Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Jan Sobociński – skazany na ŁKS i środek obrony

Rozgrywki07.08.2019 
Łódzki Klub Sportowy był mu od zawsze pisany. Przecież już jako dzieciak gościł na stadionie przy al. Unii Lubelskiej 2. Wtedy jednak obiekt ten wizytował, idąc za rękę z ojcem. Od roku stara się uprzykrzać jak może życie rywalom, którzy rywalizują z jego drużyną. Jan Sobociński to symbol młodej krwi ŁKS-u. W dzieciństwie sporo czasu spędzałem na podwórku, grając w piłkę z kolegami. Ojciec widząc mój zapał, dlatego postanowił pewnego dnia zabrać mnie na trening. Akurat dowiedział się, że ŁKS prowadzi nabór. Dostałem się z pierwszego rzutu. Z licznej na samym początku grupy z czasem, w toku selekcji, zaczynali odpadać kolejni chłopacy. Eliminowano najsłabsze ogniwa, z kolei ci rokujący najlepiej zostali – opowiada Sobociński. Był jednym z tych szczęśliwców, którzy ostali się do samego końca. Teraz spotyka go nagroda: gra w klubie swojego dzieciństwa w ekstraklasie. – Czuję z tego powodu dumę i satysfakcję – przyznaje rodowity łodzianin. Chłopak wychowany w miłości do biało-czerwono-białych i wychowany przez ŁKS na piłkarza.

Boiskowa inteligencja

Widok 20-letniego obrońcy w środku defensywy drużyny Kazimierza Moskala nikogo już nie dziwi. Kibice „Rycerzy Wiosny” pierwszy raz w składzie zespołu zobaczyli Sobocińskiego przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza. W debiucie zagrał bardzo dobrze, do tego zdobył bramkę po stałym fragmencie gry przypomina Maksymilian Rozwandowicz, z którym „Jasiek” stworzył żelazny duet stoperów właśnie w Fortuna 1 lidze. Największa różnica między tym, jaki był, a jaki jest, to fakt, że zyskał pewność siebie. Nie boi się podjąć ryzyka poprzez podanie do środka, czy zagranie diagonalne. Jak na swój wiek, cechuje go boiskowa inteligencja. Idealnie wpasowuje się w nasz system gry – dodaje Rozwandowicz.

Trener Kazimierz Moskal pozostaje wierny koncepcji z dwójką stoperów w osobach Rozwandowicza oraz Sobocińskiego niemal od pierwszych dni swojego pobytu w Łódzkim Klubie Sportowym (lipiec 2018 rok). Tylko w kolejce numer 1 i 2 wspomnianego sezonu Rozwandowiczowi towarzyszył Kamil Juraszek. Potem hierarchia się zmieniła. Trzynaście meczów, jakie rozegrał Sobociński w drugoligowym Gryfie Wejherowo, okazało się wystarczającym argumentem, by szybko przekonać do siebie Moskala.



Samo wypożyczenie było pomysłem dyrektora sportowego łodzian Krzysztofa Przytuły. – Poszedłem tam w jasnym celu: rozwinąć się. Zaprocentowało, bo w trzeciej kolejce nowego sezonu wskoczyłem do podstawowego składu pierwszoligowego ŁKS-u. Miałem świadomość, że trener Kazimierz Moskal mi ufa. Mimo popełnianych błędów, mogłem liczyć na wsparcie trenera. I miejsce póki co nie straciłem. Zobaczymy, jak będzie dalej – podkreśla 20-latek.

Nie pcha się na afisz

Rok temu wychowanek dwukrotnych mistrzów Polski nie miał na koncie ani jednego występu w pierwszej drużyny macierzystego klubu. Z kolei w sierpniu 2019 roku statystyki defensora prezentują się następująco: 30 spotkań w Fortuna 1 lidze oraz trzy mecze w PKO Ekstraklasie. – Na pewno mam jeszcze spore rezerwy. Doskonalę mocne strony, pracuję jednocześnie nad słabszymi elementami w swojej grze. Staram się, żeby wyglądało to jak najlepiej – przyznaje zawodnik.

– Janek to bardzo skromny człowiek – dopowiada Rozwandowicz, czym tłumaczy aż przesadną pokorę młodszego kolegi. Bez pokory zresztą Sobociński nie wszedłbym na taki poziom. Czy to już najwyższy z możliwych pułapów? – Janek ma duży potencjał, o czym wszyscy wiemy. Brakuje mu doświadczenia. W tamtym sezonie zaczął regularnie występować na tak wysokim szczeblu, teraz dochodzi do tego ekstraklasa. Posiada odpowiednie umiejętności, dobrze wprowadzą piłkę do akcji, musi jednak nabierać ogłady i boiskowego cwaniactwa – mówi Łączy Nas Piłka Kazimierz Moskal.



Piłkarska przyszłość dopiero przed Sobocińskim, a przeszłość stawiała mu coraz to nowsze wyzwania, z którymi sobie radził. Zaczynał na różnych pozycjach. Skrzydło, bok obrony, a nawet atak. – Zdarzyło mi się również być szóstką. Dopiero w Centralnej Lidze Juniorów zostałem przesunięty tam, gdzie gram do dziś – opowiada młody stoper.

Rozbijał napastników

Trenerem, który odkrył zdolności „Jaśka” do gry w centralnym punkcie obrony, był Marcin Pyrdoł.  – Janek zawsze sprawiał wrażenie potężnego. Wysoki, do tego z taką siłą, że rozbijał wszystkich napastników. Bardzo dobrze grał głową, lewą nogą, dysponował precyzyjnym przerzutem piłki. W tamtym okresie słabiej prezentował się wytrzymałościowo, stąd próba ustawienia jako środkowego obrońcy. Okazało się, że to jego pozycja – tłumaczy Pyrdoł.

Byłego szkoleniowca Sobocińskiego niespecjalnie dziwi, dokąd zaszedł jego podopieczny. – Janka ciągnąłem cały czas do wyższych roczników. Wyróżniał się na swój sposób u każdego trenera. Mieć papier to nie wszystko. Trzeba wykorzystać swój moment. Niektórzy brylują w juniorach, tymczasem w seniorach nie odnajdują się. Janek nie zaprzepaścił szansy. Z ogromną ciekawością czekałem na rozpoczęcie sezonu ekstraklasy, bo chciałem zobaczyć, jak Sobociński poradzi sobie w tej lidze. On już na zapleczu ekstraklasy był filarem i podporą ŁKS-u, no i w elicie też spisuje się bardzo dobrze. ŁKS będzie miał z niego dużo pożytku. Uważam, że jeśli ustabilizuje formę w ekstraklasie, to za rok, dwa będzie miał szansę wyjechać za granicę – uważa szkoleniowiec.

– Janek jest na ustach całej Polski, biorę więc pod uwagę ewentualność, że niedługo odejdzie. Trzeba będzie nauczyć się grać z kimś innym... – wtrąca Rozwandowicz.

– Marzenie? Mistrzostwo Polski z ŁKS-em. A jeśli chodzi o ekstraklasę, pierwsze mecze pokazują, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wszyscy powtarzali nam, że będzie ciężko, ale my nie boimy się ekstraklasy. Gramy swoje – stwierdza Sobociński, młodzieżowy reprezentant Polski.



W kadrze Jacka Magiery również pełnił ważną funkcję. Zagrał na mundialu U-20. Po zakończeniu turnieju Magiera pochwalił piłkarza ŁKS-u za całokształt. – Byłem umiarkowanie zadowolony, wiem bowiem, że stać mnie na więcej niż pokazałem. Wynik, który zrobiliśmy, też nie do końca mnie zadowalał. Czuliśmy, że Włosi są do pokonania – mówi 20-letni obrońca łodzian.

Sobociński pokonał długą drogę, żeby wejść na ligowy szczyt. Zdaniem naszym rozmówców, z tym potencjałem, jaki posiada, jest w stanie zrobić kolejny krok. 


Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności