Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Kacper Kostorz – bohater charakterystycznej akcji

Rozgrywki01.03.2021 
W meczu z Górnikiem Zabrze Kacper Kostorz zdobył swoją pierwszą bramkę w PKO Ekstraklasie.  W polu karnym zachował się jak na napastnika przystało. Młody napastnik zapewnił zwycięstwo Legii Warszawa, a po golu wzniósł ręce w górę, dziękując szczególnej osobie.

Tą osobą jest Henryk Kostorz, ojciec piłkarza, który zmarł w ubiegłym roku. Tamten rok był dla 21-letniego napastnika egzaminem z życia. Trudnego życia. Stracił ojca, chorował na mononukleozę. – Bramkę zadedykowałem tacie, który od samego początku mocno wspierał moją pasję, pomagał w realizacji marzeń. Zawoził mnie na treningi do Karviny, czy Zabrza. Był na każdym moim meczu. Głównie dzięki niemu jestem w ekstraklasie – mówi Łączy Nas Piłka zawodnik Legii.



Już jako dziecko to potrafił

O chorobie dowiedział się we wrześniu. Pierwsze sygnały wskazywały, że to angina. – Objawy identyczne. Jeździłem po szpitalach, żeby dowiedzieć się co dokładnie mi dolega. Przez dwa tygodnie nie podnosiłem się z łózka. Miałem 40 stopni gorączki. Zanim wróciłem do klubu, minęło 40 dni – opowiada. Choroba dała o sobie znać po jednym z treningów.

– W domu bardzo źle się poczułem. Jako że jest pandemia, to skontaktowałem się z lekarzem klubowym, żeby powiedzieć mu o dolegliwościach. Zrobiono mi test na COVID-19, wynik wyszedł negatywny. Trzy dni później wynik też był negatywny. Lepiej się poczułem, wróciłem więc do treningów. Pierwszy trening miałem wprowadzający, trener kazał mi przebiec trzy razy po osiem minut. Po dwóch poczułem mega osłabienie. Dostałem gorączki. I znów test na koronawiursa nic nie wykazał. Leżałem, myśląc, że to jakaś infekcja wirusowa. Brałem lekki na zbicie gorączki, a ta nie spadała. Cały czas 40 stopni i ani drgnęła. Dostałem antybiotyk. Potem zostałem przebadany w szpitalu i wyszło, że to mononukleoza. Przez kilkadziesiąt dni nie wychodziłem z łóżka – tłumaczy.



W listopadzie zagrał w meczu rezerw z Huraganem Morąg. Zimę przepracował z pierwszą drużyną. W 18. kolejce z Wisłą Płock wszedł w końcówce. Tydzień później strzelił gola Górnikowi. – Cieszę się, że po dłuższej przerwie znów mogę grać. Pomogłem drużynie wygrać na trudnym terenie – zaznacza. Swoją obecność na boisku zaznaczył w najlepszy z możliwych sposobów. Sposób wykończenia akcji – niczego sobie. – Ta akcja to nic nowego, znałem go z tej strony w Górniku, gdzie często pokazywał efektowne zagrania. Już jako dziecko potrafił takie rzeczy – stwierdza Jerzy Urban, który prowadził Kostorza w juniorach Górnik Zabrze.

Szybki skok do seniorów

Jak zatem Kacper Kostorz prezentował się w zabrskiej drużynie? – Bardzo przebojowy, dynamiczny, z dobrym dryblingiem, bardzo dobry w grze jeden na jeden. Agresywny, jeśli chodzi o odbiór piłki. Nawet w polu karnym atakował, będąc pod pressingiem przeciwnika. Ruchliwy, szukał piłki, bramkostrzelny. Dobrze się zapowiadał. W każdym meczu stwarzał zagrożenie pod bramką – tłumaczy Urban.

Urban znał ojca Kacpra. Gdy ten był jednym z prezesów w Piaście Cieszyn (w Cieszynie Kacper zaczynał trenować piłkę – przyp. aut.), skontaktował się z panem Henrykiem, by omówić sprawę testów jego syna w Zabrzu. Młody Kostorz był już znany w regionie. Występował w kadrze Śląska. Jerzy Urban zadzwonił do Henryka Kostorza, zaprosił młodszego z Kostorza na testy. W Górniku szybko dała o sobie znać przebojowa natura piłkarza grającego aktualnie w Legii.

Do poważnej piłki przygotowało go Podbeskidzie Bielsko-Biała. W bielskim zespole spędził cztery lata. – Podbeskidzie to klub, który wypuścił mnie na szerokie wody – nie ma wątpliwości Kostorz.



Kacper był w kadrze młodych roczników bielszczan, ale nie dostawał tam szans. Został więc przekazany do drużyny rezerw, tworzonej przez Piotra Bogusza. – Zdziwiłem się, że nie grał w juniorach. Bo w rezerwach pokazał na co go stać. Po tygodniu treningów wywalczył miejsce w pierwszym składzie. Był naszym kluczowym piłkarzem. Dawał na boisku dużo jakości. Strzelał ważne gole, z nim wygrywaliśmy wiele meczów. Z perspektywy czasu okazuje się, że miał szczęście, że się nie załapał w juniorach, przez to dostał szybko szansę w seniorach. Asystent Jana Kociana chodził na nasze mecze i zwrócił uwagę na Kacpra. Postanowili, że będzie trenował z „jedynką”. I tyle się mogłem z niego nacieszyć. Wtedy jeszcze miał treningi z pierwszym zespołem, grał z nami, dobrze się prezentował, by później na stałe zagościć w „jedynce” – mówi Piotr Bogusz.

Bodziec i kontuzja

Pierwszym trenerem pierwszego zespołu „Górali”, który postawił na Kacpra Kostorza był właśnie Jan Kocian. U niego zagrał w dwóch spotkaniach sezonu 2016/17. W sezonie 2017/18 już po zmianie trenera, regularnie stawiał na niego Adam Nocoń. Najmocniej skrzydła rozwinął pod okiem Krzysztofa Brede.

Brede ofensywne umiejętności zawodnika wykorzystał, ustawiając Kostorza na skrzydle w ataku. – Więcej miał przestrzeni, kiedy schodził z boku do środka, gdy dostawał piłki na dobieg mógł wykorzystać swoje atuty. Robił duży postęp, zwłaszcza pod kątem świadomości taktycznej. Często ofensywni gracze mają problem z przejściem do obrony, z prawidłowym ustawieniem w fazie defensywnej, on coraz lepiej rozumiał jak się zachować w takich sytuacjach. Stawał się coraz mądrzejszy piłkarsko, co zaowocowało transferem do Legii – twierdzi Brede.

Piłkarzem warszawskiego klubu Kostorz został w styczniu 2019 roku. Ale na Łazienkowską trafił pół roku później, wcześniej kończąc rozgrywki w I lidze. Wiedział, że ma jeszcze braki w rzemiośle, dlatego wypożyczenie do Podbeskidzia. Wrócił, był w dobrej formie i złapał kontuzję.

– Trener Vukovar żałował, bo wierzył, że za chwilę zagram. W ekstraklasie dostałem szansę pokazania się w ostatnich meczach rundy jesiennej rozgrywek 2019/20. To był fajny bodziec na nowy rok. Wyjechałem z Legią na obóz do Turcji. Jednak moja forma tam nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy, uznaliśmy z trenerem i dyrektorem, że najlepsze będzie wypożyczenie i tak trafiłem do Miedzi – tłumaczy bohater naszego cyklu.



Jako zawodnik legniczan zagrał 15 razy. W drugim meczu rundy wiosennej doznał kontuzji. Miał operację kolana, czekały go tygodnie rehabilitacji. Szczęście w nieszczęściu, że wybuchła pandemia, przerwano rozgrywki. Mógł spokojnie się rehabilitować i wracać do zdrowia. W czerwcowo-lipcowym maratonie sporo grał. Legia i Kostorz swój cel osiągnęli, bo zawodnik był w rytmie. Ten sezon rozpoczął od występu w Fortuna Pucharze Polski przeciwko GKS-owi Bełchatów. Później Czesław Michniewicz zastąpił Vukovicia. – W tym trudnym czasie trener Michniewicz powiedział, żebym sumiennie pracował, a szansa na pewno się pojawi. I pojawiła się – zaznacza Kostorz.

Sylwetka atlety

Ważne, że ją wykorzystał. – Dostałem impuls do jeszcze cięższej pracy – dodaje. Teraz najważniejsze jest, żeby na jednym pozytywnym bodźcu ze strony samego zainteresowanego nie skończyło się.

– Zwróćmy uwagę, że z Górnikiem nie miał dobrego wejścia, ale napastnika rozlicza się z goli. Strzelił gola, zachował się kapitalnie. To typ atlety jak Lewandowski czy Szewczenko z bardzo dobrymi możliwościami fizycznymi i nieprzeciętnymi umiejętnościami techniczno-taktycznymi – twierdzi Brede. I wspomina sparing z FC Banants Erewań (3:0), w którym błysnął Kostorz: – Dostał piłkę z boku obrony, wykorzystał swoją szybkość. Zrobił zakos prawą nogą do środka, uderzył pod poprzeczkę lewą nogą, w samo okienko. Aż złapał się za głowę. Zapytałem skąd taka reakcja. „Sam nie wierzę, że taki strzał mi wyszedł”. To pokazuje, jaki Kacper ma potencjał, tylko jest nieregularny. Jak złapie regularność to będzie piłkarzem wielkiego formatu.



Młodzieżowiec Legii ma reprezentacyjne doświadczenie. We wrześniu 2017 roku wystąpił w meczu kadry do lat 19. – Nawet nie wiedziałem o powołaniu. Kolega mi dopiero o tym powiedział. Myślałem, że sobie żartuje. Zagrałem z Anglią, lepiej tego nie wspominajmy ze względu na wynik... i z Kazachstanem – opowiada. Kostorza sprawdzał także selekcjoner reprezentacji U-20 Jacek Magiera.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności