Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Bartosz Białek – nietypowy i nowoczesny napastnik

Rozgrywki11.03.2020 
Ma 18 lat, a na koncie już kilka trafień w PKO Ekstraklasie, choć w lidze dopiero co stawia pierwsze kroki. Nie skuteczność jest znakiem rozpoznawczym Bartosza Białka z Zagłębia Lubin. Z jednej strony gra na „dziewiątce”, z drugiej zaś jest przeciwieństwem napastnika w klasycznym rozumieniu tej pozycji.

Pozycja, do której Bartosz Białek został w ostatnim czasie przypisany wcale nie definiuje go jako zawodnika. Nie był specjalistą od bramek. Piłkarskich nawyków nabierał u boku ojca, niegdyś czynnego futbolisty, grającego m.in. w Odrze Opole. Ale to zasługa mamy, że poszedł trenować w klubie – w Stali Brzeg. Potem to tata naprowadził karierę Bartosza na odpowiednie tory. Kiedy pracował w MKS-ie Oława, zabrał syna na trening. – Strasznie dużo czasu spędzaliśmy ze sobą. Trenowaliśmy indywidualnie. Często zostawałem po treningu w klubie, żeby razem z tatą jeszcze poćwiczyć. Tata był moim pierwszym nauczycielem. Zaraził mnie miłością do piłki. Grał w pomocy i na „dziesiątce”. Zresztą sam też występowałem na pozycji ofensywnego pomocnika. Muszę też przyznać, że zawsze trafiałem na dobrych trenerów, którzy dużo mi podpowiadali. Dobrze, jeśli chodzi o grę w roli napastnika i nie tylko, wyszkolili mnie w tym elemencie moi kolejni trenerzy w Zagłębiu – mówi Białek dla Łączy Nas Piłka.

Niezbędny na boisku

W tym miejscu, czyli w Lubinie, zaczyna się kluczowy moment przygody Białka z piłką. Wcześniej kształtował swój charakter i poznawał różne oblicza piłki, kopiąc z kolegami w miejscu zwanym boiskiem. – Kompletna prowizorka. Nie nazwałbym tego boiskiem. Za bramki służyła sterta kamieni, poustawiana z dwóch stron jako słupki. Za nią płot. Na podwórku byłem najmłodszy, a mimo to z bratem, starszym ode mnie o cztery lata, wyróżnialiśmy się. Byliśmy bardzo ze sobą zgrani, praktycznie nie graliśmy bez siebie – wspomina młody piłkarz „Miedziowych”.



Wtedy dostał też ważne radę od ojca, którą stosuje do dziś. – „Jak będziesz trenował, tak potem będziesz wyglądał w meczu". Tych słów nigdy nie zapomnę – podkreśla.

W juniorach Zagłębia stopniowo podkreślał swoją wartość. – Ten chłopak był skazany na grę wyżej, bo dawał takie sygnały – przekonuje były trener Białka, Marcin Ciliński. – Jak grał w Centralnej Lidze Juniorów z Błażejem Czubanem to był naszą „dziesiątką”. Odpowiadał za rozegranie, utrzymanie się przy piłce, przerzucenie ciężaru gry. Zawsze był traktowany przez nas jak ktoś niezbędny na boisku. „Biały” to nie jest typowa „dziewiątka”, a napastnik uniwersalny. Potrafi przyjąć, po czym uderzyć z obrotu. Albo gra na zamach, gdy ktoś wchodzi wślizgiem. Fajnie się złożyło, że zagrał w ekstraklasie, kiedy trener Martin Sevela potrzebował snajpera. Pokazał, że Zagłębie ma dobrego napastnika, w dodatku młodzieżowca.

Egoista? Nie Białek!

Akurat wiek w tym przypadku nie miał znaczenia. Białek po prostu zasłużył na zrobienie kolejnego kroku w karierze, po tym jak rywalizował w piłce młodzieżowej, łącząc to z występami w CLJ.

– Widziałem wielu zawodników, którzy wchodzili do pierwszej drużyny. Ale nie przypominam sobie piłkarza, który zaliczył tak dobry debiut. Już od pierwszych minut jego debiutu widać było, że nie ma żadnych obaw. To pokazuje, że ma mocną głowę. W oczy rzuca się bardzo dobra technika użytkowa Bartka. Jego umiejętności snajperskie oceniam bardzo wysoko. I nie chodzi o mocne wejście do ekstraklasy, a o potencjał, którym dysponuje. To żaden tam przypadkowy piłkarz, tylko dobrze wyszkolony gracz, przygotowany przez akademię Zagłębia do gry na wysokim poziomie. Jestem ciekaw jak ta kariera się rozwinie, bo zapowiada się na bardzo dobrego piłkarza. Obyśmy tylko tymi wszystkimi pozytywnymi opiniami, oczekiwaniami nie przeszkodzili mu. Niemniej wydaje mi się, że to materiał na dobrego piłkarza – przyznaje asystent trenera Martina Seveli Paweł Karmelita.

18-latek w dwóch ostatnich meczach PKO Ekstraklasy wpisał się na listę strzelców. Łącznie zaliczył już pięć trafień w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Ma dobry pas, bardzo dobre wykończenie, a co ważne nie jest egoistą. Właśnie w juniorach tym się charakteryzował. Jest przeciwieństwem klasycznego napastnika – klapki na oczach i koncentracja tylko na tym, aby strzelić gola. To nie typ gaduły, normalny chłopak, znający swoje miejsce w szeregu. Szybko złapał klimat ekstraklasowej szatni. Pokorny. Nigdy nie wysyłał sygnałów, że trzeba mu odkręcić coś w głowie śrubokrętem, aby wypuścić z niej sodę. Złoty chłopak? Złote dziecko – śmieje się Ciliński.



Karmelita: – W moim odczuciu nowocześnie grający napastnik nie boi się podejść do rozegrania, cofnąć się do linii środkowej. Ktoś taki musi robić coś więcej dla drużyny niż samo wykończenie. Bartek spełnia te wymogi. W kilku meczach dostał zadania wsparcia środkowej linii i się z tego wywiązał. Teraz tylko kwestia, jak zareaguje na różnych podpowiadaczy, którzy na pewno pojawią po drodze. Zostanie poddany różnym próbom, niech więc umiejętnie wybiera doradców. To chyba jedno z większych wyzwań, z jakim będzie musiał się zmierzyć.

Zlatan i Kane dają mu przykład

Oprócz goli w ekstraklasie, nastolatek zdobywał w trwającym sezonie także bramki w III lidze. – W rezerwach w trakcie meczów schodził niżej, występował na „dziesiątce” z tą różnicą, że to nie była typowa „dziesiątka”, a drugi, wchodzący napastnik. Miał tak dobrą rundę w III lidze, że trenerzy pierwszej drużyny szybko go stamtąd zabrali. No i wszyscy wiemy jak to się dalej potoczyło. Nie zawsze wszystko mu wpadało do bramki. Na początku tego sezonu miał sytuacje, nie miał goli. Dopiero potem zdobył kilka bramek. Na poziomie ekstraklasy tylko potwierdza, że potrafi wykorzystać sytuacje – zaznacza szkoleniowiec Zagłębia II Adam Buczek.

Wszystko, co mówią o młodym napastniku oraz reprezentancie Polski do lat 19 trenerzy sprowadza się do jednego: napastnik pasujący do obecnych czasów. – Moje wzorce to Zlatan Ibrahimović i Harry Kane. Zwłaszcza ten drugi to nowoczesny snajper, młody, wiele zagrań podpatruję od niego. Dlatego koncentruję się na najbliższym meczu, ponieważ tylko dzięki temu z dnia na dzień będę stawał się coraz lepszym napastnikiem. Przeszedłem w swoim życiu poważne kontuzje, ale nie poddawałem się – tłumaczy Białek, któremu wzrost nie przeszkodził w zostaniu nietypową „dziesiątką”.



– Mimo wzrostu zawsze bardziej bazowałem na piłkach zagrywanych po ziemi. W ten sposób zdobyłem więcej bramek. Czy można się nauczyć strzelania goli? Tak. Trzeba mieć jednak ten instynkt pod bramką – wiedzieć kiedy i gdzie spadnie piłka pod nogi w polu karnym. Po sobie czuję, że piłka szuka mnie w polu karnym, ale to zasługa drużyny, że dogrywają mi tak dobre piłki. Cieszę, że miałem okazję zadebiutować w ekstraklasie. Gol strzelony Rakowowi to jeden z ważniejszych goli w moim życiu. Na trwale zapisze mi się w pamięci. To był bardzo fajny mecz, po którym ciężko było zasnąć... Zaraz potem jechałem na zgrupowanie reprezentacji, musiałem więc szybko przestawić głowę, bo czasu na radość nie było – podsumowuje młody strzelec Zagłębia.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności