Aktualności

[ANALIZA] Lech Poznań już po „jasnej stronie życia”?

Rozgrywki03.10.2019 
Wiele napisano o kryzysowym spotkaniu trenera Lecha Poznań z kibicami klubu, lecz najciekawsze było to, jaka odpowiedź padła na boisku. Dwa zwycięstwa i remis to jednak tylko jej część. Kto wie, czy nie ważniejszym sygnałem było jeszcze odważniejsze postawienie na młodzież, zwłaszcza wobec efektów.

Z Jagiellonią i z Górnikiem Zabrze trener Dariusz Żuraw posłał dwie najmłodsze wyjściowe jedenastki w sezonie. Nie tylko w sezonie Lecha Poznań, ale w całej Ekstraklasie. Średnia wieku w dziewiątej kolejce wyniosła 23,64, w dziesiątej – równo 24. W Poznaniu zadebiutował od pierwszej minuty Jakub Kamiński, rocznik 2002, w Zabrzu po raz pierwszy w podstawowym składzie znalazł się Jakub Moder (1999). Pomiędzy tym wszystkim pierwszego gola dla Lecha strzelił Mateusz Skrzypczak (2000) w Pucharze Polski, na ostatnie pięć minut starcia w Głogowie wszedł Filip Szymczak (2002).

Właśnie Kamiński (na zdjęciu poniżej) dał świetny sygnał przeciwko Jagiellonii. W dwudziestej sekundzie swojego debiutu przejął piłkę w środku pola, podprowadził ją kilkanaście metrów i uderzył ze znacznego dystansu – strzał był mocny, ale nieprecyzyjny. Jednak sam fakt podjęcia takiej decyzji w tym momencie pokazała, że nie towarzyszyły mu żadne obawy. Mógł wybrać bezpieczne zagranie do tyłu, ale zdecydował się na rajd i próbę zdobycia bramki. Myślał do przodu, ofensywnie, tak został też nastawiony przed swoim debiutem. Wychodzenie z kryzysu składa się z takich sygnałów, podobne dali również tydzień później Puchacz i Moder.

Lech w ostatnich latach doskonale wie, czym są kryzysy wiary w zespół, czy – bardziej górnolotnie mówiąc – projekt tworzony w Poznaniu. Kibicom wydarzenia z klubu czasem mogły przypominać kolejny skecz Monty Pythona. Ale warto pamiętać też, że w analogicznym okresie poprzedniego sezonu, gdy „Kolejorz” chciał przerwać serię sześciu meczów bez zwycięstwa, to na mecz z pierwszoligowym ŁKS-em Łódź posłał w bój tylko jednego zawodnika poniżej 25. roku życia. W kolejnym meczu w zasadzie też średnia wieku nie drgnęła i wyniosła 27,09.

Zresztą wiele o tym, gdzie jest obecny Lech mówi moment przesilenia z poprzedniego sezonu. Gdy w Poznaniu zdecydowano się o zakończeniu pracy Adama Nawałki, było to po bezbramkowym spotkaniu w Kielcach. Powszechnie uznano, że wyjściowa jedenastka jest demonstracją po ogłoszeniu, że klub zamierza pożegnać wielu zawodników – znalazło się w niej siedmiu piłkarzy, których w Lechu już nie ma, a średnia składu była najwyższa w sezonie (29,73). Niech to tylko podkreśli, że obecne działania „Kolejorza” są w całkowitym oderwaniu od tego, jak tradycyjnie reaguje się w obliczu kryzysu: stawiając na doświadczenie, nie młodość.

W porównaniu dwóch ostatnich sezonów średnia wieku obniżyła się brutalnie: o ponad 2,5 roku patrząc na wyjściowe składy. Najstarsza jedenastka z obecnego sezonu byłaby drugą najmłodszą w poprzednim. Z szóstej najwyższej średniej na zdecydowanie najmłodszą, która jest niższa, niż ta Ajaksu Amsterdam (25,4), Manchesteru United (25,3), czy londyńskiej Chelsea (25,5) – a mowa o klubach, których decyzjom o odważniejsze postawienie na młodzież od lat przyklaskiwano lub tego lata gratulowano.

Obecny Lech jest oczywiście od tego daleki, bo i dopiero odnajduje się w tej nowej rzeczywistości. Najlepiej świadczy o tym jego pozycja w ligowej tabeli – dokładnie pośrodku, z identycznym dystansem punktowym do lidera, jak i przewagą nad strefą spadkową. Stąd dodatkowe znaczenie zwycięstwa w Zabrzu. – Wiedzieliśmy, że każda porażka bądź remis spowoduje nasze utknięcie w dolnej części tabeli – mówił trener Żuraw po wygranej z Górnikiem. – Rzadko to robię, ale chciałbym pochwalić zawodników, którzy dopiero wchodzą do zespołu. Mówię o Tomaszu Dejewskim i Kubie Moderze. Zagrali dobry mecz, reszta się do tego dostosowała. Cieszymy się bardzo. Gratulacje dla chłopaków, bo wykonali dziś kawał dobrej roboty – dodawał wyraźnie zadowolony.

Na jego wybory wpłynęły kontuzje, ale możliwe, że dzięki temu przyszło rozwiązanie części boiskowych problemów. Zresztą wystarczy spojrzeć na te ostatnie ligowe spotkania Lecha, by dostrzec różnicę: zamiast dominacji udział w grze był bardziej zrównoważony. Nie ma przypadku, że trzy z czterech zwycięstw „Kolejorz” odniósł, gdy miał niższe posiadanie od przeciwnika.

Oczywiście to odejście od tego, jak poznaniacy mieli grać i grali już w tym sezonie. – Chciałbym, by mój zespół dominował, był konkretny i potrafił narzucić przeciwnikowi swój styl. Nie jest proste wyćwiczyć te automatyzmy, jesteśmy dopiero w fazie uczenia się, próbujemy to wszystko poukładać – tłumaczył Żuraw jeszcze miesiąc temu. Jednak dominacja, o czym przekonuje się Lech, wcale nie musi oznaczać posiadania piłki. Już samo pójście w bardziej odważny, polegający na wymianie ciosów styl powinno zaskoczyć większość ekstraklasowych rywali, sprawić, że nie będą czuły komfortu polegającego głównie na bronieniu własnej bramki.

W kolejnym burzliwym początkowym okresie sezonu pomijany jest jeszcze jeden fakt: żadna drużyna nie strzeliła tylu goli w ostatnim kwadransie, ile Lech (sześć), przy tym jest on ostatnim zespołem, który w tym okresie jeszcze bramki nie stracił. Wydawałoby się, że młodzi piłkarze będą mieli problemy, że wpuszczanie kolejnych wychowanków na finalne minuty zdestabilizuje zespół, lecz jest inaczej. W Zabrzu goście w tym okresie oddali sześć strzałów, choć większość drużyn po prostu broniłaby wyniku.

Pytanie, czy ostatnia poprawa wyników i sposobu gry nie jest naturalnym wejściem w kolejną fazę rozwoju młodej i w sporym stopniu nowej drużyny. Nawet jeśli Lechowi zdarzy się w sobotnim meczu z Wisłą Kraków wpadka, to nie musi oznaczać, że coś idzie w złym kierunku. – Wyniki są ważne… ale są takie etapy, gdy zespoły mają raz lepszą, raz trochę słabszą dyspozycję. Do końca jest tak dużo meczów, że przy stracie czterech, pięciu punktów do podium nie można mówić, że jest źle – tłumaczył przed najbliższym spotkaniem szkoleniowiec Lecha.

Biorąc pod uwagę te wszystkie informacje można wręcz stwierdzić wprost, że stabilne punktowanie jest ostatnim elementem w układance Żurawia. – Nikt nie wymaga od nas mistrzostwa, gry w pucharach, ale kibice chcą byśmy tworzyli widowisko, by zespół gryzł trawę – mówił jeszcze o spotkaniu z przedstawicielami fanów. Nikt nie stwarza tylu dobrych sytuacji, ile Lech (ma najwyższe xG w Ekstraklasie), to też druga najskuteczniejsza drużyna ligi, tylko w meczach Zagłębia Lubin pada więcej bramek, a bilans goli w ostatnim kwadransie dobitnie pokazuje, że zespół walczy do końca.

A wszystko to robi zespół najmłodszy w lidze, po rewolucji kadrowej i z wychowankami, którzy atakują z odwagą… To może być ten moment, gdy w Poznaniu nie będą tylko z utęsknieniem patrzeć na „jasną stroną życia”, ale wreszcie się tam znajdą. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?

Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności