Aktualności

Lech – Lechia, czyli wiwat młodzieżowcy!

Rozgrywki21.02.2020 
Nie ma drugiego klubu w Polsce, w którym młodzieżowcy odgrywają tak znaczącą rolę, jak w Lechu. Poznańska młodzież jest najlepsza liczbowo w PKO Ekstraklasie. Wiosną z kolei coraz mocniej dają o sobie znać młodzi piłkarze Lechii. I nie chodzi o statystyki, ile sam fakt ich licznej obecności w kadrze meczowej. W niedzielę (godz. 17:30, transmisja w Canal+ Sport 3) ci młodzieżowcy zagrają przeciwko sobie.

Lechia pod względem liczby minut oraz goli i asyst młodzieżowców jest daleko w tyle za Lechem Poznań (13 trafień zawodników „Kolejorza” przy ani jednym młodego lechisty; 6359 minut spędzonych na boisku przez tychże wobec 3101 minut gdańszczan). Ba, nie jest nawet na podium, mimo to ostatnimi czasy sporo mówi się o młodzieżowcach biało-zielonych. W pierwszym meczu rundy wiosennej na ławce Lechii zasiadło siedmiu zawodników poniżej 20. roku życia! Mało tego, ich średnia wieku wynosił 17,5 roku! Nie licząc Egy Maulany Vikriego (19 lat), byli to sami Polscy: Maciej Woźniak (18 lat), Filip Dymerski (17 lat), Marcel Wszołek (17 lat), Paweł Żuk (19 lat), Kacper Urbański (15 lat), Jakub Kałuziński (17 lat).

Z gimnazjum na uniwersytet

Ponadto ze Śląskiem w pierwszym składzie zagrali Rafał Kobryń (20 lat) oraz Tomasz Makowski (20 lat). Daje to łącznie ośmiu polskich zawodników spełniających kryteria młodzieżowca. Lech natomiast spotkanie z Rakowem Częstochowa rozpoczął z czterema młodziezowcami w składzie (Jakub Kamiński, Tymoteusz Puchacz, Filip Marchwiński, Kamil Jóźwiak). Pięciu kolejnych siedziało na ławce (Karol Szymański, Tomasz Dejewski, Jakub Moder, Juliusz Letniowski, Mateusz Skrzypczak, Filip Szymczak). Letniowski, Moder oraz Szymczak weszli z ławki. Ten drugi strzelił nawet gola. Do siatki trafił także Jóźwiak (na zdjęciu poniżej). Stokowiec przeprowadził we Wrocławiu tylko jedną zmianę, wpuszczając na boisko Pawła Żuka.



Trzymając się jednak faktów, wypada wspomnieć, że o ile w Lechu tryb młodzieżowiec został włączony od początku tego sezonu, o tyle w Lechii stało się to na skutek sytuacji kadrowej. Zimą z Gdańska odeszło wielu doświadczonych zawodników, skład został odmłodzony, w dodatku przed Śląskiem urazy leczyło kilku zawodników, stąd szkoleniowiec gdańszczan sięgnął po młodych zawodników. Ale to nie tak, że nagle musiał podejmować radykalne kroki. Był na to przygotowany, w trakcie zimowego okresu przygotowawczego wnikliwie obserwował młodzież, aby postawić wiosną na odpowiednich graczy.

– Powierzono mi misję przebudowy zespołu i się jej podjąłem. Jako trener muszę patrzeć w szerszej perspektywie i zadbać o to, żeby ta budowa odbywała się na wielu frontach. Dbając również o zawodników, którzy mają być przyszłością zespołu. Na obozie w Turcji było 11 zawodników urodzonych po 2000 roku, chciałem ich lepiej poznać, zobaczyć, jaki mają potencjał, żebyśmy przypadkiem nie ściągali piłkarzy gorszych od tych, których mamy do dyspozycji na miejscu. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest łatwo przeskoczyć od razu z gimnazjum na uniwersytet i dlatego musimy mieć dużo cierpliwości – powiedział Stokowiec.

Brak obaw zaprocentował

Można więc wnioskować, że Lechia powoli idzie drogą, którą Lech zapoczątkował. – Mamy bardzo dobrą akademią, która jest naszym oczkiem w głowie. Najzdolniejszych wychowanków wprowadzamy do pierwszej drużyny. To najważniejszy punkt obecnej filozofii. Bardzo często porusza się w Polsce temat napływu starszych, zagranicznych piłkarzy, niekoniecznie lepszych od Polaków. My pokazujemy inną drogę – podkreślił szkoleniowiec „Kolejorza” Dariusz Żuraw w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

W drugim spotkaniu tej rundy, przeciwko Piastowi Gliwice, trener biało-zielonych zmieścił w osiemnastce sześciu młodzieżowców. Dwóch z nich – Kacper Urbański (na zdjęciu poniżej) oraz Kobryń (ostatnie zdjęcie tekstu) wybiegli na boisko od pierwszych minut. W odwodzie Stokowiec miał Karola Filę, Żuka, Dymerskiego oraz Kałuzińskiego. Fila wszedł na zmianę. Mimo rywalizacji z mistrzem Polski, Stokowiec nie bał się rzucić na głęboką wodę Urbańskiego. Dla 15-latka był to debiut w pierwszym składzie. Urbański już wcześniej (21 grudnia 2019 roku) został najmłodszym debiutantem w historii Lechii. Wyprzedził Sławomira Wojciechowskiego, który debiutował, mając 15 lat, 7 miesięcy, 23 dni. Urbański w dniu premierowego występu miał 15 lat, 3 miesiące oraz 14 dni.



– Mogę tylko pochwalić Kacpra, że nie zjadła go trema, rozegrał bardzo poprawny mecz. To jest część założeń, które chcemy realizować, czyli stopniowo wprowadzać do gry młodych zawodników, czy to z Polski, czy zagranicy. To był naturalny wybór, chociaż zastanawialiśmy się też nad dwa lata starszym Jakubem Kałuzińskim, bo obaj prezentują podobny styl i równie dobrze prezentowali się w okresie przygotowawczym. Ja się nie boję takich decyzji, może mało popularnych, ale kiedyś ci chłopcy muszą zacząć grać. Cieszę się, że ten mój brak obaw zaprocentował – stwierdził opiekun biało-zielonych.

Ze słów Stokowca wynika, że wiosną będzie konsekwentny w dawaniu szansy młodzieżowcom. – Szukamy nowych „Haraslinów” zarówno wśród zawodników zagranicznych, ale również naszych wychowanków. Musimy na pewne rzeczy patrzeć w perspektywie nie najbliższych kolejek czy nawet miesięcy, ale wręcz sezonów. I wierzę, że to wszystko wyjdzie nam na dobre, bo na stawianiu na młodych zawodników jeszcze nikt nie stracił – tłumaczył.


A Lech? Z Cracovią od pierwszych minut na murawie pojawili się młodzieżowcy w osobach Kamińskiego, Jóźwiaka i Puchacza. Na rezerwie byli Szymański, Dejewski, Moder, Skrzypczak, Szymczak, Marchwiński. Zatem w niedzielnym starciu przy Bułgarskiej czeka nas pojedynek, w którym główne role mogą odegrać młodzieżowcy. Bo przecież zarówno Żuraw, jak i Stokowiec dysponują sprawdzonymi już w bojach młodzieżowcami, a i kolejni czekają, aby się pokazać. 

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności