Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Juliusz Letniowski – wychowany przez Lechię, a zachwyca w Arce

Rozgrywki22.09.2020 
Początek sezonu w Arce należy do Juliusza Letniowskiego. 22-letni pomocnik, wypożyczony z Lecha Poznań, bardzo dobrze spisuje się w nowej drużynie żółto-niebieskich, którzy po spadku przeszli gruntowną przebudowę. Letniowski jest jedną z nowych twarzy i zarazem liderem tej Arki.

I to liderem „pełną gębą”. Otóż, w czterech oficjalnych spotkaniach, licząc FORTUNA Puchar Polski strzelił sześć goli i zaliczył jedną asystę. Bez pucharu to cztery bramki i jedno kluczowe podanie. Wynik lepiej niż niezły, tym bardziej, że nie mówimy o piłkarzu, odpowiedzialnym za bramki. – Rzeczywiście to niespotykany początek w przypadku zawodnika grającego na pozycji osiem i dziesięć. Z drugiej strony, indywidualne statystyki nie są tak ważne, bo chodzi o to, żeby gra sprawiała nam radość – mówi Łączy Nas Piłka Juliusz Letniowski.

Wiedział, że tu pasuje

Arka w nowym sezonie, póki co, dostarcza swoim kibiców więcej powodów do radości aniżeli smutku. Po trzech meczach gdynianie mają na koncie dziewięć punktów i wygrane kolejno: 4:0 z GKS-em Jastrzębie, 3:2 z Puszczą Niepołomice oraz 4:0 z Miedzią Legnica. – Znamy swoją wartość, ale nie będziemy głośno deklarować awansu, niemniej stać nas na to, aby powalczyć z każdym i z każdym wygrać. Chłodna głowa. My cały czas się poznajemy, inne zespoły są w takim samym składzie personalnym od dwóch, trzech sezonów, my od dwóch, trzech miesięcy. Myślę, że czas działa na naszą korzyść – przyznaje zawodnik.



On w każdym z dotychczasowych spotkań gdynian w Fortuna 1. Lidze swoją obecność na boisku mocno zaakcentował. Z GKS-em zaliczył dwa trafienia. Puszczy strzelił gola, podawał przy bramce Macieja Jankowskiego, dostał też czerwoną kartkę. I w końcu przeciwko Miedzi „postawił kropkę nad i” w akcji na 3:0.

– Chciałem znaleźć taki zespół w pierwszej lidze, który będzie próbował grać w piłkę i będzie grać o trzy punkty w każdym meczu. Trafiła się opcja występów w drużynie trenera Ireneusza Mamrota. Mamy tu fajną drużynę opartą na Polakach. To sprzyja dobrej atmosferze w szatni. A sama ekipa to mieszanka młodości z doświadczeniem. Jak na razie dobrze to zafunkcjonowało. Z kolei w moim przypadku na plus działa to, jak prezentujemy się jako całość. Czuję, że koledzy mi ufają. Nawet jeśli stracę piłkę, to wiem, że za chwilę ktoś ją odbierze przeciwnikowi. Jeden pracuje na drugiego – przyznaje 22-letni pomocnik.

Słodko-gorzki czas w Poznaniu

Nie bez znaczenia dla Letniowskiego przy wyborze akurat Arki była osoba trenera Mamrota. Były szkoleniowiec Jagiellonii Białystok swego czasu chciał go ściągnąć do ekipy z Podlasia, lecz we wszystko „wmieszał” się Lech i to tam pomocnik skierował swoje kroki po dobrym sezonie w Bytovii Bytów (19 spotkań, 7 goli, 3 asysty). Już wtedy w Bytowie dał się poznać z tej strony, z której pokazuje się w Arce.



– Może tak mi służą te nowe piłki Selecta używane w pierwszej lidze? – śmieje się. – Cieszę się, że nam tak idzie, że mi idzie i że jesteśmy rozpędzeni. Liczę, że z meczu na mecz będzie jeszcze lepiej, bo nie zapominajmy, że wciąż są rzeczy do poprawy w naszej grze.

Na Olimpijską trafił prosto ze stolicy Wielkopolski. W Lechu nie zdołał rozwinąć skrzydeł, co ma związek z problemami zdrowotnymi. Choć umowa pomocnika z „Kolejorzem” zaczęła obowiązywać od stycznia 2019 roku to dopiero rok później zadebiutował w ekstraklasie.

Wcześniej jednak wracał do pełni formy w rezerwach Lecha. W sezonie 2019/20 zanotował pięć występów na poziomie ekstraklasy oraz piętnaście w II lidze. – Pomijając już długą kontuzję, pobyt w Lechu dużo mi dał. Zebrałem niezbędne doświadczenie, które być może przełoży się na bardzo dobrą grę w pierwszej lidze, czego sobie obiecuję – podkreśla pomocnik Arki.



Derbowy podtekst

Letniowski to ciekawy przypadek. I przykład profesjonalisty. Wychował się bowiem w Lechii Gdańsk, a nie miał oporów, czy wypada mu występować w żółto-niebieskiej koszulce. – Znałem swoje mocne strony, zdawałem sobie sprawę, że jestem w stanie pomóc Arce w pierwszej lidze. Nie zamierzam kryć się z tym, jaki klub mnie wychował. Jestem wdzięczny za to wszystkim trenerom, którzy mnie prowadzili w Lechii. Od kilku lat jestem jednak poza Lechią. Już wcześniej grałem w Gdyni, w Bałtyku. Znam więc miasto. Moja dziewczyna jest z Gdyni, Gdynia nie jest mi obca. Może jedyna obawa przed przejściem do Arki wynikała z tego, jak mnie przyjmą miejscowi kibice. Mam nadzieję, że w każdym meczu widać, że będę walczył, ile mam zdrowia, nie odstawię nogi. Zrobię wszystko, żebyśmy osiągnęli razem jakiś dobry wynik z Arką – przekonuje 22-latek.

– Miewałem już cięższe wybory, jeśli chodzi o kluby. Skoro pojawiła się propozycja od trenera Mamrota, to sprawa dla mnie była jasna. Długo się nie zastanawiałem. Pierwszego dnia okienka przeprowadziłem się do Gdyni. Nie myślałem o drugim dnie. Wiedziałem, że obronię się na boisku. Jeśli będę dobrze grał, to kibice Arki mnie zaakceptują – kończy wątek trójmiejskiej rywalizacji Letniowski, którego mecze w Gdyni z trybun ogląda liczna rodzina.



– To na pewno dodatkowa motywacja i radość. Super uczucie mieć świadomość i widzieć, że kibicuje ci na żywo dziewczyna, rodzice. Serce rośnie z tego powodu. Cieszę się, że rodzina wspiera mnie niezależnie od wszystkiego. Są ze mną na dobre i na złe, a tych złych momentów nie brakowało – dopowiada.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności