Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Kamil Kruk – obrońca na miarę Piątkowskiego?

Rozgrywki14.04.2021 
Kiedy problemy zdrowotne wreszcie przestały mu dokuczać, mógł pokazać, co i ile potrafi. Drogę  do ekstraklasy pokonał, zaczynąc w Centralnej Lidze Juniorów Zagłębia Lubin, potem grając w rezerwach. Piłkarz o imieniu i nazwisku: Kamil Kruk powoli staje się coraz bardziej rozpoznawalną osobą w polskiej piłce. W końcu chodzi o młodzieżowego reprezentanta Polski.

Najpierw była minuta gry w meczu przeciwko Wiśle Kraków w 36. kolejce sezonu 2019/20. Potem równie krótki występ z Górnikiem Zabrze. Następne kroki Kamila Kruka w ekstraklasie były bardziej zdecydowane: zaczęło się od zwycięskiej bramki w derbach Dolnego Śląska, krótkiego występu z Wisłą Płock, podstawowym składzie z Lechem Poznań. I tak Kruk zaliczył kilka spotkań na poziomie ekstraklasy w tym sezonie, a licząc trwające rozgrywki i poprzednie, tych meczów uzbierało się prawie dziesięć, z czego trzy w podstawowej jedenastce.



Balans zachowany

W najwyższej klasie rozgrywkowej debiutował, mając 20 lat. Kilkanaście dni po swoich 21. urodzinach zagrał w towarzyskich spotkaniach reprezentacji Polski U-21 z Arabią Saudyjską oraz Austrią. – Wie jak odpowiednio rozgraniczyć proporcje między grą defensywną, a ofensywną. Potrafi, w szerokim rozumieniu tego słowa, bronić. Jest nieustępliwy, dobrze sobie radzi w pojedynkach, dobrze się ustawia – charakteryzuje Kruka selekcjoner polskiej młodzieżówki Maciej Stolarczyk. Dopowiada przy tym, że to chłopak z wciąż nie do końca rozwiniętym potencjałem: – Wprawdzie ma niewiele meczów w ekstraklasie, dopiero teraz dochodzi w niej do głosu, niemniej wszystko przed nim. Ma predyspozycje do dalszego rozwoju: warunki fizyczne, zdolność wygrywania pojedynków – to bardzo ważna cecha dla środkowego obrońcę, do tego jest dobrze przygotowany motorycznie.

Kandydat na lidera

O niektórych młodych zawodnikach mówi się, że są późnodojrzewający. Kamil Kruk to zawodnik, któremu z kolei życie dość późno dało szansę zaistnienia w poważnej piłce. Wszystko przez liczne kontuzje, jakie doświadczył w akademii Zagłębia. Wylicza, że stracił przez nie trzy lata gry. Pierwsza przydarzyła się już na początku jego pobytu w strukturach młodzieżowych lubińskiego klubu. Z czasem przyszły kolejne urazy, które mocno przystopowały zawodnika. W tym sensie, że nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł.



– Widzieliśmy, że dobrze rokuje. Z powodu tych wszystkich problemów dopiero teraz zaczyna się pokazywać. Wcześniejsze, powiedzmy perypetie, ukształtowany go. Wpłynęły na to, jakim stał się obrońcą. Po pierwsze, charakterny. Dla mnie może być przyszłym liderem obrony Zagłębia. Dobrze wyszkolony technicznie, obunożny, skoncentrowany, mądry, świadomy. Przejawia cechy przywódcy. Można fajnie grać w piłkę, Kamil chce fajnie grać i brać ciężar na siebie. To rzadko spotykana sytuacja, trenerzy potrzebują takich zawodników – przekonuje Paweł Karmelita, niegdyś prowadzący Kruka w juniorskim zespole „Miedziowych”, aktualne asystent Martina Seveli w pierwszej drużynie Zagłębia.

Droga z przeszkodami

Karmelita zwraca uwagę także na zmysł Kruka pod obiema bramkami. Wyraz tego piłkarz dał w derbach, gdy chwilę po wejściu świetnie zachował się w polu karnym, zapewniając Zagłębiu wygraną. – A jeszcze sytuacja z Podbeskidziem, Kamil znalazł się w miejscu, gdzie akurat spadła piłka. Jednak nie zdobył bramki na 1:1. Ta okazja wynikła z tego, że jest zdyscyplinowany. Jak uważam, że gol ze Śląskiem to nagroda dla niego za wszystkie „cierpienia” i złe momenty, które doświadczył w akademii, tak twierdzę, że kwestią czasu było, kiedy zostanie nagrodzony w lidze – zaznacza.



Drzwi z napisem ekstraklasa otowarzyły się przed piłkarzem stawiającym pierwsze kroki w Lubuszaninie Drezdenko, dalej w Maksymilianie Gorzów Wielkopolski i Impulsie Wawrów, skąd trafił do młodzieżowych struktur Zagłębia, dopiero w wieku 20 lat. Dopiero, bo sporo młodzieżowców PKO Ekstraklasy możliwości zaistnienia w niej dostawało o wiele, wiele wcześniej. Ale tutaj akurat mało winy zawodnika, który przecież walczył z przeciwnościami losu.

– Rok po ostatniej kontuzji grałem w rezerwach i przeszedłem wyżej. Przed tym nawet nie wracałem do punktu wyjścia, ile cofałem się mocno w tył – zaznacza Kruk, który w Zagłębiu II szybko naznaczył swoją obecność. – Rezerwy bardzo dużo mi dały, zebrałem sporo doświadczenia, zacząłem rozgrywać pierwsze poważniejsze mecze, rywalizując ze starszymi zawodnikami. Szybko się zaadaptowałem – dodaje.

Kolejny wychowany obrońca

Według Adama Buczka, trenera rezerw Zagłębia, Kruk przeszedł w III lidze chrzest bojowy. – Wszystko wywalczył charakterem, ciężką pracą. Z tej strony nie trzeba było go edukować. Był pod tym względem gotowy do rywalizacji z seniorami. Przechodził kolejne lekcje, w CLJ-tce na przykład występował na środku obrony z Kamilem Piątkowskim. Można docenić w nim to, w jaki sposób wyprowadza piłkę, jak umiejętnie postępuje w defensywie. Po kontuzjach stopniowo dochodził na pewien poziom. To, gdzie dziś jest, jest wynikiem pracy wielu trenerów. Mamy wspólny cel, aby wychować zawodników zdolnych do rywalizacji w najwyższej lidze – stwierdza Buczek.



Efekty tej pracy widać nie tylko po Kruku, ale też Damianie Oko, Dominiku Jończym, czy oczywiście Kamilu Piątkowskim, szkolonym w Zagłębiu, zanim wypłynął na szerokie wody. – Dla nas to wielki powód do satysfakcji, że wychowaliśmy czterech środkowych obrońców na miarę ekstraklasy – uśmiecha się Buczek. I trudno z tym faktem polemizować. Piątkowki, Oko, Jończy, Kruk – wszyscy wyszli spod skrzydeł lubińskiej akademii.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności