Aktualności

Paweł Bochniewicz – polski lider Górnika. „Mało który obrońca tak wyprowadza piłkę”

Rozgrywki20.02.2020 
W Górniku Zabrze, w którym w ostatnim czasie zmienił się układ proporcji w składzie na niekorzyść Polaków, to właśnie polski zawodnik pełni bardzo ważną funkcję. Paweł Bochniewicz, bo o nim mowa, jest filarem defensywy drużyny Marcina Brosza. Jego stabilna i równa forma dobrze wpływa na Przemysława Wiśniewskiego, z którym tworzą bardzo młody duet stoperów (średnia wieku: 22,5 lat).

Bochniewicz w wygranym przez Górnik 2:0 meczu z Arką Gdynia przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny, strzelając pierwszego gola w sezonie. Swój udany występ okrasił trafieniem, które zamknęło spotkanie. Jednak bardziej niż z tego trafienia może być zadowolony z faktu, że zabrzanie nie stracili bramki, a on sam bardzo solidnie spisywał się w tyłach. Siódmy raz w bieżących rozgrywkach przekroczył wynik 300 w InStat Index. Co więcej, zdarzyło mu się to w drugim z rzędu spotkaniu rundy rewanżowej. Z Koroną Kielce miał 306, z Arką 336.

Przedłużenie ręki selekcjonera

24-letni obrońca rozgrywa trzeci sezon w Górniku, a drugi pełny (do drużyny dołączył przed rundą wiosenną sezonu 2017/18). Jedno w jego przypadku pozostaje niezmienne: czas spędzony na boisku. O miejsce w podstawowym składzie nie musi się martwić, bo jest pewniakiem do gry u trenera Marcina Brosza. Podobny status Bochniewicz miał w reprezentacji U-21 Czesława Michniewicza w trakcie eliminacji UEFA EURO U-21 2019. Wystąpił we wszystkich dziesięciu spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Potem przyprawił trenera kadry do lat 21 o mały ból głowy, bo w barażach z Portugalią nie grał z powodu problemów zdrowotnych. Wtedy udanie zastąpił go Krystian Bielik.

Na młodzieżowe mistrzostwa Europy piłkarz zabrskiego klubu pojechał, ale z Belgią był rezerwowym (wszedł w końcówce pojedynku). Wystąpił za to w wyjściowej jedenastce przeciwko Włochom. Wtedy trener Michniewicz wrócił do sprawdzonej dwójki w tyłach, czyli pary Bochniewicz – Mateusz Wieteska, przesuwając Bielika bliżej środka pola (miał zabezpieczać drugą linię i formację obronną). Ten pomysł sprawdził się, bo Polacy skutecznie wybijali gospodarzy EURO z uderzenia. Prym w tym wiódł właśnie Bochniewicz, który rozegrał świetne spotkanie. Przy okazji polski obrońca przypomniał sobie czasy, gdy sam grał we Włoszech, reprezentując barwy Regginy Calcio oraz Udinese, z którego trafił potem do Zabrza. W międzyczasie była jeszcze Grenada. 



– Pawła szanowałem za to, w jaki sposób grał. Wiele rzeczy, które stosowaliśmy w obronie były inspiracją z Włoch. Paweł był przedłużeniem mojej ręki na boisku. Przez to, że się nauczył określonych zachowań we Włoszech łatwiej mu było w reprezentacji. Czy obok niego grał Wieteska, czy później Bielik, zawsze służył radą, podpowiadał kolegom. Tak samo zachowuje się w Górniku. Moim zdaniem na tę chwilę jest najlepszym, polskim środkowym obrońcą w ekstraklasie. Jeśli chodzi o podejście do pracy, zaangażowanie, sposób życia, to fantastyczny chłopak do współpracy. Chciałbym móc jak najdłużej pracować z takimi piłkarzami, bo bardzo pomaga to w pracy trenera – przyznaje w rozmowie z Łączy Nas Piłka Michniewicz.

Posiada rzadką umiejętność wśród obrońców

Dziś w młodzieżowej kadrze Bochniewicz już nie gra, bo przekroczył limit wiekowy, czego bardzo żałuje Michniewicz. Żałuje, bo stracił wartościowego stopera, który w ostatnim czasie zrobił duży postęp i wciąż się rozwija, co pokazują mecze w PKO Ekstraklasie. I tutaj dochodzimy do punktu wyjścia, czyli mocnej pozycji, jaką 24-latek wyrobił sobie w Górniku. – Cieszy mnie, że to akurat Polak wyrasta na lidera Górnika, tym bardziej teraz, gdy ten zespół nie jest już tak polski, jak jeszcze dwa lata temu. Po Pawle widać, że ograł się przy Danim Suarezie [transfer do Grecji – przyp. aut.] na tyle, że dziś jest liderem formacji obronnej. Liderem mimo 24 lat. Paweł to gwarancja równej, stabilnej formy. Warto zauważyć, że coraz ważniejszą rolę w drużynie zaczyna też odgrywać Przemysław Wiśniewski. Młody "Wiśnia" dopiero jesienią wystrzelił, rozegrał świetną poprzednią rundę – mówi Łączy Nas Piłka były wieloletni gracz zabrzan, król strzelców ekstraklasy w sezonie1999/2000, jedna ze współczesnych ikon tej śląskiej drużyny Adam Kompała.



Nie ma przypadku w tym, że forma Wiśniewskiego wystrzeliła w górę. On, tak jak wcześniej Bochniewicz od Suareza, uczy się gry w obronie od bardziej doświadczonego kolegi. – Dobrze się uzupełniają. Oni dwaj stanowią podstawowy duet stoperów Górnika. Mam nadzieję, że na długie lata... A z tym może być różnie. Wracając do Bochniewicza: odkąd jest w Górniku, gra bardzo solidnie. Jest dobrze wyszkolony technicznie, a to rzadkość, jeśli chodzi o polskich obrońców. Nie jest łatwo spotkać w Polsce stopera z takim wyprowadzeniem piłki – podkreśla Kompała.

Umiejętność, którą tak wychwala były snajper Górnika nie wzięła się u Bochniewicza znikąd. Jest wypadkową tego, gdzie w przeszłości grał 24-latek. Nie od dziś wiadomo, że Włochy to najlepszy uniwersytet dla obrońców. A Bochniewicz wyjechał tam, będąc bardzo młodym człowiekiem, gdy umysł szybko przyswaja nowe rzeczy. – Zupełnie inaczej patrzę na mecze. Zwracam baczną uwagę na taktykę. Widzę, że można grać na wysokim poziomie, nie będąc wybitnie utalentowanym piłkarzem. Czasami wystarczy być dobrze zorganizowanym taktycznie i można tym nadrobić mankamenty czysto piłkarskie. Taktyka w piłce nożnej odgrywa coraz większą rolę. Lata spędzone we Włoszech dały mi bardzo wiele, choć takie treningi na początku mnie wkurzały. Włosi lubują się jednak w taktyce, więc nauczyłem się wielu rzeczy, na które w Polsce nie zwracano większej uwagi – opowiadał nam Bochniewicz.



Wyjazd kwestią czasu?

– Od razu jak przyszedł widać było, że potrafi grać w piłkę. Nie boi się rozegrać, przyjąć. Miał wprawdzie słabszą serię, gdy piłka się od niego odbijała i padały po tym bramki, ale nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Jednak najlepszym świadectwem dla Pawła jako obrońcy będzie liczba meczów, w których Górnik nie straci gola – przekonuje Kompała.

Kompała i Michniewicz utrzymują, że Bochniewicz lada chwila wyjedzie z ekstraklasy. – Paweł przychodząc do Górnika wiedział, że nie jest to ostatnia stacja w jego karierze, tylko przystanek. Jest łakomym kąskiem dla klubów, bo wciąż młody, ale już bardzo doświadczony. Górnik zainwestował w tego chłopaka sporo pieniędzy. Ta inwestycja ma się zwrócić w przyszłości. Zresztą już się zwraca, bo pomaga Górnikowi. Myślę, że w czerwcu trzeba będzie się liczyć z wyjazdem Pawła do dobrego klubu na Zachodzie, a jest na to przygotowany taktycznie. Uczył się we Włoszech, pielęgnował to w reprezentacji. Dobrze mówi po hiszpańsku i włosku, ma więc dodatkowy atut poza piłkarskimi – podsumowuje trener kadry U-21.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności