Aktualności

[FUTSAL] Pierwszoligowcy na start. To będą cztery gorące miesiące!

Piłka Ligowa12.01.2018 
W weekend po miesięcznej przerwie na parkiety wracają drużyny Pierwszej Ligi Futsalu. Na zapleczu futsalowym w tym sezonie dzieje się wyjątkowo dużo, o czym najlepiej świadczy sytuacja w tabeli w obu grupach. Nawet połowa zespołów może jeszcze realnie myśleć o promocji. Nie zabraknie także przedstawicieli pierwszej ligi na mistrzostwach Europy w Słowenii.

Z zaciętej rywalizacji o awans w pewien sposób „wyłamuje” się jedynie Red Devils Chojnice. Drużyna spadkowicza z Futsal Ekstraklasy ma w tym momencie już dziewięć punktów przewagi nad wiceliderem, a jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że drugie miejsce również – poprzez baraże – ma szansę na awans, to wydaje się, że tylko katastrofa mogłaby drużynie z Chojnic odebrać awans do elity. – My jednak tego tak nie odbieramy. Jesteśmy w połowie drogi, podchodzimy do każdego rywala z respektem i efekty naszego podejścia będą widoczne na parkiecie. Na pewno jednak nie zachwycamy się tym, co jest teraz – mówi trener Red Devils, Andrzej Bianga, który nie tak dawno prowadził jeszcze naszą reprezentację.

Akcentów reprezentacyjnych na zapleczu Futsal Ekstraklasy jest zresztą więcej. W kadrze od dłuższego czasu jest Sebastian Wojciechowski (Red Devils Chojnice), a w ostatnich tygodniach Clearex Chorzów na GSF Gliwice zamienił Tomasz Lutecki. Będą to zapewne nieliczni kadrowicze na mistrzostwach Europy, którzy nie grają w najwyższych klasach rozgrywkowych. A dodajmy do tego jeszcze samego selekcjonera – Błażej Korczyński dowodzi również ekipą z Gliwic.

Czy latem Korczyński będzie miał jednak powody do zadowolenia, dzisiaj trudno wyrokować, bo w grupie południowej I ligi sytuacja jest dużo bardziej zagmatwana. Między pierwszym a czwartym miejscem są tylko dwa punkty różnicy. Na baraże może mieć jeszcze nadzieję szósta w tabeli drużyna z Lublina. W najlepszej sytuacji jest jednak klub z Jelcza – Laskowic. Plasuje się na pierwszym miejscu, ma do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie w Lublinie. – Na pewno jesień trzeba zaliczyć do udanych. Zagraliśmy bowiem dwa słabsze spotkania na własnym terenie, zakończone porażkami. Potrafiliśmy się jednak po tych ciosach podnieść i zakończyć zmagania na pierwszej pozycji. Ale jeszcze nic nie osiągnęliśmy. To w pewien sposób nasz sukces, że mamy taką świadomość. Jeżeli będziemy tak myśleć, to powinno być dobrze – mówi Jarosław Patałuch, drugi trener drużyny z Dolnego Śląska.

Rewelacją pierwszej części sezonu w obu grupach byli beniaminkowie. Trzeci na południu jest GSF Gliwice, czwarta natomiast Odra Opole. W grupie północnej wysoko plasuje się drużyna z Kartuz, bardzo dobre momenty miał także beniaminek z Leszna. – Na pewno teamy te zaskakują pozytywnie. Zresztą liga jest bardzo wyrównana i nieprzewidywalna, nikogo nie można zbyt wcześnie spisywać na straty – mówią nasi rozmówcy.

Pozytywnych przykładów w tej kwestii jest zresztą więcej. Odrodził się GKS Tychy, który przez kilka kolejek otwierał stawkę w grupie południowej, dobry początek miała chociażby ekipa z Brzegu, w grupie północnej natomiast błysnęli Akademicy z Zielonej Góry i Warszawy, charakter pokazał jak zwykle Constract Lubawa. – W pierwszej lidze nie brakuje drużyn z aspiracjami, które są ułożone. Pod tym względem rozgrywki naprawdę poszły do góry – podsumowuje pierwszą część rozgrywek Patałuch.

Pewnym potwierdzeniem tego jest chociażby zimowy przykład z Nowin. Jedna z najsłabszych drużyn grupy południowej nie poddaje się. Między rundami wzmocniła się zawodnikami (i trenerem) z Futsal Ekstraklasy i nie zamierza rezygnować z walki o pierwszoligowy byt. Wiosna w pierwszej lidze – co prawda krótka, bo sezon zakończy się już w kwietniu – będzie wyjątkowo gorąca!

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży