Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Kacper Smoliński – cichy przywódca ze Szczecina

Rozgrywki08.02.2021 
Sam zainteresowany mówi, że charakter i determinację wyniósł z domu. To, że się wywodzi z trudnej dzielnicy, też miało wpływ na jego późniejszy piłkarski rozwój. Kacper Smoliński to zdolne dziecko Pogoni Szczecin – w niej kształtował się jako zawodnik. Nagrody? Dzień przed swoimi 20. urodzinami strzelił drugiego gola w ekstraklasie.

Bramkę, którą zdobył w starciu z Cracovią w 16. kolejce PKO Ekstraklasy trwającego sezonu, wywróżyła mu mama. – Rozmawialiśmy tydzień przed pojedynkiem z „Pasami”, powiedziała, że skoro niedługo przy moim wieku pojawi się dwójka z przodu, to dobrze byłoby po po raz drugi trafić w ekstraklasie. Przewidziała to. Dla mnie prezentem jest każdy mecz w pierwszym zespole. Cały czas poznaję ekstraklasę, uczę się jej. Do tej pory od pierwszej minuty zagrałem w czterech spotkaniach. W każdym z nich daje z siebie wszystko, z takim samym nastawieniem wychodzę na trening, żeby potem dostać szansę w meczu. Z Cracovią trener postawił na mnie, mam nadzieję, że go nie zawiodłem – mówi Łączy Nas Piłka strzelec jedynego gola w pojedynku Pogoń – Cracovia.



Typ żołnierza

Można by napisać, że Cracovia to rywal szczególny dla 20-letniego pomocnika „Portowców”. Przeciwko Cracovii debiutował na poziomie ekstraklasy (33. kolejka sezonu 2019/20). W następnej konfrontacji z tym rywalem strzelił gola, sprawiając prezent sobie na dzień przed urodzinami i drużynie, która dzięki wygranej 1:0 utrzymała pozycję lidera.

– Od razu po bramce napisałem do Kacpra, żeby przypomnieć mu, że identyczną bramkę głową zdobył w półfinale Nike Premier Cup w półfinale z Zagłębiem Lubin w 2015 roku w kategorii U-14. Kacper został najlepszym zawodnikiem turnieju. Znowu w finale z Lechią Gdańsk trafił do siatki z prawej nogi. W podobny sposób strzelił Śląskowi swojego debiutanckiego gola – mówi Marcin Łazowski, trener-koordynator grup dziecięcych akademii Pogonii, który prowadził Smolińskiego w zespole U-14, U-15. Pracowali razem przez trzy lata w ośrodku gimnazjalnym kadry wojewódzkiej.



– Rozmawiając z panem, patrzę na zdjęcie, kiedy zdobywaliśmy wicemistrzostwo Nike'a w 2014 roku. Jedynym chłopakiem w zespole z rocznika 2001 był Kacper Smoliński – podkreśla Piotr Łęczyński. – Czym mnie ujął? Na pewno nie warunkami fizycznymi. Był najmniejszy i najdrobniejszy – te braki ciągnęły się za nim aż do wieku juniora. Miał za to bardzo dobrą technikę, w dodatku to piłkarz lewonożny. Kreatywny. Kreatywność wyrażała się tym, jak operował piłką. Cichy, skromny, kulturalny. To nie typ lidera przepychającego się rękami. Wszyscy jednak wiedzieli, że jak jest na boisku, to pewne rzeczy będą załatwione. Po trudnych czasach dla Kacpra, kiedy przejąłem drużynę CLJ U-19, namaściłem go na kapitana. W rezerwach nie grał zbyt dużo, bo drogę z trzeciej ligi do ekstraklasy przeszedł w przyśpieszonym trybie.

Grę w „CLJ-tce” trenera Piotra Łęczyńskiego w sezonie 2018/19 Smoliński łączył z występami w Pogoni II u Pawła Crettiego. Kolejny sezon zaś to kilkanaście gier młodego pomocnika na poziomie trzeciej ligi oraz trzy mecze w ekstraklasie. – Znakomicie radzi sobie w małej grze. To jeden z tych chłopaków, którzy zasługują, by przeżywać takie chwile. Jest szczecinianinem z krwi i kości. To wartość Pogoni. Typ żołnierza, który świetnie działa na boisku, gdzie jest nie do zastąpienia, gdzie wykonuje polecenia. Komuś takiemu trenerzy mogą ufać – przekonuje Cretti.



Robi liczby w inny sposób

Zdaniem tego szkoleniowca, do Smolińskiego najlepiej pasuje określenie cichego przywódcy. Tak go zapamiętał z zespołu rezerw. – W ostatnim czasie w pierwszym zespole grywa na boku pomocy, chociaż widziałem go na pozycji numer sześć. Bo to typowy gracz środka pola [u Łozowskiego grał jako „ósemka” oraz „dziesiątka” – przyp. aut.]. Przypadek podobny do Sebastiana Kowalczyka, który w czasach juniorskich był wybitnym środkowym pomocnikiem, w seniorach zaś musi radzić sobie na skrzydle. W dzieciństwie Kacper był naszą perełką. Mówiliśmy na niego „Kaczorek”. Świetnie czytał grę, potrafił zagrać no look passy, ciężko było mu zabrać piłkę. Później, gdy jego rówieśnicy mocno poszli do przodu fizycznie, on się na moment zatrzymał, jednak cierpliwością, wytrwałością, pracowitością, nie zrezygnował z piłki w tym trudnym dla siebie momencie. I dogonił rówieśników, teraz nawet przegonił. Co warte podkreślenia, ma niesamowitą wydalność – wyjaśnia Cretti.

Znamienne, że dobre parametry wydolnościowe-motoryczne pomogły Smolińskiemu zaistnieć w seniorach, mimo że we wcześniejszych latach odstawał fizycznie. – Do teraz we wszystkich próbach wytrzymałościowych wypada prawie najlepiej. Robi na boisku liczby: dużo biega na wysokiej intensywności. Nie odpuszcza. Umie się znaleźć w sytuacjach. Ma błysk, tę jakość – dodaje Łazowski.



Mistrz żonglerki

Jakość piłkarską młodzieżowiec Pogoni zdobył dwutorowo: pokonując kolejne szczeble w akademii oraz grając ze starszymi na podwórku. Starszy o trzy lata brat Dominik, kiedy tylko wychodził z kolegami, zabierał Kacpra na dzielnicowe granie. Kacper pośród starszych wyrabiał charakter. Poznawał smak trudnej rywalizacji. – Mieszkam na osiedlu kiedyś cieszącym się złą opinią. Tutaj nauczyłem się samodzielności. W zasadzie od 1. klasy szkoły podstawowej jeździłem do szkoły autobusem, podczas gdy moi rówieśnicy byli wożeni autami. W piłkę grałem także w domu. Mama nie była z tego powodu zadowolona, ale w ten sposób łapałem bakcyla – opowiada Smoliński.

Kiedyś nie potrafił żonglować. Szedł więc na orlik, żonglował, żonglował, aż się nauczył. A że dobrze czuł piłkę, miał łatwiej. Na początku pobytu w akademii pojechał z zespołem na obóz. Trenerzy wystawiali certyfikaty za żonglerkę. 50 – brązowa odznaka, 100 – srebrna, 200 – złota. Na pierwszym obozie nie zdobył nawet brązowej odznaki. Tak mu to ciążyło, że obiecał sobie, iż następny razem zdobędzie złotą. I zdobył. Bez problemu odbił piłkę 200 razy.



Zawziętość i determinacja miały dla niego także złe skutki. Na turnieju Nike Premium Cup zataił przed trenerami lekki uraz. – Z perspektywy czasu wiem, że nie było to zbyt mądre z mojej strony. Byłem tak nastawony na finał, że nie mogłem odpuścić. Już tak mam, że nawet jak mocno boli, to staram się nie mazać, tylko grać do końca. Nie sądziłem, że ta dolegliwość moze być na tyle poważna, że stracę pół roku – stwierdza Smoliński.

Gdy uporał z kontuzją, pojechał na konsultację szkoleniową kadry U-15. Na jakiś czas wypadł z obiegu trenerów młodzieżowych reprezentacji. Wreszcie w 2018 pojawił się zgrupowaniu drużyny narodowej do lat 18. Zagrał w pierwszym składzie z Macedonią Północną. W lutym 2019 roku z reprezentacją Wojciecha Tomaszewskiego udał się turniej do La Mangi. W listopadzie 2020 roku został dodatkowo powołany na mecz eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy U-21 z Łotwą.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności