Aktualności

Lider ekstraklasy gotowy na wszystko

Rozgrywki07.02.2019 
Pozycja w tabeli, a zatem główny argument sportowy, jest przed startem rundy wiosennej po stronie Lechii Gdańsk. Biało-zieloni będą bronić pierwszego miejsca, cała uwaga skupi się więc na nich, na co wydają się przygotowani. Trener Piotr Stokowiec wysyła sygnały, że jego zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, to zaś skłania do postawienia tezy, że Lechia rozpoczyna walkę o... wszystko albo nic.

Gdańszczanie mogą mieć na koniec sezonu wszystko (czytaj: mistrzostwo) bądź też pozostać z niczym (miejsce poza podium, w najgorszym scenariuszu nie dostaną się do europejskich pucharów), dlatego na śmiałe deklaracje z ust któregokolwiek piłkarza Lechii lub Piotra Stokowca nie ma co liczyć. Z drugiej strony, jeśli jesteś liderem, masz trzy punkty przewagi nad drugą Legią Warszawa, i jeszcze większy handicap punktowy nad Jagiellonią Białystok oraz Lechem Poznań, to z miejsca stajesz się faworytem wyścigu o tytuł. Ale czy na pewno? Słuchając trenera i zawodników biało-zielonych można wręcz odnieść wrażenie, że pojęcie faworyt to jedno z mniej lubianych przez nich słów.

Być jak czarny koń

Lechia zakończyła rundę jesienną z 42 punktami. Uzbierała zatem już o trzy „oczka” więcej niż w całym poprzednim sezonie! Tak pokaźny dorobek, gdyż mówimy o 20 meczach, a zatem średniej powyżej dwóch punktów na mecz, to zasługa przede wszystkim bardzo dobrej dyspozycji w domu (siedem zwycięstw, trzy remisy i ani jednej porażki) oraz sporej zaliczki wywalczonej na wyjeździe (połowa zwycięstw na dziesięć możliwych spotkań). W dalszej kolejności należy wspomnieć o skutecznej grze w destrukcji całego zespołu (17 straconych bramek – najmniej w lidze). Trudno, aby w związku z powyższym trener Stokowiec miał powody do narzekania na cokolwiek. A i przed inauguracją rundy wiosennej bije od niego duży optymizm, nawet pomimo urazów.



– Jedynym minusem są kontuzje [urazy leczą Rafał Wolski, Patryk Lipski oraz Lukas Haraslin – przyp. red.], które dotknęły zespół. Wiemy jednak, że Lechia to nie jeden, dwaj piłkarze, a jej siłą jest zespół. Do nowej rundy przystępujemy z wiarą we własne możliwości i poczuciem, że ciężka praca, jaką włożyliśmy w przygotowania, zaprocentuje tym, że nadal będziemy fundować kibicom takie spektakle, jak jesienią. Szkoda, że gramy w sobotę o 20:30, a nie wcześniej, bo jesteśmy tak spragnieni pierwszego meczu, że nie możemy się już go doczekać – powiedział trener lidera LOTTO Ekstraklasy.

Wiara to jedno, szansa na historyczny wynik w Gdańsku, to drugie. Perspektywa mistrzostwa niesie ze sobą wielką odpowiedzialność, presję, czemu drużyna Piotra Stokowca chce przeciwstawić się świadomością, że droga na szczyt to nic innego jak ciągła praca nad sobą. – Myślę, że podstawą ku temu, aby nie zaniedbać tego, co mamy, było zabranie się do pracy pierwszego dnia przygotowań. Nie przespaliśmy okresu przygotowawczego, jesteśmy na pierwszym miejscu, co wiąże się z tym, że gramy o jak najwyższe cele i w tej grze o wysoką stawkę zamierzamy pozostać jak najdłużej. Zdajemy sobie sprawę, że faworyci są gdzie indziej, a my nadal chcemy być... czarnym koniem – przyznał Stokowiec.



Są zamiary i siły

– Odbudowanie marki klubu to długi proces, nie kwestia jednego sezonu. Wiem, że kibice chcieliby sukces na tu i teraz, robimy co w naszej mocy, aby tak było. Jesteśmy zdeterminowani, ambitni, walczymy o realizację swoich marzeń. Mam drużynę głodną sukcesów, a przy tym bardzo zdyscyplinowaną. Postawiliśmy na pracę, dobrą organizację, chcemy obronić pierwsze miejsce. Nie zrażamy się urazami, to są przeszkody w drodze do celu. Budujemy dodatkowe zaplecze, poszerzyliśmy sztab dzięki czemu możemy skupić się na indywidualizacji treningów, rozwoju poszczególnych zawodników i całej drużyny. W poprzedniej rundzie dobra organizacja była naszą siłą. Chcemy dołożyć do tego ofensywę, niemniej sztuką jest wykorzystanie potencjału zespołu. Pilnujemy swoich mocnych stron. I taką mam wizję walki o najwyższe cele – wyjaśnił trener biało-zielonych.



Wizja i słowa, które dobiera ją opisując, definiują jego Lechię. Stokowiec stworzył drużynę gotową na wszystko. – Wiedza o zawodnikach zmienia optykę patrzenia na zespół całościowo. Często oczekiwania kibiców są inne niż nasze możliwości, a my po prostu musimy dobrać odpowiedni model gry. Jeśli chodzi o wydobycie potencjału, to osiągnęliśmy wysoki procent skuteczności. Postaramy się być w samym centrum piłkarskiej mapy Polski – zaznaczył Stokowiec.

Bezzasadne jest zatem stawianie pytania, czy gotowość oznacza bicie się o mistrzostwo? Co innego, gdy pytanie brzmi: „Mierzyć siły na zamiary, czy mieć zamiary, a nie mieć siły?”. – Lechia zawsze powinna być pod parą do walki o najwyższe cele i widzę, że jest na to przygotowana. Po czym to wnioskuję? Po Piotrze Stokowcu. Cechuje go praca, praca i jeszcze raz praca. Dowody na to mamy w postaci obecnego miejsca w tabeli, wyników w rundzie jesiennej, a także samej grze Lechii, która naprawdę może się podobać – mówi nam Józef Gładysz, jeden z bardziej zasłużonych piłkarzy gdańskiego klubu.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności