Aktualności

Marcin Brosz wpisany do historii Górnika. Czas na wielki wynik?

Rozgrywki16.12.2020 

Dla Marcina Brosza obecny sezon może być przełomowy. Ambitny szkoleniowiec z Górnikiem Zabrze chce powtórzyć wynik sprzed trzech lat i ponownie wystartować w europejskich pucharach. Byłoby to zwieńczenie pewnego etapu dla trenera, który w ostatnich tygodniach zapisał się w historii zabrzańskiego klubu.

Trudno dzisiaj sobie wyobrazić Górnik bez 47-letniego Marcina Brosza. I to zarówno pod względem dotychczasowej pracy wykonanej na Roosevelta, ale także pod względem pewnej symboliki. Przez 4,5 roku Brosz tak mocno wrósł w zabrzański klimat, że dzisiaj drużyna czternastokrotnego mistrza Polski jednoznacznie kojarzy się z osobą trenera pochodzącego z Knurowa, który zresztą w przeszłości w Górniku również grał.

Historyczny wyczyn

Meczem w Płocku w 12. kolejce Brosz został rekordzistą pod względem liczby spotkań, w których prowadził zabrzański klub. Do tej pory liderem w tej klasyfikacji był legendarny Hubert Kostka, który Górnikiem dowodził w 177 meczach, świętując z zabrzanami największe sukcesy. Brosz przed weekendowym meczem z Jagiellonią ma na swoim koncie 179 spotkań w roli pierwszego trenera Górnika – pod tym względem w tej klasyfikacji przoduje. – Nie patrzmy na rekordy, tylko na rozwój drużyny, tak, by Górnik cały czas szedł do przodu – mówi Brosz, który trenerem Górnika został dokładnie 3 czerwca 2016 roku, tuż po spadku zabrzan na zaplecze piłkarskiej ekstraklasy.

W momencie wielkiej niepewności odnośnie przyszłości zabrzańskiego klubu – a tak była odbierana degradacja – nominacja Marcina Brosza była największym fundamentem do stabilizacji w pionie sportowym Górnika. Obecnie Brosz Górnikiem dowodzi już od 1655 dni (stan na 14 grudnia). To kolejny rekord długowieczności w zabrzańskim klubie na stanowisku pierwszego trenera. – To nieprawdopodobne, że to już taki czas. Szybko to przeleciało – dodaje z uśmiechem trener zabrzan.

Do tej pory najdłużej pracował w Górniku Hubert Kostka, który łącznie przepracował w Zabrzu 1606 dni. Trzeba jednak pamiętać, że dokonał tego w trzech podejściach. Rekordzistą długości pracy w Górniku nieprzerwanie był Gerard Wodarz, czyli... legenda Ruchu Chorzów. Słynny przedwojenny reprezentant Polski prowadził Górnik w okresie od października 1950 do listopada 1954, w momencie gdy klub z Zabrza dopiero raczkował. 28-krotny reprezentant Polski objął zabrzański klub, kiedy ten grał w katowickiej klasie A, a zostawił go w II lidze. Potem tak długo z Górnikiem już nikt nie pracował, chociaż nowy rekord miał szansę ustanowić Adam Nawałka, ale pod koniec 2013 roku objął reprezentację Polski.

Bilans Górnika w spotkaniach pod wodzą Brosza, to 79 zwycięstw, 44 remisy i 56 porażek. Bilans bramkowy również jest korzystny dla zabrzan: 287-226. Na obecny bilans Brosza z Górnikiem składają się zarówno mecze w ekstraklasie, I lidze, jak również w Pucharze Polski i europejskich pucharach. Jedynie w tych ostatnich rozgrywkach bilans Brosza jest niekorzystny – przy czterech meczach zanotował dwie porażki.

Powtórzyć wyczyn beniaminka 

Oczywiście nijak się mają te statystyki do osiągnięć chociażby Huberta Kostki, który zabrzan doprowadził dwukrotnie do mistrzostwa Polski, ale dzisiaj realia i sytuacja Górnika jest zupełnie inna niż w latach 80-tych ubiegłego wieku. Brosz w pierwszym roku pracy na Roosevelta po fantastycznym finiszu awansował do ekstraklasy, a rok później było jeszcze lepiej. Górnik jako czwarta drużyna w lidze wywalczyła promocję do europejskich pucharów, przedostał się także do półfinału Pucharu Polski. Zabrzanie w europejskich pucharach wystartowali po 24 latach przerwy. W opinii wielu czwarte miejsce i start w europejskich pucharach sprzed trzech lat to sukces porównywalny z tytułami zdobywanymi przez zespół, w którym grali etatowi reprezentanci Polski. 

Dzisiaj w Zabrzu liczą, że Górnik w tym sezonie będzie w stanie nawiązać do najlepszych wyników za trenera Marcina Brosza. Zabrzanie obecnie są na trzecim miejscu w tabeli, a biorąc pod uwagę wyłącznie rok kalendarzowy 2020, to zabrzanie plasują się na drugim miejscu. Lepsza od zabrzan jest tylko Legia Warszawa. – Kiedy tutaj przychodziłem, to nakreśliłem plan, krok po kroku, co chcemy osiągnąć. Do tego dążymy, wiele rzeczy udało nam się zrobić, ale wiele jest jeszcze przed nami – podkreśla ambitny szkoleniowiec.

Młodzież w pierwszym szeregu

Jednym z tych celów, który cały sztab trenerski Górnika sobie nakreślił, jest dawanie szansy młodym zawodnikom. W obecnej sytuacji zabrzański klub na inną drogę nie może sobie pozwolić, ale trener Brosz już wcześniej, chociażby w Piaście Gliwice czy Koronie Kielce, był zwolennikiem wprowadzania młodych chłopaków do gry. W tym sezonie powrócił do korzeni również na Roosevelta, a Górnik zaczął przypominać ekipę, która w roli beniaminka robiła furorę na ligowych boiskach.

Trener Brosz trzy lata temu wprowadzał do zabrzańskiej drużyny Tomasza Loskę, Pawła Bochniewicza, Mateusza Wieteskę, Damiana Kądziora, Rafała Kurzawę, czy Szymona Żurkowskiego. To wtedy wykluło się w zabrzańskiej szatni hasło „do młodzieży świat należy”. – Stawianie na młodych zawodników w zabrzańskich realiach jest niesłychanie ważne. Ale nie chodzi jedynie o wiek, ale o utalentowanych chłopaków, którzy szansę w dorosłym futbolu wykorzystają. Takich, dla których rozwój jest szalenie ważny, a z których może skorzystać także Górnik – mówił wówczas trener Górnika. Dzisiaj żadnego z tych graczy w Zabrzu już nie ma.

W tym sezonie młodzi może nie wchodzą tak szeroką falą do pierwszej jedenastki Górnika, ale powiewu świeżości w szatni nie brakuje. Filarem defensywy zabrzan jest 22-letni Przemysław Wiśniewski, a jego partnerem w obronie jest między innymi o rok młodszy Adrian Gryszkiewicz, który grywał już zresztą w pierwszym sezonie trenerskiej pracy Brosza w ekstraklasie z Górnikiem.

Do pierwszej drużyny coraz częściej wchodzą także 20-letni Daniel Ściślak, który próbowany był już w ubiegłym sezonie oraz jego rówieśnik, pomocnik Michał Rostkowski, czy kolejny defensor 19-letni Aleksander Paluszek, z którym w Zabrzu wiązane są duże nadzieje. W tym sezonie w ekstraklasie debiutował także 19-letni Norbert Wojtuszek, który grał w pięciu poprzednich spotkaniach Górnika. Jedynie w meczu z Cracovią nie pojawił się na boisku. – To nie jest łatwa sprawa, zwłaszcza w okresie pandemicznym, gdy doświadczenie jest szczególnie cenne. Efektywna praca w Zabrzu i w Górniku zaczyna przynosić efekty. Władze Górnika dają spokój i czas trenerowi Broszowi, a to przynosi efekty. W obecnej sytuacji trener Brosz jest gwarantem pewnej pracy Górnika – mówi Józef Dankowski, były piłkarz i trener zabrzańskiej drużyny, który z podziwem patrzy na pracę swojego młodszego kolegi z Knurowa.

W odwodzie pozostają jeszcze chociażby 21-letni Dariusz Pawłowski, który w ten sezon bardzo dobrze wszedł czy Kacper Michalski, który grał w reprezentacjach młodzieżowych. Na kolejne swoje szanse czeka także pochodzący z Żywca Krzysztof Kubica. To w Górniku w tym sezonie zagrało najwięcej młodzieżowców, bo aż dziewięciu. Dla porównania, w Rakowie Częstochowa tylko trzech. – Liczę, że ta młodzież będzie się rozwijać. Dzięki dobrej postawie młodych chłopaków wszyscy mogą zyskać. Przede wszystkim oni sami mogą mocniej zaznaczyć swoją obecność na piłkarskich boiskach, zyska także Górnik. Może zyskać cała polska piłka – mówi były gracz Górnika. W gronie tych, którzy zyskają na owocnej pracy młodych zawodników może być również trener Brosz. Zasłużył na to chociażby samym faktem, że wybrał się w tą niełatwą drogę.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności