Aktualności

Jak zbudować sobie młodzieżowca?

Rozgrywki08.11.2019 
Najpierw były obawy, a potem szukanie rozwiązania. W klubach Ekstraklasy przepis o obowiązku gry młodzieżowca sprawił, że latem nie tylko naprędce szukano odpowiednich kandydatów, ale też w trakcie rozgrywek dodatkowo się z nimi pracuje. – O Jagiellonii mówiło się, że będzie miała największy problem, ale my się tym nie sugerowaliśmy, bo widzieliśmy naszą młodzież w treningach – mówi Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii. Między innymi w Białymstoku dla młodzieżowców wprowadzono piłkarskie korepetycje.

Zwykle w popołudniowy poniedziałek przy Oporowskiej we Wrocławiu dzieje się więcej, niż w inne dni. Na murawę boiska treningowego nie wychodzi cały zespół, ale tylko najmłodsi z kadry Śląska plus zaproszeni na zajęcia piłkarze rezerw. Trener Viezslav Lavička wraz ze swoim sztabem przygotowują trening indywidualny, który ma podnieść jakość i sprawić, by najstarsza drużyna w lidze (według średniej wieku wyjściowej jedenastki) miała zapewniony większy dopływ młodej krwi.

Większy, ponieważ obecnie Śląsk ma najniższy w lidze procent rozegranych minut przez młodzieżowców (9,26%). Wynik ten opiera się głównie na dorobku Przemysława Płachety (1143 minuty), a udział pozostałych jest znikomy: Mateusz Hołownia zagrał w sześciu spotkaniach, ale tylko dwukrotnie w pierwszym składzie (203 minuty), z kolei kontuzjowany obecnie Adrian Łyszczarz zaliczał tylko epizody (11 minut). W ostatniej kolejce po raz pierwszy na boisku pojawił się Piotr Samiec-Talar, wchodząc w 82. minucie spotkania z Wisłą Płock (3:1).

Właśnie w kontekście tego ostatniego z młodzieżowców Lavička mówił po meczu, że wejście zawdzięcza sumiennej pracy na dodatkowych treningach. – To dowód dla wszystkich młodzieżowców. Są zaangażowani, wykonują sumienną pracę, trenują dodatkowo. Potrzeba jeszcze cierpliwości. Większości z nich brakuje konsekwencji, to normalne. Rzadko utrzymują formę na najwyższym poziomie, to raczej sinusoida. Podobnie jest z Płachetą. Jego pierwsze występy były na bardzo wysokim poziomie, ostatnio prezentuje się słabiej, ale trzeba zauważyć, że dziś zrobił dużo dobrych rzeczy. Rozmawiamy z nim, młodzieżowcy trenują dodatkowo, by pomóc im w progresie – tłumaczył czeski szkoleniowiec.

To był jego pomysł, zresztą Śląsk stara się coraz mocniej przedstawiać jako klub, który młodzieżowcom oferuje miejsce do rozwoju. Przekonanie Płachety było jednym z ważniejszych kroków, podobnie jak zatrudnienie Przemysława Bargiela. Jednak same obietnice nie wystarczają, na wejście do pierwszego składu trzeba sobie zasłużyć – także poprzez poniedziałkowe korepetycje.

Jednak Śląsk nie jest w lidze wyjątkiem, choć w większości przypadków dodatkowa praca z młodzieżowcami zaczęła się latem. Głosy krytyki oraz niepewności wobec wprowadzonego obowiązku gry zawodnika urodzonego w 1998 roku i później wciąż słychać, lecz za kulisami sztaby zaczęły pracę. To nie tak, że podejście zmieniło się o 180 stopni, że dopiero odkryto indywidualne treningi czy analizy – po prostu zabrano się za bardziej dynamiczne nadrabianie materiału. Zdarzało i wciąż zdarza się jednak tak, że jedyne dodatkowe zajęcia są inicjowane przez zawodników lub ich menedżerów. A w klubie pozostaje to opcjonalne, lub ogranicza się do zostawania dłużej po treningach.

Do przepisu podchodzono sceptycznie także w Białymstoku. W poprzednim sezonie Jagiellonia miała piątą najwyższą średnią wieku w lidze, czwarty najniższy czasowy udział w grze młodzieżowców. A w obecnych rozgrywkach pierwszego gola strzelił 18-letni Bartosz Bida, najskuteczniejszym zawodnikiem jest trzy lata starszy Patryk Klimala. Duet młodzieżowców zdobył jedną trzecią bramek białostoczan, gdy w ostatnim sezonie niewiele wyższa proporcja goli zespołu dotyczyła Polaków w ogóle.

Zauważa to także Ireneusz Mamrot. – Należy rozpatrywać ich jako dwa różne przypadki. Patryk jest już na pograniczu, kończy wiek młodzieżowca, grał u nas dużo więcej. U niego trzeba było poprawić grę głową, bez piłki, ale też sprawy mentalne i nad nimi najmocniej pracowaliśmy. Bartek jest na innym etapie. Wskoczył, pomaga nam i mogę tylko żałować, że miał drobne urazy, przeziębienie, bo tych minut miałby jeszcze więcej – zapewnia szkoleniowiec Jagiellonii.

W Białymstoku doszło do jeszcze jednej ważnej zmiany: zespół nie trenuje już w kameralnej, by nie powiedzieć straszącej warunkami bazie w Pogorzałkach, lecz ma swoje tereny, boiska i zaplecze w mieście. Mamrot podkreśla, że dzięki temu oraz z konieczności gry młodzieżowcem napędzono projekt korepetycji dla młodzieżowców. Średnio dwa razy w tygodniu po zajęciach niemała grupa zawodników zostaje z asystentami i pracuje dodatkowo. Jak podkreśla trener Jagiellonii, nie tylko dotyczy to braków, ale również doskonalenia cech wiodących.

– W treningu głównym opieramy się na taktyce i motoryce, nie zawsze jest możliwość, by ułożyć zajęcia pod każdego indywidualnie. Dlatego pracujemy z nimi ponad to, bo uważamy, że zawodnicy w takim wieku mogą poprawiać i rozwijać. Starsi również, ale przy młodzieżowcach zależy nam na tym, byśmy to my nadzorowali i prowadzili. Głównie są to takie rzeczy, jak przyjęcie kierunkowe, gra słabszą nogą, głową… – wylicza Mamrot. W jego sztabie odpowiada za to głównie Rafał Grzyb, do niedawna czynny zawodnik Jagiellonii.

Jednym z kontrargumentów reformy było to, że otrzymujący miejsce w składzie młodzieżowcy nie będą pracowali tak ciężko, ich podejście do zawodu i treningów zmieni się na gorsze. – Miałem obawy, ale muszę przyznać, że to dla nich pozytywna motywacja – zauważa jednak Mamrot. – Przynajmniej ja mam taką grupę młodych chłopców, którzy wyczuli swoją szansę. Nie, że coś im się należy. Kilka razy zdarzyło się, że Bartek i Patryk grali razem, pewnie byłoby tych meczów więcej, gdyby nie choroby pierwszego z nich. Nie było takiej sytuacji, że musiałem robić rywalizację między młodzieżowcami i osobną dla reszty drużyny. Oni są jednością. Nie chwalę ich na pokaz, ale jestem bardzo zadowolony z zaangażowania – dodaje.

Szkoleniowiec Jagiellonii przedstawia cały proces. – Oni sami chcą zostawiać po treningach, pytają się, czy dzisiaj też dodatkowe zajęcia, a nawet jak nie ma ich, to jeszcze coś robią dla siebie. Przede wszystkim pracujemy nad szybkością podejmowania decyzji. To są chłopcy, którzy byli dobrze wyszkoleni, ale zawsze jest ten okres pierwszego wejścia w trening seniorski, różne gry zadaniowe i pojawiają się straty. Mają mniej miejsca i z tego tworzy się pole do poprawy. Zaczęliśmy nad tym pracować już na obozie, przeszli ten etap bardzo szybko i teraz na treningach już nie ma wielkiej różnicy – tłumaczy.

Nie wszędzie jest również tak, że przygotowywane są specjalne zajęcia, w części klubów można usłyszeć, że „młodzieżowcy mogą zostawać, ale nie ma obowiązku”. Gdzie indziej nadrabianie materiału odbywa się poprzez indywidualne analizy wideo, omawianie błędów popełnianych w meczach lub nawet wysłanie nagrań bez słowa komentarza. W jednym klubie tłumaczono, że „najlepszym sposobem jest podpatrywanie starszych kolegów”. Chociaż sztaby trenerskie się rozrastają, to również w tym względzie pozostają rezerwy. W Lechii Gdańsk młodzieżowcy mogą liczyć na wsparcie, ale w poprzednim sezonie w wywiadzie z „Rzeczpospolitą” Piotr Stokowiec mówił, że w idealnych warunkach miałby jeszcze dziesięć osób do pomocy. Dwóch młodzieżowych reprezentantów Polski występujących w zagranicznym, choć nie zachodnim klubie ma specjalnego trenera od wszystkich kwestii związanych z grą defensywną.

Potrzeba chwili czy pragmatyczne podejście trenerów… Różne są powody dla których w części sztabów drużyn Ekstraklasy pracuje się dodatkowo z młodzieżowcami. Możliwe, że koniec końców najważniejsza nie okaże się zmiana samego przepisu, ale sposobu myślenia o piłkarzach wchodzących w seniorski futbol na najwyższym poziomie w kraju i ich potrzebach. Nawet Ireneusz Mamrot potwierdza, że Klimala i Bida nie są „skończonymi produktami”, jednak efekty indywidualnej pracy jego sztabu i zawodników nie tylko rozwiały obawy, ale nawet wskazały kolejny możliwy kierunek rozwoju i działania.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności