Aktualności

[WYWIAD] Widzew wkracza do futsalu. „Chcemy też być wizytówką tego klubu”

Piłka Ligowa09.09.2020 

Marcin Stanisławski to sześciokrotny mistrz Polski i uczestnik Ligi Mistrzów w futsalu. Jako trener święcił sukcesy z Gattą Zduńska Wola. Teraz został szkoleniowcem sekcji halowej piłki nożnej w Widzewie, który zagra w pierwszej lidze. – W takich klubach jak Widzew, Legia czy Piast Gliwice futsal nigdy nie będzie rywalizował z piłką nożną, ale może być jej uzupełnieniem i świetnym pomysłem na dodatkowe spędzanie czasu. Liczę, że młody zespół wsparty dwoma, trzema doświadczonymi zawodnikami przyciągnie kibiców i przysporzy im wielu pozytywnych emocji – mówi Stanisławski.

Widzew Łódź wzbogacił się o sekcję futsalu. Jak do tego doszło?

Tak naprawdę to ten pomysł zrodził się z sześć, siedem lat temu, kiedy jeszcze właścicielem klubu był Sylwester Cacek. Wtedy w Łodzi i regionie było sporo piłkarzy halowych w kwiecie wieku, z których można było stworzyć dobry zespół. Pomysł więc był, ale zabrakło konkretów. Na przełomie 2019 i 2020 roku powróciliśmy do niego razem z Darkiem Słowińskim, który też gra w futsal i beach soccera. Spotkaliśmy się z prezes Widzewa Martyną Pajączek i od razu był pozytywny odzew. Ja mam odpowiadać za stronę sportową, a Przemysław Olczak, który do tej pory prowadził klub Malwee w pierwszej lidze futsalu za organizacyjną. Rozmowy trwały dość długo, bo spowolnił je koronawirus, a na dodatek w Widzewie skupiano się przede wszystkim na walce o awans do pierwszej ligi w piłce nożnej na trawie. Byliśmy przekonani, że ich finał będzie szczęśliwy, dlatego zanim ogłoszono powstanie sekcji futsalu, już tworzyliśmy strukturę organizacyjną. Szukaliśmy partnerów, sponsorów, by potem zacząć budować zespół. Po awansie widzewiaków, wszystko przyspieszyło.

Kto będzie grał w futsalowym Widzewie?

Treningi rozpoczęliśmy składem Malwee, który w poprzednim sezonie grał w pierwszej lidze. Jednak dzięki między innymi moim kontaktom zaczęliśmy szukać młodych piłkarzy. To chłopcy, którzy nie mają wiele doświadczenia z futsalem i muszą się jeszcze sporo nauczyć. W efekcie z Malwee został tylko jeden zawodnik. Chcemy stworzyć zespół, z którym będą mogli utożsamiać się kibice Widzewa, a jak wiemy fani łódzkiego klubu wypełniają stadion po brzegi. W drużynie mają być piłkarze, którzy poświęcą się futsalowi, bo nie za bardzo da się łączyć piłkę nożną halową z tą na trawie.

Można spodziewać się w drużynie piłkarzy, którzy byli w przeszłości związani z Widzewem?

Tak. Szykujemy jedną niespodziankę, ale zdradzimy ją dopiero podczas prezentacji. Oczywiście zależy nam, by w drużynie byli chłopcy, którzy mają widzewską krew, ale na nikogo się nie zamykamy. Na treningach pojawił się młody Włoch, który tu studiuje, a w futsal już wcześniej grał. Ma też dołączyć Ukrainiec. Przyjechał do Łodzi pracować, ale też co nieco już potrafi. Chciałbym, by w przyszłym sezonie grał u nas też młody Brazylijczyk. Obcokrajowcy mogą być w drużynie, jeśli będą podnosić poziom i na takich nam zależy. Moim marzeniem jest też sprowadzenie do Widzewa Daniela Krawczyka. To już niemal legenda futsalu. Jest bardzo blisko pobicia rekordu w liczbie strzelonych goli w ekstraklasie. Jak to zrobi, to ukoronowaniem jego kariery mogłoby by być przyjście do naszego zespołu. Gra w Widzewie z nr. 10 na plecach na pewno zapadłaby mu w pamięć, a do tego byłby wzorem dla młodzieży.

Masz 37 lat, więc też jeszcze możesz służyć doświadczeniem na boisku.

Rzeczywiście nie jestem jeszcze na sportowej emeryturze. Najpierw jednak myślałem, by skoncentrować się na pracy szkoleniowej, ale z racji tego, że w kadrze ma być głównie młodzież, to uznałem, że moje doświadczenie może przydać się też na boisku. Chciałbym, by zawodnicy mieli na boisku kogoś, kto w trudnym momencie pokieruje grą.

Jesteś w futsalu od 20 lat. Jak ten sport zmienił się w tym czasie?

Kiedyś piłka nożna halowa nie była niczym więcej niż przerywnikiem od sezonu na trawie. Teraz to już właściwie odrębna dyscyplina. Kluby chcą mieć w drużynach zawodników, którzy w pełni się poświęcają tylko futsalowi, a także trenerów specjalizujących się w tym sporcie. To sprawiło, że piłka nożna halowa bardzo się zmieniła. Kluby są coraz lepiej zarządzane i zorganizowane. Większa zainteresowanie ze strony mediów też w tym pomogło. Futsal trafił do Orange Sport, potem mecze pokazywały Polsat, TVP Sport, a teraz nSport. Zespoły ekstraklasy i pierwszej ligi mają obowiązek pokazywać spotkania w internecie. Do tego wiele klubów zachodnich też prowadzi sekcje futsalu jak choćby Barcelona, Sporting Lizbona, Benfica Lizbona, ale też Sparta czy Slavia Praga. To wszystko wpływa na to, że halowa piłka nożna stała się bardziej popularna.

jeszcze 15 lat temu w Łodzi klub Grembach przyciągał do hali nawet komplet publiczności. Liczycie na podobną frekwencję?

Rzeczywiście najważniejsze spotkania oglądały wtedy tłumy. Teraz korzystamy z marki, barw i herbu Widzewa. Liczymy, że futsal znów będzie bardzo popularny w Łodzi. Obostrzenia związane z pandemią koronawirusa sprawiają, że do hali będzie mogło wejść na razie tylko 250 osób. A już na nasz pierwszy mecz zapotrzebowanie jest dużo większe. Rozgrywki pierwszej ligi to oczywiście nie ekstraklasa, która jest na wyższym poziomie, ale też emocji nie zabraknie. Futsal to bardzo szybka i efektowna gra, w której nie brakuje goli. Kibice powinni być zadowoleni, choć trzeba pamiętać, że potrzebujemy czasu, by sportowo stworzyć mocny zespół. Taki, żeby też był wizytówką Widzewa.



Ligowy futsal wraca więc do Łodzi. Czy nie jest jednak tak, że halowa piłka nożna lepiej odnajduje się w mniejszych miastach?

Rzeczywiście siłą napędową dla futsalu są mniejsze miejscowości. Lubawa, Zduńska Wola, Pniewy, czy Lębork. W tych miastach halowa piłka nożna może być nawet sportem nr 1. To pomaga w pozyskiwaniu pieniędzy nie tylko od lokalnych sponsorów, ale także od samorządów. W takich klubach jak Widzew, Legia czy Piast Gliwice futsal nigdy nie będzie rywalizował z piłką nożną, ale może być jej uzupełnieniem i świetnym pomysłem na dodatkowe spędzanie czasu dla kibiców.

W kwietniu odszedłeś z Gatty Zduńska Wola właśnie po to, by stworzyć futsal w Widzewie?

Nie, to nie miało nic wspólnego z tym projektem. Czułem, że w Gattcie doszedłem już do ściany i nie widziałem możliwości, by ten klub bardziej się rozwinął. Pożegnałem się z tym zespołem z myślą, że być może zacznę pracę szkoleniową w piłce nożnej na trawie, bo uzyskałem uprawnienia trenerskie UEFA A. Stworzenie sekcji futsalu w Widzewie nabrało jednak realnych kształtów i poświęciłem się temu projektowi.

To będzie debiutancki sezon Widzewa w pierwszej lidze futsalu. Co zespół może osiągnąć?

Cel musi być, bo to zawsze pcha nas do przodu. Przez 20 lat w futsalu utrzymywało mnie właśnie to, że do czegoś dążyłem – walczyłem o medal lub o mistrzostwo. To mnie rozwijało i dawało motywację. W Widzewie cel musimy postawić racjonalny. Nie możemy po miesiącu działalności myśleć o awansie. Zwłaszcza, że są w tej lidze drużyny, który otwarcie mówią o ekstraklasie. O to będą walczyły Legia i AZS Gdańsk. W lidze jest 14 zespołów, a może z niej spaść nawet pięć lub sześć drużyn. Musimy być rozsądni i świadomi w jakim punkcie jesteśmy. Wierzę, że będziemy krok po kroku się rozwijali. Moim marzeniem jest, w perspektywie kilku lat, stworzyć solidny zespół w ekstraklasie. Chciałbym, by futsalowy Widzew był postrzegany jako klub otwarty. Dla mnie takim przykładem w piłkarskiej ekstraklasie jest Raków Częstochowa. Liczę, że kibice będą nas wspierali, dobrze będą czuć się w hali i świetnie bawić. A mój zespół pokaże ambicje, charakter, a gra będzie się podobać.

W latach 2015–2019 byłeś selekcjonerem kadry w beach soccerze. Piłka nożna plażowa to na razie temat zamknięty?

Z beach soccerem miał być krótki romans, a wyszedł dość długi związek. To była fantastyczna przygoda. Nie wiem, czy już zakończona, bo chyba przez ten czas zyskałem sobie jakąś renomę jako trener. Wykonaliśmy olbrzymią pracę. Awansowaliśmy na mistrzostwa świata, stworzyliśmy solidną markę w Europie. Także z klubem KP Łódź daleko zaszliśmy. Byliśmy w finale Ligi Mistrzów i zajęliśmy trzecie miejsce. Na razie koncentruję się na futsalu, ale beach soccer nie stoi na przeszkodzie, bo to dyscyplina letnia. Jeszcze nie dokończyłem misji w reprezentacji piłki nożnej plażowej i mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. widzew.com

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności