja byłem przekonany, że Piast będzie walczył i piął się w górę tabeli. Za tym, co się mówi i co się myśli powinny iść czyny, a my po prostu to zrobiliśmy – dodaje Czerwiński.



Gliwiczan szanse są o tyle większe, że Piast również sam jest w grze o Puchar Polski. Po wygranych z Pogonią Szczecin czy w poprzedniej rundzie z Legią Warszawa właściwie żaden rywal nie może być straszny zespołowi trenera Fornalika. W półfinale tuż po świętach Piast zmierzy się na wyjeździe z pierwszoligową Arką Gdynia. – Teraz został nam jeden krok do finału, a po drodze pokonaliśmy przecież dwóch liderów. Po takich zwycięstwach na pewno nie odpuścimy. Arka będzie grała u siebie, ale damy z siebie wszystko, aby nie zmarnować tego, co już zdobyliśmy – mówi dyrektor sportowy Piasta, Bogdan Wilk. Gliwiczanie walczą więc o historyczny triumf w Pucharze Polski, ale również o przepustkę na europejskie salony.

Czas prawdy

Jak będzie oceniany najbliższy sezon, jak on się zakończy dla Piasta, zadecyduje z pewnością najbliższy czas. Piast w ciągu najbliższych trzech tygodni rozegra sześć meczów, w tym bój o awans do finału Fortuna Pucharu Polski. A przecież od przerwy reprezentacyjnej na jesieni i wygranego meczu z Górnikiem rozpoczęła się fantastyczna seria gliwiczan. – Na treningach widać, że forma chłopaków jest dobra. W trakcie przerwy reprezentacyjnej staraliśmy się pracować w wielu aspektach, przede wszystkim w pierwszym okresie była to regeneracja psychiczna i fizyczna, a w późniejszym czasie to utrzymanie dyspozycji, która w ostatnim czasie, naszym zdaniem, była na dobrym poziomie – mówi Waldemar Fornalik, który zdaje sobie sprawę z trudności egzaminu, jaki czeka jego podopiecznych w kwietniu. – To będzie naprawdę intensywny okres – dodaje na koniec.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności