Aktualności

Cracovia czy Wisła – derby Krakowa po raz dwusetny!

Rozgrywki04.12.2020 

Wisła do prestiżowego spotkania przystąpi z nowym trenerem Petrem Hyballą, który rok temu jako szkoleniowiec DAC Dunajska Streda pokonał Cracovię w eliminacjach Ligi Europy. W piątek (godz. 20:30) derby Krakowa zostaną rozegrane już po raz dwusetny! W historii tych spotkań działo się wiele np. – piłkarze Wisły straszyli rywali fryzurami, odbywały się wspólne konferencje i obiad, a bohater Cracovii tort za zwycięską bramkę odbierał na Wieży Mariackiej.

Pierwsze derby Krakowa rozegrano w 1908 roku. Krakowscy dziennikarze derby między Wisłą i Cracovia liczą bardzo skrupulatnie. Zaliczają do nich nie tylko mecze ligowe czy pucharowe, ale wszystkie nawet spotkania towarzyskie, a było ich niemało, bo aż 87 – piłkarze grali m. in. o Herbową Tarczę Krakowa, Puchar Prezydenta Krakowa czy Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wychodzi im, że do tej pory grano 199. razy o panowanie w Krakowie. Lepsza jest Wisła – 90 zwycięstw. Cracovia wygrała 64 razy, a 45 razy po derbach panowało bezkrólewie.



Najnowsza historia rozpoczęła się w 2004 roku. Wtedy Cracovia po 20 latach wróciła do ekstraklasy. Jako beniaminek mierzyła się z Wisłą, która akurat była w szczycie rozkwitu – właśnie zdobyła piaty tytuł w ciągu sześciu lat. Cracovia przyjechała na Reymonta jak do paszczy lwa. Dosłownie, bo wiślacy swoje grzywy pomalowali w klubowe barwy. Tymczasem Cracovia nie przestraszyła się fryzur rodem z „Braveheart” i – choć kończyła mecz w dziesiątkę – zremisowała 0:0. – Moi zawodnicy jeszcze niedawno walczyli o awans z 3 ligi, a teraz poradzili sobie z najlepszą drużyną ekstraklasy – cieszył się trener Wojciech Stawowy.

Choć kibice, pisząc delikatnie, nie pałają do siebie sympatią, to działacze czasem potrafili się dogadać. Kiedy w sierpniu 2005 roku Wisła przygotowywała się do decydującej walki o Ligę Mistrzów z Panathinaikosem, trzy dni wcześniej miała zagrać z Cracovią. Klub z Reymonta zwrócił się z prośbą o przełożenie spotkania i rywale się zgodzili. Być może na swoje nieszczęście, bo trzy miesiące później Wisła zmiotła ich 3:0. I nie pomogło oglądanie całą drużyną „Krzyżaków” – trener Stawowy chciał przekonać swoich piłkarzy, że tak jak Polacy w 1410 roku, tak i oni mogą wygrać dzięki dobrze dobranej taktyce.



Dwa lata później obydwa kluby znów pokazały, że potrafią się dogadywać. Po raz pierwszy zorganizowano przed meczem wspólną konferencję. Potem ten pomysł powielono jeszcze kilka razy, ale tradycją się nie stał. Podobnie jak wspólna obiad po derbach. Ustalono, że zwycięzca stawia obiad przegranemu. W październiku 2007 roku Wisła wygrała 2:1. – Cieszymy się, że to my mogliśmy zaprosić piłkarzy Cracovii – mówił Arkadiusz Głowacki, kapitan wiślaków.

Przyszedł też czas, że derby rozgrywano poza stadionami Cracovii i Wisły, które były w przebudowie. By je zobaczyć w 2009 roku, trzeba było pojechać do Sosnowca. Dla kibiców Cracovii to była udana wyprawa, bo obejrzeli pierwsze zwycięstwo w ekstraklasie nad Wisłą od 1983 roku. Zespół z ul. Kałuży doskonale wspomina także następne derby w Nowej Hucie na stadionie Hutnika. Wisła była liderem, walczyła o tytuł i prowadziła. Cracovia broniła się przed spadkiem, a w ostatniej akcji meczu samobójczą bramkę strzelił Mariusz Jop. W efekcie wiślacy stracili tytuł na rzecz Lecha Poznań, a rywale świętowali utrzymanie. Kibice z Poznania wbili szpilkę i zaproponowali, by piłkarz Wisły został „Santo subito”, czyli „świętym od zaraz”.



Wkrótce w obu drużynach nastała era holenderska. Wisłę prowadził trener Robert Maaskant i miał sprawić, że odzyska mistrzostwo. Szło jak po grudzie, a przed derbami posada wisiała na włosku. Kiedy wydawało się, że głowa spadnie, w doliczonym czasie zwycięskiego gola strzelił rezerwowy Nourdin Boukhari. – Przed spotkaniem obiecywałem trenerowi, że jak wejdę na boisku, to zdobędę gola. Muzułmanie nie kłamią – twierdził strzelec.

Co się jednak odwlecze… Holender zwolnił Holendra. W 2012 roku Cracovia wygrała u siebie 1:0, a bramkę zdobył Koen van der Biezen. Po spotkaniu Maaskant pożegnał się funkcją trenera Wisły. Bohatera meczu uhonorowano tortem z podobizną bizona (taki miał przydomek w Cracovii). By go odebrać, musiał pokonać 216 schodów prowadzących na górę Wieży Mariackiej. – Miejsce to widziało prezydentów i następców tronu, ambasadorów i ministrów, ale takiego gościa wita po raz pierwszy – żartował pomysłodawca Leszek Mazan, pisarz i kibic Cracovii. – Holender dokonał w Krakowie cudu i odczarował po dwudziestu ośmiu latach stadion przy ulicy Kałuży, na którym Cracovia nie mogła wygrać ligowego meczu z Wisłą.

Dwa lata później kolejnym uhonorowanym w ten sposób miał być Miroslav Covilo, który zwycięską bramkę dla Cracovii zdobył w 93 minucie, ale miał pecha. Wieża Mariacka była bowiem akurat w remoncie.



W 2012 roku Cracovia przekonała się, że karma wraca. Wtedy Wisła pokonała ją przy Reymonta 3:0 i przypieczętowała spadek zespołu z ekstraklasy. Po spotkaniu w ramach rewanżu za wydarzenia z Nowej Huty z głośników popłynęła piosenka „Time to say goodbye” Andrei Bocellego. Na szczęście rok później Cracovia awansowała do ekstraklasy i derby Krakowa powróciły. A w 2015 roku odniosła w końcu sukces przy Reymonta. Zwyciężyła tam pierwszy raz od 20 lat.

Tyle że za chwilę musiała przełknąć gorycz porażki. Co więcej od 2017 roku Wisła wygrała wszystkie spotkania przy ul. Kałuży. A zaczęła od zwycięstwa aż 4:1. Tak wysoko w lidze na wyjeździe pokonała Cracovię tylko raz – w 1931 roku. Naprzeciwko siebie stanęli trenerzy, którzy nie pałali do siebie sympatią, a wręcz toczyła się między nimi zimna wojna. Przed meczem Michał Probierz i Radosław Sobolewski nie podali sobie rąk, tylko głęboko popatrzyli w oczy.



– Proszę mi wierzyć, że to bardzo dobrze o mnie świadczy. Ten temat wcale nie jest trudny. Co między nami zaszło? Proszę pozwolić, by to zostało tajemnicą – mówił wtedy Sobolewski. – Derby niosą ze sobą niesamowity ładunek emocjonalny, przeżywałem to bardzo mocno jako piłkarz. Po czterech bramkach Cracovia się rozsypała. Dla widzów to był fajny mecz, ale nie zdają sobie państwo sprawy, co czują zawodnicy. Muszą udźwignąć ten ciężar, dlatego należy docenić także trud Cracovii – stwierdził.

W 2018 roku Wisła znów triumfowała (2:0) przy ul. Kałuży, a takie derby Krakowa mogą się już nie powtórzyć. Na stadionie Cracovii dorosłych nie było, a ponad pięć tysięcy dzieci dopingowało obydwie drużyny. – Muszę im podziękować. To jedne z fajniejszych derbów, w których wystąpiłem. Obie drużyny były dopingowane i grało się przyjemnie. Jak to w derbach, było trochę stykowych sytuacji, ale bez nerwów i nieprzyjemnych fauli – podkreślał Rafał Boguski, pomocnik Wisły, który w derbach Krakowa wystąpił 16 razy.



W poprzednim sezonie do historii przeszedł trener Probierz. Dzięki wygranej 1:0 wszedł do wąskiego grona pięciu szkoleniowców, którzy wygrali derby jako trenerzy obydwu krakowskich zespołów. W 2012 roku wygrał z Cracovią 1:0. Siedem lat później pokonał Wisłę też 1:0. – Jak rozmawiałem w Krakowie z ludźmi, to zawsze pojawiał się wątek, że jeszcze nie wygrałem derbów dla Cracovii. Chcę się zrehabilitować. Chciałbym wygrać, niezależnie od jakości, jaką pokażemy na boisku. Wszyscy żyją tym meczem, to słychać na ulicy, w codziennych rozmowach, czuć wyjątkowy klimat. Atmosfera tego wydarzenia jest fantastyczna, dlatego trzy punkty cieszyłyby jeszcze bardziej – mówił przed spotkaniem Probierz.

W piątek jego drużyna spróbuje przełamać złą passę na własnym stadionie w derbach. Wisła przy ul. Kałuży wygrała bowiem trzy ostatnie spotkania.

Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport/Wisła Kraków

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności