Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Bartosz Bida, czyli sztuka szybkiego myślenia

Rozgrywki31.10.2019 

319 – tyle sekund zajęło Bartoszowi Bidzie strzelenie gola w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. Zresztą stał się zdobywcą pierwszej bramki rozgrywek, a także symbolem tego, że młodzieżowcy w lidze mogą być dla swoich zespołów wartością dodaną.

Przyznaje to Ireneusz Mamrot – chociaż przepis o obowiązkowej grze młodzieżowca nie przypadł do gustu szkoleniowcowi Jagiellonii Białystok, to jeden z jego zawodników zdecydowanie na tym skorzystał. Bartosza Bidę pewnie latem czekałoby kolejne wypożyczenie do pierwszej ligi i uzupełnianie doświadczeń w seniorskim futbolu. Jednak 18-latek ma za sobą taki rok, że dynamiki rozwoju pozazdrościć może mu wielu rówieśników.

Wystarczy spojrzeć na skład mistrzów Polski juniorów młodszych z sezonu 2017/18, którego kluczową częścią był Bida. Maciej Twarowski zagrał w czterech meczach Jagiellonii w poprzednim sezonie, ale wyszło z tego tylko pół godziny na boisku. Dopiero tego lata trafił na wypożyczenie do Olimpii Grudziądz na zaplecze Ekstraklasy, podobnie jak Paweł Gierach, który reprezentuje w tym sezonie Wigry. Epizody w w dwóch spotkaniach Jagiellonii zaliczył Mikołaj Wasilewski, Wiktor Kaczorowski już zmienił klub i występuje teraz w Stali Rzeszów. Michał Wolanin jest zawodnikiem trzecioligowej Wisły Puławy, Dominik Frelek odszedł do Olimpii Grudziądz, Maciej Bortniczuk do tej z Zambrowa.

Żaden z nich nie odcisnął takiego piętna na Jagiellonii, jak Bida. Żaden też nie zaimponował na wypożyczeniu tak szybko, jak ich kolega, który przecież w Suwałkach również musiał radzić sobie z kontuzjami. Także dlatego tych występów w Wigrach miał tylko jedenaście w całym sezonie, choć można powiedzieć, że wrócił na kluczowy dla klubu okres. W dwóch ostatnich, decydujących o utrzymaniu się w pierwszej lidze występach strzelał gole Puszczy Niepołomice i Rakowowi Częstochowa. Ogółem bramek zdobył pięć, a celem na obecny sezon jest poprawienie tego wyniku.

Już zagrał więcej minut i to na wyższym poziomie rozgrywkowym. Zdobył zaufanie nie tylko trenera klubowego, nie tylko swoich kolegów w Jagiellonii, ale również Czesława Michniewicza, selekcjonera reprezentacji Polski do lat 21. Chociaż w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy „górnym” rocznikiem jest 1998, to trzy lata młodszy Bida zagrał w trzech z czterech meczów. W dwóch na samym starcie wychodził w podstawowym składzie.

– Bartek pokazuje, że jego rozwój przebiega bardzo prawidłowo. Wchodzi na kolejne szczeble rozgrywkowe i na każdym sobie doskonale radzi, szybko się adaptuje i dużo uczy. Nawet jeśli zdarzy mu się słabszy okres, to dzięki już zdobytym doświadczeniom nagle nie spadnie o kilka poziomów – zaznacza Michniewicz. Selekcjoner dodaje również, że na razie wokół Bidy i tak jest stosunkowo cicho, co jest tylko podkreśleniem ułożonego charakteru 18-latka. W Rzeszowie – Bida jest wychowankiem Stali – jak i w Białymstoku podkreślają, że nigdy nie było z nim żadnych problemów, a on sam woli skupić się na ciężkiej pracy, niż szukać dodatkowych emocji.

Zresztą jego ciężka praca na boisku to jeden z kilku wyróżniających go atutów. Bidę w meczach wyróżnia nie tylko blondwłosa czupryna, ale przede wszystkim aktywność, zadziorność z jaką chętnie atakuje rywali, doskakuje do pressingu. – Ma on to, co nazywamy „czystym odbiorem”. Nie jest tak, że po prostu przerywa akcje przeciwnika, fauluje lub pozoruje pojedynek, ale jest w tym bardzo skuteczny – zauważa Michniewicz. Z kolei Ireneusz Mamrot podkreśla, że jego piłkarz nie kalkuluje, idzie na całość i gra odważnie, a do tego skutecznie.

Potwierdzają to statystyki w Ekstraklasie: jego średnia odbiorów (4,5 na mecz) jest wyższa od tej dryblingów (4,3), czym zresztą wyróżnia się w gronie ligowych skrzydłowych. Liczbą pojedynków z zawodników występujących na lewej stronie pomocy równają mu jedynie Luquinhas z Legii Warszawa oraz Flavio Paixao z Lechii Gdańsk. Co warto podkreślić, każdemu z tej trójki trenerzy klubowi wyznaczają również inne role.

Bida może grać zarówno na skrzydle, jak i w ataku. – Nie wiem, gdzie jest jego przyszłość i… na razie nie trzeba się na tym zastanawiać. W mojej drużynie grał i tu, i tu. Może kiedyś będzie występował jako cofnięty napastnik? Jest bardzo inteligentny, szybko myśli na boisku, przypomina mi pod tym względem Tomasza Frankowskiego – dodaje Michniewicz.

– Co dla mnie ważnie, nie ma na boisku „odwrotnej filozofii” – mówi selekcjoner kadry U-21. – Chodzi o to, że nie szuka dziwnych rozwiązań, nie robi nic na siłę i wbrew planowi taktycznemu. On ma taką inteligencję w grze, dzięki której wie, co ma w danym momencie zrobić. Nadrabia tym samym braki wynikające z jego fizyczności, stosunkowo niskiego wzrostu – dodaje i porównuje go atutami do Mateusza Bogusza, który jest z tego samego rocznika i powoli przebija się do składu Leeds United.

Przebiegłość, ale też decyzyjność oraz dynamikę w jego grze widać w zasadzie w każdym strzelonym przez niego golu. Akcja bramkowa z Arką Gdynia to urwanie się obrońcy rywala kilkudziesięciometrowym rajdem w pole karne, gdy piłka była na przeciwległym skrzydle. Z Górnikiem Zabrze odnalazł się w odpowiednim miejscu w zamieszaniu po rzucie rożnym. W maju z Rakowem wykorzystał błąd bramkarza rywali, bo po prostu jako jedyny pobiegł do daleko zagranej piłki, gdy nawet obrońcy nie widzieli zagrożenia. Przeciwko Puszczy Niepołomice najpierw wymienił podanie z bocznym obrońcą, a potem ruszył sam do długiego zagrania za defensywę, przepchnął rywala i sprytnie wykończył atak. Z kolei ze Stomilem Olsztyn po otrzymaniu piłki przedryblował przeciwnika balansem ciała, ściął w pole karne i strzelił nie do obrony. Jest uniwersalnym napastnikiem.

Przede wszystkim również takim, który ani na moment nie daje odpocząć swojemu rywalowi. Przeciwko Wiśle Kraków przebiegł prawie 12,5 kilometra. – Na pewno pomaga mu także spory potencjał, który wciąż udoskonala. Skala talentu jest bardzo istotna, ale jemu potrzebny jest spokojny rozwój, musi stać się w swojej grze regularny, nabrać doświadczenia – podsumowuje Michniewicz.

Bida równie szybko zdobył uznanie kibiców w Białymstoku, we wrześniu po bezbramkowym remisie z Legią Warszawa został przez nich wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Wraz z błyszczącym ostatnio Patrykiem Klimalą są również świetnymi przykładami dla Jagiellonii, że nie jest to klub oparty wyłącznie na obcokrajowcach. Cierpliwa praca Ireneusza Mamrota i spokojny rozwój może przynieść każdemu z nich wiele korzyści – o ile, co zgodnie podkreślają opiekujący się nimi trenerzy, utrzymają się na obecnej, właściwej ścieżce kariery.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności