Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Maciej Żurawski – szary łabędź, który dopiero pokaże na co go stać

Rozgrywki26.06.2020 
Był Maciej Żurawski, wielokrotny reprezentant Polski, świetny napastnik. Teraz jest Maciej Żurawski stawiający pierwsze kroki w dorosłej piłce, grający na pozycji pomocnika. Na pierwszy rzut oka dzieli ich wiele, łączy natomiast to samo imię i nazwisko, ale też pozycja, bo młodzian z Pogoni Szczecin zaczynał jako napastnik. Dziś robi wszystko, by pseudonim boiskowy „Żuraw władca muraw” nie był zarezerwowany tylko dla jego starszego imiennika.

Piłkarska historia Macieja Żurawskiego, tego 19-letniego, rozpoczęła się w Toruniu. – Poszedłem na trening Włókniarza, potem przeszedłem do Elany. Następnie na jakiś czas skończyłem z futbolem, trenując akrobatykę sportową. Do piłki wróciłem z powrotem mniej więcej w piątej klasie szkoły podstawowej – wspomina Maciej Żurawski.

Takie nazwisko = wyzwanie

Akrobatykę trenował przez pięć i pół roku. Odnosił spore sukcesy. Zdobył wicemistrzostwo, a także brązowy medal mistrzostw Polski. Do tego zajął trzecie miejsce na olimpiadzie ogólnopolskiej. I gdy było tak dobrze, zakończyła się jego przygoda z tym sportem. Nie mógł znaleźć wspólnego języka z ówczesnym trenerem, zaprzestał więc treningów akrobatycznych. Wrócił do piłki.

– Jak tylko ktoś usłyszał Maciej Żurawski, to od razu zapalała się lampka: „Zaraz, zaraz to ten napastnik z Wisły Kraków oraz Celtiku Glasgow?”. Nawet mnie porównywano z nim, bo w przeszłości występowałem w ataku. Uważam, że to fajna sprawa nosić sportowe nazwisko. Może piłka jest mi przeznaczona? Mam tylko nadzieję, że zrobię taką samą karierę jak starszy kolega. Na pewno jest to dla mnie wyzwanie. Chciałbym choć w jakimś stopniu dorównać jego osiągnięciom, może nawet wskoczyć na wyższy poziom. Jestem dobrej myśli, zobaczymy więc jak to się wszystko potoczy – przyznaje 19-letni imiennik byłego reprezentanta Polski, który z orzełkiem na piersi rozegrał ponad 70 meczów.

Młody Żurawski szerszemu gronu publiczności pokazał się w sezonie 2018/2019, notując debiut w PKO Ekstraklasie w 37. kolejce. Potem miał dłuższą pauzę od ekstraklasy. Po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa już regularnie pojawia się na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej. – Oczywiście, że czuję się coraz pewniej. Cieszę się z każdej szansy, jaką dostaję od trenera. Mam nadzieję, że do tej pory sprostałem zadaniu i że nadal będę grał. Mam się dobrze, mam też świadomość, że wciąż są u mnie pewne rezerwy, cały czas muszę się poprawić – przekonuje dziś pomocnik, kiedyś napastnik.



Element zaskoczenia

Pierwszą osobą, która zdała sobie sprawę z wszechstronności Macieja Żurawskiego był trener Andrzej Szpala. – Długie obserwacje jego gry i zachowania w trakcie treningów dały podstawy ku temu, by sądzić, że sprawdzi się jako defensywny pomocnik. Maciej atakując z głębi pola, lepiej wyglądał. Miał dużo większe możliwości z piłką, co przy jego dynamice można było wykorzystać. Błyskawicznie przemieszczał się między liniami w środku pola. Tym elementem zaskakiwał przeciwnika. Bardzo dobrze grał głową, w związku z czym wygrywał wiele ważnych piłek. To przeważyło, że go cofnąłem bliżej własnej połowy – zaznacza Szpala. Pod opieką tego szkoleniowca Żurawski był od stycznia 2013 roku, kiedy wrócił z Elany, do marca 2015 roku. 

– Druga kwestia: szybko łapał nowości, bo jest bardzo inteligentny. To nie ten z tych, którzy łatwo odpuszczają. Kiedyś mieliśmy mecz w rozgrywkach szkolnych ze starszym rocznikiem 99, Maciej wyskoczył do głowy na linii końcowej. Tak nieszczęśliwie facet go przepchnął, że uderzył głową w krawężnik na orliku. Trafił do szpitala, gdzie zawiozła go karetka. Dwa dni później rozgrywał już mecz – dodaje trener.



Jak upaść, by nie doznać kontuzji

W Pogoni, w której znalazł się w czasach gimnazjalnych, trafił na początek pod opiekę Piotra Łęczyńskiego. W Centralnej Lidze Juniorów oraz rezerwach „Portowców” pracował z Pawłem Crettim. – Zapytałem kiedyś Maćka, gdzie zdobył takie umiejętności akrobatyczne. Opowiedział mi wtedy swoją sportową historię. To tłumaczy, skąd u niego taki timing w grze głową. Pod względem piłkarskim zawsze wybijał się w Pogoni ponad przeciętność. Miał pełną swobodę ruchów, zawsze biegał z głową w górze, prezentował się bardzo dostojnie. Olbrzymi potencjał. To łabędź jeszcze szary, który za chwilę zmieni barwę, będzie piękny. Myślę, że wkrótce Maciek wyrośnie na czołową postać Pogoni. Nie jest tajemnicą, że mocno zabiegałem o to, aby wypożyczyć go do Wigier. Niestety w styczniu uczestniczył w wypadku, w którym było poszkodowanych kilku piłkarzy. Został w Pogoni, żeby odbudować się psychicznie. Zresztą trener Kostja Runjaić nie był skłonny oddać Maćka, zapewne widział w nim ten wielki potencjał – zaznacza Cretti.

19-letni młodzieżowiec drużyny ze Szczecina ma na swoim koncie występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski: U-17, U-18, U-19. W kadrze do lat 18 spotkał Dariusza Dźwigałę. – Dla mnie to inteligentna „szóstka” z dobrą motoryką i fajnym czytaniem gry. To wszystko jest podparte dobrą techniką. Potrafi zagrać prostopadłą piłkę z głębi pola. Ma niezły strzał. Gra w kontakcie. Nie wiedziałem, że trenował akrobatykę, na pewno ułatwia mu to w tym, jak unikać kontuzji. Wie jak umiejętnie upaść, gdy jest w pełnym biegu – stwierdza Dźwigała, który widzi przed Żurawskim dobrą przyszłość.



Wzrost świadomości

– Jedna z bramek zdobyta przez Maćka w CLJ: przyjęcie piłki na klatkę, strzał z powietrza, wrzucił piłkę bramkarzowi za kołnierz. Mam nadzieję, że cała Polska niebawem się przekona, ile ten chłopak potrafi – dopowiada Cretti.

Teraz przed Żurawskim egzamin z piłkarskiej dorosłości, bo ten życiowy już zdał, o czym przekonują jego trenerzy. W tym egzaminie nie ma ocen, są za to perspektywy wybicia się na możliwie najwyższy poziom. – Ciężka praca popłaca. W młodości nie byłem tego do końca świadom, wielu rzeczy nauczyli mnie moi ówcześni trenerzy. Ukierunkowali mnie. Dziś jestem na tyle odpowiedzialny i świadomy, że nie potrzebuję nikogo nad sobą, żeby mnie pilnował – zauważa Żurawski.

Trener Runjaić, o którym mówi: surowy i ambitny, nie pozwoli, żeby taki talent się zmarnował. Trzeba więc trzymać kciuki za dalszy rozwój Macieja Żurawskiego II.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności