Aktualności

[LOTTO EKSTRAKLASA] Czy jesień to ostatnia chwila na zmianę trenera?

Rozgrywki22.09.2017 
Zmiany w Legii Warszawa, Piaście Gliwice i Bruk-Bet Termalice Nieciecza sugerują, że karuzela trenerska ruszyła, choć i tak wyjątkowo późno. Sprawdzamy, czym różnią się przypadki Romeo Jozaka, Waldemara Fornalika i Macieja Bartosza, jak i czy w ogóle zmieniają działanie klubów, oraz jakie szanse dają tym klubom na zrealizowanie swoich celów.

Wszystko zaczęło się od Warszawy. – Uznałem, że cały klub potrzebuje wstrząsu i lidera, który wyznaczy standardy w całym klubie – powiedział Dariusz Mioduski, prezes warszawskiej Legii. A po tygodniu podobne wypowiedzi można było usłyszeć w Gliwicach i w Niecieczy. – Chodzi nie tylko o poprawę gry, ale również rozwój całego klubu – zapewniał Paweł Żelem, prezes Piasta. – Na razie z określaniem planów i celów się wstrzymajmy – prosił Maciej Bartoszek, nowy szkoleniowiec Bruk-Bet Termaliki.

Te trzy ruchy na rynku trenerskim w Polsce pokazują pełen przekrój sposobu myślenia w klubach Ekstraklasy. W Legii zmiany były największe, ponieważ wraz z Romeo Jozakiem do Warszawy trafiło trzech asystentów i dyrektor techniczny. W Niecieczy pożegnano nie tylko głównego szkoleniowca, ale też dyrektora sportowego oraz analityka, a w Gliwicach w całym systemie wymieniono tylko dwie osoby: trenera i jego asystenta.

Jednak istotne i różnorodne jest spojrzenie klubów na długoterminowość nowych zobowiązań, a także sprzeczności z tym związanych. Bruk-Bet Termalica oprócz trenera straciła dwie istotne osoby z pionu sportowego, ale Bartoszek jednoznacznie stwierdził, że w tym najbliższym okresie liczyć się ma tylko to, co dzieje się na boisku. – Musimy jak najszybciej zacząć zbierać punkty, odbudować własne poczucie wartości – tłumaczył nowy trener, którego kontrakt obowiązuje tylko do końca obecnego sezonu. Trudno więc winić Bartoszka za myślenie mecz po meczu, skoro ten układ jest krótkoterminowy.

Inaczej zarządzano zmianą trenera w Piaście. – O naszej współpracy z trenerem Fornalikiem myślimy długofalowo i wiążemy z nią spore nadzieje – zaznaczał prezes Żelem, gdy ogłaszał kontrakt 2+1 z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski. Planowanie na trzy lata jest ambitne, zwłaszcza w lidze, w której tylko trzech trenerów obecnie pracuje w jednym klubie przez minimum połowę tego okresu.

Także dlatego Dariusz Mioduski zdecydował się na rozwiązanie pośrednie, odwracając proporcje z Piasta. Kontrakt Jozaka obowiązuje do końca tego sezonu z opcją dla prezesa, by przedłużył go na kolejne dwa lata. – Ale traktuję zatrudnienie trenera jako plan na trzy lata – podkreślał prezes mistrza Polski, jednocześnie otwarcie przyznając, że jest świadom tego, jak krótkotrwałe są we współczesnym futbolu związki trenerów z klubami.

Legia jest tego przykładem. Chociaż w ostatnich latach cieszyła się wielkimi sukcesami, to każdy z czterech ostatnich triumfów w lidze świętowała z innym szkoleniowcem. Zdobycie mistrzostwa Polski było na dobrą sprawę początkiem końca pracy dla Jana Urbana, Stanisława Czerczesowa i Jacka Magiery. Wyjątkiem jest Henning Berg, który tytuł obronił, w następnym sezonie zajął drugie miejsce i przetrwał – choć jedynie do wczesnej jesieni.

Zrozumiałe jest też to, że w klubach walczących o mistrzostwo limit błędów jest mocno ograniczony. Słabszy początek sezonu nie może przeciągnąć się na kiepskie pół rundy, ani tym bardziej na nawet przeciętne pół roku. Pierwszy kryzys musi być tym ostatnim.

Inaczej jest w większości klubów, które najpierw myślą o przetrwaniu – byciu w najlepszej ósemce po trzydziestu kolejkach – a potem o realizowaniu wizji. Tymczasem na zdrowy rozsądek powinno wyglądać to odwrotnie: wynik jako efekt planowania. W praktyce zmiany w pierwszej części sezonu, jeszcze przed nadejściem jesieni, mają w pierwszej kolejności zapewnić możliwość gry w czołówce w rundzie finałowej – rotacje wiosenne to już niemal wyłącznie ratowanie się przed spadkiem.

Trenerzy zatrudniani jesienią mają więcej czasu na wprowadzenie swoich zmian, mogą mieć wpływ na budowę zespołu w zimowym okienku transferowym, mogą według własnej wiedzy przygotować piłkarzy fizycznie do wiosennego wysiłku. Jednak w ostatnich trzech sezonach spoza trójki najbogatszych i najlepszych klubów z Warszawy, Poznania i Gdańska tylko Maciejowi Bartoszkowi i Kiko Ramirezowi udało się wprowadzić odpowiednio Koronę i Wisłę do grupy mistrzowskiej. Stąd mniej może dziwić fakt, że to pierwszego z nich wybrano w Niecieczy do zrealizowania podobnego zadania.

Statystyki z ostatnich trzech sezonów pokazują, że podobnie jest w przypadku czekania ze zmianą trenera do wiosny. Wtedy nawet trudniej jest osiągnąć graniczny cel – awans do grupy mistrzowskiej. Udało się to tylko w dwóch z piętnastu przypadków: Termalice Bruk-Bet Nieciecza rok temu i Wiśle Kraków w 2015 roku. Podobnie było z Pogonią, ale w Szczecinie w sezonie 2014/15 była to już druga zmiana.

O zmianach trenerów mówi się, że to rotacja jak na karuzeli, ale to porównanie lepiej oddaje specyfikę ich pierwszych dni po zatrudnieniu. Jozak prosto po przylocie do Warszawy ruszył na stadion Legii, gdzie spotkał się z prezesem i podpisał kontrakt, po chwili robił sobie zdjęcia z koszulką i popędził na konferencję prasową. Dopiero kolejne kroki skierował do szatni, gdzie czekał na niego nowy zespół, przemowa nie trwała nawet kilku minut, bo już trzeba było wychodzić na trening.

O braku czasu Jozak mówił również po swoim pierwszym meczu i zwycięstwie (1:0 z Cracovią) cztery dni później, gdy zapytano go o kolejne spotkanie w Pucharze Polski. Chorwat odpowiedział, że wolałby ten czas spędzić z zespołem na treningu, gdzie mógłby najwięcej poprawić, ale też najwięcej zobaczyć. Bo przecież on sam nie ukrywał, że to, co zobaczył wcześniej w meczu było dla niego nowością. – Owszem, oglądałem wcześniejsze spotkania Legii na wideo, ale to nie to samo. Wszystko było dla mnie nowe – tłumaczył.

Jeszcze mniej czasu mieli Fornalik z Bartoszkiem. Pierwszy z nich na ławce debiutował w piątkowym starciu z Arką Gdynia, zaledwie 48 godzin po przejściu podobnego cyklu powitalnego, jak Jozak. Jedyne o co doświadczony szkoleniowiec poprosił to spokój – by móc ten czas jak najefektywniej wykorzystać zamknął siebie i piłkarzy przed światem. Zero wywiadów i nagrań, a wyłącznie myślenie o poprawie sytuacji Piasta.

W jeszcze innych, znacznie spokojniejszych warunkach pracować będzie Bartoszek. Jego pierwszemu treningowi w Niecieczy przyglądały się niemal wyłącznie dzieci, które czekały na swoje zajęcia na murawie obok. Jednak i on w krótkiej rozmowie z „Przeglądem Sportowym” stwierdził, że w przygotowaniach do sobotniego meczu z Lechią Gdańsk zdołał dostrzec u swoich zawodników wyłącznie „chęć do ciężkiej pracy”. Na czas, by ją wdrożyć Fornalik i Bartoszek muszą poczekać aż do przerwy na mecze reprezentacji, w końcu wcześniej czekają ich również spotkania 1/8 finału Pucharu Polski.

Czas jest kluczem do wszystkiego, można też powiedzieć, że ostatnie lato i rekordowo krótka przerwa między sezonami wcale nie była odpowiednim momentem na zmiany. Zwłaszcza patrząc po efektach: z sześciu klubów tylko Jagiellonia Białystok była po dziewięciu kolejkach miejsce w grupie mistrzowskiej, ale odpadła z rozgrywek pucharowych – w kraju i w Europue. Z kolei aż cztery zespoły zajmowały miejsca poniżej dziesiątego, w sumie wszystkie po letniej wymianie trenera wygrały 14 meczów, przegrywając aż 24 razy.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży