Aktualności

Gdyńska brygada JJ – Jankowski i Janota, czyli polska siła Arki

Rozgrywki24.11.2018 

Jeszcze tylko w dwóch drużynach LOTTO Ekstraklasy Polacy mają tak duży wpływ na wyniki zespołu (udział w ponad 70 procentach wszystkich bramek), jak w Arce Gdynia. To Śląsk Wrocław i Pogoń Szczecin. W ekipie Zbigniewa Smółki bardzo dobrą robotę wykonują Michał Janota i Maciej Jankowski, których odpowiednio: 8 i 9 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej przekłada się na 81 procent goli strzelonych przez Arkę.

Trenerzy do tego typu statystyk podchodzą z dużą rezerwą, bo to jednak mały wycinek z całości, ale wkład Michała Janoty i Macieja Jankowskiego w rezultaty osiągane przez żółto-niebieskich jest tak widoczny, że trudno obok tego przejść obojętnie. O ile Janota od początku tego sezonu wszedł w buty lidera Arki, o tyle Jankowski na jedną z głównych postaci gdyńskiej drużyny wyrósł w ostatnich kolejkach. Co prawda pierwszą bramkę zdobył w 5. kolejce, przeciwko Wiśle Płock, to dopiero od starcia z Zagłębiem Sosnowiec (2:2) jego dyspozycja zaczęła rosnąć. Już w pojedynku z beniaminkiem ekstraklasy pokazał się z bardzo dobrej strony, kiedy odegrał piłkę piętą do Luki Zarandii, a ten wykończył akcję golem. Od tego czasu indywidualne liczby "Jankesa" były coraz lepsze. Gol z Legią Warszawa, dwa trafienia z Zagłębiem Lubin, bramka we Wrocławiu ze Śląskiem, wreszcie popis w ostatniej kolejce z Miedzią Legnica – dwie asysty i trafienie. W niedzielę do siatki trafił również Michał Janota. Tym samym duet Jankowski - Janota ma na koncie już 12 trafień (po sześć każdy z nich). Na tym jednak bilans obu zawodników się nie kończy, gdyż „Jankes” ma trzy asysty, o jedną więcej od Janoty. Łącznie daje to 17 asyst i goli, a więc udział w 81 procentach wszystkich bramek drużyny (21).

Uwolnić potencjał

Dodajmy także, że taki sam procentowy udział w golach strzelonych przez Arkę mają Polacy. Oprócz Jankowskiego i Janoty, na listę strzelców wpisali się ponadto: Damian Zbozień (dwa razy), Mateusz Młyński, Michał Nalepa, Rafał Siemaszko (po razie). To najlepszy zespołowy wynik w LOTTO Ekstraklasie. Polacy w Śląsku Wrocław zdobyli 19 goli (79 procent z całości), w Pogoni zanotowali o dwa trafienia mniej, lecz w omawianym zestawieniu "Portowcy" są tylko o jeden punkt procentowy gorsi aniżeli wrocławianie.

Nie podlega dyskusji, że polska siła Arki bierze się z duetu JJ. – Mam grupę piłkarzy, z którymi ciężko pracuję. Jednemu metody treningowe, trener, taktyka, sposób prowadzenia zespołu pasuje, drugiemu nie. Jednemu szybciej podpasuje styl, innemu wolniej. Moją rolą natomiast jest, aby jak największa grupa zawodników poprzez ciężką pracę rozwijała się, podnosiła swoje umiejętności motoryczne, mentalne, techniczne, taktyczne i tak dalej. Dlatego cieszę się, że w bardzo dobrej formie są Jankowski i Janota, uważam też, że prawie reprezentacyjną formę ma Adam Deja – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka trener gdynian Zbigniew Smółka.

Deja – jego przyjście zapoczątkowało progres w grze żółto-niebieskich, na czym najbardziej skorzystał właśnie Jankowski. Można stwierdzić, że były zawodnik Cracovii był brakującym elementem w układance Smółki. Kimś, kto zapewnił bufor bezpieczeństwa w środku pola, dzięki czemu kreatywni zawodnicy gdyńskiej drużyny mogli skupić się na tym, co wychodzi im najlepiej. Inna sprawa, że Smółka znalazł optymalne miejsce „Jankesowi”, gdzie ma pełną swobodę w grze. 28-latek jest fałszywym skrzydłowym (lub też fałszywy napastnik), nie jest jednak całkowicie przywiązany do skrzydła. – Maciek zawsze miał odpowiedni potencjał – przyznaje trener Arki.

Nie blokować zawodnika

To poniekąd tłumaczy nowy pomysł szkoleniowca na Jankowskiego. Bo atuty Janoty były mu już wcześniej dobrze znane, kiedy pracował z pomocnikiem w Stali Mielec. Tutaj dużą rolę odegrało zaufanie, jakim obdarzyli się piłkarz i trener. Teraz ten wzajemny szacunek procentuje z korzyścią dla gdynian. Tak samo jest w przypadku „Jankesa”. Smółka zaufał Jankowskiemu, a ten odpłaca się wysoką dyspozycją. – Nigdy nie krytykuję zawodników za złe zagrania jeśli wynikają one z próby kreatywnej gry. Oni muszą dostać zaufanie. W ostatnim czasie jestem zadowolony z realizacji zadań. W tym się bardzo poprawiliśmy, w pierwszych kolejkach mieliśmy z tym problem. Ważne, żeby piłkarzy do siebie przekonać – tłumaczy opiekun Arki.

Jeśli zawodnik przekona się do trenera, to potem przekonuje na boisku, co dobitnie pokazuje przypadek brygady JJ z Gdyni. – I tutaj dochodzimy do innego punktu: problem Cvijanovicia, który przecież nie jest słabym piłkarzem, nazywa się Janota.  Jestem zdania, że w tej rundzie Michał Janota prezentuje reprezentacyjną formę. Chciałbym zobaczyć Michała grającego wokół najlepszych piłkarzy Polski. Uważam, że jest w stanie sobie poradzić w takich warunkach – stwierdza Smółka.

Aktualna dyspozycja Janoty i Jankowskiego jest pochodną kilku czynników. Kluczem okazało się danie tym piłkarzom wolnej ręki w działaniu na murawie.  – Trener Smółka zobaczył, że mam atuty, dzięki którym mogę dać drużynie dużo możliwości, grając na skrzydle. Ta pozycja nie ogranicza mnie w żaden sposób, nie zamyka w określonym schemacie. Lubię mieć wybór, jeśli chodzi o zagranie – mówił Jankowski w rozmowie z niżej podpisanym. Przy okazji stwierdził też, że do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć. Tak się składa, że Janota oraz Jankowski zbliżają się do trzydziestki, nadszedł więc czas, żeby pokazali swoje prawdziwe oblicze.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży