Aktualności

Ligowy futsal w czasach wirusa. „Trzeba cierpliwie czekać”

Piłka Ligowa03.04.2020 
Już blisko trzy tygodnie bez wspólnych treningów są futsaliści. Dla większości zawodników i trenerów jest to zupełnie nowa sytuacja. – Musimy się dostosować i pracować w domu – powtarzają zgodnie niemal wszyscy i licz, że już wkrótce będą mogli wrócić do gry.

Jedni nadrabiają domowe zaległości, inni skupiają się głównie na sporcie, jednak przede wszystkim – w miarę możliwości – futsaliści starają się podtrzymać formę. – Zawodnicy już się męczą, bo chcieliby potrenować wspólnie, z piłką – mówi Andrzej Szłapa, trener mistrza Polski, Rekordu Bielsko-Biała. – Nic jednak nie wymyślimy, trzeba cierpliwie czekać – dodaje trener MOKS Słoneczny Stok Białystok Adrian Citko. W ramach zadań jego podopieczni jeżdżą na rowerkach, biegają po lasach i ćwiczą w domu. – Są świadomi tego, co na co dzień wykonują, więc nie trzeba ich kontrolować – przekonuje.

Zawodnicy trenują, trenerzy również

W Katowicach plan pracy Akademikom z Uniwersytetu Śląskiego przygotował Jakub Podgórski. – Nie ma możliwości trenowania, więc Kuba momentalnie zmodyfikował nasz plan treningów. Przygotował rozpiski indywidualne, zarówno pod kątem biegowym, jak i siłowym, ale tak, by wszystko można było wykonać w domu. Trzeba się było dostosować – mówi trener katowiczan, Miłosz Kocot, który „nadprogramowy” czas spędza przede wszystkim z rodziną oraz na lekturze książek.



W Pniewach również trenują według rozpiski indywidualnej. Jednym z najważniejszych kryteriów wśród tych ćwiczeń jest to, by można było je wykonywać w domu. Podobna sytuacja panuje w pozostałych drużynach. Treningi indywidualne prowadzą zawodnicy Cleareksu Chorzów, obu gliwickich ekip, Gwiazdy Ruda Śląska, czy też w Chojnicach. – Trzeba się ruszać, ale możliwości są ograniczone – powtarzają zgodnie w klubach. Podobnie jest i w obozie aktualnego wicemistrza Polski. Przedstawiciele FC KJ Toruń zmontowali dodatkowo dla kibiców specjalny filmik z najlepszymi fragmentami meczów z tego sezonu, z przekazem „zostań w domu, futsal poczeka”.

Dla wielu klubów problemem, już w momencie, gdy będzie można rozpocząć pierwsze treningi, będzie baza. W komfortowej sytuacji jest Rekord. Bielszczanie, jeżeli będzie tylko taka możliwość, wejdą na halę. Klub jest bowiem właścicielem obiektu. – Zobaczymy, jak potoczy się sytuacja, na razie nie chcemy i nie możemy ryzykować zdrowia zawodników – mówi Andrzej Szłapa, trener lidera Futsal Ekstraklasy, który w czasie pandemii stara się między innymi porządkować domowe archiwa, ale również urządzać małe przebieżki przy ogródku.

Obcokrajowcy w gotowości

Inne kluby o tak komfortowej sytuacji, jak Rekord, mogą zapomnieć. W Zduńskiej Woli Gatta swoje mecze rozgrywa na szkolnej hali. Dzisiaj obiekt jest zamknięty, pierwsze treningi zapewne zostaną przeprowadzone na szkolnym orliku. – Na razie jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie, komunikatory aż się grzeją, chcemy pozostawać na łączach, ale o treningach nie ma mowy. Trener przygotowania motorycznego Łukasz Jendrychowski co kilka dni wysyła nam zestawy ćwiczeń do wykonania w warunkach domowych – mówi trener Gatty Marcin Stanisławski, który swój czas wolny stara się również należycie wykorzystać. Trenuje indywidualnie i analizuje mecze zduńskowolan.

Z pewnością w najtrudniejszej sytuacji są obcokrajowcy. Nie brakuje drużyn, które już zwolniły swoich zagranicznych zawodników do domu, tak jest chociażby w Jelczu-Laskowicach. W przypadku dokończenia rozgrywek ekipa z Dolnego Śląska będzie musiała na finiszu sobie radzić bez kilku czołowych graczy. Większość drużyn może jednak liczyć na cudzoziemców, którzy obecnie nawet nie mają możliwości powrotu do swojego kraju.

W Bielsku-Białej pozostali Alex Viana, Oleksandr Bondar czy Jani Korpela. W kraju są również stranieri z Red Dragons Pniewy. Dla nich sytuacja to szczególna, bo być może czeka ich batalia o utrzymanie w FE. – Nie jest to dla nich komfortowa sytuacja, spędzają większość czasu w domu, a brak normalnego treningu na pewno nie pomaga. Wspieramy ich oczywiście na tyle, na ile możemy. Trenują indywidualnie i również stosują się do zaleceń, aby unikać wychodzenia z domu – mówił o trójce Giorgi Silagava, Nukri Chumburidze oraz Andrey Baklanov, na oficjalnej stronie Red Dragons trener pniewian, Łukasz Frajtag.



Mecze odwołane, ślub również?

Treningi indywidualne w Futsal Ekstraklasie trwają już blisko trzy tygodnie. – Nie możemy narażać zawodników, więc pozostają nam zajęcia indywidualne. Są rzeczy ważniejsze niż gra i futsal. Podobnie postąpiły i inne kluby – mówi trener GI Malepszy Futsal Leszno, Tomasz Trznadel. Beniaminek w ostatnim spotkaniu przed przerwą w rozgrywkach wygrał w Chojnicach i kto wie czy nie jest to wynik na wagę sukcesu, bo dzięki tym trzem punktom ekipa z Wielkopolski wydostała się ze strefy spadkowej.

Nikt w Futsal Ekstraklasie nie chce się jednak opierać na dotychczasowych wynikach. Wszyscy chcą dokończyć rozgrywki. – Wolałbym nawet zakończyć sezon na niższym miejscu, niż w takich okolicznościach je kończyć – słowa trenera Constractu Lubawa, Dawida Grubalskiego, muszą tym bardziej budzić podziw, gdyż beniaminek obecnie zajmuje drugie miejsce w tabeli. – Chcemy jednak, by wszystko rozstrzygnęło się w sportowej rywalizacji. Wiemy, że teraz mamy na to niewielki wpływ, ale oby się udało – dodaje młody szkoleniowiec, który jest podwójnie zaniepokojony. Nie dość, że pod znakiem zapytania stanęła końcówka sezonu, to również jego... ślub.

Dla kilku drużyn Futsal Ekstraklasy wydarzenia z ostatnich tygodni potoczyły się bardzo szybko. – Pierwsze decyzje zapadały w dniu meczu Pucharu Polski w Katowicach. Zakładaliśmy, że czeka nas bardzo trudny tydzień, a ostatecznie wszystko zostało przerwane – wspomina Marcin Stanisławski. W podobnej sytuacji byli gracze Constractu, którzy o przerwie dowiedzieli się w momencie, gdy wracali z meczu pucharowego z Goczałkowic Zdroju.

– Układaliśmy sobie plan, czekał nas kolejny mecz wyjazdowy, ale dalszych planów nie trzeba było robić. Teraz zawodnicy mają przygotowania indywidualne, trudno w takich warunkach coś specjalnego wymyśleć, ale każdy z nich wie, o co gra, ma swoją świadomość, więc o siebie dba – dodaje trener największej rewelacji obecnego sezonu.

Czy będzie mógł się cieszyć z medalu, przekonamy się za kilkanaście dni.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności