Aktualności

Marcel Zylla na piłkę patrzy w sposób niemiecki. „Muszę czerpać radość z gry”

Rozgrywki27.10.2020 
To był jeden z najciekawszych transferów letniego okienka transferowego w PKO Ekstraklasie: kontrakt ze Śląskiem Wrocław podpisał urodzony w Monachium, lecz mający na koncie występy w młodzieżowej reprezentacji Polski Marcel Zylla, który połowę życia spędził w szkółce Bayernu. – Nauczyli mnie mentalności zwycięzców. Dla mnie najważniejszą sprawą w rozwoju jest radość z gry. Nie ma radości, nie ma rozwoju – mówi Łączy Nas Piłka.

Polscy kibice Marcela Zyllę mogli oglądać podczas młodzieżowego mundialu rozgrywanego w 2019 roku w Polsce. Wtedy jeszcze piłkarz Bayernu Monachium wystąpił w czterech spotkaniach grupowych. Z Tahiti zaliczył trafienie i asystę. Potem był powoływany przez Jacka Magierę na spotkania turnieju Elite League. U trenera polskiej kadry do lat 20 pojawił się w listopadzie 2018 roku. Wcześniej pracował z Dariuszem Dźwigałą w U-19. A jeszcze wcześniej grał w młodzieżowych kadrach Niemiec. W polskiej kadrze znalazł się dzięki skautowi Polskiego Związku Piłki Nożnej na Niemcy Tomaszowi Rybickiemu. – To ciekawe doświadczenie móc grać w obu reprezentacjach. Ja jednak bardziej komfortowo czuję się w polskiej koszulce – wyjawia. Z Polski pochodzą jego rodzice, on urodził się w Bawarii. Zaczynał w TSV Ludwigsfeld. Z domu do siedziby tego klubu miał kilometr.



Gdzie dwóch Zyllów tam...

W TSV Zyllę obserwowali skauci Bayernu oraz... TSV 1860 Monachium. – W TSV 1860 grał mój o cztery lata starszy brat Patryk. Jedno nazwisko Zylla w jednym klubie wystarczy, więc wybrałem Bayern i to pomimo faktu, że w TSV bardzo dobrze szkolą. W Bayernie przeżyłem najbardziej niezapomniany wieczór w życiu. Mój pierwszy występ w pierwszym zespole miał miejsce na turnieju Audi Cup przy 80 tysiącach kibiców – wspomina.

Zbyt wielu szans w „jedynce” nie dostał. W zasadzie to żadnej, jeśli chodzi o oficjalne mecze. Wyjechał za to z Robertem Lewandowskim i spółką na przedsezonowe tournée do Stanów Zjednoczonych w 2018 roku. – Zagrałem w towarzyskich meczach z PSG, potem z Juventusem Turyn, Manchesterem City – wymienia. I na tych grach z seniorami poprzestał. Ani ówczesny szkoleniowiec Bawarczyków Niko Kovac, ani później Hans-Dieter Flick nie dali mu możliwości debiutu w meczu o punkty.

– Trenowałem u boku Roberta Lewandowskiego. Nie było jednak okazji, by zamienić z nim choćby kilku zdań, ponieważ każdy skupiony był na swojej robocie. Największe wrażenie zrobił na mnie Franck Ribery. To jest po prostu niemożliwe, co wyprawiał z piłką! Ribery kiedyś powiedział mi, że wyglądam na dobrego piłkarza i że powinienem dalej robić swoje – przyznaje Zyllla. Nadmienia, że jego idolem nie jest jednak żaden z zawodników bawarskiej drużyny. – Jednym z moich ulubionych zawodników jest Karim Benzema. Imponuje mnie w nim wszystko. Podoba mi się sposób, w jaki porusza się po boisku, jego styl, naprawdę wiele rzeczy robi świetnie – dodaje.



Zaczynał jako napastnik

O Zylli swego czasu w superlatywach wypowiadał się Carlo Ancelotti, prowadzący monachijczyków w latach 2016-17. Włoski szkoleniowiec zapytany o największe talenty Bayernu, wymienił m.in. Marcela Zyllę. W końcu mowa o mistrzu Niemiec w kategorii U-17. Zylla w sezonie 2016/17 strzelił 14 goli. Ale to nic w porównaniu z tym, czego dokonał, będąc juniorem. – W drużynach od U-10 do U-13 byłem napastnikiem, potem przesunięto mnie „na dziesiątkę”, gdzie gram obecnie. W niektórych halowych turniejach byłem nawet bramkarzem lotnym. W zespole do lat 12 strzelałem mnóstwo goli. W jednym sezonie zdobyłem 62 bramki, do tej pory mam w domu puchar za tytuł króla strzelców – opowiada.

Jego dokonania robiły wrażenie na trenerach nie tylko akademii, ile pierwszej drużyny, czego przykładem byli Kovac oraz Ancelotti. Tyle że najważniejsza drużyna w hierarchii Bayernu to najwyższa półka, żeby się do niej dostać, trzeba być wybitnym. Z drugiej strony, Zylla uczestniczył w dziesięcioletnim procesie szkoleniowym bawarskiej ekipy. Oprócz zespołów U-17 i młodszych, U-19, występował także w rezerwach. Brał udział w rozgrywkach Młodzieżowej Ligi Mistrzów.



– Bayern dał mi możliwość cieszenia się z piłki, a to uważam za najważniejszy czynnik na początku futbolowej przygody. Nieważne w jakim klubie grasz, kluczem jest spełnianie się w tym, co robisz. Takiej zasady nauczyłem się w Monachium: czuj się po prostu dobrze z piłką. W Bayernie zawsze ważne są zwycięstwa. Masz tego świadomość trenując tam, będąc tam. Uzmysłowili nam, że zawsze powinniśmy wygrywać i grać w ten sposób, by potwierdzać, że jesteśmy najlepszym klubem na świecie. Wychodząc na mecz, wiesz, że musisz zwyciężyć – przedstawia filozofię monachijczyków Zylla, który przed tym sezonem rozwiązał kontrakt ze słynnym klubem i postawił na polską ekstraklasę. Na Śląsk Wrocław.

Impuls do rozwoju

– Chciałem spróbować czegoś nowego. Cieszę się, że tak to wszystko się potoczyło, chociaż muszę pamiętać, że nie mam jeszcze takiego przygotowania jak większość piłkarzy ekstraklasy. Mam nadzieję, że będę szybszy, sprytniejszy od przeciwnika i w porę ucieknę, żeby uniknąć pojedynku fizycznego. Bo tych nie lubię. Rozmawiałem z kierownictwem Śląska. Wyczułem, że liczą na mnie. Wykazali duże zainteresowanie moją osobą. Mogę tylko czuć satysfakcję, że na razie wszystko układa się idealnie – przyznaje 20-letni pomocnik.

W przypadku Zylli można doszukiwać się nawiązań do drogi Przemysława Płachety. Płacheta także pobierał lekcje w czołowej niemieckiej akademii (RB Lipsk). Następnie już ukształtowany zaczął budować swoją pozycję w polskiej piłce. Szedł w górę. Pogoń Siedlce, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Śląsk Wrocław. Bardzo dobry sezon w barwach Śląska (35 meczów, osiem goli i pięć asyst w ekstraklasie) otworzył 22-latkowi nowe perspektywy. Latem przeniósł się on do Norwich z angielskiej Championship. Być może taka droga jest pisana również innej młodej twarzy w Śląsku.



– Śląsk to klub z tradycjami, polska liga zaś daje duże możliwości rozwoju, jest dobra dla młodych zawodników. Liczę, że będzie mi dane zagrać w wielu meczach, a ten sezon skończy się po naszej myśli. Jestem pewien, że w ekstraklasie zrobię krok do przodu – przekonuje Łączy Nas Piłka Zylla, który zaliczył już kilka gier na poziomie ekstraklasy. 

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności