Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Sebastian Milewski – z pasją do celu

Rozgrywki14.08.2019 
Gdyby opisać w skrócie drogę, jaką pokonał Sebastian Milewski, by stać się zawodowym piłkarzem, można streścić ją do dwóch słów: pasja i zacięcie. One zaprowadziły go do ekstraklasy, w której występuje, reprezentując barwy Piasta Gliwice. Jest najlepszym przykładem na to, ile znaczy ciężka praca nad sobą oraz nastawienie na konkretny cel.

Milewski wypłynął na szerokie wody w Mławie, mieście bez większych piłkarskich tradycji, za to około dwie godziny jazdy samochodem od Warszawy. I właśnie w stolicy Polski oraz położonym niedaleko od niej Legionowie zaczęła się droga Milewskiego ku PKO Ekstraklasie. Zanim zdążył rozegrać ponad 20 gier w najwyższej klasie rozgrywkowej, spędził dwa i pół sezonu w Zagłębiu Sosnowiec.

Mistrz przełajów

W Sosnowcu pracował z trenerem Dariuszem Dudkiem. 19-letni wówczas pomocnik był zawodnikiem drużyny bijącej się o ekstraklasę i która awans wywalczyła. On sam grał często (25 razy). W sezonie po awansie (2018/19) też dostawał sporo szans (23 spotkania, z czego 17 w podstawowym składzie).

Dudek wspomina Milewskiego jako walczaka. W jego grze może podobać się agresywność i zadziorność. Mi utkwiło w pamięci to, że maksymalnie szybko podchodzi do pressingu. Pressing działa u niego na wysokim poziomie. Pamiętam również, że zawsze zostawał po treningach. Charakterystyczne było to, że będąc reprezentantem Polski, zanosił do pralni ciuchy całej drużyny, gdyż musiał spełnić obowiązki młodego. W Zagłębiu miał bardzo dobrego nauczyciela w postaci Tomasza Nowaka. Nawet się przyjaźnili. No i Sebastian nienawidzi przegrywać, dlatego na każdych zajęciach zasuwał na sto procent – mówi Łączy Nas Piłka były szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec.

Niechęć do porażek wynika z natury oraz predyspozycji 21-latka. Sebastian wygrywał mistrzostwa rejonu w biegach przełajowych. Cały czas trzymam album ze zdjęciami z zawodów, w których startował. Jest na nich z medalami. W szóstej klasie zszedł poniżej 9 sekund na 60 metrów opowiada Michał Golian, nauczyciel w szkole podstawowej, do której uczęszczał Milewski, potem trener piłkarza w Mławiance.

Spotkanie z Papszunem

– Wszechstronnie uzdolniony sportowo. Reprezentował szkołę także w zawodach z piłki nożnej, koszykówki, piłki ręcznej, czwórboju lekkoatletycznego. Pełnił funkcję kapitana Mławianki i szkolnej drużyny, która była najlepsza w regionie. Mózg drużyny, bardzo inteligentny. Zawsze mocno się angażował, nieustępliwy. Juniorów Mławianki mieliśmy w tamtym czasie takich sobie, Sebastianowi to jednak nie przeszkadzało. Nie denerwował się, gdy przegrywaliśmy, konsekwentnie robił swoje, bo wiedział którędy droga. Praktycznie w każdym turnieju zdobywał statuetkę MVP. Zdarzało się, że zostawał królem strzelców, chociaż miał inne atuty, które zwłaszcza w turniejach halowych dawały o sobie znać – dopowiada Golian.



Z jeszcze innej strony zapamiętał pomocnika Piasta Piotr Zasada. – Nasze drogi złączyły się, ponieważ prowadziłem reprezentację województwa mazowieckiego, rocznik 1998. Sebastian w trakcie jednego z turniejów selekcyjnych, razem z trzema innymi zawodnikami Mławianki, prezentowali się na tyle dobrze, że postanowiłem ich wszystkich sprawdzić. Robiliśmy akurat nabór do pierwszej klasy gimnazjum sportowym Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. Testy przeszedł pozytywnie. Ucząc się u nas trafił do Legionovii. Dzień w dzień przechodził zintegrowane szkolenie piłkarskie, do tego miał zapewniony odpowiedni poziom współzawodnictwa w klubie – tłumaczy nam Zasada.

Przed „osiemnastką” Milewski zadebiutował w pierwszym zespole Legionovii na poziomie II ligi. Wtedy w  klubie nie było już Marka Papszuna. Szkoleniowiec zdążył jednak zwrócić uwagę na Milewskiego. Dał mu zagrać kilkanaście minut w sparingu, gdy ten miał 15 lat.

– Ze względu na budowę oraz to, jak potrafi czytać grę i poruszać się bez piłki, bardzo szybko zorientowaliśmy się, że to może być niezła szóstka. Był zdolny do bardzo dużego wysiłku, także w wymiarze psychologicznym. Wysyłał jasne sygnały, że należy go sprofilować w kierunku defensywnego pomocnika, ewentualnie szóstko-ósemki – przyznaje Zasada.

Dzieciak z pasją

Golian wciąż ma w pamięci wymianę zdań ze swoim byłym podopiecznym. – Gdy przyjeżdżał z Warszawy, na moje pytanie: „Jak tam sobie radzisz?”, odpowiadał: „No proszę pana, w mojej drużynie z dziesięciu jest ode mnie lepszych”. Taki był skromny. Ale systematycznie piął się w górę, był coraz wyżej. Nie spodziewałem się, że tak szybko po wyprowadzce z Mławy zadebiutuje w ekstraklasie – zaznacza były nauczyciel i trener zawodnika.

O Milewskim mówi, że to dzieciak z pasją. – Sam wyjechał do stolicy i to w wieku dwunastu lat. Czasami nawet przez miesiąc nie widział się z rodzicami, kolegami. Trzeba mieć charakter, żeby nie popaść w złe towarzystwo, odnaleźć się w takiej sytuacji. Sebastian nigdy żadnych problemów natury wychowawczej nie sprawiał. Normalny chłopak. Zawsze o piłce wypowiadał się z charakterystycznym błyskiem w oku – zauważa Michał Golian.

Zasada: – Równy zawodnik. Nie popadał w przeciętność. W skali szkolnej zasługiwał na cztery, jak nie więcej. Jego solidność była wartością dodaną. Mieliśmy specyficzny rocznik z wieloma reprezentantami Polski. Dominik Prusaczyk, ówczesny kapitan kadry, dziś go nie ma. Do tego Bartek Urbański, Kamil Wojtkowski, Mateusza Dara, Maciej Filipowicz. A Milewski? Musieliśmy na niego poczekać. Nie prowadziliśmy badań mierzących wiek biologiczny, niemniej  widać było, że jest lekko „opóźniony” wiekiem. W sporcie to akurat dobrze, ponieważ można dłużej funkcjonować na określonym poziomie. Powtarzałem mu, żeby był cierpliwy. Sugerowałem, że w młodzieżówkach nie będzie grać, jeśli pójdzie inną drogą, czyli zacznie od seniorów, wyjdzie to na jego korzyść. I tak się stało. Ze wszystkich tych zdolnych chłopaków zaszedł najdalej. Nie bez powodu trafił w to miejsce.

– To jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy w historii Mławy. Oprócz niego wybił się jeszcze Maciej Rogalski, który grał w Lechii Gdańsk. Jak tak teraz wymieniamy SMS-y, to pisze mi, że ma ciężko w Piaście, ale jest coraz lepiej – kończy Golian.

Milewski przyzwyczajony jest do ciężkiej pracy, więc tym bardziej powinno mu to wyjść z korzyścią w zespole Waldemara Fornalika.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności