Aktualności

Ligowa ścieżka Piasta „od ściany do ściany”. Dokąd zaprowadzi gliwiczan?

Rozgrywki26.02.2021 

Skrajne emocje targają w tym sezonie kibicami Piasta. Ich pupile najpierw bowiem dryfowali po dnie ligowej tabeli, jako medalista poprzedniego sezonu, notując najgorszy ligowy start, a potem kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa pokazując wszystkim rywalom plecy. Jaka jest prawda o gliwickiej ekipie?

Piast domowym meczem z Wartą Poznań (0:1) w miniony poniedziałek zakończył efektowną serię dwunastu meczów bez porażki, zarówno w lidze, jak i w Fortuna Pucharze Polski.

Lepsi od faworytów

– Jesteśmy źli. W piłce tak czasem bywa, że zespół, który stwarza więcej sytuacji nie wygrywa i taka sytuacja miała miejsce właśnie w meczu z Wartą. Musimy się jak najszybciej otrząsnąć po tej porażce – mówił po poniedziałkowej przegranej trener Piasta, Waldemar Fornalik.

Niedosyt u szkoleniowca Piasta po tej przegranej mógł być duży, ale paradoksalnie nastroje w gliwickim obozie po domowej porażce i tak są zdecydowanie lepsze aniżeli po remisie w pierwszym spotkaniu z beniaminkiem (0:0). Wtedy to gliwiczanie w Grodzisku Wielkopolskim zdobyli pierwszy punkt w sezonie, cały czas czekając jednak na pierwszą bramkę.

W ostatnich tygodniach takich problemów gliwiczanie już nie mieli. Mistrz Polski sprzed dwóch lat na przełomie rundy jesiennej i wiosennej był bowiem najrówniej grającą drużyną w całej lidze. Od meczu z Cracovią przegranego na wyjeździe 0:1 w połowie października, Piast do minionego weekendu rozegrał dziesięć ligowych spotkań. Pięć wygrał i pięć zremisował, punktami dzieląc się na wyjazdach między innymi z ligowymi liderami, Legią i Pogonią Szczecin. – W tej serii każdy kolejny mecz nas napędzał, dopiero w spotkaniu z Wartą dostaliśmy taki kubeł zimnej wody. Na pewno jednak nie będziemy już wracać do tego co było, trzeba skupiać się na przyszłości... i szukać kolejnej serii zwycięstw – mówił po ostatnim meczu Michał Żyro, który w tym czasie zdobył dwie bramki. Prawdziwym królem polowania był natomiast Jakub Świerczok, który jesienią od pierwszej wygranej w derbach z Górnikiem Zabrze trafiał w każdym spotkaniu ligowym, w którym „Piastunki” cieszyły się z bramek.



W omawianym okresie Piast miał też najwyższą średnią punktów na jedno spotkanie. Co prawda wyżej plasowały się zespoły Pogoni Szczecin i Legii Warszawa, ale w ostatnich tygodniach rozegrały one po dwa mecze więcej. Nad pozostałymi drużynami wspomniana trójka miała znaczącą przewagę. – Na pewno się nie zachwycaliśmy tym, co osiągnęliśmy. Najważniejsza była dobra gra, którą prezentowaliśmy w kolejnych tygodniach. Zwłaszcza to radowało w kontekście słabszego początku sezonu. Ale nie myśleliśmy o tej serii udanych meczów – mówi raz jeszcze trener Piasta. Waldemar Fornalik mógł być zadowolony nie tylko z występów w lidze – Piast awansował też do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski, eliminując z tych rozgrywek Stal Mielec i Pogoń Szczecin.

Przełamanie w derbach

Gliwiczanie mimo bardzo dobrej końcówki rundy jesiennej i początku wiosny wcale jeszcze nie mogą być pewni... utrzymania. Obecnie zajmują trzynaste miejsce i jeden-dwa słabsze występy spowodują, że Piast będzie w bardzo poważnych opałach. Obecne położenie spowodowane jest jesiennym falstartem. Początek sezonu podopieczni Waldemara Fornalika mieli fatalny. Piast po ośmiu rozegranych spotkaniach zamykał ligową tabelę. – Na pewno nie były to miłe chwile dla nas. Znaliśmy swoją wartość, wiedzieliśmy, że stać nas na dużo więcej aniżeli pokazywały wyniki meczów ligowych, ale różne przyczyny powodowały, że nie było zwycięstw. Zmiany w drużynie, gra w pucharach, różne absencje... Wiedzieliśmy jednak, że w pewnym momencie odpalimy – wspomina Martin Konczkowski, jeden z filarów Piasta w tym sezonie.



Na to „odpalenie” trzeba było jednak trochę poczekać. Gliwiczanie w początkowym okresie sezonu nie przegrali tylko dwóch meczów, do remisu z Wartą dołożyli jeden punkt uratowany w ostatnich minutach meczu z Wisłą Płock (2:2). Sześć razy to jednak rywale okazywali się lepsi. Tak słabo w XXI wieku żaden medalista nie zaczynał kolejnej kampanii. Ekipa, która kilka miesięcy wcześniej rywalizowała o czołowe lokaty i ostatecznie zajęła miejsce na najniższym stopniu podium, musiała się martwić o to, czy zdobędzie w ogóle bramkę. I słabym usprawiedliwieniem było to, że latem odeszli między innymi Piotr Parzyszek czy Jorge Felix. – Mieliśmy swoje kłopoty personalne w początkowej fazie sezonu, do tego z czasem na pewno doszła presja. Ale z każdym tygodniem wyglądaliśmy coraz lepiej, próbowaliśmy się przełamać. W derbach wyszło to nam idealnie – dodaje Waldemar Fornalik

Metamorfoza nastąpiła w wyjazdowym meczu z Górnikiem Zabrze (2:1), w ramach dziewiątej kolejki. Spotkanie zostało rozegrane po trzytygodniowej przerwie związanej z występami kadry i zapoczątkowało kolejną serię Piasta. – Na pewno wszyscy bardzo dobrze wspominamy to spotkanie. To był bardzo ważny pojedynek dla kibiców, ale także dla nas. Mocno nas podbudował – mówi Jakub Czerwiński.

Co dalej?

Niechlubna seria z początku sezonu dla kibiców Piasta nie była czymś wyjątkowym. Sezon 2016/2017 gliwiczanie również rozpoczynali w glorii chwały, jako srebrni medaliści. I rozpoczęli równie słabo. Wówczas po dziewiątej kolejce zamykali ligową tabelę, jednak z odrobinę lepszym bilansem. Mieli na koncie siedem punktów i jeden zwycięski mecz. – Pracujemy cały czas, by takie serie i słabsze mecze się nie zdarzały – mówi Gerard Badia, który jest jednym z nielicznych w obecnym zespole Piasta, który pamięta tamte wydarzenia. Ostatecznie Piast sezon 2016/2017 zakończył w dolnej połówce tabeli, na miejscu dziesiątym.



Dzisiaj gliwiczanie, krocząc w lidze niemalże od ściany do ściany, z dystansem punktowym znajdują się... w środku. Co prawda zajmują trzynaste miejsce, ale strata do czwartego Górnika Zabrze wynosi sześć punktów, czyli tyle samo ile gliwiczanie mają „zaliczki” nad ostatnią Stalą Mielec. W którą stronę na ligowym finiszu podąży Piast zależy od najbliższych tygodni – czy porażka z Wartą okaże się tylko wypadkiem przy pracy, jak chcieliby wszyscy w Gliwicach, czy też początkiem kolejnych kłopotów.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności