Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Patryk Klimala – napastnik bez skrupułów dla rywali

Rozgrywki04.10.2019 
Przeszedł podobną drogę co Krzysztof Piątek, bo też postawił na piłkarską szkołę w Lechii Dzierżoniów. W juniorach Jagiellonii Białystok strzelał jak na zawołanie i szybko trafił pod opiekę Michała Probierza. Najlepszą reklamę wystawił sobie grając w Wigrach Suwałki. Patryk Klimala drugi sezon walczy o miano napastnika numer jeden w „Jadze”. Niedawno zyskał też zaufanie selekcjonera reprezentacji Polski U-21 Czesława Michniewicza.

Jeśli mieszkańcy wsi Kalno słyszeli odgłos piłki odbijanej od ściany garażu domu państwa Klimala, wiedzieli, że to sprawka Patryka. Młody chłopak w ten sposób chciał zwrócić na siebie uwagę. Widząc zapał i zaangażowanie syna, pewnego dnia ojciec postanowił zaprowadzić go na trening. Opcje były dwie – albo klub ze Świdnicy, oddalonej o 30 km, albo zajęcia w Zjednoczonych Żarów. – Tata grał w Żarowie, więc i ja tak zacząłem – opowiada nam Patryk Klimala.

Śladem Piątka

21-letni dziś napastnik szybko robił postępy. O niemałych umiejętnościach Klimali jako jeden z pierwszych przekonał się Rafał Markowski. Poznali się, gdy wychowanek Zjednoczonych zaczął uczęszczać do gimnazjum w Dzierżoniowie, szkoły utworzonej z ramienia Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej jako Ośrodek Szkolenia Młodzieży. Takich ośrodków swego czasu funkcjonowało w Polsce 16. W szkole miał zajęcia z Markowskim, który jednocześnie prowadził Klimalę w Lechii. – Czy się wyróżniał? Tak, to był chłopak, którego wszędzie było widać. Dusza towarzystwa, tryskający dobrym humorem. W jednym z meczów ligi wojewódzkiej graliśmy ze Śląskiem Wrocław, topowy zespół. Patryk witając się z nimi, choć był dwa lata młodszy, każdemu przybijał piątkę z całej siły. Aż im ręka uciekała. Patrzyli po sobie, dziwiąc się co to za cwaniak. Mieli strach w oczach. Na boisku też nie bał się wstawić głowę, czy nogę w trudnej sytuacji – opisuje trener.

W tym samym czasie w juniorach Lechii grał Krzysztof Piątek. – Przyznam szczerze, że wtedy Patryk był lepiej zapowiadającym się zawodnikiem niż Piątek. Czekam na apogeum formy Klimali, gdy wystrzeli na dobre. Piłka to nie tylko składowa talentu, umiejętności, ale też głowa, szczęście. Skoro Krzyśkowi się udało, to wierzę, że z Patrykiem będzie tak samo – przyznaje Markowski.



Legia – najlepiej o tym zapomnieć

Kadra Dolnego Śląska, rocznik 1999, grała z Mazowieckim. Dolny Śląsk wygrał 2:0. Po meczu Patryk Klimala, operujący na prawym skrzydle, dostał telefon z Legii w sprawie testów. Pierwsze oblał, za drugim razem już się udało. Ale ten moment życia niespecjalnie miło wspomina. – Przesunęli mnie na prawą obronę, nie miałem pola do popisu – mówi Łączy Nas Piłka. Nie tylko z tego powodu nie mógł się odnaleźć w Warszawie, dlatego zmiana była konieczna. Znów znalazł się w Dzierżoniowie.

Przed sezonem 2016/2017 postanowił poszukać sobie nowego klubu. Zajrzał do kontaktów w telefonie. Wybrał Pawła Olszewskiego. Poprosił o numer trenera Tomasza Kulhawika z Centralnej Ligi Juniorów Jagiellonii. Sprawy potoczyły się szybko. Siedem meczów w CLJ, po czym awans do pierwszej drużyny. Miesiąc później debiut w ekstraklasie.

– Tak się składa, że szukałem nowej „dziewiątki”, ponieważ Kacper Piechniak kończył wiek juniora. Miałem wówczas zdekompletowany zespół. Zrobiliśmy dobry wynik, przegraliśmy w półfinale z Pogonią Szczecin i wielu chłopaków pojechało na obóz z Michałem Probierzem. Patryk pamiętał naszą rywalizację Jagiellonia – Legia, bardzo chciał przyjechać. Znał mnie, znał drużynę. Inna sprawa, że profilem pasował do mojej koncepcji. Był pazerny, zadziorny, zdeterminowany w dążeniu do celu. Od razu przypadł mi do gustu. Po pierwszych treningach z nim można było się w Patryku zakochać – śmieje się Kulhawik.

Szukający bodźców do rozwoju

Ówczesny szkoleniowiec juniorów białostockiego klubu mógł mieć wątpliwości, czy charakterologicznie Klimala  wpasuje do jego zespołu. Za zawodnikiem ciągnęła się bowiem niezbyt przychylna opinia. Niesłusznie. – Wiadomo, miał swoje problemy mentalne. W Legii sporo przeszedł. Na każdym kroku słyszałem, że temu chłopakowi brakuje pokory, jest trudny w prowadzeniu. Mnie to nakręcało. Kilkoma rzeczy mi imponował. Na przykład pazernością na wiedzę. W trakcie pierwszego dnia obozu podszedł i zapytał: „Trenerze, jak mam się ustawić na pozycji numer dziewięć, jak szukać wolnej przestrzeni, gdzie się ustawiać, żeby zgubić krycie?”. On szukał bodźców, które go rozwiną nie tylko na treningu, ale także poza boiskiem. Na obóz zabrałem ze sobą książkę o tematyce taktyki 1-4-3-3, gdzie były pokazane przykładowe ćwiczenia, ustawienia. Patryk wziął ją ode mnie, żeby w trakcie przerwy między treningami dokształcać się. To kolejna rzecz, którą mnie kupił. Szybko złapaliśmy kontakt. Miałem wtedy zespół bardzo dobrze grający w piłkę, w który się dobrze wkomponował. Tworzyliśmy dużo sytuacji, przez co w pierwszych siedmiu kolejkach CLJ zdobył 17 bramek! Od razu było widać, że to killer pola karnego – podkreśla Kulhawik.



17 goli otworzyło mu drzwi do pierwszej drużyny. W ekstraklasie zadebiutował przeciwko Koronie Kielce w 10. kolejce sezonu 2016/2017. Nadzieje były duże, rzeczywistość gorsza: trzy mecze w tamtym sezonie na poziomie ekstraklasy. – Miałem grać więcej i częściej, tyle że przez długi czas byłem kontuzjowany. To problem z mięśniami Achillesa – opowiada Klimala.

W następnym sezonie występował w Wigrach Suwałki. – Wypożyczenie do Wigier było w tamtym momencie jedynym sensownym rozwiązaniem. Kadrę mieliśmy liczną, oprócz mnie czterech innych napastników. Nawet nie było możliwości, żebym się załapał. Ustaliłem więc z trenerem Ireneuszem Mamrotem, że wybiorę Wigry. Z przebiegu czasu okazało, że wybraliśmy najoptymalniej jak się dało – dodaje zawodnik.

Charyzma i wytrwałość

Został najskuteczniejszym strzelcem drużyny i trzecim egzekutorem Fortuna 1 Ligi. – Patryk to fajny człowiek, wiedzący co chce osiągnąć w piłce. Przychodząc do nas miał określony cel do zrealizowania. Z początku nie miał łatwo. To specyfika jego podejścia, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czego innego się spodziewał, w pierwszej lidze zderzył się z trudną rzeczywistością. Nie było mu przyjemnie. Bardzo podoba mi się w nim charakter, dzięki któremu przezwyciężył drobne niepowodzenia. Pokazał charyzmę i to, że jest wytrwały. Dodałbym do tego dużą chęć do pracy i treningu indywidualnego. Konsekwentną pracą zapracował na te 13 bramek oraz w konsekwencji powrót do Jagiellonii – mówi Łączy Nas Piłka były trener Wigier Artur Skowronek.



Sezon po powrocie to 22 występy w ekstraklasie, jeden gol. Wchodził głównie z ławki. – Licząc te moje mecze w roli rezerwowego wyjdą w sumie trzy niepełne spotkania.... Zarzucano mi, że tyle spotkań rozegrałem, a mam tak mało goli. Mało kto jednak zagłębił się w statystyki, ile minut spędziłem na boisku. W tym sezonie daję dużo więcej argumentów trenerowi, aby na mnie stawiał. Jestem względnie zadowolony ze swojej dyspozycji. Co będzie dalej, okaże się – podkreśla Klimala.

W trwających rozgrywkach zanotował dziewięć występów, zaliczył dwa trafienia. Znów znalazł się w kadrze U-21. – Duża fala hejtu wylała się na niego po finale Totolotek Pucharu Polski. Na drugi dzień zadzwonił do mnie. Szukaliśmy pozytywów. Nie poddał się, nie uległ presji, wyciągnął wnioski. Przez chwilę mógł pomyśleć, że się do niczego nie nadaje, takie głosy przeważały. Gdy przychodził do nas mówiono o nim różnie. Prawda jest taka, że na boisku trzeba być bezczelnym. Widać to po Patryku, że nie ma skrupułów wobec przeciwnika – zaznacza Tomasz Kulhawik.



– Nie zapomnę widoku zdziwienia na twarzy Patryka i łzy rozpaczy, kiedy okazało się, że wyleciał poza kadrę meczową. Mimo trudnej dla siebie sytuacji bardzo pozytywnie zareagował. Dalej był sobą. Czuł złość, ale szybko otrzepał kolana i szedł dalej, ciężko pracując z moim sztabem. Zderzył się ze ścianą i choć jest człowiekiem bezpośrednim, to wytrzymał ciśnienie, zasuwał po swoje. Ma potencjał, który należy rozwijać. Wciąż posiada wiele ukrytych cech. Na pewno mała liczba minut w ekstraklasie sprawia, że nie pokazał pełni swoich możliwości – tłumaczy Skowronek.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności