Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Kamil Pestka – chłopak z osiedla, który nie boi się ciężkiej pracy

Rozgrywki18.09.2019 
Był jednym z wielu. Nie wyróżniał się na tle rówieśników, jednak zaszedł najdalej z nich, bo do młodzieżowej reprezentacji Polski. Z kadrą Czesława Michniewicza wystąpił na EURO U-21. Wszystko, co osiągnął, zawdzięcza solidności, sile i ambicji. Ta ostatnia cecha charakteryzowała Kamila Pestkę na boisku, jak i w szkole, gdzie należał do prymusów. – Typowy chłopak z osiedla, tyle że ciężko pracujący – słyszymy od jednego z byłych trenerów 21-latka.

Piłkarska przygoda Pestki zaczęła się na Prokocimiu, gdy trafił pod skrzydła ś.p. Ryszarda Rybaka. Rybak został pierwszym trenerem dziś 21-letniego zawodnika. Pan Ryszard szukał chłopców, którzy wykazywali wyjątkową chęć do gry, zgłaszali aspiracje, by zostać zawodowym piłkarzem. Wyselekcjonował grupę z rocznika 1998, uważaną za jedną z najzdolniejszych w historii. Różnice w umiejętnościach poszczególnych chłopaków tej grupy były naprawdę minimalne. Kamil nie był jakimś kosmicznym talentem. Owszem miał go, tak jak wielu z jego kolegów stanowiących o sile 98 – mówi nam Robert Oczkoś, trener od lat związany z Kolejarzem Prokocim.

Smutny z powodu „trójki”

Prokocim to jedna z dzielnic Krakowa, funkcjonująca w podziale administracyjnym jako Bieżanów-Prokocim. Stąd pochodzi Kamil Pestka, w tej części miasta mieszka jego rodzina. Do akademii Kolejarza trafił dzięki ojcu. – Miał możliwość rywalizacji w najwyższej lidze małopolskiej, nie musieli przebijać się po niższych ligach. Co mogę powiedzieć o piłkarskich atutach Kamila? Daleko mu do techniki Krzysztofa Szewczyka czy Bartosza Kapustki. To silny, zawsze solidny, niezwykle ambitny chłopak z dobrą lewą nogą. W ogóle w tamtym roczniku nie było problemu z obsadzeniem lewej strony. Po stronie plusów Kamila trzeba też zapisać dobre przygotowanie fizyczne. Czasem wystarczy szczęście, uważam jednak, że trzeba też mieć poukładane w głowie. Jak Kamil, czyli typowy chłopak z osiedla, tyle że ciężko pracujący – przyznaje Oczkoś.

Pozytywne wzorce młody piłkarz wyniósł z domu. Dziadek grał w piłkę ręczną w Hutniku Kraków, ojciec trenował koszykówkę. Miał więc kto go uświadomić, ile wysiłku trzeba włożyć, żeby cokolwiek osiągnąć. Tata cały czas mocno wspiera syna. Zresztą oboje rodziców jest wiernymi fanami Kamila. Sam Kamil równie poważnie, co piłkę traktował naukę. Bardzo zależało mu na dobrych stopniach, zwłaszcza z matematyki. – Zdarzenie z gimnazjum. Koledzy mieli z niego ubaw, kiedy dostał trójkę i zaczął się martwić z tego powodu. Uważał, że to bardzo zły stopień. Inni patrzyli po sobie, przecież trójka to trójka, dla Kamila stanowiła ujmę na honorze. Takim zachowaniem dał człowiekowi do myślenia, że miał wielką ambicję, połączoną z ogromną chęcią osiągnięcia czegoś. Szedł dwutorowo – grał, trenował, nie zaniedbywał nauki. Dobrze się uczył – opowiada Łukasz Terlecki z Progresu Kraków.



Nadrabiał w inny sposób

W Progresie Pestka grał zanim wylądował w Cracovii. W juniorach tej pierwszej drużyny pracował właśnie z Terleckim. – Przyszedł do nas na zasadzie trzyletniego wypożyczenia na okres gimnazjum. Formuła szkoły, pod wojewódzkim ośrodkiem sportu w Krakowie, polegała na tym, aby uczęszczali do niej chłopcy z kadry wojewódzkiej. Kamil występował w kadrze, którą prowadziłem z trenerem Leszkiem Bednarskim. Mieliśmy tych chłopaków pod okiem, dokonywaliśmy spośród nich selekcji. Kamil znalazł się w dużej grupie perspektywicznych. Będzie mi się kojarzyć z chłopakiem świadomym tego, co robi. Świadomym korzyści, jakie będzie miał w przyszłości, jeśli poświęci się pracy. Niektórzy chłopacy po sukcesie pracowali mocniej. Kiedy tylko coś szło gorzej, automatycznie spadał ich poziom ambicji. O Pestce nie można było tego powiedzieć. Nigdzie nie odpuszczał. Z czysto sportowego punktu widzenia, biorąc pod uwagę umiejętności techniczno-taktyczne, byli w tamtym czasie lepiej od niego rokujący. Mało który się przebił w ekstraklasie, a Kamil tak. Mega pokłady ambicji o tym przesądziły – twierdzi Terlecki.

Były trener Pestki przyznaje, że jego podopieczny dobrze zrobił, decydując się w pewnym momencie na Progres, a nie już na Cracovię. – Ten trzyletni czas w Progresie był dla niego owocny. Miał możliwość trenować z dobrą grupą zawodników. Cracovia? Ciężką pracę dowiódł, że można, a nawet trzeba. Podkreślę tylko, że w testach sportowych wypadał średnio. To inni osiągali lepsze wyniki. I im wróżyliśmy karierę. Kamil swoim zaangażowaniem oraz innymi cechami doszedł najdalej. Dlatego jestem zdania, że prognozując to, jakim kto będzie piłkarzem, najwyraźniej trzeba brać pod uwagę inne rzeczy, mniej widoczne na pierwszy rzut oka – tłumaczy szkoleniowiec.



Duży dystans do siebie

Nieuniknione więc było, że Pestka wcześniej, czy później wystąpi w ekstraklasie. Tak się stało, gdy był nastolatkiem. Debiutu doczekał się w ostatniej kolejce sezonu 2016/2017 za kadencji trenera Jacka Zielińskiego. Następnie stawiał na niego Michał Probierz. Po udanym sezonie 2017/2018 (20 gier na poziomie ekstraklasy) mógł mieć nadzieję na więcej. Tymczasem jesienią 2018 roku występował sporadycznie, został więc wypożyczony do Chrobrego Głogów.

Lądując piętro niżej, zrobił to z myślą o młodzieżowej reprezentacji Polski, w której stał się podstawowym lewym obrońcą. Żeby utrzymać swój status i myśleć o wyjeździe na EURO U-21, musiał pozostać w rytmie meczowym. W mistrzostwach Europy rozegrał trzy spotkania. Umiejętnie wyłączał z gry Dodiego Lukebakio czy Federico Chiesę.

– Dobrze pamiętamy przyjazd Kamila na nasze pierwsze zgrupowanie – śmieje się Czesław Michniewicz. – W jednej akcji podczas treningu wyciął Stolarskiego oraz Kownackiego. Stolarski doznał stłuczenia mięśnia w nodze i musiał wracać do domu. Kownacki na szczęście wyzdrowiał, zagrał z Gruzją i strzelił dwa gole. Kamil po tym wszystkim wyglądał na mocno przybitego. Chodził struty, na koniec zgrupowania przyszedł, przeprosił za incydent. „Trenerze, chciałem podziękować za szansę. Wiem, że już tu więcej nie przyjadę…” – wspomina selekcjoner.

Kiedy indziej Michniewicz w trakcie meczu odebrał telefon od Pestki. Myślał, że coś się stało. A tam  tylko: „Dzwonię złożyć trenerowi życzenia”. – Słyszący to chłopacy, śmiali się, że Kamil się podlizuje. On ma duży dystans do siebie. Bardzo się rozwinął w ostatnim czasie. Nie zmienia tego fakt, że aktualnie mniej gra. Na pewno na korzyść wyszły mu występy w Chrobrym u Grzegorza Nicińskiego. Pestka jest zawodnikiem meczowym, w treningach nie zawsze prezentuje się dobrze. Na nich zdarza mu się popełniać błędy, za to w spotkaniach nie zawodzi. Nie stresuje się, nie panikuje. Nie sprawia mu różnicy, czy gra na Chiesę, Cutrone czy Lukebakio. Lubi, gdy ma dostępny materiał o przeciwniku. Z rozpiską, co i jak ten robi. W ostatnich eliminacjach wysłałem mu raport fińskiego skrzydłowego Solsalo. Prosiłem, żeby skorzystał z tych wskazówek. No i zostawał po treningu, ćwicząc na żywym organizmie, czyli z jednym z nas. Potem w meczu w ciemno odczytywał zamiary rywala. Na boisku zawsze wychodzi z wiedzą na temat przeciwników – podkreśla w rozmowie z Łączy Nas Piłka Michniewicz.



Piętro wyżej

Na mistrzostwach Europy miała miejsce także inna zabawna sytuacja związana z Kamilem Pestką. Reprezentanci Polski włączyli FIFĘ. „Ty Pestka, ciebie nie ma. Nie możemy grać. Chiesa nawet nie wiem, kim jesteś”. – Jak mu się powie, co ma robić na boisku, to dokładnie to robi. Ale czasem ponosi go fantazja Ikara. Powtarzam: „Nie rób tego, czy tamtego”. Jak jest za dobrze, to chce coś dołożyć od siebie i zaczynają się problemy. Musi być bardzo czujny i dobrze słuchać – przyznaje trener kadry U-21.

Według Michniewicza Pestka jest zadaniowcem. Na EURO do lat 21 pokazał najlepszą wersję siebie.  – W trakcie ostatniego zgrupowania widać było, że Kamil i Patryk Dziczek są piętro wyżej niż zawodnicy, którzy trafili do reprezentacji. Wiedzą dokładnie, czego od nich oczekujemy – zaznacza Michniewicz.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności