Aktualności

Kasperczyk ponownie w Podbeskidziu. Wariant bezpieczny lub... szeryf w salonie

Rozgrywki07.01.2021 
Kibicom Podbeskidzia z najfajniejszym okresem w historii klubu kojarzy się trener Robert Kasperczyk. Dzisiaj 53-letni szkoleniowiec wraca do Bielska-Białej. Jak sam podkreśla, wraca do klubu, któremu się nie odmawia i który darzy szczególną estymą. Ale obecne Podbeskidzie to zupełnie inny klub niż ten, w którym Kasperczyk pracował 10 lat temu. A nowy-stary trener ma za zadanie utrzymać pozytywną opinię o sobie wśród kibiców.

Gdy w ostatnich tygodniach plan trenera Krzysztofa Bredego na Podbeskidzie na oczach kibiców dosłownie zaczął sypać się jak domek z kart, jednocześnie zaczęto zastanawiać się nad alternatywą. Kto mógłby być nowym trenerem Podbeskidzia? Wśród wielu nazwisk, które się pojawiały, osoba trenera z Krakowa była raczej pewnym wzorem do poszukiwań, aniżeli jednym z konkretnych następców.

Powrót do historii

Dzisiaj w Bielsku-Białej starają się ten ruch i decyzję racjonalnie argumentować. – Zmiana trenera to zawsze trudna decyzja, przecież trzy miesiące temu z trenerem Brede świętowaliśmy sukces. Szukaliśmy szkoleniowca, który jest zdeterminowany, chce jeszcze coś osiągnąć w swoim życiu sportowym i tak drogą eliminacji padło na Roberta Kasperczyka – mówił w niedzielę w programie „Cafe Futbol” prezes Podbeskidzia, Bogdan Kłys.

Nie oznacza to oczywiście, że trener Brede się wypalił, czy że konkurentom Kasperczyka do pracy w Podbeskidziu brakowało determinacji. Jeszcze na ostatniej prostej wydawało się, że nowym trenerem bielszczan będzie Tomasz Tułacz, który ostatecznie nie zdecydował się opuścić Niepołomic. Fakt jest jednak również taki, że Kasperczyk to wariant najbardziej pewny... w niepewnej przyszłości Podbeskidzia. – Szukaliśmy trenera, który chciałby pracować w Podbeskidziu i wprowadzić klub na odpowiednie tory – akcentuje prezes bielszczan, który z nowym trenerem zdecydował się podpisać jedynie półroczny kontrakt.



Trener Kasperczyk jest autorem największych sukcesów Podbeskidzia, z przełomu pierwszej i drugiej dekady tego wieku. Historyczny awans do ekstraklasy, gra w półfinale Pucharu Polski. Momenty, które chociaż trochę zakurzył już czas, z wielkim rozrzewnieniem wspominane są przez kibiców „Górali”. I chociaż wielu fanów Podbeskidzia miało innych faworytów na następcę trenera Bredego, to chociażby ze względu na przeszłość i szacunek, przy nominacji Kasperczyka nikt głośno nie protestował.

Święta myślami w pracy

Szacunek to zresztą w relacjach „Górali” z trenerem Kasperczykiem uczucie, które jest dość mocno odczuwalne. Trener nigdy nie ukrywał, że Podbeskidzie zajmuje w jego sercu szczególne miejsce. Fakt, że może wrócić na ławkę trenerską w ekstraklasie i to jeszcze w Podbeskidziu, zapewne miało szczególne znaczenie przy podjęciu decyzji. – Spotkał mnie ogromny zaszczyt, gdy otrzymałem pierwszy telefon od prezesa Podbeskidzia. Początkowo to była oczywiście sondażowa rozmowa, jeszcze bez konkretów. Wstępnie rozmawialiśmy, ale ustaliliśmy, że jestem chętny do podjęcia rozmów. Podbeskidzie to szczególne miejsce dla mnie, więc nie wypada odmawiać – tłumaczy Kasperczyk.

Nowy-stary trener bielszczan w ostatnich latach na ławce trenerskiej nie zasiadał. Pracował w Cracovii, gdzie przez ostatnie cztery lata był dyrektorem akademii. Powrót do roli trenera, jak sam podkreśla, jest jednak dla niego wejściem do naturalnego środowiska. – Jestem człowiekiem bardzo głodnym pracy w szatni, takiej adrenaliny stricte trenerskiej. To będzie widać nie tylko na początku mojej pracy w Podbeskidziu. W szatni czuję się najlepiej. Do bielskiej szatni trzeba wejść, jak szeryf do salonu – mówił, podkreślając ilość pracy, którą cały sztab Podbeskidzia w najbliższych dniach musi wykonać. Sześciu piłkarzy już zostało wystawionych na listę transferową, bielszczanie też, jako jedni z pierwszych, rozpoczęli przygotowania po krótkiej przerwie. – Już w święta dało się zauważyć, że jestem nieobecny w domu. Żyłem pracą – dodaje z uśmiechem.



Głowa będzie kluczowa

Kasperczyk wraca na trenerską karuzelę po czteroletniej przerwie. Do klubu, dzięki któremu został bliżej przedstawiony kibicom. – Wraca jednak na pewno inny Robert Kasperczyk. Przede wszystkim z większym doświadczeniem, zdobytym w ostatnich pięciu latach. Miałem przyjemność pracować w klubie ekstraklasowym, oglądać prawie każdy trening. Najpierw u trenera Jacka Zielińskiego, teraz u Michała Probierza. Od każdego z tych trenerów można się było wiele nauczyć, chociaż są to dwie zupełnie inne szkoły, ale jednak z każdej można było coś zaczerpnąć. Cały czas miałem kontakt z polską ligą – mówi o swoim pobycie w Cracovii, gdzie przede wszystkim jednak skupiał się na pracy z młodzieżą. – To mnie również wzbogaciło – zapewnia.

Dzisiaj Kasperczyk staje być może przed najtrudniejszym zadaniem. Co prawda do utrzymania wystarczy wyprzedzić tylko jedną drużynę, ale kibice pod Klimczokiem mają nadzieję, że bielszczanie będą momentami porywać, jak w meczach, gdy pod wodzą Kasperczyka robili awans (to ten lepszy scenariusz) lub po prostu będą grali skutecznie i pragmatycznie. Na miarę możliwości posiadanych zawodników. Bo takie Podbeskidzie Roberta Kasperczyka kibice również pamiętają, a jesienią właśnie był to jeden z największych zarzutów do trenera Bredego. Nie dostosowanie stylu gry do umiejętności zawodników. – Pracujemy cały czas nad tym, by ten zespół się zmieniał, nad wzmocnieniami. Jestem cały czas w kontakcie z działem sportu. Mentalność zawodników będzie miała kluczowe znaczenie. Nie tylko aspekty sportowe, kto jaki ma potencjał techniczny czy fizyczny, ale patrząc na to jaki mamy cel, to czynnik mentalny będzie tutaj dominujący – opowiada o zmianach trener bielszczan.

Współpraca z dyrektorem sportowym

Wspominany wcześniej przez trenera „dział sportu”, to przede wszystkim przygotowywany do roli dyrektora sportowego Czech Jan Nezmar. Między innymi jego osoba pokazuje, że dzisiaj Kasperczyk będzie musiał się poruszać w zupełnie innej strukturze i rzeczywistości niż dekadę temu. Jedna rzecz, to oczekiwania i presja, z którą będzie musiał sobie poradzić. Do tej pory Kasperczyk w takiej sytuacji się nie znajdował, chociaż pewnie mało kto pamięta, że pierwszym zadaniem trenera przy premierowym podejściu do Podbeskidzia również było utrzymanie klubu. Tyle, że w pierwszej lidze. Cel ten udało się zrealizować.

Inna sprawa, to właśnie współpraca z Nezmarem, który docelowo będzie dyrektorem sportowym Podbeskidzia. Na razie ma podpowiadać i być doradcą do spraw sportowych. – Jestem dzisiaj lepszym trenerem niż byłem, gdy odchodziłem z Podbeskidzia. Również pod względem zarządzania ludźmi, trenerami, których miałem pod sobą w Cracovii, a którzy trenowali młodych zawodników. Pod tym względem wiele się nauczyłem, także w innych klubach na niższych szczeblach, które w międzyczasie trenowałem – mówi Kasperczyk, który po odejściu z Podbeskidzia pracował jeszcze jako trener w Stali Rzeszów, Motorze Lublin, Limanovii i Sandecji Nowy Sącz.



Zmiany nastąpiły także w samym sztabie szkoleniowym Podbeskidzia. Do grona współpracowników nowego trenera dołączył między innymi Jerzy Lipczyński, który będzie odpowiadał za przygotowanie fizyczne zawodników. – Zawsze chciałem być członkiem sztabu szkoleniowego drużyny ekstraklasy. Kolejnym marzeniem jest utrzymanie klubu w elicie i robimy wszystko, by ten cel udało się zrealizować – mówi młody przedstawiciel sztabu szkoleniowego bielszczan.

Odświeżyć pomnik

O realizacji tego planu w klubie marzą wszyscy. Złośliwi mówią, że pracę trenerską Kasperczyka można podzielić właściwie na dwa etapy. Podbeskidzie, gdzie trener jest bardzo dobrze wspominany, oraz na pozostałe kluby. Dzisiaj można ten bielski pomnik podtrzymać albo zburzyć... – Moje marzenie się spełniło, wróciłem do ekstraklasy. Ode mnie zależy czy będę to pielęgnował, czy też… zepsuję. Drugiej opcji nie biorę jednak pod uwagę. Jestem mocno zdeterminowany – dodaje na koniec człowiek, który ma spowodować, że w nowe Podbeskidzie wstąpi stary, trenerski duch.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności