Aktualności

[FUTSAL] Rekord pokonał pierwszą przeszkodę w Europie. Ale co z ligą?

Piłka Ligowa26.11.2020 
Nie mieli większych problemów mistrzowie Polski w futsalu z pierwszym rywalem w Lidze Mistrzów. Walijski Swansea University to zupełnie inna półka niż Rekord, który chciałby w tym sezonie powtórzyć swój sukces sprzed dwóch lat i awansować do najlepszej szesnastki klubowych drużyn. Bielszczanie europejskie zmagania rozpoczęli od efektownej wygranej 6:0 i są w gronie 32. zespołów Ligi Mistrzów.

O różnicy między polskim, a walijskim futsalem świadczy najlepiej wynik sprzed dwóch lat, gdy Rekord rywalizował w Lidze Mistrzów z drużyną z Cardiff. Wtedy to bielszczanie wygrali 10:1. – Teraz jednak nie będzie już tak łatwo. Nasz obecny rywal prezentuje wyższy poziom, nie możemy myśleć, że to będzie spacerek. Jesteśmy faworytem, ale widzimy, że Swansea prezentuje zdecydowanie wyższy poziom niż ekipa walijska sprzed dwóch lat – ostrzegał przed spotkaniem trener Rekordzistów, Andrzej Szłapa, który w tym spotkaniu nie mógł liczyć na kontuzjowanego Michała Kubika.

Mecz bez historii

Słowa te w pełni się potwierdziły, zarówno w tej części, że Swansea jest drużyną, która zna podstawy futsalu, ale przede wszystkim prawdziwe okazały się przypuszczenia, że to Rekord będzie dominował na parkiecie. Bielszczanie od początku spotkania wykazywali swoją wyższość, zarówno od strony technicznej, jak i taktycznej. Do przerwy prowadzili 3:0, a ozdobą meczu był gol Pawła Budniaka (na zdjęciu poniżej), który do siatki trafił piętką, będąc odwrócony do bramki rywala. – Duża w tym zasługa Jana Honzy Janovskiego, który idealnym podaniem mnie obsłużył. Później wiele zależy od wyczucia. Czasem wiele takich prób człowiek wykonuje, ale one nie wychodzą. Cieszę się, że pokazałem takie nietuzinkowe zagranie – uśmiechał się doświadczony strzelec, który w drugiej połowie przyłożył nogę także do kolejnej bramki. Po jego strzale i rykoszecie padł gol na 4:0.



Dwie bramki w drugiej połowie zaliczył Alex Viana, a strzelanie w tym spotkaniu rozpoczęli Matheus Ferreira i Artur Popławski. – Założenia zrealizowaliśmy w stu procentach. Tak to miało wyglądać. Mogliśmy strzelić kilka bramek więcej. Kluczem do zwycięstwa było to, że nic nie straciliśmy. Nieźle rozgrywaliśmy stałe fragmenty gry – analizował z kolei trener Rekordu, Andrzej Szłapa.

Na brawa zasłużyli w obozie zwycięzców jednak wszyscy, nawet doświadczony golkiper Bartłomiej Nawrat, który zbyt wiele pracy nie miał, ale jednak cały czas musiał pozostawać w gotowości. – Mecz na zero to w futsalu rzadki widok. Nie jest łatwo w takich spotkaniach trzymać koncentrację, gdy się cały czas gra w przewadze. Początek w naszym wykonaniu był nerwowy, potem jednak z minuty na minutę graliśmy to, co sobie zakładaliśmy – komentował Nawrat, który w końcówce spotkania został zmieniony przez zaledwie szesnastoletniego Pawła Murę. – Brawa dla tego chłopaka. Mało kto, w takim wieku może się pochwalić występem w Lidze Mistrzów.

Wpadka z konsekwencjami

Wygrana w Lidze Mistrzów była częściową rehabilitacją za słabszy mecz w Statscore Futsal Ekstraklasie w minioną sobotę. W meczu z Cleareksem Chorzów Rekordziści okazali się słabsi i musieli przełknąć gorycz porażki po raz pierwszy w tym sezonie. – W pierwszej połowie było za dużo indywidualnych błędów, przegrywaliśmy już różnicą trzech goli 2:5. W przerwie trener zmotywował chłopaków i było już lepiej, ale całkowicie strat nie udało się odrobić. Jest to na pewno też dla nas lekcja na przyszłość – mówił po meczu zawodnik Rekordu, Łukasz Biel.

Rywalizacja o czołowe miejsca w lidze jest tak zacięta, że pierwsze potknięcie bielszczan oznaczało zarazem spadek w tabeli na trzecie miejsce. Rekordzistów wyprzedziły drużyny z Lubawy i Gliwic, ale Rekord ma jeszcze jedno spotkanie zaległe. – Każde zwycięstwo buduje. Przez rok w lidze byliśmy niepokonani, więc ta porażka w Chorzowie na pewno zabolała. Mamy jednak dojrzały zespół, wierzę, że szybko się podniesiemy – mówi dyrektor sportowy Rekordu, Piotr Szymura, a Michał Kubik (na zdjęciu poniżej) dodaje: – Patrząc przez pryzmat tylko drugiej połowy tego meczu nie musieliśmy wcale przegrać. Mogliśmy to spotkanie również wygrać. Porażka trochę na własne życzenie.



W drodze po marzenia

Dziewiątego grudnia mistrz Polski pozna kolejnego rywala w Lidze Mistrzów. – Nie ma co mówić, kogo byśmy chcieli trafić. Nie wybiegajmy w przyszłość. System z jednym meczem, zamiast całego turnieju powoduje, że możemy szybciej znaleźć się w najlepszej ósemce, ale też możemy szybciej z gry odpaść. Wystarczy jeden słabszy mecz. Na razie czekamy na kolejnego rywala – studzi nastroje Budniak. Wiadomo, że w najbliższej rundzie bielszczanie będą jeszcze rozstawieni. – Będziemy się starali o organizację tego spotkania, nawet jeżeli będzie to mecz bez publiki – mówi dyrektor sportowy Rekordu.

Mecze 1/16 Ligi Mistrzów z udziałem 32 najlepszych drużyn w Europie odbędą się w połowie stycznia (12-17 stycznia), a decydujące zmagania w ramach finałowej ósemki zaplanowano na wiosnę. Osiem najlepszych drużyn Europy będzie gościć w tym roku Mińsk. – Pięknie byłoby znaleźć się w finałowym turnieju, ale najpierw trzeba wygrać w kolejnym meczu, tak by móc powalczyć o ósemkę – dodaje Szymura.

Rekord marzy co najmniej o powtórce wyniku sprzed dwóch lat, gdy znalazł się w najlepszej szesnastce drużyn klubowych w Europie, a turniej z udziałem ośmiu najlepszych ekip byłby największym osiągnięciem polskiej drużyny klubowej w futsalu. Jeszcze wcześniej Rekordziści muszą jednak skoncentrować się na ligowym poletku. Bo dość niespodziewanie zacięta rywalizacja mistrza Polski czeka nie tylko na polu międzynarodowym.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności