Aktualności

Marcin Urynowicz. Pora na potwierdzenie swoich możliwości

Rozgrywki11.05.2018 

Był na testach w Borussii Dortmund, w jednym sezonie w rozgrywkach juniorskich potrafił zdobyć ponad 70 bramek, określany był również następcą Arka Milika. W seniorskich rozgrywkach w naszym kraju przez kilkanaście miesięcy nie potrafił się jednak przebić. Marcin Urynowicz, bo o nim mowa, teraz zaczyna łapać wiatr w żagle.

Do Górnika Zabrze trafił latem 2015 roku, ale proces jego aklimatyzacji w tym klubie trwał wyjątkowo długo. Kontuzje, mocna konkurencja w postaci Igora Angulo – dopiero właściwie zimą tego roku zasygnalizował trenerowi Marcinowi Broszowi, że może na niego liczyć. Cztery bramki w meczu sparingowym z młodzieżową drużyną Spartaka Moskwa i miano najlepszego snajpera zabrzan w okresie przygotowawczym pozwoliły w Zabrzu uwierzyć, że ewentualnie istnieje „życie po Igorze”. – Porównując Marcina z Piszczkiem, Kuźbą czy Kosowskim, którzy również u nas stawiali pierwsze kroki, to Marcin jest najbardziej utalentowanym chłopakiem. Niekiedy jest tak, że w seniorach od razu gładko idzie. On miał kilka kontuzji, swoje przeszedł i musiał poczekać –mówi Janusz Kowalski, trener Gwarka Zabrze, który był jednym z pierwszych opiekunów.  

Urynowicz co prawda pierwsze kroki stawiał w dzielnicowym klubiku Trampkarz 22 Biskupice, ale ukształtował się piłkarsko w Gwarku Zabrze. Szkółka, która wychowała wielu uznanych ligowców i reprezentantów Polski, również w przypadku Marcina była doskonałym przetarciem. Grając na pozycji ofensywnego pomocnika imponował skutecznością, dlatego nazwisko młodego zabrzanina szybko trafiło do notesów skautów. Dzięki Arturowi Płatkowi w wieku 18 lat był na tygodniowych testach w Dortmundzie. – To było  spełnienie moich marzeń, mogłem potrenować chociażby z Jakubem Błaszczykowskim – wspominał młodzieniec, który trafił ostatecznie do Górnika Zabrze. Trafił na stadion, obok, którego się wychował, chociaż innych krajowych ofert też nie brakowało.

Na Roosevelta przychodził z mianem superskutecznego zawodnika. Co prawda, trafiał wcześniej tylko w rozgrywkach juniorskich na poziomie wojewódzkim, bo Gwarek bił się o awans do Centralnej Ligi Juniorów, ale 72 bramki zdobyte w sezonie muszą robić wrażenie. W samych tylko barażach z Gwardią Koszalin trafił do siatki rywali siedmiokrotnie. Do swych wyczynów podchodził z typową dla siebie swadą i skromnością. – Wchodziło – mówił z uśmiechem. – Miał lepsze statystyki niż na przykład Łukasz Piszczek, który gdy grał w Gwarku, był napastnikiem i imponował skutecznością. Niektórzy potrzebują kilku sytuacji, aby strzelić gola. Marcin jedną potrafi zamienić na bramkę – mówi Janusz Kowalski.

Ci, którzy liczyli, że w Zabrzu mają drugiego Arkadiusz Milika musieli być jednak lekko rozczarowani. Urynowicz w wieku 19 lat zadebiutował w pierwszej drużynie, ale później pojawiły się schody. Zmiany trenerów, problemy zdrowotne, kłopoty sportowe Górnika i nikt już w klubie nie myślał o stawianiu na młodych. – Ważne jest, aby młody zawodnik dostawał swoje szanse. Tak jak kiedyś trener Adam Nawałka zaufał Arkowi Milikowi, gdy ten w dopiero 17. meczu zdobył pierwszą bramkę, i to z karnego. Każdy musi kiedyś dostać szansę – apelował nie tak dawno Kowalski.

Urynowicz przechodząc do Górnika nabawił się urazu stopy, ten nie został do końca wyleczony i niedługo potem kontuzja  się odnowiła. Oprócz problemów zdrowotnych Marcinowi zarzucano również nadwagę. Z pewnością w ostatnich miesiącach nie pomagała także świadomość, że koledzy się rozwijają, a on swojego czasu nie wykorzystuje. W Gwarku grał chociażby z Szymonem Żurkowskim, któremu nikt nie wróżył takiego imponującego startu. – Marcin z całego grona tych chłopaków był najlepszy, chociaż wielu innych, również Szymon, także się wyróżniało – dodaje trener Gwarka. Dwukrotnie Urynowicz  był bliski czasowej wyprowadzki z Zabrza, ale zimowe wypożyczenia ostatecznie nie doszły do skutku.

Dzisiaj w Zabrzu nie żałują. Pierwszy sygnał, że Marcin może dać drużynie dużo więcej niż do tej pory, pojawił się w okresie przygotowawczym przed rundą wiosenną. Na boisku pokazał swoją wartość w najważniejszym momencie sezonu. Bramki w wyjazdowych meczach z Lechem i Zagłębiem, pochwały od wielu ekspertów, wcześniej także powołanie do reprezentacji młodzieżowej trenera Czesława Michniewicza. Kolejny zawodnik, który w filozofię zabrzan i szkoleniowca Marcina Brosza wpisuje się wręcz idealnie. – Marcin ma duże umiejętności, musi je wykorzystywać – mówi o swoim podopiecznym Brosz, który kilka lat temu będąc trenerem Korony chciał go sprowadzić do Kielc.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży