Aktualności

[E-LIGA] Podsumowanie 9. kolejki

Rozgrywki25.11.2020 
W rozgrywkach drużynowych w PES 2021 dla klubów piłkarskich jesteśmy już po półmetku rozgrywek. Czas na podsumowanie 9. kolejki rozgrywek, które znajdują się pod patronatem medialnym PZPN eFutbol.

Pierwsze w tej kolejce śląskie derby rozpoczęły się idealnie dla gospodarzy, którzy już w 7. minucie objęli prowadzenie za sprawą Łobody. Jastrzębianie mogli wyrównać dwie minuty później, ale strzał Bałdysia przeszedł minimalnie obok bramki Ruchu. W 24. minucie miała miejsce, jak się później okazało, kluczowa akcja dla losów tego spotkania. Za faul w polu karnym czerwoną kartką został ukarany Chlebowski, a rzut karny pewnie wykorzystał Łoboda. Paradoksalnie podziałało to na zawodników GKSu jak zimny prysznic, gdyż zaledwie 60 sekund później Kozłowski zdobył kontaktowego gola. Na ich nieszczęście, już w doliczonym czasie gry, nie upilnowali oni K. Paczuły, który bez problemu dobił strzał Surmy.

Po zmianie stron goście w dalszym ciągu atakowali i w 53. minucie powinni zdobyć kolejnego kontaktowego gola, ale Cieśla mając przed sobą tylko bramkarza „Niebieskich” trafił wprost w niego. Zemściło się to na nich niemal natychmiast, gdyż w 57. minucie D. Paczuła podwyższył na 4:1 Ruchu niejako zamykając mecz. Kolejne bramki mógł  za to dołożyć Łoboda, ale tego dnia miał wyjątkowo rozregulowany celownik. W doliczonym czasie gry straty mógł zmniejszyć Antas, ale z jego uderzeniem poradził sobie bramkarz gospodarzy. Ostatecznie derby zakończyły się wysokim zwycięstwem Ruchu, choć w dużym stopniu wpływ na to miała czerwona kartka dla stopera rywali. Gości natomiast należy pochwalić za to, iż mimo niekorzystnego wyniku ambitnie atakowali do samego końca.

Ruch Chorzów – GKS Jastrzębie 4:1 (3:1)
Bramki: Bramki: Łoboda 7, 24 (k.), K. Paczuła 45+1, D. Paczuła 57 – Kozłowski 25
Czerwona kartka: Chlebowski (GKS)

Drugie śląskie derby w tej kolejce rozpoczęły się identycznie jak pierwsze, gdyż pierwszy gol padł już w 7. min., a jego strzelcem dla gości był Jakubowicz. Odra pierwszą groźniejszą akcję przeprowadziła dopiero w 30. min., ale ze strzałem głową w wykonaniu Lay’a poradził sobie Umywalnik. W 38. min. na 2:0 dla Górnika podwyższył ponownie Jakubowicz, a w 43. min. po rzucie rożnym najsprytniej w polu karnym gospodarzy zachował się Łukosz i do przerwy zabrzanie prowadzili trzema bramkami.

Jeśli ktoś popatrzył na wynik i pomyślał, że w drugiej połowie nie będzie już żadnych emocji, to srodze się pomylił. Gospodarze prawie od samego początku ruszyli do ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 51. min. wodzisławianie zdobyli w końcu kontaktową bramkę za sprawą Lay’a, który dobił strzał Powagi, a w 65. min. przegrywali już tylko jednym golem za sprawą celnego uderzenia Collisa. Górnicy widząc, że to nie przelewki, również zabrali się do roboty i byli blisko ostatecznego zamknięcia meczu, ale zarówno w 66. min. jak i w 75. min. na posterunku stawał bramkarz Odry kapitalnie broniąc strzały Chochoła Tomanka. W 88. min. wysiłki gospodarzy zostały w końcu nagrodzone – fantastycznym uderzeniem z 20 metrów popisał się Silva, a na remisie się nie skończyło. Wydawało się że ten szalony mecz zakończy się podziałem punktów, ale gospodarze zdołali przeprowadzić jeszcze jedną kontrę, którą z zimną krwią wykończył Powaga i tym sposobem wielka „remontada” Odry stała się faktem. Był to na z pewnością jeden z najbardziej emocjonujących meczów jakie do tej pory miały miejsce w E-Lidze. Czapki z głów przed zawodnikami z Wodzisławia za odwrócenie losów spotkania, a zabrzanie chyba jeszcze długo będą rozpamiętywać nieprawdopodobne okoliczności tej porażki, której do przerwy zupełnie nic nie zapowiadało.

Odra Wodzisław Śląski – Górnik Zabrze 4:3 (0:3) 
Bramki: Lay 51, Collis 65, Silva 88, Powaga 90+2 – Jakubowicz 7, 38, Łukosz 43
Żółta kartka: Szypura (G.)

Faworyt nie zawiódł. Tak najkrócej można podsumować trzeci mecz. Wrocławianie od samego początku czuli się pewnie na boisku, błyskawicznie operowali piłką i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 13. min. gości na prowadzenie wyprowadził Michalczuk wykorzystując dobre podanie Krycińskiego. Ten sam zawodnik w 34. min. zdobył kolejnego gola pokazując, że dogonienie przez Uzdrowskiego w tabeli najlepszych strzelców zmotywowało go do skuteczniejszej gry pod bramką przeciwnika, czego efektem było prowadzenie Śląska Esports do przerwy 2:0. W 59. min. swojej, jak się okazało, jedynej okazji na kontaktowego gola doczekali się gospodarze, ale Jakubik będąc sam na sam z Zemczakiem uderzył wprost w niego. Wrocławianie w tej części spotkania grali wyrachowanie, skupiając się na solidniej obronie, wyprowadzaniu kontrataków, wyraźnie oszczędzając siły na kolejne mecze. Z kolei zawodnikom Zawiszy nie można zarzucić że nie próbowali atakować, jednak nie byli w stanie nic zdziałać przeciwko tak dobrze dysponowanemu rywalowi. Ostatecznie mecz zakończył się spokojną i zasłużoną wygraną Śląska, który pewnie zmierza po tytuł mistrzowski.  

Zawisza Bydgoszcz – Śląsk Wrocław Esports 0:2 (0:2)
Bramki: Michalczuk 13, 34
Żółte kartki: Wierzbicki – Kryciński, Hruszka

Nie było niespodzianki w meczu kończącym 9. kolejkę. Widzewiacy wiedząc, że Śląsk Esports zgarnął dzisiaj trzy punkty, nie mogli pozwolić sobie na kolejną wpadkę i od pierwszej minuty przypuścili szturm na bramkę GKSu, czego efektem był już 6. min. gol Uzdrowskiego. Potem swoje szanse mieli również jego partnerzy z ataku – Gałęza Więsyk, ale ich strzałom brakowało precyzji. W 40. min. bardzo ładnego gola mógł zdobyć Krosowski, ale jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce bramki gospodarzy. Dwie minuty później było już 0-2, gdy skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Zając. Po zmianie stron goście szybko, bo już w 49. min., za sprawą Uzdrowskiego zdobyli trzeciego gola, czym zupełnie „zabili mecz”. Tyszanie praktycznie nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Widzewa, który był dziś absolutnie stroną dominującą. Na zakończenie, bo już w doliczonym czasie gry, hat-tricka skompletował Uzdrowski - obejmując samodzielną pozycję lidera w tabeli najlepszych strzelców, a widzewiacy pokazali, że do końca będą się liczyć w walce o mistrzostwo E-Ligi.

GKS Tychy – Widzew Łódź 0:4 (0:2)
Bramki: Uzdrowski 6, 49, 90, Zając 42 (k.)


Jak widać po powyższej tabeli, Śląsk Wrocław na czele, ale Widzew jeszcze ma szansę na tytuł mistrza pierwszego sezonu E-Ligi, najważniejszy będzie bezpośredni mecz pomiędzy pierwszą i drugą drużyną w tabeli.

Maciej Gryckiewicz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności