Aktualności

Kwarantanna, czyli trudny czas dla piłkarzy. Co z ich formą po wznowieniu rozgrywek?

Rozgrywki24.03.2020 
Sytuacja, z którą mamy do czynienia w całej Europie, nie pozwala piłkarzom polskich klubów na normalne sesje treningowe. Normalne w sensie zajęć grupowych. Są jednak pod nadzorem specjalistów, a treningi indywidualne, które wykonują „na własną rękę” mają im pomóc wrócić na boiska bez większych spadków w formie fizycznej. – Traktujemy ten czas jak dodatkowy okres przygotowawczy – mówi trener przygotowania fizycznego w reprezentacji Polski Leszek Dyja.

Odkąd instytucje państwowe wprowadziły w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, co wymaga zastosowania wyjątkowych środków, kluby zawiesiły treningi grupowe. Ten stan potrwa do odwołania. W tym czasie organizmy zawodników są podtrzymywane na odpowiednim poziomie wytrenowania poprzez indywidualne programy ćwiczeń, które dostali i których mają ściśle przestrzegać. – Przy założeniu, że przerwa skończy się na początku maja, mamy przed sobą ponad miesiąc bez gry, ale nie wolnego. Tak musimy rozplanować harmonogram prac jakbyśmy właśnie zaczęli przygotowywać się do startu rundy wiosennej. Bo ja traktuję ten czas jak przerwę między rundami. Minione dwa tygodnie zbyt dużego spustoszenia w organizmach piłkarzy nie wyrządziły. Z drugiej strony, znajdujemy się w sytuacji, gdzie jest dużych niewiadomych. Ale mam nadzieję, że ten tydzień będzie ostatnim, kiedy piłkarze będą trenować indywidualnie. Liczę, że już od kolejnego tygodnia zaczniemy normalnie prowadzić zajęcia w większych lub mniejszych grupach – podkreśla Leszek Dyja.

Indywidualnie też można trenować efektywnie

Dyja właśnie przygotowywałby konspekt pracy na czas zgrupowania reprezentacji Polski, która miała w marcu grać towarzyskie spotkania z Finlandią i Ukrainą. Z powodów dobrze wszystkim znanym, spotkania zostały odwołane. Zawodnicy czekają na decyzje co z rozgrywkami ligowymi. I w nowych dla siebie okolicznościach muszą ćwiczyć w odosobnieniu.



– Może im to wyjść tylko na dobre. Przynajmniej zobaczą jak to jest trenować indywidualnie, zrozumieją, że to ciężka harówa. Wiadomo, inaczej trenuje się grupie, a inaczej samemu, mimo wszystko jesteśmy w stanie utrzymać dyspozycję zawodnika na odpowiednim pułapie, nawet jeśli będzie musiał trenować przez kilka tygodni sam. To zaś wymaga dyscypliny sztabów szkoleniowych, klubów, piłkarzy. Nie jest łatwo, lecz sytuacja wymaga takich, a nie innych kroków. Innego wyjścia nie mamy – podkreśla Dyja, także członek sztabu szkoleniowego Wisły Kraków.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że treningi indywidualne staną się stałym rytuałem zawodników dłużej niż do końca marca. – Będziemy wówczas zmuszeni tak dobrać obciążenia, tak bodźcować piłkarzy, żeby mieli optymalną formę po tej przerwie. Ze swojego podwórka powiem: lekkoatleci trenują indywidualnie przez większość czasu, więc my możemy podobnie podejść do tematu – twierdzi trener przygotowania fizycznego w kadrze Jerzego Brzęczka.



Wojciech Herman, fizjoterapeuta biało-czerwonych nie widzi podstaw do niepokoju związanego z dyspozycją drużyn, kiedy liga znów ruszy. – Tutaj kluczową rolę odgrywają pierwsi trenerzy w klubach. Podstawą jest dobra komunikacja na linii sztab trenerski – zawodnicy. To musi opierać się na wzajemnym zaufaniu. Póki nie ma decyzji o wznowieniu rozgrywek, dopóty dalszych kroków nie możemy podejmować. A alternatyw typu basen, siłownia, fitness dla obecnych form, nie ma. Jest dużo trenerów indywidualnych, którzy przenieśli swoją działalność do świata on-line. Zawodnik zgłasza się do takiego trenera, ten przygotowuje mu rozpiskę i monitoruje jego pracę. Wszystko sprowadza się do tego, że trzeba przetrwać najbliższy miesiąc – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka Herman.

Plusy mieszkania w domu z ogrodem

On z kolei współpracuje w Rakowie Częstochowa z Markiem Papszunem i ma pełny ogląd na sytuację treningu indywidualnego. – Przykładowy trening trwa ok. godziny, w tym zawarta jest już rozgrzewka, trening biegowy plus rozciąganie na koniec jako wyciszenie. Po treningu piłkarz wysyła do nas informacje jak się czuje. Cały czas nadzoruję pracę piłkarzy. Jestem w codziennym kontakcie z każdym zawodnikiem. Mam skalę porównawczą, bo dostajemy wyniki z każdego dnia, dysponujemy pełną oceną jego wytrenowania, stanu zdrowia, samopoczucia. Gdy pojawi się jakieś losowe zdarzenie, wówczas działamy... zdalnie – tłumaczy fizjoterapeuta.



Wytyczne treningów indywidualnych są akurat spójne we wszystkich klubach. – Generalnie nikt w tej kwestii Ameryki nie odkryje. Mogę zapewnić, że żaden z zawodników nie biega na balkonie (jeden z Brytyjczyków pokonał w ten sposób dystans maratonu – przyp. red.). Na pewno mając ogród tylko tym zyskuje, bo może wprowadzić dodatkowe elementy do treningu – pachołki, żonglerka z piłką, bieg między przeszkodami. Jak ktoś ma sprzęt w domu to też jest handicap. Nie mamy obecnie do czynienia z wysiłkiem meczowym piłkarzy, więc organizm nie jest przemęczony. Okres przygotowawczy? Tak, bo działasz według tych samych założeń co przed rundą. Teraz jednak musisz jeszcze dodatkowo uwzględnić to, że potem mecze mogą być rozgrywane co kilka dni. Trzeba zatem zniwelować ryzyko kontuzji – przekonuje Herman.



– Są różne formy ćwiczeń w domu i na świeżym powietrzu. W tym pierwszym przypadku mamy rzecz jasna ograniczoną powierzchnię. Możemy więc robić treningi przy muzyce, tzw. tabata – ćwiczenia stabilizacyjne z wykorzystaniem masy własnego ciała, czy podporów. Poza domem zyskujemy dodatkowe możliwości – park, las, stadion, ale tylko wtedy, kiedy jest mało ludzi. To są głównie biegi o różnej intensywności i różnym czasie trwania. Pogoda dopisuje, ma przyjść wiosna, więc możliwości będzie więcej. Zawodnicy sumiennie wykonywali ćwiczenia, a mieli kilka zestawów. Dlatego, jeśli w przyszłym tygodniu wrócimy do zajęć grupowych, to forma piłkarzy nie będzie tragiczna – kończy Dyja.

Piotr Wiśniewski

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności