Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Michał Skóraś – pewnym krokiem w świat dorosłej piłki

Rozgrywki11.03.2021 
Do dziś na myśl o roczniku 2000, z którego wywodzi się Szymon Zalewski (GKS Jastrzębie), Jakub Szymański (Górnik Polkowice), Daniel Ściślak (Górnik Zabrze), a także prezentujący się coraz lepiej w Lechu Poznań Michał Skóraś, w Jastrzębiu-Zdrój wracają piękne wspomnienia, kiedy zespół w składzie z wymienionymi zawodnikami ogrywał wszystkich w regionie. W tamtej drużynie kluczową postacią był Skóraś, w tym sezonie zaczyna on mocniej odciskać swoje piętno na grze „Kolejorza”.

Ktoś, kto śledzi karierę Skórasia pewnie zapyta: „Czy nie za późno stał się on ważnym zawodnikiem pierwszego Lecha, skoro do poznańskiego klubu trafił w sezonie 2014/15?”. Tyle że pierwszą szansę w „jedynce” 21-letni zawodnik dostał w rozgrywkach 2019/20. Najpierw musiał udowodnić swoją przydatność w juniorach, rezerwach i na wypożyczeniu – w sezonie 2018/19 w Bruk-Bet Termalice Nieciecza, a w sezonie 2019/20 w Rakowie Częstochowa. Jak już mu zaufano w pierwszej drużynie to regularnie pojawia się na boisku w trwających rozgrywkach.

Proces kształcenia zakończony

Dopiero w ostatnich miesiącach tak naprawdę więcej mówi się o Skórasiu. Dawniej był on w cieniu innych młodych, zdolnych zawodników „Kolejorza”, którzy mieli bardzo dobre momenty. Kamil Jóźwiak, Tymoteusz Puchacz, Filip Marchwiński, czy Jakub Kamiński. To na tej poznańskiej młodzieży skupiona była cała uwaga kibiców. Skóraś cierpliwie czekał aż sam będzie mógł pokazać się w stolicy Wielkopolski na poziomie ekstraklasy, że także jest piłkarzem nieprzypadkowym. Kiedy pod koniec 2019 roku był z powrotem w Lechu, mając za sobą półroczny pobyt w zespole Marka Papszuna, w rundzie rewanżowej kilka razy pojawił się na ekstraklasowych boiskach. Od początku obecnego sezonu coraz częściej stawia na niego trener Dariusz Żuraw.



– Michał jest już ukształtowany piłkarsko. Potrzebuje jednak czasu, by pokazać najlepszą wersję siebie. Tych szans w przeszłości było mniej, gdyż w Lechu grał pewniak na skrzydło, czyli Kamil Jóźwiak. Jego dotychczasowy rozwój przebiegał prawidłowo. Tak był prowadzony, aby najpierw mógł się ograć w innym miejscu i wrócił do nas gotowy na ekstraklasę. Zdobył doświadczenie pierwszoligowe i ekstraklasowe. To działa na jego plus – wyjaśnia Łączy Nas Piłka asystent Dariusza Żurawia Karol Bartkowiak.

Wraz z kolejnymi meczami na poziomie ekstraklasy, Skóraś nabierał pewności siebie i zaczął dawać coś ekstra drużynie. Dobrą formę zawodnika dostrzegł selekcjoner reprezentacji Polski U-21 Maciej Stolarczyk. W listopadzie Stolarczyk powołał skrzydłowego Lecha na zgrupowanie kadry przed meczem eliminacji młodzieżowego EURO z Łotwą, w którym to piłkarz wystąpił w pierwszej jedenastce. Wśród kadrowiczów nie czuł się obco. Grał bowiem w młodszych kategoriach wiekowych drużyny narodowej, począwszy od U-16, kończąc na U-20. Najwięcej występów zanotował w U-20. Grał na młodzieżowych mistrzostwach świata w Polsce.



Lepsi od marek

– Wiadomo, teraz częściej pojawiam się na boisku w klubie, ale myślę, że gdyby nie koronawirus, który wymusił rotacje w składzie, byłoby ciężko. Nie czuję się jednak zawodnikiem wyciągniętym awaryjnie, na doczepkę, to nie to. Chcę na każdym treningu udowadniać swoją wartość, rozwijam się, więc gdzieś z tyłu głowy miałem nadzieję na powołanie, ale na pewno nie byłem go pewien – powiedział nam Skóraś.

– W kadrze znalazło się sporo byłych i obecnych zawodników Lecha Poznań. Z Szymkiem Czyżem czy Marcinem Grabowskim miałem bardzo dobry kontakt w internacie, a z Tymkiem Puchaczem i Filipem Marchwińskim cały czas trenujemy i gramy. To na pewno pomogło mi na starcie, w pierwszych dniach zgrupowania. Miałem okazję pogadać z kilkoma kolegami, z którymi dłuższy czas się nie widziałem, trochę powspominać – dodał skrzydłowy.

Wspominając początki Skórasia w piłce, trzeba oddać, co należy, tym trenerom, którzy go ukształtowali. W MOSiR Jastrzębie Zdrój przez kilka lat pracował z Łukaszem Włodarkiem. Mieli wtedy w Jastrzębiu bardzo mocny rocznik. Skóraś, Szymański, Ściślak, Zalewski.

– Na Śląsku nie mieliśmy aż takiej marki jaki inni. I nagle jak zaczęliśmy wszystko wygrywać po 5:0, a z bagażem bramek wyjeżdżał od nas Górnik Zabrze, Zagłębie Sosnowiec, GKS Tychy, GKS Katowice, zwróciliśmy na siebie uwagę. Potem jak wygraliśmy ze Sturmem Graz na jednym z turniejów skaut Lecha Tadeusz Jaros zanotował nazwiska i Lech zaczął wykazywać duże zainteresowanie naszymi chłopakami – opowiada Włodarek, pełniący aktualnie obowiązki asystenta Jarosława Skrobacza w GKS-ie Jastrzębie.



Jak równy z równym z Hiszpanami

Jak to często w przypadku młodych, zdolnych bywa, późniejszych młodzieżowców ekstraklasy, już na początku swojej edukacji piłkarskiej, musieli wykazywać cechy, które wyróżniały ich z tłumu. Tak było z Michałem Skórasiem. – Miał naturalne, proste podbicie. Bardzo dużo goli strzelał z dystansu, ogromną ilość. Jak przyjął piłkę, zszedł do środka i uderzył, to było pewne, że będzie z tego bramka. Ostatnio ten atut zatracił, może dlatego, że w Lechu gra na skrzydle, a u nas był środkowym pomocnikiem – nawet występującym na „dziesiątce” – opisuje Włodarek.

Skóraś dobrze odnajdywał się w grupie. Nadawał się na wodzireja. Z nim nigdy nie było nudno. Lubił mieć ostatnie słowo. Nie był grzecznym chłopcem w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale dzięki takim, a nie innym cechom charakteru, swojej otwartości, bezkompromisowości, zaszedł tak daleko. Tata Michała grał w piłkę, więc motorykę i umiejętności czysto piłkarskie syn nabył po ojcu. W wieku 11 lat potrafił z piłką zmienić kierunek, bardzo dobrze ją prowadził przy nodze, radził sobie w pojedynkach jeden na jeden. Pracował nad samorozwojem.



– Jest bardzo szybki. Pamiętam, że w meczu z Hiszpanią U-17 wszedł z ławki i nie odstawał od rywali, którzy zostali później mistrzem Europy. Wtedy operował już na skrzydle. Technicznie zawsze się wyróżniał, później rozwinął się motorycznie – podkreśla Tomasz Włodarek, brat Łukasza Włodarka, były współpracownik młodzieżowych kadr Polski, pracujący dziś jako „prawa ręka” Enkeleida Dobiego w Widzewie Łódź.

Z tym samym Włodarkiem Skóraś spotkał się w Termalice, kiedy ten był tam asystentem. – Po spadku wielu zawodników zostało w Niecieczy, kadra była bardzo mocna jak na pierwszoligowe realia. Michał na pierwszym treningu się obronił, pokazał, wygrywając akcję z jednym ze starszych zawodników, że nie zamierza być tutaj statystą. A wówczas mało kto go znał, w końcu przyszedł chłopak z rezerw Lecha. Chwila moment i wszystkich przekonał do siebie. Grał dużo nie dlatego, że był młodzieżowcem, tych mieliśmy w kadrze kilku. Z każdym meczem nabierał doświadczenia, zdobył zaufanie trenera Jacka Zielińskiego, później Marcina Kaczmarka. I jego kariera ruszyła do przodu – zaznacza trener-asystent Widzewa.



Ile ma z Kamińskiego?

W barwach „Słoników” rozegrał 27 spotkań, strzelił gola, zaliczył trzy asysty. Świetnie spisał się przeciwko Warcie Poznań. W odstępie minuty zapracował na wygraną Termaliki. W 65. minucie podał piłkę do Romana Gergla, który strzelił gola. W 66. minucie to Gergel przy bramce podawał do Skórasia. Dwa sezony później powiększa licznik swoich gier w ekstraklasie, pamiętając, ile zyskał, występując jesienią 2019 w Rakowie.



– Tak jak porównywany do Michała Jakub Kamiński miał swoje pięć minut, tak teraz ma je Michał. Tak jak Jakub ma dobry balans ciała, lepszą prawą nogą i większość akcji kończy strzałem z prawej nogi, tak Michał ma bardziej urozmaicony drybling, jest bardziej nieprzewidywalny, posiada dużo większy wachlarz zwodów. Ich wspólny mianownik to szybkość, kreatywność, prawa noga. Jeśli Michała ominą kontuzje to może zrobić jeszcze większy postęp i zostać wiodącą postacią Lecha – sugeruje Bartkowiak.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności