Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Adrian Gryszkiewicz – ten, który nie szukał drogi na skróty

Rozgrywki11.09.2020 
W dzisiejszych czasach nie wystarczy mieć talent i być młodym. Żeby coś osiągnąć w piłce, trzeba poświęcić się pracy, a co za tym dbać o własny rozwój, by nie zostać w miejscu. Taką drogę obrał Adrian Gryszkiewicz, który wprawdzie w PKO Ekstraklasie nie jest już nowicjuszem, ale w tym sezonie odgrywa inną niż dotychczas rolę w Górniku Zabrze.

Gryszkiewicz w utytułowanej śląskiej drużynie występuje od sezonu 2017/18. I w każdym następnym półroczu, tudzież roku, miał inne zadania. Najpierw musiał nauczyć się Ekstraklasy, potem ugruntować swoją pozycję, następnie został poddany ciężkiej próbie, jak radzi sobie w roli tego drugiego na swojej pozycji. W tym ostatnim przypadku chodzi o przegraną rywalizację z Erikiem Janżą o lewą obronę. W nowych rozgrywkach trener Marcin Brosz zmienił taktykę na 1-3-5-2, dzięki czemu na boisku przebywają i Gryszkiewicz i Janża. A Gryszkiewicz dobrą formą prezentowaną na początku ligowych zmagań zwrócił na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji U-21 Czesława Michniewicza.



Dwuzadaniowiec

Powołanie do kadry nie było pierwszą stycznością 20-letniego obrońcy z młodzieżówką. Trener Michniewicz zaprosił go już na zgrupowanie przed meczami kwalifikacji młodzieżowego EURO z Łotwą oraz Estonią we wrześniu 2019 roku. 20-latek był też członkiem reprezentacji U-20 Jacka Magiery. Zagrał nawet w mistrzostwach świata do lat 20 rozgrywanych rok temu w Polsce w meczu przeciwko Tahiti, wchodząc z ławki. Wówczas miał za sobą dość udany sezon: wystąpił w 22 meczach Górnika, z czego w 20 w podstawowym składzie. Rozgrywki 2019/20 to niemiłe doświadczenie: tylko raz pojawił się na placu. Z kolei w sezonie 2020/21 Gryszkiewicz ma miejsce w wyjściowej jedenastce.

– Ten sezon rozpocząłem dobrze. Nie zamierzam wypuścić z rąk otrzymanej szansy. Przez ostatni rok piłka wiele mnie nauczyła. Choćby tego, że nawet na chwilę nie można odpuścić. Nie spodziewałem, że po tym jak regularnie grałem nagle przestanę się pojawiać na boisku – mówi młody obrońca Łączy Nas Piłka.

W pierwszych meczach PKO Ekstraklasy oraz w pojedynku FORTUNA Pucharu Polski z Jagiellonią Białystok w taktyce Górnika znalazło się miejsce dla trójki środkowych defensorów. Trio to stanowili Gryszkiewicz, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz (odszedł właśnie do SC Heerenveen). Gryszkiewicz operował z lewej strony bloku obronnego. – Nie ukrywam, że pasuje mi ta pozycja, dobrze się czuję w takiej roli – podkreśla defensor.



Mimo wszystko gra na pozycji pół-lewego stopera to dla Gryszkiewicza nowość. Jest on przyzwyczajony do występów w samym środku defensywy w klasycznym ustawieniu z czwórką obrońców. Tak było przez większość czasu, jaki spędził w Gwarku Zabrze przed przenosinami, po sąsiedzku, do Górnika. – W Górniku uczyliśmy go nowych nawyków, sprofilowaliśmy na lewego obrońcę. Dziś pozycja, na której występuje, jest dla niego idealna, bo to połączenie dwóch ulubionych stylów Adriana, dlatego tak swobodnie się czuje w trzyosobowym bloku – uważa asystent Marcina Brosza Marek Kasprzyk, który poprzednio pracował z Adrianem Gryszkiewiczem w Trampkarzu Biskupice (to Uczniowski Klub Sportowy, ściśle współpracujący z Gwarkiem i Górnikiem, szkolącym dzieciaków do 6. klasy szkoły podstawowej). Już wtedy – a były to początki Gryszkiewicza z piłką – poznał się na talencie przyszłego gracza ekstraklasy.

Szybki przeskok

– Gdyby ktoś przyszedł na trening, obejrzał mecz to na pewno zwróciłby uwagę na Adriana, który dysponował czymś więcej niż większość zawodników. Już sam fakt, że przeszedł z Szombierek Bytom do Trampkarza, zmieniając miasto, świadczy, że wiedział, czego chce. Miał obraną konkretną drogę rozwoju – opisuje Kasprzyk.

Z czasem zawodnik trafił pod opiekę Janusza Kowalskiego w Gwarku. – Ja zawsze jestem ostrożny w prognozowaniu przyszłości młodych zawodników. Gryszkiewicz natomiast był w gronie wyróżniających się piłkarzy. Miał dobrze ułożoną lewą nogę, odpowiednie warunki fizyczne. Solidny, pracowity, posiadał takie cechy, które pozwalają wejść na wyższy poziom. Pojechał z Górnikiem na obóz i po dwóch tygodniach zadebiutował w ekstraklasie. Na tej podstawie można stwierdzić, że był w stanie szybko podjąć wyzwanie – twierdzi Kowalski.



Szkółkę Gwarka polecił Gryszkiewiczowi kolega. Okres juniora Adrian spędził więc w klubie – kuźni talentów. Tam przeszedł proces szkoleniowy i był gotowy na kolejny krok. Zgłosił się Górnik. Testy zaliczył, wyjechał na jedno, drugie zgrupowanie. Po powrocie z Cypru, trzy dni przed pierwszym meczem w rundzie wiosennej podpisał pierwszą profesjonalną umowę. Kiedy, z powodu kontuzji Michała Koja dostał szansę gry w inaugurującym rundę wiosenną sezonu 2017/18 meczu z Wisłą Płock, wydawało się, że wygrał los na loterii. Dalszy ciąg już znamy: stopniowe pięcie w hierarchii drużyny, coraz więcej gier, przegrana rywalizacja i sezon 2020/21.

– Mimo, że przegrał rywalizację z Janżą, to nasz sztab mocno na niego liczył. Wiedzieliśmy, że w każdym momencie będzie gotowy, żeby wejść do gry. Dawał nam gwarancję niezawodności. Z każdym występem w ekstraklasie rosną oczekiwania, jest więcej zadań, a u Adriana wszystko przebiega płynnie. Harmonijnie się rozwija. Twardo stąpa po ziemi, widać było w nim pasję do piłki. Nie mówię tego, bo z nim na co dzień pracuję, ale człowiek wyczuwa, czy ktoś ma papiery na grę, czy nie – stwierdza Marek Kasprzyk.



Pokój piłek

Gdy dziś Gryszkiewicz wychodzi na trening Górnika i trenuje z piłką może tylko uśmiechać się pod nosem na przypomnienie sytuacji z dzieciństwa, gdy każdą futbolówkę traktował jak świętość. – Ona towarzyszyła mi przez cały dzień. Z byle okazji chciałem dostawać w prezencie piłkę. Miałem ich już tyle, że się nie mieściły na półce. Nowe leżały nietknięte, zabierałem ze sobą zawsze najstarszy model, te był mniejszy żal zniszczyć. Kolekcja rosła.... Do dziś zachowały się dwie piłki. Jedna z nich to wspólny prezent od rodziny z podpisami. Na środku napis: „Bądź sobą i spełniaj marzenia”. To ostatnie spełnił, bo gra w ekstraklasie.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności