Aktualności

Czym Raków zaskakuje rywali? „To są tysiące małych rzeczy”

Rozgrywki25.11.2020 

Mają tylko jedną porażkę na koncie, zdecydowanie najwięcej strzelonych goli i jeśli przyznawano by nagrodę za najbardziej kompletną grę zespołu, to spora część pierwszej połowy przeciwko Lechowi w Poznaniu (3:3) zasługiwałaby na wyróżnienie. Raków Częstochowa już nie jest ciekawostką, ale według osób z wewnątrz PKO Ekstraklasy po prostu topową drużyną.

W niedzielę w Poznaniu gospodarze długo nie mogli otrząsnąć się z szoku. – Pierwsza połowa nie była wymarzona w naszym wykonaniu, straciliśmy dwa gole właściwie po dwóch akcjach – mówił Jakub Moder, pomocnik Lecha. – Spotkanie ułożyło się dla nas źle, przegrywaliśmy po kolejnych prostych błędach w defensywie – komentował Dariusz Żuraw, szkoleniowiec „Kolejorza”. Jednak ich wnioski z tego okresu są błędne, bo w najlepszym w dotychczasowym sezonie meczu Ekstraklasy po prostu tak dobrze grał Raków.

Częstochowianie strzelili dwa gole nie tyle wykorzystując błędy rywali, ile wymuszając je dłuższymi sekwencjami podań, kombinacją zagrań oraz wymiennością pozycji. Tam, gdzie brakowało piłkarzy Lecha, ich było pełno. Gdzie była pusta przestrzeń, oni kierowali podania. Nawet ostatnia akcja meczu, czyli kilkudziesięciometrowy rajd Daniela Szelągowskiego zakończony golem na wagę remisu był tego przykładem. Młody skrzydłowy wykorzystał powtarzające się niezdecydowanie piłkarzy „Kolejorza” w defensywie.

Taki po prostu jest Raków: do bólu precyzyjny w eksponowaniu wad rywali. Dwa ostatnie mecze zespołu Marka Papszuna to remisy, ale po żadnym z nich nie można powiedzieć, by grał on słabo. – Raków nie pozwolił nam na to, by lepiej funkcjonować na boisku – mówił Artur Skowronek, trener Wisły Kraków po ich starciu (0:0). Zapytaliśmy więc trenerów i analityków rywali, co sprawia, że tak trudno się z nimi gra.

– Oni mają elastyczność, która pozwala im odnaleźć się w każdym scenariuszu spotkania. Czy potrzeba gry bezpośredniej, czy ataku pozycyjnego… Wiadomo, że wychodzi to strategicznie od trenerów, ale kluczem jest wyszkolenie i wdrożenie zawodników – mówi jeden z trenerów klubu, który miał wątpliwą przyjemność rywalizować w tym sezonie z Rakowem. Od drugiej kolejki piłkarze z Częstochowy są niepokonani.

Te słowa potwierdzają statystyki drużyny w tym sezonie. Chociaż mowa o zespole z największą liczbą goli, którego ataki bramkowe należą do najdłuższych pod względem czasu (średnio 26,5 sekund z gry) i podań (średnio 8,3 zagrań w akcji zakończonej golem), to przecież średnie posiadanie Rakowa jest niemal najniższe w Ekstraklasie. Mimo to notują najwyższy wynik wejść w pole karne przeciwnika, pod względem średniego dystansu odzyskania piłki ustępują tylko Górnikowi Zabrze.

– Analizę pod mecz z Rakowem musisz zacząć od siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie, co przykuje uwagę trenera Papszuna. Czy zrobi coś, co zdarzyło się już wcześniej i z jakimi przeciwnikami? Dopiero później można zastanowić się, jak przeciwdziałać określonej strategii. Może pomóc obejrzenie poprzedniego starcia z tym zespołem – tłumaczy kolejny analityk, który opracowanie ze stylu gry Rakowa określa mianem „pracy doktorskiej” ze względu choćby na liczbę rozwiązań przy stałych fragmentach.

Rozmówcy zgodnie zauważają, że pod pewnymi względami Raków jest łatwy do rozpracowania. – Ich zachowania są powtarzalne. Natomiast wykorzystanie tej wiedzy jest problemem, bo większość elementów wykonują na bardzo wysokim poziomie. Czasem grając ze słabszymi rywalami zostawiają wolną przestrzeń kosztem agresywnego pressingu, kluczowe więc staje się wykorzystanie tego pod ich naporem, co już łatwe nie jest… – słyszymy.

Tak było choćby w meczu Fortuna Pucharu Polski w Niecieczy, gdzie w sposób bardzo mechaniczny, precyzyjny i świadomy Raków pozbawił złudzeń mocnego pierwszoligowca. – Mieliśmy plan na ten mecz, ale on nie wyszedł. Za wiele nam się nie udało… Graliśmy z jedną z najlepszych drużyn w Polsce na obecną chwilę. Nie na darmo zajmują to miejsce w tabeli Ekstraklasy – mówił Mariusz Lewandowski, trener Bruk-Bet Termaliki.

Ich wysoki pressing jest uzależniony od tego, co prezentuje przeciwnik. Tak było z Lechem w Poznaniu, jak i w poprzednich spotkaniach. Pod tym względem już w klasyfikacji równają się z Górnikiem, który od tego sezonu stara się być bezkompromisowy. Ale właśnie starcie tych zespołów w Zabrzu podkreśliło, że Raków jest o kilka kroków do przodu. Wówczas piłkarze Papszuna nie silili się na długie, mozolnie budowane akcje, ale jak najszybciej zagrywali podania za linię obrony. To zdawało egzamin, kolejne kontry przynosiły sytuacje i bramki.

– Trzeba być zawsze gotowym na dwa scenariusze – mówią nam analitycy i trenerzy o Rakowie. – Grają albo wysokim pressingiem, albo niskim. Trzeba wiedzieć, jak i gdzie przy ich doskokach szukać przestrzeni, stwarzać sobie przewagę. Bardzo ważna jest druga piłka, bo ich fazy przejściowe są równie imponujące. To są tysiące małych rzeczy – dodają.

Małym rzeczom pomagają liderzy drużyny, choć tych Raków ma niemal w każdej z ważniejszych ligowych klasyfikacji. Marcin Cebula i David Tijanić należą do zawodników najczęściej uczestniczących w akcjach bramkowych, Fran Tudor ustępuje tylko Pedro Tibie pod względem kluczowych podań, Tomas Petrasek to drugi najskuteczniejszy piłkarz w pojedynkach defensywnych, Vladislavs Gutkovskis należy do najefektywniejszych w starciach w ataku, aż trójkę reprezentantów ma Raków w czołowej dziesiątce dryblerów, Ivan Lopez jest czwarty pod względem strzałów celnych…

Jakby tego było mało, to Raków się rozwija. W poprzednim sezonie nikt nie przegrał większej liczby spotkań od beniaminka z Częstochowy pomimo strzelenia przez niego pierwszego gola (pięć przypadków). W tym sezonie jeszcze się to drużynie Papszuna nie zdarzyło. A gdy w minionych rozgrywkach aż 17 razy jako pierwszy tracił bramkę, to wygrał ledwie czterokrotnie – w obecnych już trzy razy i tylko w czterech takich zdarzeniach. Obecnie to Raków posiada zdecydowanie najlepszy wynik goli oczekiwanych (xG według EkstraStats) i drugi najlepszy wynik w defensywie. Poprzedni sezon zakończył w tych klasyfikacjach na odpowiednio siódmej i dziewiątej pozycji. To tylko potwierdza rozwój, skok jakościowy i zagrożenie, jakim zespół Marka Papszuna będzie w tych rozgrywkach. Oczywiście o ile ktoś nie rozwikła tej boiskowej łamigłówki.

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności