Aktualności

Łukasz Zwoliński, czyli powtórka z rozrywki. Wchodzi i daje nowe życie Lechii

Rozgrywki30.06.2020 
Łukasz Zwoliński zaliczył kolejne spektakularne wejście z ławki. Jego pojawienie się na boisku w spotkaniu z Jagiellonią Białystok odmieniło losy rywalizacji – Lechia najpierw odrobiła straty, potem wyszła na prowadzenie dzięki dwóm trafieniom napastnika. „Zwolak” tym samym powtórzył swój wyczyn z niedawnego pojedynku przeciwko Górnikowi Zabrze.

W obu tych spotkaniach biało-zieloni wyciągnęli wynik. Z Górnikiem uniknęli porażki, mimo że przegrywali już 0:2, przeciwko Jagiellonii z kolei zagrali bardzo słabą pierwszą połowę, ale po przerwie zmienili swoje oblicze, co ważniejsze: przeprowadzili dwie skuteczne akcje zakończone golami. W efekcie zdobyli cztery punkty, choć mogli wracać z pustym kontem. Taka metamorfoza Lechii w drugiej połowie to zasługa trenerskiego nosa Piotra Stokowca, który „trafił ze zmianami”, jak i wysokiej dyspozycji Łukasza Zwolińskiego. 27-letni snajper strzelił wszystkie gole dla gdańszczan w wyjazdowych spotkaniach w Zabrzu i w Białymstoku. Mało tego, sprowadzony z HNK Gorica piłkarz był także bohaterem derbów Trójmiasta z Arką Gdynia. Wchodził w 71. minucie przy stanie 2:1 dla gości. Chwilę później bramkę zdobył Flavio Paixao, a asystę zaliczył właśnie Zwoliński, który trzy minuty przed końcem starcia strzelił gola na 3:3 (ostatecznie Lechia wygrała 4:3).



Bramka co 74 minuty

27-latek do gdańskiej drużyny trafił zimą tego roku. W lidze wystąpił w dziewięciu spotkaniach, tylko w czterech z nich zaczynał jako piłkarz podstawowego składu. Dwa razy w takiej sytuacji udało mu się wpisać na listę strzelców (4:4 z Zagłębiem Lubin – gol z rzutu karnego). Pozostałe trafienia zaliczył, kiedy zmieniał kolegę z zespołu. W roli rezerwowego spisuje się świetnie – pięć goli tylko potwierdza, że jest znakomitym jokerem. – Nie ukrywam, że czuję, iż jestem w dobrej dyspozycji – fizycznej i psychicznej, co przekłada się na boisko. Dążę do tego, abym był asem w Lechii, a nie jokerem, żebym wychodził w pierwszym składzie. Mam swoje ambicje, więc naturalne, że chciałbym grać od początku. Chcę też pomagać drużynie, czyli zdobywać kolejne bramki – mówił Zwoliński w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Tego wywiadu udzielił nam po meczu z Górnikiem. W kolejnym starciu z Cracovią znów wpisał się na listę strzelców, jednak Lechia przegrała 1:3. „Zwolak” zagrał cały mecz, w 46. minucie trafił do siatki. Z Pogonią Szczecin również dostał szansę grę w wyjściowej jedenastce. To było dla niego spotkanie szczególne. Grając bowiem w Pogoni, zapracował na zagraniczny transfer. Na „starych śmieciach” chciał bardziej niż kiedykolwiek strzelić gola – zamiast bramki była przestrzelona „jedenastka” i ławka rezerwowych w następnym pojedynku z Jagiellonią. Efekt? Dublet! Kolejny raz dała o sobie znać podrażniona ambicja napastnika. Napastnika, który na placu gry w ekstraklasie spędził w tej rundzie 516 minut, co daje gola średnio co 74 minuty.

– Wiem, że dziennikarze lubią opierać się na statystykach. Dla mnie ważniejszy jest efekt na boisku. Cieszę się, że daję coś od siebie Lechii. Pomagam, co stanowi największą wartość, bo podwójną. Oby tak częściej i więcej! Fakt, napastnika bronią bramki, a mi zależy na grze. Skoro strzelam... daje najlepsze argumentu ku regularnym występom. Bronią mnie liczby, muszę to podtrzymać – przyznał snajper biało-zielonych.



Piłkarz nad wyraz efektywny

W Białymstoku już w pierwszym ataku, w której uczestniczył, zaliczył trafienie. Kilka akcji później spudłował w bardzo dobrej sytuacji, jednak zrehabilitował się w 74. minucie. Idealnie ruszył w tempo do podania od Tomasza Makowskiego i w sytuacji sam na sam nie dał szans Damianowi Węglarzowi. Ta akcja pokazała, że Zwoliński jest w gazie. Udowodnił też, że został bardzo dobrze przygotowany mentalnie do wiosennych zmagań w ekstraklasie. – Nie zamierzam nic nikomu udowadniać. Zanim przyjechałem do Lechii, miałem udany sezon w HNK Gorica. Strzeliłem pięć goli w Pucharze Chorwacji, cztery razy trafiłem w lidze. Mentalnie i fizycznie wyglądałem dobrze. Byłem więc w dobrej formie, gotowy, żeby grać w Lechii z marszu. W tym czasie bardzo dobrze prezentował się mój partner i jednocześnie konkurent do gry – Flavio Paixao. Trener Stokowiec miał pozytywny ból głowy. To że strzelam teraz dla gdańskiej drużyny, nie wzięło się znikąd, kontynuuję i podtrzymuję dobrą formę z Chorwacji. Ciężko pracowałem na aktualną dyspozycję. Jak masz w sobie tę pewność siebie, to przekłada się ona na murawę – zdradził.



Zwoliński to drugi najefektywniejszy piłkarz PKO Ekstraklasy. Pierwsze miejsce zajmuje nieobecny już w Legii Jarosław Niezgoda. To wiele mówi o napastniku Lechii. Warto nadmienić, że „Zwolak” odkąd gra w gdańskim zespole, oddał 21 strzałów na bramkę. 13 razy uderzał celnie. Jego konkurent w ataku Paixao strzelił 14 goli. W ostatnim meczu wskaźnik InStat Index u 27-letniego napastnika wyniósł 411. W Zabrzu osiągnął pod tym względem wynik 382, natomiast w Lubinie 332.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności