Aktualności

[LOTTO EKSTRAKLASA] Arkadiusz Reca, czyli wymyślając piłkarza na nowo

Rozgrywki17.05.2018 

Rolą trenerów jest nie tylko ustalenie treningów i przygotowanie drużyny do spotkania. Mając piłkarzy na co dzień i analizując godzinami ich umiejętności oraz grę, ich wyzwaniem jest dostrzegać coś więcej, by wyciągnąć z zawodników maksimum. Czasem konieczna jest do tego zmiana pozycji, a w Ekstraklasie coraz częściej oznacza to cofnięcie skrzydłowego na bok obrony. Ostatnim przykładem jest Arkadiusz Reca z Wisły Płock.

Z bocznych obrońców LOTTO Ekstraklasy tylko Guilherme Sitya (Jagiellonia Białystok) oraz Ricardo Nunes (Pogoń Szczecin) zaliczyli od niego więcej asyst, jedynie kilku kolejnych dorównało piłkarzowi Wisły Płock dorobkiem bramkowym. Pozycja drużyny Jerzego Brzęczka, a zwłaszcza wyniki w 2018 roku – czwarty rezultat punktowy, najlepsza ofensywa i trzecia najskuteczniejsza defensywa – sygnalizują, że transformacja Arkadiusza Recy ze skrzydłowego do lewego obrońcy odbyła się z korzyścią dla zespołu.

Odkąd Ekstraklasa upublicznia dane systemu Tracab, Reca już po czterech kolejkach był na podium najszybszych zawodników, a w 35. serii spotkań osiągnął pierwsze miejsce. Chociaż wtedy jego Wisła przegrała z Legią w Warszawie (2:3), to jedna z jego akcji – kilkudziesięciometrowy sprint, którym minął dwóch rywali – była najładniejszą w meczu, pokazującą jego umiejętności. Z kolei wcześniej w sezonie udało mu się wziąć udział nawet w bardziej imponującym ataku – było to przeciwko Zagłębiu Lubin – gdy po rajdzie z własnej połowy dostał piłkę dopiero pod linią końcową, a następnie udanie odegrał ją do Jose Kante, który strzelił gola.

Ta akcja wyłącznie pokazała, jak powinien grać nowoczesny boczny obrońca. Jednak ten trend nie jest ani czymś nowym, ani rewolucyjnym – raczej następstwem rozwoju intensywności w futbolu oraz tego, że coraz ważniejsza jest ofensywa od defensywy. Trenerzy są skłonni przymknąć oko na deficyty w grze w obronie, jeśli atak będzie korzystać na zaangażowaniu zawodników z ostatniej linii. Najlepsze przykłady to Marcelo z Realu Madryt (który w niemal co trzecim meczu notuje gola lub asystę), czy Antonio Valencia z Manchesteru United. Ale historia zna również podobnych piłkarzy sprzed kilku dekad: Giacinto Facchetti (lewy obrońca) strzelił dla Interu Mediolan 75 goli w 629 meczach, Tommy Gemmell jako boczny defensor trafiał w finałach europejskich pucharów dla Celtiku.

Na wyobraźnię polskich kibiców oczywiście najlepiej działać będzie przykład Łukasza Piszczka, który w Polsce był znany jako skrzydłowy lub napastnik, a po przejściu do Herthy Berlin Lucien Favre stworzył z niego prawego obrońcę. – On był tym, który wymyślił Piszczka na prawej obronie. Ja wtedy nie dopuszczałem do siebie myśli, że to może wypalić. Ale zostałem postawiony przed faktem dokonanym. Kiedy pojawił się temat transferu z Herthy do Borussii, trener Klopp jasno dał mi do zrozumienia, że widzi mnie w defensywie. Znał moje rozterki, coś wspominał o ewentualnej grze w pomocy, ale sam musiałem zdecydować. I postawiłem na tę prawą obronę. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Nie byłoby jej bez trenera Favre – mówił Piszczek w wywiadzie dla gazety „Polska. The Times” dwa lata temu.

Ten przykład wpłynął nie tylko na postrzeganie Piszczka, ale na to, jak trenerzy w lidze polskiej zaczęli spoglądać na potencjalnych bocznych obrońców. Dziś przeglądając kadry drużyn Ekstraklasy można dostrzec, że na tych pozycjach w defensywie jest wielu piłkarzy, którzy zaczynali i przebijali się na szczyt jako specjaliści w ofensywie. W Jagiellonii Białystok są to Jakub Wójcicki i Łukasz Burliga, w Legii Marko Vesović występuje raz wyżej, raz niżej. Kamil Dankowski w Śląsku Wrocław grał najpierw na boku pomocy, by zostać na stałe cofnięty do obrony. Bartosz Rymaniak, Martin Konczkowski, Bartosz Szeliga, David Niepsuj, Ricardo Nunes, Mateusz Cholewiak, Patrik Mraz byli również wykorzystywani w różnych rolach. Nie ma w tym przypadku.

Reca również wyróżnia się na tle rywali z tych samych pozycji. Należy wśród nich do czołówki najczęściej faulujących (35 przewinień, szóste miejsce), co wynika z braku doświadczenia w tej roli, błędów w ustawieniu. Kolejne statystyki, które świadczą o jego przejściu to najwyższa średnia dryblingów pośród lewych obrońców (3,1 na 90 minut), ale też… pojedynków w powietrzu. Reca udowodnił, że ze swoimi warunkami fizycznymi może rywalizować skutecznie o górne piłki – choćby jednym z dwóch goli strzelonych Jagiellonii Białystok w poprzednim spotkaniu. Te aspekty sprawiły, że prezes Wisły Płock, Jacek Kruszewski stwierdził, iż potencjalne negocjacje w sprawie 22-latka będzie rozpoczynał z kwoty… miliona euro.

Z kolei Jerzy Brzęczek w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” tłumacząc decyzję przestawienia Recy na bok obrony pokazał również, co skłoniło go do podjęcia takiej decyzji i jakie są problemy w tym procesie. – Jego silną stroną nie jest gra plecami do przeciwnika. Występując na skrzydle, trzeba przyjąć piłkę z rywalem za sobą. Arek miał z tym spore problemy, dlatego zdarzało mu się bardzo dużo strat – mówił Brzęczek. – Cały czas uczy się gry w tym sektorze boiska. Każdy mecz działa na jego korzyść. Jest również odpowiednio agresywny i wydolny. Czasami popełnia błędy w ustawieniu, bo ma przyzwyczajenia z gry w pomocy – dodawał.

Uwagi szkoleniowca Wisły są uniwersalne w porównaniu do innych piłkarzy. A dla samego Recy ostatnie tygodnie w grupie mistrzowskiej są doskonałą weryfikacją dotychczasowej nauki gry na lewej obronie. Warto przypomnieć, że w meczu z Legią sprzed tygodnia to on popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki, który stworzył Legii okazję do kontry na 2:0. W spotkaniu z Zagłębiem (1:2) nie zdążył wrócić i nie wyczuł odpowiedniego momentu na powrót z asekuracją przy golu Patryka Tuszyńskiego. Ale już w bezbramkowym remisie z Lechem Poznań wygrał 75% pojedynków, zaliczył sześć prób odbiorów.

Według Jerzego Brzęczka jest to zawodnik, który „w dłuższej perspektywie może być brany pod uwagę w kontekście reprezentacji”. Byłby to interesujący przypadek, zwłaszcza, że na bokach obrony kadry obecnie również występują byli skrzydłowi: oprócz Piszczka jest to Bartosz Bereszyński i Maciej Rybus. Tego ostatniego na defensora przemianował Adam Nawałka. A Reca? W kadrze do lat 20 i 21 występował w formacji ofensywnej, wchodząc na ostatnie sekundy wygranego meczu młodzieżówki z Niemcami w listopadzie 2016 roku zmienił napastnika, Mariusza Stępińskiego. Gdyby w przyszłości pojawił się znów na liście powołanych, swojego nazwiska musiałby szukać w innej rubryce.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży